piątek, kwietnia 21, 2017

Kolejny raz z wielką przyjemnością zabrałam się za szukanie godnych polecenia artykułów i znowu okazało się to bardzo trudnym zadaniem, ponieważ ilość ciekawych miejsc zdecydowanie przekroczyła mój limit 15 linków. Na początku do tego typu rekomendacji podchodziłam z rezerwą, ale z czasem okazało się, że ten cykl pretenduje do bycia moim ulubionym, a i wśród was cieszy się niesłabnącym powodzeniem, więc jego kontynuacja z pewnością nie stoi pod znakiem zapytania. 

Drugą kwestią jest fakt, że sama cieszę się jak dziecko jeśli ktoś miło wspomni mnie na jakimś blogu, napisze kilka ciepłych słów, a tym samym zmotywuje do działania, bo nic nie uskrzydla tak jak uznanie drugiej osoby, która dodatkowo robi to po prostu z potrzeby serca i nie oczekuje niczego w zamian.

Nie mniej jednak taki subiektywny przegląd blogów nie zawsze jest też jedynie optymistycznym doświadczeniem, bo gdzieś pojawia się iskierka zazdrości o pomysły i umiejętności innych. Nie wszystko jest jednak takie proste, ponieważ co miesiąc robię dokładny przegląd blogów i ze smutkiem okazuje się, że te które chwaliłam jakiś czas temu już przestały funkcjonować. To mnie jednak jeszcze bardziej napędza do polecania i przekazywania dalej najlepszych pomysłów i mam nadzieję, że dotrą one do jak największego grona odbiorców, a wy mi w tym pomożecie i zajrzycie do moich typów, a nawet wyślecie je dalej w świat!

>>> 15 blogowych linków godnych polecenia. Beauty, Lifestyle, DIY - Marzec 2017 >>>
>>> 15 blogowych linków godnych polecenia. Beauty, Lifestyle, DIY - Luty 2017 >>>

BEAUTY

Jak NIE oczyszczać twarzy? 7 najczęściej popełnianych błędów Każdy kto nieco bardziej interesuje się pielęgnacją z pewnością zauważył, że w ostatnim czasie temat mycia twarzy stał się niezwykle popularny. Zapewne wynika to z rosnącej popularności koreańskich kosmetyków, a tym samym rytuałów związanych z ich stosowaniem. Kiedyś wystarczyło użycie jednego środka myjącego, a teraz oczyszczanie ma kilka etapów i wymaga stosowania różnego typu kosmetyków i akcesoriów. Olga w swoim artykule porusza tematykę właściwego oczyszczania twarzy, a tym samym bierze na warsztat zbyt intensywne zabiegi, mycie cery mydłem lub pomijanie etapu tonizowania skóry.

Różnice w składach tych samych kosmetyków: Korea a Polska Jeśli interesujecie się pielęgnacją z Korei to zdecydowanie powinniście zajrzeć do tego wpisu, ponieważ porusza bardzo ciekawe kwestie składów kosmetyków. Możecie poznać sztuczki producentów, którzy kombinują w jaki sposób można lepiej przedstawić INCI ich produktów, aby wszystko wyglądało korzystniej i skłoniło do zakupu osoby, które co nieco wiedzą na temat komponentów w kosmetykach. Moim zdaniem to naprawdę interesujący artykuł tym bardziej, że aktualnie wiele osób szuka tego typu produktów, a to bardzo ważne, aby być po prostu świadomym konsumentem.

PonyDry - czepek, który przyspiesza i ułatwia mycie głowy! Tego typu gadżety zawsze wywołują u mnie szeroki uśmiech i chociaż początkowo wydał mi się on tylko zabawną nowinką, to teraz jestem skłonna zrozumieć sens jego istnienia. Jest to coś w rodzaju wodoodpornego woreczka, który nakładamy na końce włosów w celu umycia jedynie ich części u nasady. Tego typu patent na pewno przyda się osobom, które mają problem z suchymi końcami i przetłuszczającym się skalpem. Fajnie wiedzieć, że istniej coś takiego, ale to zdecydowanie gadżet nie dla każdego i mam wrażenie, że spodoba się głównie dziewczynom nieźle zakręconym na punkcie swoich włosów.

Sztuka mydlanego...pomysłu Bloga Adriany uwielbiam za świetną estetykę i to głównie dlatego zaopatrzyłam się w jej książkę odnośnie własnoręcznego wykonywania kosmetyków, która nie tylko jest fachowa, ale także pełna przepięknych zdjęć nad, którymi czasem się po prostu rozpływam. W tym artykule autorka przygląda się bliżej mydełkom dostępnym na rynku i skupia się na tych robionych z sercem i pomysłem. Mydło najczęściej kojarzy się ze smętną kostką, która dana w prezencie może chyba być tylko faux pas. Adriana pokazuje w swoim wpisie mydła tak niezwykłe, że wręczone jako upominek po prostu zaczarują obdarowaną osobę. Musicie koniecznie rzucić okiem na te genialne kształty i opakowania!

Najlepsze luksusowe kosmetyki - w co inwestować, a na czym oszczędzać Blog Ali zawsze kojarzył mi się z kosmetykami z wyższej półki, więc uważam ją za niejako eksperta w tej dziedzinie i wiem, że mogę jej zaufać. Sama do droższych kosmetyków mam taki stosunek, że lubię mieć z nimi styczność, ale jednak wychodzę z założenia, że wysoka cena nie jest żadnym wyznacznikiem jakości. Alicja dzieli się swoimi ulubieńcami z kategorii kosmetyków z wyższej półki, co być może pozwoli wam znaleźć swoje typy. Sama jednak twierdzi, że czasem warto zainwestować w jeden drogi produkt niż kupować kilkanaście tańszych, źle dobranych i bardzo przypadkowych.

LIFESTYLE

Jak robić ładne zdjęcia? | Blogerzy radzą W tym wpisie ja wraz z innymi dziewczynami zdradzamy swoje sprawdzone patenty na robienie ciekawych zdjęć między innymi na bloga. Jest mi niezmiernie miło, że zostałam zaproszona do tego projektu i mogłam podzielić się swoimi pomysłami, a także przeczytać rady innych, bo przecież człowiek uczy się całe życie, więc nie warto spoczywać na laurach, bo drogą do sukcesu jest w tym wypadku ciągłe doskonalenie swoich umiejętności oraz radość z tego co się robi. Mam nadzieję, że nasze wskazówki będą dla was pomocne, niektóre kwestie się wyjaśnią, a fotografia stanie się przyjemnością, a nie ciągłą walką ze sprzętem, światłem i brakiem weny.

Kto ma prawa do twoich zdjęć na Facebooku i Instagramie? Chyba większość z was w ostatnim czasie spotkała się jakimiś dziwnymi oświadczeniami użytkowników Facebooka, którzy wstawiali podejrzane obwieszczenia o prawach autorskich dotyczących treści, które tam umieszczają. Z pewnością duża grupa osób z powątpiewaniem patrzyła na te łańcuszki, ale lwia część z was nie miała pojęcia co tu właściwie jest prawdą, a co fikcją. Całe szczęście w artykule, do którego link zostawiam powyżej autor wyjaśnia wszystkie niejasności odnośnie tego czy portale społecznościowe mają prawa do naszych zdjęć i dlaczego właściwie warto czytać regulaminy.

Jak długo przechowywać dokumenty? W sumie wcześniej tego typu artykuły nie były dla mnie specjalnie interesujące, ale podczas wiosennych porządków nieco załamała mnie ilość wszelkiego rodzaju papierów wypadających z każdej szafki. Z jednej strony chciałam wszystko wyrzucić, ale z drugiej wyobraziłam sobie sytuację, w której pozbywam się stosu makulatury, a potem jakiś dokument jest mi akurat potrzebny, a pani w urzędzie z ironicznym uśmiechem rozkłada ręce i mówi, że nic się nie da zrobić. Postanowiłam nie urzeczywistniać tej przerażającej wizji i wreszcie porządnie i zgodnie z prawem ogarnąć ten bałagan, którego z pewnością nie mogę nazwać artystycznym.

