Nie ukrywam, że prasowanie zdecydowanie nie jest moją mocną stroną i chociaż nie bronię się przed nim rękami i nogami, to jednak ten przymus domowy nigdy nie sprawiał mi żadnej frajdy. Teraz jednak wszystko się zmieniło, ponieważ do mojego domu zawitał Philips Steam&Go. Jest to ręczna parownica, która nieźle namieszała w moim życiu i coś czuję, że między nami nawiąże się bliższa relacja, a nie tylko krótki romans... Pamiętam, że zawsze z uwagą obserwowałam pracowników sklepów odzieżowych, którzy przy pomocy jakiegoś dziwnego urządzenia prasowali ubrania na wieszakach. Wydawało mi się, że to musi być coś bardzo drogiego i raczej przeciętny śmiertelnik nie może sobie pozwolić na takie luksusy. Całe szczęście Philips wpadł na genialny pomysł i stworzył małe i bardzo ciekawe urządzenie, które zamierzam tutaj przedstawiać szczerze i nie w samych superlatywach.

KILKA ZNAKÓW SZCZEGÓLNYCH 

Zacznijmy od kilku konkretów. Steamer ma bardzo przyjemny design, który z pewnością spodoba się płci pięknej. Parownica jest niewielkich rozmiarów (34,7 x12,9 x 12,2 cm, 0,660 kg) i całą trzymamy w dłoni. W telegraficznym skrócie najpierw napełniamy pojemniczek (60ml) wodą, potem podłączamy przewód zasilania (2m) do gniazda, czekamy 45 sekund, naciskamy na przycisk włączania pary i już zaczynamy zabawę. Producent przestrzega, że należy trzymać urządzenia w pozycji pionowej i uważać na zbliżanie działającego Steamera do ciała, ponieważ można się poparzyć. Parownica ma sprawdzać się w przypadku nawet kłopotliwych części garderoby, ma być łatwa w użyciu i oczywiście skuteczna.

ZALETY

- Coś innowacyjnego, co przyciągnęło moją uwagę i sprawiło, że chyba polubiłam prasownie.
- Świetnie radzi sobie naprawdę z różnymi tkaninami i już nie trzeba ustawiać temperatury i drżeć, że zniszczymy ulubioną rzecz.
- Można odświeżać różnego rodzaju materiały lub tapicerowane meble.
- W zestawie posiada nakładkę ze szczotką do stosowania w przypadku grubszych materiałów.
- Idealnie sprawdzi się na wszelkiego rodzaju wyjazdach, kiedy naprawdę nie mamy warunków do prasowania.
- Obsługa jest banalnie prosta.
- Podczas prasownia nie ma obawy, że danym materiale powstaną brzydkie zaprasowania i nierówności.
- Bardzo łatwo utrzymaź go w czystości.
- Do napełniania zbiornika można użyć zwykłej wody z kranu.
- W zestawie posiada pokrowiec, który idealnie sprawdzi się podczas podróży lub do przechowywania.
- Zajmuje naprawdę mało miejsca.

WADY

- O dziwo genialnie radzi sobie z grubymi materiałami, ale niestety czasem trudno prasuje cieńsze.
- Trzeba uważać, aby się nie poparzyć.
- Raczej służy do krótkiego prasowania, bo wody w zbiorniczku wystarczy dosłownie na kilka rzeczy.
- Urządzenia długo trzymane w dłoni może po pewnym czasie powodować dyskomfort.
- Czasami pozostawia małe, mokre plamki.


W ramach testów postanowiłam go użyć na chyba jednym z najbardziej trudnych materiałów, czyli na eko skórze. Zwykłym żelazkiem prasowanie takiej powierzchni jest praktycznie niemożliwe, ponieważ zbyt niska temperatura nic nie zwojuje, a za wysoka może sprawić, że sztuczny materiał zwyczajnie pozostawi plamę na stopie. Z drżącym sercem przystawiłam parownicę do materiału i wielkim zdumieniem stwierdziłam, że wszystko wygląda pięknie i gładko!


PODSUMOWANIE

To gadżet dla osób, którym się znudziło tradycyjne prasownie. Steamer świetnie sprawdzi się w podróży i w różnych ekstremalnych sytuacjach, gdzie naprawdę trudno o deskę lub jakąkolwiek gładką powierzchnię. Kiedy konfrontuję jago wady ze zwykłym żelazkiem dochodzę do wniosków, że chyba jednak Steamer wygrywa ten pojedynek ze względu na szeroki zakres stosowania, bezpieczeństwo i innowacyjne podejście do prasowania. Aktualnie Steamer testuję prawie codziennie i myślę, że jeszcze nie raz mnie zaskoczy, a całkiem nowe żelazko stoi zapomniane w kącie.