Balsam zamknięty jest w opakowaniu z pompką i mieści 200 ml produktu. Nie ukrywam, że jestem wielką fanką takiego typu opakowań ze względu na ich poręczność, łatwość użytkowania i oczywiście zachowanie pełnej higieny. Ogromną zaletą jest również fakt, że jeden rzut oka i już wiemy jaka ilość produktu została przez nas użyta, ponieważ plastik jest przezroczysty i z łatwością możemy obserwować stopniowy ubytek balsamu.

Kilka słów od producenta:
  • Balsam upiększa skórę nóg i innych części ciała.
  • Ujednolica koloryt skóry i dodaje jej  blasku.
  • Mineralne pigmenty w odcieniu złota rozświetlają skórę i nadają jej ciepły  odcień.
  • Pigmenty odbijają światło, dlatego nogi wydają się bardziej smukłe i idealnie gładkie.
  • Pigmenty sprawiają  też, że zmniejsza się widoczność niedoskonałości: pajączków, przebarwień, siniaków.
  • Balsam przyda się szczególnie nogom, ale upiększy wszystkie wystające spod ubrania części ciała np. nieopalone plecy.
  • Doskonale stapia się ze skórą, niezależnie od karnacji - od jasnej do ciemnej.
  • Świetny na bladą skórę oraz na tą już opaloną. 
  • Bardzo dobrze się wchłania.
  • Zawiera niski filtr UV.
  • Nie działa jak samoopalacz, bardziej jak natychmiastowy, delikatny, rozświetlający make'up.
Kompozycja:

  • Olej arganowy - olej o niezwykłym działaniu kosmetycznym; bogaty w trójglicerydy, tokoferole, karotenoidy, nienasycone kwasy tłuszczowe i skwalan; chroni przed wolnymi rodnikami i promieniami słonecznymi, regeneruje naskórek, zapobiega jego wysychaniu; działa przeciwstarzeniowo, nawilża, ujędrnia, poprawia elastyczność skóry
  • Sok z aloesu -  działa silnie naprawczo, odżywczo i regenerująco, koi po opalaniu, nawilża
  • Tlenek cynku - mineralny filtr UV, chroni przez odbicie promieni słonecznych
  • Kaolin - bogaty w mikroelementy (głównie krzem, glin, żelazo, magnez, cynk i wapń) oraz sole mineralne, działa łagodząco, przyśpiesza gojenie oparzeń, wygładza, poprawia koloryt skóry
  • Betaina i gliceryna roślinna - nawilżają i poprawiają kondycję skóry
  • Naturalne pigmenty - rozświetlają i dodają blasku

Balsam zarówno pod względem koloru, jak i konsystencji przypomina podkład do twarzy. Jednak ten kosmetyk jest zdecydowanie mniej kryjący i działa podobnie jak lekki krem BB.

Jest to pewnego rodzaju nowość na rynku, bo jeszcze nie spotkałam się z takim kosmetykiem do ciała. Pewnie każdy, kto przeczyta te słowa bardzo się zdziwi, bo używanie podkładu do ciała może mu się wydać absolutnie zbędne, a może nawet dziwne. Zasada działania balsamu Pat&Rub jest jednak zupełnie inna. Tuż po nałożeniu możemy w świetle dziennym zaobserwować bardzo delikatne przyciemnienie skóry i złotą poświatę, która będzie pięknie się mieniła przy każdym ruchu. Nie ma jednak co się obawiać, że skóra będzie wyglądała jak obsypana brokatem, a my jak po imprezie karnawałowej. Efekt jest naprawdę subtelny i przyjemny dla oka. Dodatkową zaletą jest fakt, że balsam odrobinę kryje niektóre niedoskonałości skóry, więc jeżeli ktoś ma widoczne żyłki, mieszki włosowe i inne defekty skóry, to ten balsam je delikatnie zatuszuje, jednak trzeba pamiętać, że zrobi to naprawdę delikatnie, gdyż jego stopień krycia jest minimalny. 


W rzeczywistości efekt w sztucznym świetle jest intensywniejszy, a iskrzące drobinki są bardziej widoczne.



W sztucznym świetle efekt zmienia się diametralnie i jest to kolejny plus tego kosmetyku. Na skórze możemy zaobserwować miliony delikatnych drobinek, które pięknie połyskują. Są to bardzo niewielkie cząstki, które wyglądają naprawdę zachwycająco i gustownie. Nie ma obawy, że efekt będzie zbyt nachalny, a co gorsza kiczowaty.

Zapach opisałabym jako bardzo delikatny i kwiatowy, który stopniowo się ulatnia, więc na pewno nie będzie przeszkadzał osobom, które nie przepadają za mocno perfumowanymi kosmetykami. Oczywiście nie jest to samoopalacz, więc nie wyczujemy tutaj nieprzyjemnego zapachu, który jest spotykany przy tego typu kosmetykach.


W rzeczywistości w naturalnym świetle po zastosowaniu skóra jest tylko delikatnie przyciemniona i ozłocona.


Balsam nakłada się bardzo przyjemnie, wchłania się natychmiastowo, nie pozostawia żadnej tłustej warstwy, a skóra po jego nałożeniu jest delikatna i gładka. Wydaje mi się, że kosmetyk będzie bardzo wydajny, bo po pierwsze nie jest to preparat do nakładania na odsłonięte części ciała, a po drugie już naprawdę niewielka ilość sprawia, że efekt jest zauważalny. Będzie idealny na wieczór, aby pięknie podkreślić nogi, ramiona, dekolt, dodać im blasku i delikatnie wysmuklić. Pięknie też zaakcentuje skórę latem, aby pokazać jej kolor delikatnie muśnięty słońcem. Nie ma też obawy, że balsam będzie dla kogoś zbyt ciemny, bo bardzo ładnie stapia się ze skórą i tylko subtelnie ją przyciemnia. Jeżeli efekt nam się jednak nie spodoba od razu możemy wejść pod prysznic i zmyć cały kosmetyk. Jest to jego kolejna zaleta, ponieważ klasyczne samoopalacze mogą zostawiać plamy, których ciężko się pozbyć, lub po prostu efekt opalania może być zbyt mocny, a tutaj w kilka sekund możemy wrócić do zupełnie naturalnego wyglądu skóry. Zmywa się bardzo łatwo i po zastosowaniu żelu do kąpieli na skórze nie widać już błyszczących drobinek.

Trwałość
oceniłabym bardzo dobrze, ponieważ po kilku godzinach od aplikacji drobinki są nadal widoczne i ładnie połyskują na skórze. Będzie to więc idealny kosmetyk na imprezę kiedy zależy nam na błyszczącym ciele i nie mamy czasu na poprawki.

Nie byłoby jednak recenzji bez kilku minusów, a tutaj dokładnie jednego. Trzeba uważać z ilością kosmetyku, ponieważ jak przystało na kremy koloryzujące ten również może na jasnych rzeczach pozostawiać zabrudzenia. Z pewnością nie brudzi intensywnie, ale przy kontakcie z ubraniem może zdarzyć się niemiła niespodzianka. Najważniejsze po prostu, aby nakładać go w odpowiedniej ilości i na miejsca odkryte, które nie mają ciągłego kontaktu z ubraniem.


Ja jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, efekt na ciele bardzo mi się podoba i już nie mogę doczekać się lata, kiedy wreszcie będę mogła podkreślić nim nogi. Jestem pewna, że w promieniach słońca efekt będzie jeszcze piękniejszy...

Cena: 59 zł.