Sposób na wiosenne porządki, czyli rywalizacja i „gra” w pozbywanie się zbędnych rzeczy I znowu poruszam temat porządków, choć w sumie nigdy nie byłam typem perfekcyjnej strażniczki ogniska domowego. Z jednej strony wiem, że gromadzę zbyt dużą ilość rzeczy, ale wszystko działa u mnie na takiej zasadzie, że musi trochę odstać, a potem wyrzucam to z nieskrywaną satysfakcją. Alina w swoim wpisie proponuje grę, która ma trwać 30 dni i codziennie pozbywamy się kolejnych niepotrzebnych rzeczy, czyli 1 dnia – jednej, 2 dnia – dwóch, 3 dnia – trzech, a 30 dnia - trzydziestu! Myślę, że perspektywa pożegnania takiej ilości przedmiotów może być dla niektórych przerażająca, ale autorka zachęca, aby nieco modyfikować tą zabawę i dostosowywać ją do własnych potrzeb. Ktoś ma ochotę, aby dołączyć do wyzwania?

Co zrobić gdy nie chce nam się pracować? 10 ekstra sposobów Czy znajdzie się tutaj ktoś kto ma zawszę ochotę na pracę i rano z entuzjazmem wybiega z domu, aby jak najszybciej wykonywać swoje obowiązki? Zdecydowanie podziwiam taką radość, a ze mną pęka z zazdrości pewnie większość społeczeństwa i nie ma się czemu dziwić, bo mnóstwo z nas pracujących w domu lub na etacie ma problemy z mobilizacją. Kameralna pisze o swoich patentach na to, aby wreszcie wziąć się do pracy i nie użalać się nad sobą. Mi najbardziej przypadła do gustu metoda 5 minut, w której przez ten czas wykonujemy daną czynność, a potem decydujemy czy robimy to dalej czy rezygnujemy. Nie zawsze da się ją wprowadzić w życie, ale w niektórych przypadkach na pewno można spróbować.

DIY

Miseczki DIY Tego typu ozdobne talerzyki podobały mi się od dawna, ale naprawdę ciężko je gdziekolwiek dostać, więc możliwość wykonania ich własnoręcznie jest naprawdę kusząca. Poza tym za takim tworzeniem przemawia możliwość dostosowania tego typu miseczek do własnego stylu oraz w moim przypadku próba sprawdzenia swoich umiejętności w pracy z masą plastyczną, z którą do tej pory nie miałam styczności, więc to dla mnie kolejne wyzwanie. To następny projekt DIY, który zapisuję na swoją listę i z pewnością w najbliższym czasie spróbuję go zrealizować i mam nadzieję, że efekty tej pracy będą nadawały się do prezentacji na blogu.

DIY - w odcieniach różu... W ostatnim czasie wianki  przeżywają swój renesans, bo mam wrażenie, że przestały kojarzyć się z plastikowym kiczem w neonowych kolorach, a szczególnie te tworzone własnoręcznie jawią się jako takie bardzo pomysłowe i zrobione ze smakiem. Ten tutaj zachwycił mnie przede wszystkim ślicznym kolorem i dobrze dobranymi dodatkami, które idealnie ze sobą korespondują. Jest to prosty przykład na to, że ze pomocą kilku dodatków można stworzyć coś naprawdę pięknego i dostosować to do własnych upodobań lub aktualnej okazji, a wiosna chyba jest najlepszą sposobnością, aby tworzyć tego typu wianki nie tylko ze sztucznych dodatków, ale też z żywych kwiatów.

5 bukietów w wazonach na ścianę W tym wypadku najbardziej zainspirowały mnie tego typu wazoniki na ścianę, ponieważ pierwszy raz spotykam się z tak pomysłową dekoracją, więc kolejny raz okazuje się, że siła drzemie w prostocie. Oczywiście nie każdy od razu kupować identycznych i można tego typu szklane kule zastąpić takimi zawieszanymi na sznurku lub po prostu fantazyjnymi wazonami ze szkła, które tradycyjnie stoją na komodzie. Urzekł mnie tutaj pomysł i fakt, że jeden kwiatek w tak minimalistycznym wazonie może wyglądać tak efektownie.

Kubik – praktyczny pojemnik na karteczki do złożenia W moim zestawieniu znalazło się też miejsce na nieco łatwiejszy pomysł, który można podsunąć także dziecku i razem z nim realizować projekt pudełeczka, w którym umieścimy karteczki do notowania. Wystarczy pobrać szablon, wydrukować go na sztywniejszym papierze, wyciąć, wykonać zgięcia, złożyć wszystko i skleić. Efekt jest bardzo przyjemny dla oka i myślę, że poszczególne etapy pracy nie sprawią nikomu większych problemów, a potem można już tylko cieszyć oko ładną i praktyczną ozdobą biurka. 

DIY Tablica korkowa domek Kolejny pomysł na ładny i praktyczny gadżet, który można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Wystarczy pomalować go na wybrany przez siebie kolor, a potem może zarówno służyć jako miejsce przypinania karteczek dla domowników, element biura, na którym zostawiamy najważniejsze dla nas zadania do wykonania lub ozdoba pokoju dziecięcego, na której każdy mały człowiek może przypinać swoje największe skarby. Poza tym w tego typu projektach najbardziej lubię fakt, że wykonanie takiego gadżetu jest naprawdę tanie, a kupienie podobnego w sklepie to już naprawdę konkretny wydatek.

Który link najbardziej was zainteresował?
Artykuły, z której kategorii czytacie najchętniej - beauty, lifestyle, a może DIY?

15 blogowych linków godnych polecenia. Beauty, Lifestyle, DIY - Kwiecień 2017

wtorek, kwietnia 18, 2017

Już dawno chciałam się podzielić moimi przemyśleniami na temat tej maski, ale zabierałam się do tego jak pies do jeża i zawsze jakiś kosmetyk wydawał mi się ważniejszy, a to dość dziwna sprawa, bo ten produkt naprawdę zasługuje na trochę uwagi. Czasem tak bywa, że jakiś kosmetyk jest wręcz opiniogenny i słowa same cisną się na klawiaturę, a pisanie recenzji drugiego w głównej mierze składa się z pauz oraz przemyśleń i tak było w tym przypadku. Zawsze przed wydaniem ostatecznej opinii staram się poznać różne stanowiska, konfrontuję moje doświadczenia z punktem widzenia innej osoby i czasem mogę przybić jej piątkę, a innym razem zachodzę w głowę skąd właściwie wzięła się ta recenzja. Tym razem spotkaliśmy się gdzieś pośrodku, bo  z większością pozytywnych ocen w sieci mogę się zgodzić, ale też chciałabym poruszyć kilka trochę mniej popularnych kwestii odnośnie tej błotnej maski. Jak nietrudno domyśleć się jest to kosmetyk produkowany dla perfumerii Sephora i oczywiście dostępny tylko tam. Co za tym idzie większość osób może go zakupić tylko przez internet i już spieszę, aby dać znać czy w ogóle ten produkt jest warty takiego zachodu.

OPAKOWANIE, ZAPACH I KONSYSTENCJA BŁOTNEJ MASKI MARKI SEPHORA

Zamknięcie jej w słoiczku ze szkła oraz cała ta minimalistyczna oprawa sprawia, że maska wygląda naprawdę porządnie i chyba można stwierdzić, że aspiruje do bycia produktem z wyższej półki. Wewnątrz mamy do dyspozycji produkt, który charakteryzuje się bardzo specyficznym zapachem, który nie każdemu przypadnie do gustu i ja też mam do niego dość obojętny stosunek, bo nie przeszkadza mi, ale też jakoś specjalnie nie zaskarbił sobie mojej sympatii. Jest intensywny, naturalny i wyczuwam w nim bardzo ofensywne i soczyste ziołowe nuty. Konsystencja jest gęsta i posiada stalowy odcień, który raczej zachęca do stosowania. Wewnątrz można dostrzec maleńkie grudki, które jeszcze bardziej nasuwają na myśl, że maska jest błotna, ale podczas nakładania na skórę są słabo wyczuwalne, więc nie ma tu mowy o jakiś właściwościach peelingujących. Aplikuje się ją naprawdę przyjemnie, bo nie jest zanadto gęsta ani zbyt rzadka, a po dość długim czasie w słoiczku nadal zachowuje swoje właściwości i nie wysycha. Ogólnie rzecz biorąc treściwa konsystencja maski wpływa na to, że oceniam ją jako bardzo wydajny produkt, bo niewielka ilość wystarczy na pokrycie całej twarzy, choć w dalszej części napiszę nieco więcej na temat właściwej aplikacji na poszczególne typy cery.

MUD MASK  - PRZEZNACZENIE I SKŁAD

Producent zaleca, aby stosować błotną maskę głównie w celu oczyszczenia cery oraz zredukowania ilości niedoskonałości oraz sebum, czyli od razu nasuwa nam się tutaj na myśl tłusta i problematyczna skóra. Jak najbardziej się z tym zgodzę, ponieważ produkt ten ma bardzo silne działanie i w przypadku cer wrażliwych lub suchych może działać zbyt intensywnie. Poza tym w swoim składzie zawiera cynk, miedź i białą glinkę, a są to komponenty najczęściej spotykane w kosmetykach przeznaczonych do cer nadmiernie przetłuszczających się i z problemem wyprysków. Wśród jej komponentów znajdziemy poza tym puder ze skórki pomarańczy,  glicerynę oraz szereg witamin, które odpowiadają między innymi za wyrównanie kolorytu cery, poprawienie miękkości oraz utrzymanie właściwego nawilżenia. 

APLIKACJA ORAZ REZULTATY

Metodą prób i błędów opracowałam na nią taki sposób, że nakładam ją wyłącznie w okolicach strefy T, czyli na czoło, nos, brodę i część policzków. Aplikowanie jej na całą twarz czasem sprawiało, że po zmyciu maski czułam lekkie napięcie, co nie zdarza się w okolicy, w której moja skóra jest bardziej tłusta i posiada rozszerzone pory. Może lekko wysuszać, ale nie jest to do końca wadą, bo w przypadku różnego rodzaju wyprysków działanie to jest pożądane. Duża zawartość cynku i jej gęsta konsystencja to świetny powód, aby maskę nakładać na różnego rodzaju niedoskonałości na noc. Taka aplikacja lekko uspokoi dane miejsca, ale też nie będzie nieprzyjemnym doświadczeniem, bo punktowe nakładanie nie spowoduje nieprzyjemnego ściągnięcia jakie pojawia się po zaschnięciu maski na całej powierzchni twarzy. Producent zaleca, aby stosować ją 1-2 razy w tygodniu, ale ja uważam, że nawet dłuższe odstępy między aplikacjami nie będą problemem. Tuż po nałożeniu na skórę nie wyczułam żadnych skutków ubocznych typu mrowienie lub wrażenie ciepła, ale nie da się ukryć, że maska zasycha w naprawdę szybkim tempie i nawet spryskiwanie jej wodą termalną daje krótkotrwałe efekty, bo po kilkunastu sekundach znów zaczyna się robić sucha.  Po upływie około 10 minut następuje najbardziej kłopotliwa część zabawy z tym produktem, bo zastygłą warstwę należy usunąć, a to nie jest łatwe zadanie. Tutaj zalecam użycie jakiejś gąbeczki lub ściereczki lub po prostu zmycie ją pod prysznicem, ponieważ standardowe usuwanie jej za pomocą mokrych dłoni będzie naprawdę czasochłonne. Po osuszeniu cera jest wyraźnie gładka oraz delikatna, a jeśli maskę nakładam wieczorem to rano skóra nadal jest sucha i niepokryta sebum i to moim zdaniem ogromna zaleta, bo często zdarza mi się, że po nocy skóra jest wyraźnie tłusta. Inną kwestią jest fakt, że po zastosowaniu tego produktu skóra jest tak przyjemnie wygładzona, że nawet makijaż wygląda zdecydowanie lepiej, bo cera wydaje się gładsza, a podkład po prostu lepiej leży. Pory są mniej widoczne, aczkolwiek nadal zauważalne, ale wychodzę z założenie, że taka już moja uroda i czasem nie warto walczyć z wiatrakami, ale skupić się na pozytywnych aspektach zastosowania danego produktu.

CZY POLECAM MASKĘ BŁOTNĄ?

Ogólnie maska zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i warto zwrócić uwagę na jej bardzo skuteczne właściwości oczyszczające, matujące oraz minimalizujące widoczność porów. Bardzo dobrze sprawdza się w okolicach strefy T, ale jednak nie uważam, że jest odpowiednia dla każdej cery i nawet ja wolę stosować ją punktowo. Specyficzny zapach jest kwestią mniej istotną, ale muszę jeszcze raz wspomnieć, że uważam ją za kosmetyk bardzo wydajny. Chociaż moje wrażenia są pozytywne to jednak nie jestem skłonna stwierdzić, że ten produkt jest niezbędnikiem w każdej kobiecej kosmetyczce. Fajnie, że udało mi się dołączyć go do mojej pielęgnacji, ale nie wykluczam, że nadal będę szukała czegoś jeszcze bardziej odpowiedniego dla mojej skóry. Maska zbiera naprawdę dobre oceny, spełnia swoją rolę, więc myślę, że warto jej działanie sprawdzić na sobie i tylko szkoda, że nie jest dostępna w małych saszetkach do jednorazowego zastosowania, co pozwoliłoby przetestować ją przed zakupem całego słoiczka, który jest już znacznie większą inwestycją. Jeśli nawet jej działanie okaże się aż zanadto intensywne to z pewnością sprawdzi się jako produkt do punktowego stosowania na wypryski. Ogólnie polecam, ale powstrzymuję się od nadmiernego entuzjazmu ze względu, że maska nie jest produktem dla każdego.

Znacie błotną maskę marki Sephora?
Może macie w tej kategorii jakichś swoich ulubieńców?


Sephora - Błotna maseczka oczyszczająco-matująca | Mud mask purifying & mattifying

poniedziałek, kwietnia 10, 2017

Perfumy zawsze były moją słabością i tak naprawdę nigdy nie potrafiłam dokładnie sprecyzować swoich upodobań, a z wiekiem stałam się jeszcze bardziej otwarta na wszelkiego rodzaju niesztampowe kompozycje zapachowe. Kiedyś wydawało mi się, że to moje niezdecydowanie to jakaś wada, ale teraz wychodzę z założenia, że tego typu brak odgórnych upodobań to wielka zaleta, bo każdego dnia mogę pachnieć zupełnie inaczej i nie ograniczają mnie żadne preferencje lub antypatie do powiedzmy paczuli lub piżma. Drugą kwestią jest flakon, który jest swoistą wizytówką zapachu i czasem staje się bardziej kultowy niż samo wnętrze. Oczywiście idealna sytuacja to połączenie pięknego opakowania i równie świetnego wnętrza, ale to niestety nie reguła. A jak jest w tym wypadku? Tutaj bardzo oryginalny falkon mieści w sobie dość specyficzny zapach, który z pewnością nie jest szablonowy, ale jednak mam pewne wątpliwości odnośnie głównych nut, które wiodą tutaj prym i niekoniecznie uwiodły mój nos. Niżej możecie przekonać się sami dlaczego szampan nie zdobył mojej aprobaty i z jakiej racji odrobina kiczu czasem naprawdę nie zaszkodzi. 

FLAKON W KSZTAŁCIE TOREBKI - KONTROLOWANY KICZ CZY PRZYKUWAJĄCA WZROK ORYGINALNOŚĆ?

Nie zawsze opakowanie perfum wymaga osobnego akapitu, ale w tym przypadku muszę nieco napisać na temat fantazji, która z pewnością poniosła projektanta. Flakon przypomina torebkę złożoną z przeźroczystego i bardzo grubego szkła, w którym znajduje się lekko turkusowy płyn, a na górze umieszczona została plastikowa część w odcieniu złota i z motywem skóry węża. Dodatkiem jest także złoty łańcuszek oraz czarny chwost. Tego typu bogactwo może wywoływać naprawdę skrajne emocje, ale ja tym razem jestem fanką tej strojnej oprawy, bo jest na swój sposób jakaś taka pozytywna. Nie mniej jednak potrafię zrozumieć, że komuś tego typu flakon może jednoznacznie kojarzyć się wyłącznie z kiczem. Z reguły też wolę prostotę, klasykę i ponadczasową elegancję, ale w tym zachowawczym stylu bycia zostawiam też miejsce na odrobinę wariactwa. Myślę, że większość osób w tej kwestii ma podejście podobne do mojego i przyjmie tą formę torebki z entuzjazmem. Zdania odnośnie tego stylu przypuszczalnie i tak będą podzielone, ale pewne jest, że dla nikogo ta fantazja nie będzie obojętna.

KOMPOZYCJA ZAPACHOWA PERUM MARC JACOBS DIVINE DECADENCE

Pierwsze wrażenie nie było zanadto pozytywne, ponieważ po spryskaniu nadgarstka poczułam bardzo niesztampową woń, ale jednak płaską, mdłą i jednorodną. Stopniowo z czasem aromat staje się bardziej przyjemny i delikatny, więc nieco zmienia swoją postać, ale i tak nie chwyta mnie za serce. Dominującymi nutami jest tutaj szampan oraz szczypta wanilii, które razem tworzą bardzo specyficzną kompozycję, która sprawia wrażenie chemicznej i nasuwa mi na myśl gumę balonową, ale nie jestem pewna czy wszyscy wyczują tutaj tego typu akcent. Producent zapewnia też o obecności przykładowo takich składników jak: kwiat pomarańczy, bergamotka, gardenia, hortensja, szafran i płynny bursztyn, ale nie wypowiem się na temat ich rzeczywistej obecności, bo niekoniecznie je tutaj wyczuwam. Z jednej strony zawiodłam się tym, że perfumy te z czasem nie zmieniają swojego charakteru, ale jednak jeśli sięgniemy po kilka zapachów pod rząd to Divine Decadence z pewnością zostaną w naszej pamięci i jest to ich niewątpliwy atut. Trwałość jest raczej przeciętna i mam wrażenie, że zapach utrzymuje się na skórze zaledwie kilka godzin i dość szybko przestaję go w wyczuwać wokół siebie. Ogólnie rzecz biorąc moje odczucia są bardzo mieszane, ale szala przechyla się raczej w stronę niezadowolenia.

PODSUMOWANIE WRAŻEŃ ZAPACHOWYCH I ESTETYCZNYCH

Flakon może budzić sprzeczne emocje, ale ja ostatecznie zostałam jego fanką i po prostu miło mi się na niego zerka, aczkolwiek wnętrze już mnie aż tak bardzo nie urzekło. Zewnętrzne bogactwo nasuwa na myśl, że środek również jest wypełniony po brzegi nutami zapachowymi, które tworzą skomplikowaną kompozycję, którą będziemy mogli odkrywać na nowo każdego dnia. Propozycja od Marca Jacobsa co prawda jest nieco intrygująca, ale tylko w pierwszej chwili, ponieważ dalej wyczuwam już tylko sztuczne i płaskie wonie, które są trudne do rozróżnienia, więc nie odnoszę wrażenia, że zapach jest zbudowany z wielu odrębnych warstw, a tylko z jednej, więc nie ma tu mowy o wewnętrznym bogactwie. Z czasem bukiet ten staje się bardziej przyjazny dla mojego nosa, ale i tak zabrakło mi efektu jakiegoś zaskoczenia lub przynajmniej zwykłej satysfakcji wywołanej przez przyjazną dla nosa kompozycję. Moim zdaniem jest po prostu bardzo średnio.

Znacie zapach Marc Jacobs Divine Decadence?
Co sądzicie na temat tak fantazyjnego flakonu?


Marc Jacobs Divine Decadence - czyli o tym jak w perfumach może pachnieć szampan

niedziela, kwietnia 02, 2017

Z jednej strony nie chciałabym kierować się stereotypami, ale jednak z drugiej ta nasza tegoroczna wiosna jest trochę jak prawdziwa kobieta z krwi i kości. Najpierw nas trochę zwodziła, nie chciała przyjść, przywitała chłodno, aby wreszcie dać nam tyle ciepła i słońca, że aż dostałam na policzkach prawdziwych rumieńców przez tą jej bezpośredniość. Tymże wybitnym a'la poetyckim wstępem chciałabym nawiązać do najnowszego pudełka ShinyBox, które wywołało we mnie też mnóstwo sprzecznych emocji, bo było trochę miłego zaskoczenia, sentymentów, ale i obojętności z mojej strony. Tym razem box obfitował w aż siedem kosmetyków pełnowymiarowych, choć maseczka w saszetce oraz mini rękawica na jeden palec to produkty, które moim zdaniem dość ciężko zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii. Ogólnie rzecz biorąc nie ma nudy, ale jeśli chcecie poznać moje bardziej szczegółowe opinie, to zapraszam was poniżej. A jeśli pudełko kosmetyków nie przypadnie wam do gustu to zostawiam namiary na mój tutorial dotyczący wykonania wianka na głowę, bo żadna Pani Wiosna nie obędzie się bez tego dodatku!

>>> Jak zrobić wianek na głowę z żywych lub sztucznych kwiatów? >>>


Schwarzkopf - Szampon Schauma z linii Nature Moments
Aż ciśnie mi się na usta, aby stwierdzić, że to szampon jak szampon. To odkrywcze stwierdzenie rozwinę w ten sposób, że w kwestii mycia włosów nie jestem żadną ambitną włosomaniaczką i używam najczęściej tego typu drogeryjnych produktów, bo po nich zwykle moje włosy są świeże przez długi czas i nieobciążone, a eksperymenty z bardziej wyszukanymi składami często kończyły się mało pozytywnie. Żongluję tego typu szamponami jak cyrkowiec i rzadko kiedy sięgam po któryś ponownie.  Moja wersja jest do włosów farbowanych i pachnie soczystą maliną, więc to niewątpliwy atut tego produktu. Jest to kosmetyk, który na pewno wykorzystam, ale jego obecność w pudełku nie jest niczym zaskakującym.
Cena: 10,99 zł / 400 ml

Schwarzkopf - Suchy szampon Got2b
Aktualnie nie używam zbyt często tego typu produktów, ale mimo wszystko jego obecność w boxie była dla mnie miłym zaskoczeniem i żałuję, że nie jest to wersja pełnowymiarowa. Producent oferuje warianty do: włosów ciemnych, zwiększający objętość, nadający teksturę oraz przywracający świeżość i mi trafił się ten ostatni. Jego intensywny i moim zdaniem tropikalny zapach jest naprawdę śliczny i kojarzy mi się wakacjami, kiedy czasem robimy tyle rzeczy w ciągu dnia, że musimy sięgnąć po tego rodzaju pomocny kosmetyk. Bardzo cieszę się, że będę mogła go wypróbować, ale tak jak wspominałam nie jest to dla mnie produkt obowiązkowy w kosmetyczce, a tym bardziej kosmetyk, który chciałabym używać regularnie i raczej traktuję go jak koło zapasowe w nagłym wypadku.
Cena: 18,99 zł / 200 ml

Delia - Krem do stóp z linii Good Foot
Przyznaję się, że w kwestii pielęgnacji stóp nie jestem regularna, więc i kosmetyki do tej części ciała nigdy nie budzą u mnie szybszej pracy serca, a może w sumie nie budzą u mnie żadnych emocji i nawet to ładne opakowanie nie jest w stanie zmienić mojego stanowiska. Kosmetykiem na pewno się z kimś podzielę i mam nadzieję, że spisze się u niego wybornie, a zapewnienia o regulacji potliwości okażą się faktem, a nie tylko zachęcającym hasłem reklamowym. Z mojej perspektywy to najsłabszy element tego pudełka, choć osobiście nie mam żadnych sprecyzowanych zastrzeżeń do tego kremu.
Cena: 6,70 / 100 ml


Jadwiga - Polska papka do cery trądzikowej
Ten produkt wywołał u mnie mnóstwo sentymentu, bo dobrych kilka lat temu zmagałam się z cerą trądzikową i kiedyś papkę poleciła mi moja przyjaciółka, a że ufałam jej bezmiernie, to od razu zakupiłam ten dziwny kosmetyk dla siebie. Rzeczywiście bardzo przyjemnie działał na moją nieatrakcyjną skórę i znacznie łagodził wszelkie zmiany. Miał jednak jedną wadę, bo po aplikacji zostawiał po sobie białą i dość grubą warstwę na skórze, więc nadawał się tylko na noc. Teraz z przyjemnością sprawdzę czy jego formuła zmieniła się w jakiś sposób przez te lata i jak aktualnie wpłynie ona na moje rozszerzone pory, bo całe szczęście nie mam już większych problemów z wypryskami. Obecność tego kosmetyku w pudełku zdecydowanie wywołała u mnie same pozytywne emocje!
Cena: 30 zł / 30 ml
LashVolution - Serum do rzęs
Jakiś czas temu używałam tego typu produktu i rzeczywiście moje rzęsy były tak długie, że dostawałam dziesiątki pytań o ich naturalność i aktualnie używany tusz. Oczywiście po zakończonej kuracji wszystkie włoski do nieba z czasem wypadły, ale chyba nikt się nie spodziewał, że efekt utrzyma się znacznie dłużej. Kilka razy znowu chciałam wrócić do stosowania tego typu odżywek, ale zawsze było coś ważniejszego, aż wreszcie zrządzenie losu sprawiło, że mam taką okazję. Producent zapewnia o obecności naturalnych składników i rzeczywiście są, ale jednak trochę gubią się wśród tych niekoniecznie wprost z roślin. Jednak nie odbierajcie tego w ten sposób, że uważam to za wadę, bo akurat mi jest dość daleko o używania wyłącznie kosmetyków z naturalnymi składami. Produktu ten z pewnością będę aplikowała regularnie i ciekawa jestem czy efekty powalą mnie i innych na kolana.
Cena: 79 zł / 3 ml 

Bielenda - Hydrożelowa maseczka ultra nawilżająca "Efekt Mezoterapii"
Fajnie, że trafiła mi się ta wersja, a nie wygładzająca, bo opisie jestem skłonna stwierdzić, że właściwości nawilżające są aktualnie bardziej pożądane przez moją skórę. Miło będzie, któregoś wieczoru nałożyć ją na skórę, jeszcze milej jeśli pozytywnie wpłynie na stan mojej cery, ale ostatecznie muszę stwierdzić, że tego typu saszetkowe produkty traktuję jako fajny dodatek, a nie pełnowymiarowy kosmetyk, wobec którego mam większe oczekiwania i jego długotrwałe stosowanie to większe pole do popisu i szansa, że rzeczywiście na mojej skórze zajdą jakieś pozytywne zmiany. Fajnie, że mam okazję na spróbowanie masek Bielenda, ale obecność tych dwóch saszetek nie podnosi w dużej mierze atrakcyjności tego pudełka.
Cena: 2,60 zł / 2 x 5 g


Bell - Kremowy róż do policzków
Bardzo lubię markę Bell i niekoniecznie przepadam za kosmetykami w kremie, więc jestem ciekawa co wyniknie z tego połączenia. Mój róż jest w odcieniu 02 i ma bardzo naturalny odcień, który będzie odpowiadał wielu odcieniom skóry. Konsystencja jest przypomina mi jakiś balsam do ust w słoiczku, a pigmentacja jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Produkt łatwo się aplikuje, nie tworzy plam i choć w opakowaniu wydaje się tłusty to na skórze staje się już suchy. Chętnie sprawdzę jak spisze się w moim makijażu, ale mimo wszystko już teraz wiem, że to jednak prasowane róże są dla mnie najbardziej praktyczne i wygodne podczas codziennej walki o ładniejszy wygląd.
Cena: 12,99 zł

Glov - Quick Treat Mini rękawica do poprawy makijażu
Standardowej wersji tej rękawicy używam na wszelkiego rodzaju wyjazdach i wtedy spisuje się ona u mnie doskonale. Nie do końca jestem jednak przekonana do tego maleństwa na jeden palec, aczkolwiek naprawdę ciekawi mnie czy znajdę dla niego jakieś fajne zastosowanie, więc pozwólcie, że w tym momencie jeszcze wstrzymam się o jakichś osądów i potraktuję ten produkt jako ciekawą nowinkę. Odkładając na bok funkcjonalność, muszę dodać, że opakowanie w jednorożce na pewno ucieszy wasze wewnętrzne dziecko, bo trudno się nie uśmiechnąć na jego widok.
Cena: 14,90 zł

MOJA OCENA SHINYBOX PANI WIOSNA

Waszym zdaniem szklanka jest zwykle do połowy pełna czy pusta? Ja jestem z drużyny pesymistów, którzy zwykle nie są do końca usatysfakcjonowani, więc zawsze uważam, że może być lepiej i nie ma nic złego w próbach doskonalenia się i stawiania sobie poprzeczki jeszcze wyżej, więc ogólnie uważam, że w aktualnym pudełku jest na czym zawiesić oko, ale powstrzymuję się też od nadmiernego entuzjazmu. Postanowiłam, że produkty podzielę na trzy kategorie i na najwyższym podium ustawiłabym serum do rzęs, papkę do twarzy, oraz suchy szampon, bo to kosmetyki, których na pewno będę używała i były dla mnie miłą niespodziankę. Na drugiem miejscu znajdzie się szampon, róż i maska, bo również planuję wprowadzić je do pielęgnacji i makijażu, ale nie były już dla mnie elementem wielkiego zaskoczenia. Na trzecim miejscu uplasował się krem do stóp, ponieważ aktualnie nie jest kosmetykiem, którego potrzebuję. A co z mini rękawicą? To taka trochę zagadka i w sumie w tym momencie jego funkcjonalność jest dla mnie tak enigmatyczna, że nie potrafię stwierdzić co tak naprawdę o nim myślę.

Jak podobają się wam produkty od Pani Wiosny?
Waszym zdaniem jest interesująco czy schematycznie? 

ShinyBox Pani Wiosna - Marzec 2017

wtorek, marca 21, 2017

Dzisiaj mam dla was instrukcję bardzo łatwego do wykonania stojaka na biżuterię, który może też się sprawdzić jako niezwykle efektowna dekoracja. Za pomocą indywidualnie dobranych kolorów i wzorów możemy bowiem stworzyć stożki, które idealnie dopasują się do naszych preferencji lub wystroju mieszkania. Wspominałam już o łatwości stworzenia tej ozdoby, ale warto też napomknąć na temat kosztów wykonania, ponieważ mówimy tutaj o maksymalnie kilku złotych, bo gips jest bardzo tanim materiałem. Teraz nie pozostaje mi nic innego, aby zaprosić was do prześledzenia konkretnych etapów domowej produkcji tego typu ozdobnych stojaków na biżuterię i mam nadzieję, że kogoś zainspiruję do kreatywnego spędzenia czasu.

>>> Jak zrobić gipsowe świeczniki w kształcie poduszek? >>>
>>> Jak zrobić wianek na głowę z żywych lub sztucznych kwiatów? >>>


CZEGO POTRZEBUJEMY DO WYKONANIA STOJAKÓW?

Większość potrzebnych materiałów z pewnością znajdziemy w domu, a reszta będzie dostępna w każdym markecie budowlanym. Najważniejszym elementem jest gips, który jest bardzo wdzięcznym, ale mimo wszystko dość kłopotliwym materiałem, z którym trzeba dobrze się obchodzić, ale postaram się poniżej rozwiać wszystkie niejasności i przestrzec przed ewentualnymi błędami, które moga się pojawić podczas pracy z nim. Do wykonania tej dekoracji potrzebujemy wypunktowanych poniżej materiałów:
  • gips budowlany
  • woda
  • naczynie do wymieszania gipsu
  • cyrkiel, marker, nożyczki lub skalpel, taśma samoprzylepna
  • materiał do wycięcia formy np. okleina meblowa
  • papier ścierny
  • kartki papieru
  • farby
>>> Jak zrobić terrarium na kaktusy i inne sukulenty? >>>
>>> 5 pomysłów na niebanalne podkładki pod kubek >>>

KOLEJNE ETAPY TWORZENIA GIPSOWYCH STOJAKÓW NA BIŻUTERIĘ

Przed zabraniem się do tego DIY należy przygotować potrzebne materiały i zabezpieczyć miejsce pracy przykładowo starymi gazetami, ponieważ gips w każdej formie jest bardzo brudzącym materiałem. Po zorganizowaniu wygodnego stanowiska pora przejść do kolejnych etapów.

  1. Pierwszym etapem jest wykonanie form, w których umieścimy gips. Najlepszy do tego będzie materiał odporny na wodę jak na przykład okleina meblowa. W zależności od tego jakiej wysokości mają być stojaki, rysujemy dwie równej długości linie tworzące kąt prosty, ustawiamy cyrkiel na ich połączeniu i za pomocą rysika łączymy je ze sobą, aby uzyskać coś w rodzaju stożka. Następnie wycinamy szablon i sklejamy go, aby powstał rożek. Jeśli podstawa nie będzie równa to najlepiej dociąć ją za pomocą nożyczek. Najważniejsze, aby wszystko ze sobą dokładnie skleić taśmą od zewnętrznej strony, aby forma była szczelna. Należy pamiętać, że jeśli używamy okleiny meblowej to wewnątrz rożka powinna znaleźć się strona ozdobna, która nie rozmoknie pod wpływem mokrego gipsu.
  2. Następnie przechodzimy do prawidłowego wymieszania gipsu z wodą. W tym wypadku radziłabym nie sugerować się zaleceniami na opakowaniu, a stworzyć konsystencję, która będzie jak dość gęsta śmietana, ponieważ wtedy szybko i bez problemu wlejemy ją wprost do formy. Jeśli masa będzie bardziej zbita, to może tak się zdarzyć, że natychmiastowo zacznie zastygać i na powierzchni stożków mogą powstać niezbyt atrakcyjne odkształcenia.
  3. Aby gips bezpiecznie wysychał robimy stojaki ze zwykłej kartki papieru. Z arkusza tworzymy rulon, sklejamy go i wkładamy tam rożek czubkiem do dołu. Dzięki temu masa będzie stabilna, a po wyjęciu z formy powierzchnia stożków gładka.
  4. Czekamy przynajmniej 24 godziny, aby gips dobrze wysechł. Jeśli będzie zbyt mokry to podczas zdejmowania okleiny czubek może się po prostu ułamać. Na fotografiach możecie zobaczyć, że suchy gips jest jasno szary, a ten mokry ciemniejszy i mogą być widoczne na nim różnego rodzaju plamy.
  5. Za pomocą papieru ściernego usuwamy niedoskonałości i wyrównujemy ewentualne nierówności. Robimy to delikatnie i za pomocą papieru o małej ziarnistości. Jak możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej, podstawa stożków oraz miejsca, w których łączyła się okleina są nie o końca idealne.
  6. Ostatnim etapem jest malowanie i tutaj warto zdać się na naszą inwencję twórczą. Najlepszym rozwiązaniem jest farba w sprayu, za pomocą której łatwo uzyskać wzory po oklejeniu stojaków taśmą, która wyznaczy granice poszczególnych kolorów.

EFEKT KOŃCOWY

Zdecydowałam, że stożek, który saute wyszedł najładniej ozdobię jedynie białym akcentem na samej górze. Dwa pozostałe, które nie są już tak idealnie postanowiłam pokryć srebrną farbą w sprayu, która ładnie wyrównała różnego rodzaju niedoskonałości. Przyznam, że dopiero zaczynam poznawać materiał jakim jest gips, a właściwie jego możliwości, ale już pierwsze efekty są dla mnie bardzo satysfakcjonujące. W głowie rodzą mi się kolejne pomysły i jestem pewna, że następna ozdoba lub przedmiot użytkowy będzie zdecydowanie bardziej efektowny, a ja z pewnością już niedługo podzielę się  z wami jakimś rewelacyjnym projektem.

Jak podoba wam się tego typu dekoracja?
Zdarza wam się czasem wykonywać jakieś ciekawe projekty DIY?

Jak zrobić gipsowe stojaki na biżuterię?

wtorek, marca 14, 2017

Nie ma co ukrywać, że to właśnie oglądalność bloga jest czynnikiem najbardziej motywującym do dalszego działania. Oczywiście pasja do tego co się robi, cierpliwość i zaangażowanie są również istotne, ale jeśli kolejny artykuł nie jest poczytny, to nawet najbardziej aktywna osoba może wreszcie stracić zapał i z trzaskiem zamknąć komputer rezygnując z pisania, które kiedyś było najprzyjemniejszą czynnością podczas każdego dnia, a przerodziło się we frustrującą próbę wynurzenia się z oceanu innych blogów i pełnego desperacji machania rękami, aby tylko ktoś zwrócił uwagę, zajrzał i został u nas jak najdłużej... 

Rzadko kiedy ktoś prowadzi bloga tylko dla siebie, a założenie własnej strony najczęściej łączy się z chęcią dzielenia się sobą z innymi, byciem ekspertem w jakiejś dziedzinie lub chrapką na odrobinę popularności. 

Pomysł stworzenia cyklu polecanych blogowych linków kiełkował we mnie dość długo, zmieniał swoje formy i wreszcie na stałe zagościł w tym miejscu. Po pierwsze uważam, że naprawdę warto wartościowe treści podawać dalej, a po drugie widzę duże zainteresowanie tego typu tematyką, więc uznajmy to za coś w rodzaju kooperacji, w której ja coś daję, ale i co nieco biorę dla siebie. Mam nadzieję, że dzisiejsze znaleziska przypadną wam do gustu, zainspirują do działania lub będą po prostu miłym oderwaniem od codzienności!

BEAUTY

Jak z podkładu mineralnego zrobić krem BB? Świetny patent dla osób, które nie boją się trochę poeksperymentować w kwestii tworzenia produktów do makijażu poprzez połączenie innych dostępnych kosmetyków. Jest to też rewelacyjny pomysł jeśli nadal nie udało się wam znaleźć idealnego podkładu i wciąż szukacie najlepszej opcji dla waszej cery lub gdy formuła sypkich minerałów nie do końca wam odpowiada i nie wiecie w jaki sposób zużyć te kosmetyki, które przecież są bardzo przyjazne dla skóry, więc szkoda je tak po prostu wyrzucić.

Microblanding brwi - pytania i odpowiedzi Brwi w ostatnim czasie stały się niemalże najważniejszym elementem podczas makijażu, więc nie powinno nikogo dziwić, że wciąż powstają nowe metody na ich malowanie lub zagęszczanie. Zabieg permanentny metodą piórkową cieszy się ogromną popularnością, więc na pewno wiele osób zainteresuje się artykułem, które odpowiada na wszystkie pytania dotyczące tego sposobu na bardziej wyraźne brwi. Marta pokazuje także na sobie jak efekty wyglądały tuż po zabiegu, kilka dni później oraz jak prezentują się końcowe rezultaty.

Tatuaż do brwi w żelu, recenzja I znowu coś o brwiach! Tym razem mamy tu do czynienia z koreańskim wynalazkiem, a takowe zawsze powodują pojawienie się uśmiechu na mojej twarzy. Produkt ten nie jest na razie dostępny w naszym kraju, ale wydaje mi się, że szybko ulegnie to zmianie ze względu na duże zainteresowanie azjatyckimi kosmetykami, które bardzo często kuszą klientów zabawnym wyglądem, innowacyjnym opakowaniem lub zaskakującą formułą, choć tatuaż do brwi brzmi w moim odczuciu troszeczkę niepokojąco.

10 powodów dla których warto szczotkować ciało na sucho Tego typu zbieg kojarzy mi się z moją osobistą klęską związaną z planowaniem. Od dawna chcę włączyć szczotkowanie do mojej pielęgnacyjnej rutyny, ale zawsze odkładam tą czynność w czasie, zapominam o niej, a potem przy okazji tego typu artykułu po raz kolejny mam do siebie żal, że znowu nie dotrzymałam obietnicy danej sbie. Chyba muszę stworzyć wpis o moich urodowych postanowieniach, bo zapisanie ich będzie formą umowy na piśmie, a plany wreszcie zaczną być przekształcane w realne czyny.

Ocet jabłkowy – HIT w naturalnej pielęgnacji skóry i włosów Artykuł ten udowadnia, że tego typu produkt sprawdzi się nie tylko w kuchni, ale także w kosmetyce jako chociażby tonik, składnik pasty na niedoskonałości, płukanka lub wcierka do włosów. Uwielbiam tego typu patenty na własnoręcznie przygotowywane produkty, wielozadaniowe kosmetyki oraz komponenty, które można dodawać do kosmetyków gotowych lub tych handmade. 

LIFESTYLE

15 taktyk, które pomogą ci pisać poczytne posty blogowe Wszystkie potrzebne informacje odnośnie tworzenia dobrego wpisu zebrane w jednym miejscu. Myślę, że każda osoba przed napisaniem kolejnego artykułu powinna zerknąć właśnie tutaj i dowiedzieć się nieco więcej na temat chociażby słów kluczowych, nagłówków i odnośników do innych wpisów. Z ogromną przyjemnością za pomocą tego artykułu utrwaliłam swoją wiedzę, ale też zwróciłam uwagę na aspekty, które do tej pory niesłusznie pomijałam.

10 rzeczy, których pozbywam się natychmiast Ostatnio udało mi się nieco odgruzować przestrzeń w moim mieszkaniu, ale nadal mam problem z pozbywaniem się niektórych przedmiotów, co jest trochę nieracjonalne, bo z nich nie korzystam, nie są mi potrzebne, a nadal zajmują duże powierzchnie w każdym pomieszczeniu. Dorota w swoim wpisie dzieli się listą rzeczy, których pozbywa się najszybciej i myślę, że to zestawienie może być inspirującą do pierwszych kroków zorganizowania swojej własnej przestrzeni i usunięcia z niej rzeczy po prostu zbędnych.

Planner na marzec 2017 do wydrukowania Jeśli nie korzystacie z gotowych kalendarzy to tego typu planner będzie świetnym rozwiązaniem, aby zorganizować swój kolejny miesiąc, wyznaczyć cele lub chociażby zaakcentować chęć pewnych zmian. Możemy wybierać spośród dwóch wersji kolorystycznych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Alina dodatkowo podpowiada w jaki sposób wypełniać planner i sama pokazuje jak to zrobiła, co może być ciekawą inspiracją dla innych osób, które do końca nie wiedzą jak się zabrać za tego typu stawiania sobie celów.

Jak sobie dorobić? 7 sposobów na dodatkowe źródła pieniędzy  Chyba nikt nie pokręci nosem na nadprogramowy zastrzyk gotówki, ale nie wszyscy wiedzą w jaki sposób zabrać się za ten temat. To zestawienie będzie szczególne pomocne osobom, które studiują, chcą zdobyć gotówkę na jakieś swoje potrzeby, a nie mają możliwości, aby pracować na etacie. Szczególnie spodobał mi się punkt dotyczący oszczędzania, bo to rzeczywiście świetny pomysł, aby lepiej zarządzać swoim budżetem i w przyszłości pozwolić sobie na zakup jakiegoś przedmiotu marzeń.

Jak stworzyć capsule wardrobe? Myślę, że ten termin nie jest żadną nowością, ale jeśli nie wiecie o czym mowa, to pokrótce jest to takie komponowanie swojej garderoby, aby rzeczy było niewiele, ale wszystkie do siebie pasowały. Z jednej strony brzmi to doskonale, ale chyba jednak większość osób nie potrafi sobie odmówić spontanicznych zakupów, a tym samym przedmiotów, które czasem są zupełnie niepotrzebne. Planuję podjąć się takiego wyzwania, bo już o jakiegoś czasu rzeczy w mojej szafie przybywają w wolnym tempie, są bardziej do siebie dopasowane, a ich zakup jest przemyślany. 

DIY

Dekoracje z patyków Z tego typu ozdobą spotkałam się już kilka razy przeglądając Pinterest w celu wyszukania ciekawych dekoracji do domu. Kilka patyków, trochę pracy, niebanalny pomysł i szybko można stworzyć piękną rzecz idealnie dostosowaną do wystroju naszego mieszkania. Dodatkowo można takie dzieło uzupełnić w zdjęcia lub ciekawe grafiki i tym sposobem stworzyć coś jeszcze ciekawszego. Taka ozdoba szczególnie dobrze sprawdzi się we wnętrzach, w których dominują naturalne materiały i nieco rustykalny styl.

Słoiki ze złotymi zwierzątkami DIY To kolejna dekoracja, na którą mam ochotę od jakiegoś czasu, bo ujęła mnie jej prostota, łatwość wykonania, efekt końcowy i możliwość dostosowania projektu do własnych potrzeb, ponieważ słoiczki mogą być zarówno ozdobą kobiecej toaletki jak i dziecięcego biurka. Z pewnością już niedługo postaram się pochwalić efektami. po tym jak przejrzę moje domowe zbiory w poszukiwaniu ładnych słoiczków oraz jakichś zapomnianych figurek, które już niedługo otrzymają nowe życie. 

Jak postarzyć drewnianą skrzynkę? Ciekawy pomysł na zmianę wyglądu nie tylko skrzynki, ale każdego drewnianego przedmiotu, aby dopasować go do bardziej rustykalnego lub prowansalskiego stylu, a teraz szczególnie ten ostatni cieszy się ogromnym zainteresowaniem. To propozycja dla osób, które lubię troszeczkę popracować i mają w sobie odrobinę kreatywnego zacięcia. Ja przejrzałam swoje zbiory i okazało się, że mam kilka drewnianych skrzyneczek, które bardzo potrzebują nieco odświeżenia, więc już niedługo zdecydowanie będę miała co robić.

Podkładka ze sznurka bawełnianego DIY - zobacz tutorial! Szydełkowanie to jedna z tych rzeczy, których bardzo chciałabym się nauczyć, ale niestety wciąż nie mam na to czasu, a szkoda, bo za pomocą bawełnianego sznurka można wyczarować piękne podkładki, kosze, dywaniki oraz wiele różnych przedmiotów. Jeśli tylko znajdę odrobinę czasu to z pewnością wreszcie postaram się opanować raczej nie trudną, ale na pewno bardzo odprężającą i nieco zapomnianą sztukę szydełkowania.

Flower Box DIY Tego typu kwiatowa dekoracja stała się bardzo popularna w ostatnim czasie. Niektóre kwiaciarnie mają w swoim asortymencie tego typu pudełka, ale myślę, że nadal większość osób spotyka je jedynie w sieci. To nie jest jednak żaden problem, ponieważ po lekturze tego wpisu dowiemy się jak krok po kroku stworzyć własnoręcznie tego typu Box będący naprawdę niebanalnym pomysłem na prezent lub na dekorację własnego mieszkania. Myślę, że warto spróbować, bo układanie kwiatów to bardzo odprężająca czynność i prawdziwa sztuka.

Który artykuł najbardziej was zainteresował?
Macie ochotę polecić mi i innym jakiś swój interesujący wpis?

15 blogowych linków godnych polecenia. Beauty, Lifestyle, DIY - Marzec 2017

poniedziałek, marca 06, 2017

Hypnotic Blossom to najnowsza kolekcja marki Artdeco, która swoją premierę miała w lutym. Miłośniczki makijażu zostaną zainspirowane przede wszystkim paletą barw, która przywołuje na myśl wszystkie pozytywne emocje związane z wiosną. Do naszej dyspozycji marka oddała maskarę, róż do policzków, pudry do ust w sześciu całuśnych barwach oraz trzy pastelowe cienie magnetyczne zamknięte w kasetce pokrytej botanicznymi wzorami w wielu intensywnych barwach. Dzisiaj mam przyjemność przedstawić wam produkty, które w moim odczuciu są najbardziej interesujące z całej tej wiosennej kolekcji. Po pierwsze matowe pomadki które mają innowacyjny aplikator, a pudrowa konsystencja umieszczona jest wewnątrz w dość intrygującym miejscu. Drugim kosmetykiem jest tusz do rzęs posiadający bardzo ciekawy grzebyk, którego użycia dość mocno się obawiałam, a który okazał się w moim przypadku strzałem w dziesiątkę. Są to dość specyficzne produkty, ich niesztampowość zdecydowanie zasługuje na dłuższą chwilę uwagi i na taką w tym momencie zapraszam.

MAT LIP POWDER – MATOWY PUDER DO UST

Na pierwszy rzut oka pomadki te wyglądają dość niepozornie, bo z zewnątrz mają jak najbardziej zwyczajne opakowania i dopiero w środku zamknięte są bardzo ciekawe patenty. Po pierwsze kosmetyk nakładamy za pomocą dość dużej i wypukłej gąbeczki. Czynność ta nie jest wymagająca, ale jednak na początku trzeba nieco nabrać wprawy w posługiwaniu się tego typu aplikatorem. Puder jest dość gęsty i suchy, więc nie ma mowy o jakimkolwiek wypływaniu poza kontur ust. Jednak najważniejsze, że cała masa pomadki znajduje się się w skuwce. Z jednej strony to bardzo ciekawy pomysł, ale jednak z drugiej wymaga on nieco więcej zachodu, ponieważ aplikator nie nabiera dużych ilości pomadki i z jednej strony nie zrobimy sobie krzywdy zbyt grubą ilością kosmetyku, ale potrzebujemy trochę więcej czasu, aby zaaplikować pożądana ilość. Krycie, trwałość oraz wykończenie na ustach zależy od poszczególnych kolorów. Ogólnie jednak jest to produkt zapewniający pełen mat, więc nie do końca sprawdzi się na ekstremalnie suchych ustach. Niewątpliwą zaletą tych pudrów jest fakt, że są praktycznie niewyczuwalne i nie tworzą żadnej ciężkiej i problematycznej warstewki. Trwałość jest na wysokim poziomie i pomadki utrzymują się do kilku godzin, aczkolwiek podczas jedzenia schodzą dość szybko od wewnętrznej strony. Można też te produkty nałożyć na pomadkę ochronną i wtedy ich matowe wykończenie zmienia się w bardziej satynowe i mniej wysuszające wargi. 
  • 20 Spring Day to brzoskwiniowy odcień, który wpisuje się w tonację nude. Potrzebuje nieco grubszej warstwy, aby stworzyć pełne krycie i bardziej podkreśla suche skórki. Sprawdzi się u osób, które preferują jasne i ciepłe odcienie oraz dodatkowo zapewnia wrażenie wypełnienia i lekkiego powiększenia warg. Nie zawsze tego typu barwy mi odpowiadają, ale w tej czuję się wyjątkowo dobrze, choć niestety wymaga ona bardzo zadbanych ust.
  • 10 Hypnotic Red to piękna i klasyczna czerwień, która jest już mniej kłopotliwa od poprzednika. Po pierwsze już skromniejsza ilość pomadki zapewnia pełne krycie i zdecydowanie barwa ta lepiej wygląda na lekko suchych ustach, bo aż tak nie podkreśla wszelkiego rodzaju niedoskonałości. Podoba mi się ten głęboki odcień i fakt, że nie wygląda zanadto ekscentrycznie, bo tego nie lubię we wszelkiego rodzaju czerwieniach.

COLOR&CARE MASCARA – PIĘLĘGNACYJNA MASKARA DO RZĘS

W przypadku tego kosmetyku warto zwrócić uwagę na dwa punkty. Po pierwsze wewnątrz znajduje się maleńki grzebyk, który niczym nie przypomina silikonowych, a tym bardziej klasycznych szczoteczek, a drugim aspektem są pielęgnacyjne właściwości tuszu, czyli brak parabenów oraz dodanie do składników mieszanki olejku arganowego, aloesowego kokosowego oraz jojoba. Bliżej jednak przyjrzę się tej pierwszej cesze, a mianowicie skąpemu aplikatorowi, który posiada niezwykle krótkie włoski znajdujące się tylko po jednej stronie. Byłam pewna, że użycie tego aplikatora skończy się klęską i albo tusz sklei moje rzęsy albo efekt w ogóle nie będzie widoczny. Całe szczęście myliłam się i to bardzo! Rzeczywiście taki grzebyk wymaga nieco więcej pracy, ale rezultaty w moim przypadku wynagrodziły dłuższe nakładanie tuszu. Tak małe włoski perfekcyjnie rozczesują rzęsy, więc nie ma mowy o sklejaniu i nawet zbyt duża ilość tuszu nie jest problemem. Poza tym za pomocą tej maskary można łatwo wykonywać ruchy zygzakowate, które pozwolą lekko zgęścić włoski oraz idealnie je rozdzielić. Trzecim punktem jest fakt, że grzebyk pozwala lekko wyginać rzęsy u nasady, co niewątpliwie ma wpływ na ich uniesienie i lekkie wydłużenie. Najlepszym podsumowaniem działania tego produktu jest stwierdzenie, że aplikator działa zupełnie inaczej niż wszystkie inne dostępne w tuszach, więc wymaga nieco wprawy, ale trudy te zostaną nam wynagrodzone! Jestem zaskoczona, że nawet kilkanaście sekund po pokryciu rzęs tuszem można robić drobne poprawki, rozdzielać rzęsy i nie ma obawy, że zostaną one brzydko sklejone. Maskara utrzymuje się poza tym przez cały dzień, nie osypuje się i nie rozmazuje. Jest to dla mnie wielkie odkrycie i w tym momencie tusz ten to mój ulubiony kosmetyk do rzęs.

PODSUMOWANIE

Nigdy specjalnie nie rozpływałam się nad tuszami do rzęs i szczerze mówiąc większość, które było mi dane używać, uznawałam po prostu za poprawne kosmetyki i rzadko kiedy trafiałam na coś wybitnie pozytywnego lub negatywnego. O dziwo jednak spośród nowości z kolekcji Hypnotic Blossom to właśnie Color&Care Mascara zdobyła moje największe uznanie. Niepozorny grzebyk okazał się strzałem w dziesiątkę i pozwolił na idealne rozdzielenie rzęs, oraz ich lekkie zagęszczenie i wydłużenie. Do tego dodam jeszcze satysfakcjonującą trwałość i mam do dyspozycji produkt spełniający w pełni moje oczekiwanie. Aplikacja tuszu wymaga jedynie nieco więcej czasu, ale w przypadku tak dobrego kosmetyku nie jest to dla mnie żaden problem. W kwestii matowych pudrów do ustna na pozytywną uwagę zasługują piękne kolory, innowacyjna forma aplikacji, efekt prawdziwego matu oraz dobre krycie. Mogłabym się jednak przyczepić do faktu, że nie są to kosmetyki odpowiednie do przesuszonych ust, a nakładanie pudru zajmuje nieco więcej czasu niż w przypadku klasycznych produktów. Mimo ogromnej sympatii do ciekawej formy umieszczenia  pomadki w skuwce, to jednak tusz staje na zaszczytnym podium moich ulubionych produktów z wiosennej kolekcji Artdeco.


Jak podobają się wam produkty z najnowszej kolekcji? Lubicie tego typu innowacyjne formy kosmetyków, czy wolicie wybierać coś bardziej tradycyjnego i sprawdzonego? 


Artdeco Mat Lip Powder i Color&Care Mascara, czyli nowości z kolekcji Hypnotic Blossom

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy