piątek, lutego 06, 2015

Beata Pawlikowska seria "W dżungli podświadomości"

Dzisiaj chciałabym przedstawić pięć książek Beaty Pawlikowskiej należących do serii: „W dżungli podświadomości”. Przyznam się, że wcześniej nie znałam twórczości tej autorki, więc te pozycje wybrałam trochę przez przypadek myśląc, że będą w nich zawarte w dużej mierze wspomnienia podróżnicze. Kiedy zaczęłam czytać pierwszą książkę już byłam pewna, że będę tu miała do czynienia raczej z psychologią, a nie z bogatymi opisami egzotycznych wojaży. W kilku słowach mogę całą serię opisać jako zbiór myśli autorki, która stara się wytłumaczyć czytelnikowi dlaczego czuje, że jego życie jest pasmem nieszczęść, złych nastrojów, smutków, niepowodzeń i wewnętrznej pustki. Beata Pawlikowska stara się przekonać odbiorcę, że nie musi ciągle żyć z poczuciem niższość, a szczęściem z pewnością nie jest zdobywanie kolejnych rzeczy materialnych. Cała seria polega na tłumaczeniu dlaczego czasem czujemy ogromną rozpacz i smutek, dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi i popadamy w choroby i uzależnienia. Pawlikowska wychodzi z założenia, że rządzą nami kody podświadomości, które powstały w dzieciństwie na podstawie doświadczeń i to właśnie one w dużej mierze kierują naszym życiem. Podświadomość nie chce dla nas źle, ale za wszelką cenę będzie pragnęła utrzymać aktualny stan, bo uważa go za idealny. Dlatego też nie pozwala nam zmienić swojego życia i przyzwyczajeń, popycha  do zgubnych uzależnień i praktyk.  W kolejnych tomach autorka wyjaśnia  jak rozpoznawać te kody,  zmieniać je na prawdziwe,  trenować pozytywne myślenie i  bycie po prostu szczęśliwym człowiekiem. Według Pawlikowskiej nie powinniśmy się zgadzać na jakie takie życie, ale dążyć do realnego zadowolenia.



W dżungli podświadomości” jest pierwszą książką serii i to właśnie w niej wytłumaczona jest cała istota kodów podświadomości, czyli jak powstają, skąd się biorą, jaki mają na nas wpływ. Pawlikowska zdradza, że przez bardzo długi okres swojego życia zgłębiała wiedzę na temat kodów, oswajała się z nimi, starała zrozumieć. Nie wiem na ile istnienie takich kodów jest prawdą, a na ile interpretacją stworzoną przez autorkę, ale czytając jej słowa w wielu momentach mogłam się z nią zgodzić.  Ponadto w książce zawarte są pomysły na to jak zacząć zmieniać swoje życie na lepsze i jak przekształcać czarne myśli w głowie na te bardziej pozytywne. Podane są tutaj pierwsze ćwiczenia, które mają zmienić sposób naszego myślenia. Niektóre mogą wydać się dość kontrowersyjne, ale podobno bez nich żadna przemiana się nie uda. Ponadto w tej części Pawlikowska dzieli się wieloma przykładami z własnego życia i tu możemy być bardzo zaskoczeni jej dawnymi kłopotami z alkoholem, narkotykami, bulimią, czy uzależnieniem od seksu i internetu. Przykładowy cytat: „ …podświadomość to twój najlepszy przyjaciel i wszystko co robi, robi dla twojego dobra. Czasem jednak posługuje się przestarzałym zestawem pojęć albo definicji i niechcący wyrządza ci krzywdę. Na przykład, kiedy namawia cie do zjedzenia czekoladowego tortu, mimo że przysięgłaś sobie, że jesteś na diecie.”


Księga kodów podświadomości” jest drugim tomem serii. W pierwszej części tej książki rozwinięty jest temat działania podświadomości, a w kolejnej podane jest dziesięć przykładów fałszywych i prawdziwych kodów. Miedzy innymi pojawia się tam stwierdzenie, że jestem gorszy, które należy zamienić na fakt, że jestem równie ważny jak inni. Autorka dokładnie opisuje, jakie myśli mogą siedzieć w głowie osoby, która ma poczucie niższości i tłumaczy jak zamienić ten stan na zadowolenie z siebie i zwyczajne szczęście. Przykładowy cytat: „Jako człowiek jesteś równie ważny jak dyrektor i jak sprzątaczka. Ani bardziej, ani mniej. Bo każdy dyrektor po wyjściu z firmy przestaje być dyrektorem. Jest człowiekiem, który siada zmęczony przy stole, je zupę, parzy się w język kiedy jedzenie jest za gorące, rozbiera się przed wejściem pod prysznic i stoi tam tak samo goły, jak ty.”


Kurs szczęścia” jest trzecim tomem, w którym pojawia się cała masa ćwiczeń. W dwóch pierwszych tomach autorka podaje przykładowe aktywności, które mają pomóc w walce o lepsze samopoczucie, ale w tej części książka zamienia się w swojego rodzaju notes, w którym musimy odpowiadać na pytania, zapisywać kilkukrotnie odpowiedzi i powtarzać je na głos. Pojawia się tutaj wiele ramek, dymków i kształtów do uzupełnienia, gdzie musimy wpisywać myśli, postanowienia, pragnienia. Poza tym mamy do czynienia z czarnymi stronami, gdzie Pawlikowska kilkukrotnie przypomina, że te ćwiczenia musimy koniecznie wykonać, nie możemy ich pomijać, wypełniać pobieżnie, czy od niechcenia. To między innymi od nich zależy nasz sukces. Poza tym w nadal opisywane są tutaj róże działania podświadomości, tłumaczenia zachowań ludzkich i ich wpływ na życie. Przykładowy cytat: „…nie znałam nikogo, kto byłby szczęśliwym człowiekiem. Znałam kilka osób, które tak o sobie mówiły, ale nie sprawiały wrażenia szczęśliwych. Poza tym czy ktoś, kto twierdzi, że jest szczęśliwy, może jednocześnie robić coś, co szkodzi jego zdrowiu?”


Trening szczęścia” jest czwartą częścią serii i kontynuacja poprzedniej książki. Tutaj oczywiście oprócz kolejnych opisów dotyczących działania naszej podświadomości, mamy mnóstwo miejsca na własne przemyślenia.  Musimy fałszywe kody zamieniać na prawdziwe. Możemy oczywiście pisać własnymi słowami, ale wszystko powinno mieć pozytywny wydźwięk. Nie należy oceniać innych, zwracać się do nich z niechęcią lub agresją. Ogólnie musimy się skupić wyłącznie na swoim życiu, nie oceniać innych, nie porównywać się do nich, nie myśleć co by było gdyby… Zamiast ciągłego dręczenia się przeszłością, należy wziąć życie w swoje ręce, zacząć zmieniać myślenie, a co za tym idzie zachowanie. Przykładowo, czy wiecie jak zamienić taki fałszywy kod na pozytywny: „Dla mnie już nie ma nadziei. Już wcześniej próbowałam, ale nigdy nie osiągnęłam niczego. Jestem zbyt słaba, zbyt nieśmiała, zbyt głupia, zbyt leniwa. Nie mam silnej woli. Nie ma już ochoty na nic.”


Jestem Bogiem podświadomości” to ostatnia już część całej serii. Myślałam, że będzie ona kontynuacją poprzednich książek, ale nie zupełnie. Co prawda pojawiają się tam wciąż informacje na temat podświadomości, ale nie ma już ćwiczeń, ramek i dymków do uzupełniania. Autorka tutaj znowu wraca do opisywania własnych doświadczeń, pisze o swojej dość burzliwej młodości, o tym jak poznawała siebie, swoje pragnienia i pasje. Zdradza kiedy pojawił się u niej pewien rodzaj buntu, dlaczego nie chciała się podporządkować innym, dlaczego zrezygnowała ze studiów i postanowiła rozpocząć na nowo swoje życie. We wszystkich książkach, ale najbardziej w tej da się zauważyć stosunek autorki do różnego rodzaju ludzkich pragnień. Bo czy studia, posiadanie dziecka lub męża zawsze podyktowane są prawdziwym pragnieniem, a może to po prostu chęcią ugaszenia w sobie pustki? Myślę, że warto przeczytać te zwierzenia i ustosunkować się do nich. Ponadto w całej serii do się odczuć bardzo negatywny stosunek Pawlikowskiej do wszelkiego rodzaju używek i śmieciowego jedzenia. Wielokrotnie podkreśla ich zgubne działanie na organizm. Dlatego też w tej książce na samym końcu pojawia się fragment na temat odżywiania, pokazane są przykłady pokarmów, które działają pozytywnie lub negatywnie na ciało i umysł człowieka. Przykładowy cytat: „ Trenuj nawyk zmieniania perspektywy, z jaką twoja podświadomość patrzy na świat. Łap się na tym, że znów narzekasz albo marudzisz i zdobądź się na wysiłek, żeby spojrzeć na sytuację z innej strony, szukaj dobrych cech we wszystkich ludziach i zalet w każdej sytuacji”.


Jak zdążyliście pewnie zauważyć w książce pojawiają się różnego rodzaju grafiki i rysunki charakterystyczne dla twórczości Pawlikowskiej.  Są to takie dość sympatyczne akcenty, które co prawda raczej niczemu nie służą, ale na pewno skracają dystans pomiędzy autorem i czytelnikiem. Poza tym na kilku żółtych stronach pojawiają się odręcznie pisane cytaty, które powodują, że książki przybierają odrobinę formę pamiętników. Tak jak już pisałam pojawiają się też pola do wypełniania i czasem należy tam wpisać rzeczy dość intymne, więc tym bardziej książki te stają się bardzo osobiste.  

Bardzo charakterystyczny jest też sposób pisania Pawlikowskiej, która zwraca się bezpośrednio do czytelnika, często używa wielu wykrzykników, stara się odgadnąć jego myśli, wyprzedza jego działania. Język pisania jest dość prosty i specyficzny dla autorki. Uważa, że przecinki to narzędzia artystyczne, więc stawia je tylko tam gdzie naprawdę są potrzebne i dodają zdaniom sensu.



Jak dla mnie w kwestii ogólnego wyglądu książka napisana jest nieco chaotycznie, pojawia się mnóstwo akapitów, przerw między zdaniami, pogrubionych cytatów. To w pewnym sensie sprawia, że odbiór jest odrobinę utrudniony. Kolejnym negatywnym aspektem jest fakt, że autorka wiele razy powtarza te same stwierdzenia. Rozumiem, że mają się pojawiać, aby odbiorca je zapamiętał, ale dla osoby, która czyta z uwagą ta powtarzalność może być naprawdę męcząca. Odnoszę wrażenie, że niektóre watki były pisane po prostu z braku laku, aby tylko zwiększyć ilość słów i zdań.

Natomiast jeżeli miałabym ocenić przekaz książki to jest to chyba najtrudniejsze zadanie. Jedna osoba może w tej książce odkryć wielką inspirację, druga natomiast odbierze twórczość jako niczym niepoparte bzdury. Po pierwsze jak sama autorka pisze, jest to książka napisana na podstawie jej osobistych, wieloletnich doświadczeń.  Nie mam nic przeciwko radzeniu ludziom jak uporządkować swoje życie, tylko czy można wrzucać wszystkich ludzi do jednego worka i twierdzić, że skoro mi coś pomogło to innym również do wiarę w siebie. Tego na pewno nie wiem, ale uważam, że jeżeli przynajmniej jakiś niewielki procent ludzi po przeczytaniu tych książek zmieni swoje życie, to już mamy do czynienia z wielkim sukcesem. 

Są to pozycje dla osób, które czują się nieszczęśliwe, noszą w sobie smutek lub czują, że ich życie zmierza w nieodpowiednim kierunku i zwyczajnie sobie z nim nie radzą. Myślę, że słowa  rozpalą w nich pewnego rodzaju płomień, dadzą nadzieje, ale to już tylko do nich będzie należał kolejny krok. Myślę, że książki mogą być etapem początkowym w walce o lepsze jutro, ale na pewno nie są błyskawiczną receptą. Warto do nich zajrzeć z czystej ciekawości, aby dowiedzieć czym są te kody podświadomości, skonfrontować wiedzę z własnym doświadczeniem i może rozpocząć osobistą walkę o lepsze jutro…


Na pewno nie są to książki, które czytamy, odstawiamy do biblioteczki i po pewnym czasie o nich zapominamy. Pozycje te możemy zaczynać czytać od środka lub nawet od końca, nie ma to większego znaczenia. Myślę, że czytając je kolejny raz uda nam się dostrzec drugie dno, skupić się na konkretnych aspektach, być może dowiedzieć się czegoś nowego. Nie czyta się ich łapczywie, chwytając w locie każde słowo, raczej spotkanie z tą lektura powinno polegać na stopniowym zapoznawaniu się z każdym fragmentem, zastanowieniu się na nad nim. Tak jak już wspomniałam w książce są miejsca gdzie możemy wpisywać własne przemyślenia, więc staje się ona pewnego rodzaju zbiorem naszych myśli, więc za jakiś czas możemy do nich wrócić z sentymentem lub ciekawością.

Mimo kilku wad ja jednak polecam te pozycje, bo jest to moim zdaniem ciekawe spojrzenie na ludzką psychikę i zachowanie. Warto przeczytać przynajmniej jedna cześć, zaznajomić się z nią i zdecydować czy zgadzamy się ze słowami tam zawartymi, czy jednak nas nie przekonują. Ja mam zamiar jeszcze raz zacząć czytać całą serię, być może coś przeoczyłam, coś mi umknęło. We mnie książka zapaliła pewnego rodzaju iskrę, więc może i w was rozpali ogień chęci zmiany własnego życia…

22 komentarze :

  1. Bardzo ciekawe i z pewnością pomocne :) Może się skuszę kiedyś ale raczej wypożyczę z biblioteki. Tyle mamy teraz dołów w życiu codziennym, nieprzyjemności, przeciwności, jakoś sobie trzeba z nimi radzić i je tłumaczyć. Zawsze wiedziałam, że nasza podświadomość ma duży wpływ na nasze życie. A jak sobie zdajemy z tego sprawę, to mniej się przejmujemy. To dlatego ludzie jeden drugiemu się dziwi, popatrz- ma wszystko a nieszczęśliwy, ciekawe dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie może ma materialnie wszystko, ale w głębi może być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, który tylko gra przed innymi...

      Usuń
  2. Jakoś nie przepadam za takimi książkami Pawlikowskiej. Lubiłam słuchać jej audycji w radiu i czytać o podróżach, ale ten typ literatury niekoniecznie do mnie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Siła naszej podświadomości jest wielka i co ważniejsze, ona zawsze chce dla nas to co najlepsze, jednak w przełożeniu na nasze życie różnie to bywa. Beata, choć nie czytałam akurat jej tych pozycji, w ciekawy i oryginalny sposób ujęła wszystko to co wiąże się z naszą podświadomością, psychiką, ludzkim umysłem, zwłaszcza wtedy gdy cofamy się do naszej przeszłości, niekiedy do jej nieciekawych wątków. Podoba mi się wygląd tej książeczki, te jej własnoręczne wpisy, przemyślenia, obrazki mające na celu trenowanie naszego pozytywnego myślenia, oraz jej własne przeżycia, które myślę, że nie są one obce wielu czytelnikom tej książki. Ja ze swojej strony muszę powiedzieć, że warto jest wyrobić w sobie takie pozytywne myślenie, nie dać się mrocznym wspomnieniom, które podświadomie mogą kazać nam myśleć, robić i trwać w tym co złe. Poza tym jeżeli dojdziemy do porozumienia z naszą podświadomością to jej ogromna siła pomoże nam się uwolnić od tkwienia w codziennym utrapieniu. Ja z chęcią skorzystam z cennych porad i przemyśleń Beaty, które zawiera ta książeczka, jedynie co, to chyba nie do końca będę zwolenniczką tylko i wyłącznie zdrowego żywienia, choć zdaję sobie sprawę, że i ono odgrywa ważną rolę w funkcjonowaniu naszego mózgu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he na temat zdrowego stylu życia Beata ma chyba małą obsesję, bo ten wątek wciąż się pojawia, dosłownie co kilka stron:)

      Usuń
    2. Każdy ma jakiegoś tam bzika, który krąży mu po głowie, który nie daje nam o sobie zapomnieć. ;) Może to i fajne, to zdrowe żywienie, ale bez przesady, jeszcze w umiarze nic nikomu nie zaszkodziło. ;)

      Usuń
    3. To dość trudny temat, bo jeśli czyta sie porady zawarte w książce to trzeba zrezygnowac z ogromnej ilości pokarmow np. białego pieczywa, wszelkiego rodzaju przetworzonej żywności w puszkach, torebkach, z skoków, napojów, a najlepiej tez z mięsa i nabiału. Ja popieram zdrowe odżywianie, ale chyba nie jestem w stanie zrezygnowac z tego wszystkiego, bo po prostu lubie jeść.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Będę musiała zajrzeć do polecanych przez ciebie książek :)

      Usuń
  5. Swego czasu rozmawiałam z pewnym panem, który uświadomił mi, jak wszystko leży w nas. Naszym umyśle. Oraz tam głęboko, w podświadomości. Zamiast narzekać, mówić "chciałbym", "próbuje", po prostu działać. Walczyć z tym co było złe, walczyć z tym co podpowiadają 'demony' podświadomości - że nie dam rady, że może znowu coś się nie uda. Trzeba mieć w sobie siłę i pozytywną energię, która nastawi nasz organizm na sukces. Bo już samym sukcesem jest odrzucenie bierności i pesymizmu. Nie należy gdybać, tylko mówić 'robię', 'osiągnę to ' zdobędę to' 'przeżyję to'.

    Także mówił, że nie można uważać się za gorszego od innych. Każdy ma swoje wady i zalety. Pierwsze trzeba maskować i nauczyć się z nimi żyć, drugie pielęgnować. Rozwijać talenty i to co w nas najlepsze. Nie porównywać się do innych, walczyć o swoje, by przeżyć życie po swojemu, jak najlepiej DLA NAS, NIE DLA INNYCH.

    Polecił mi też ten pan dwie książki:
    Potęga podświadomości - Joseph Murphy
    Potęga teraźniejszości - Eckhart Tolle

    Muszę je w końcu przeczytać. A później te Beaty Pawlikowskiej, zaciekawiłaś mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że skasowałam i dodałam drugi raz komentarz, ale nie widzę możliwości edycji. A przez słownik musiałam poprawić parę słów i coś dopisać, co mi skasowało. :)

      Usuń
    2. Przyznam wam się, że ja mam zaniżoną samoocenę. To co było kiedyś, to co usłyszałam od bliskich mi osób, to ciągle tkwi w mojej głowie, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Wiem, że nie można myśleć, że jest się gorszym od innych, w tym wypadku nie trzeba być psychologiem, ale czasem to co złe najgłębiej zapada w naszej pamięci i niestety powoduje, że choć czas mija to my ciągle tkwimy w jednym miejscu. Codziennie biję się ze swoimi myślami, toczę z nimi walkę, a kiedy brak mi już tchu, odnajduję w sobie tlącą się iskrę nadziei, która nakazuje mi nie tracić wiary, dodaje mi skrzydeł wyzwalając we mnie wartości, które dotąd były mi obce. I jak wcześniej napisałam, podświadomość bywa zgubna, zwłaszcza jeżeli kieruje się ona tylko i wyłącznie złymi doświadczeniami, obawami, zwłaszcza tymi z czasów dzieciństwa...

      Usuń
    3. Wiem o czym mówisz... Ja też ze względów bardzo osobistych miałam trudne dzieciństwo, które ciągle wpływa na moje życie. Walczę z tym, ale jest to niestety trudne :( Mimo wszystko teraz staram się na ile to możliwe myśleć pozytywnie:)

      Usuń
    4. Znam to. Od lat gimnazjalnych byłam zakompleksioną nastolatka. Nienawidzilam swojego wyglądu, co spowodowało że bywałam zimna i wredna dla niektórych ludzi. Szczególnie facetów. Żadnemu nie wierzyłam.
      Na szczęście jakieś 2 lata temu to się zmieniło. A od kilku miesięcy pracuje nad ciałem oraz duchem. Stałam się kobietą świadomą swoich wad i zalet. I ciągle staram się dbać o swoją samoocenę. Robię wszystko by siebie pokochać. Tak jak kocha mnie najważniejsza osoba w moim życiu. Mój anioł, moje wsparcie. <3

      Usuń
    5. Wydaje mi się, że okres dojrzewania, dla większości jest bardzo trudny. Ja kiedyś tez miałam kompleksy i nie lubilam siebie. Cale szczęście, że teraz już patrzę na swoj wygląd bardziej przychylnym okiem ;)

      Usuń
    6. No tylko szkoda, że mnie w tych kompleksach utwierdzano. No ale to minęło. :)

      Usuń
  6. Kompleksy miałam i nadal mam, jak chyba większość z dziewczyn, kobiet, ale teraz traktuję je tak trochę z przymrużeniem oka. Jednak ja nie do końca miałam na myśli jedynie swój wygląd zewnętrzny. Ktoś kto wychowywał się w domu w którym przez większość jego życia rządziła przemoc, zdolny byłby mnie zrozumieć. Ta krzywda, którą zaznałam w dzieciństwie odcisnęła swe piętno w trakcie kiedy wkraczałam w życie dorosłe i niestety podświadomie popychała mnie do czynów, które doświadczyłam znajdując się w kręgu zła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę powiedzieć, że chyba wiem o czym mowa. Często w życiu niestety powielamy takie negatywne zachowania chociaż ich nienawidzimy....

      Usuń
    2. Każdy ma jakieś przeżycia. Mimo, że ja nie zaznałam ani przemocy, ani alkoholizmu lub czegoś podobnie strasznego, co się odbija na psychice - to potrafię współczuć. Najbliższa mi osoba przeżyła coś złego, i ten fakt mnie boli. Dlatego zdaję sobie sprawę jak bolałoby doświadczenie czegoś podobnego. I jakie piętno odbiłoby na psychice i dorosłym życiu...

      No i ciągle się staram wspierać bliska mi osobę, by w przyszłości nie popełniła błędów innej, bliskiej dla niej osoby.

      Usuń
    3. Dokładnie. Nie chciałabym być taka sama jak oprawca z mojego dzieciństwa, który tak skutecznie niszczył moje życie i moich bliskich a jednak... Bywa, że wychodzi ze mnie czasem ktoś kogo nie znam, ktoś w stylu upadłego anioła. Dobrze chociaż, że tej demonicznej osobowości jest we mnie śladowy procent i umiem już sobie z nią radzić. Jestem osobą w dużej mierze życzliwą, ogromnie szybko wzruszającą się, nie mogącą spokojnie spoglądać na wszelkiego rodzaju krzywdę, ból i cierpienie, a że nie mogę pomóc, zbawić całego świata, to niestety ale czasem wychodzi ze mnie cierpiętnica. I tak w 172 cm mojego ciała mieści się skrzydlaty anioł, demon, cierpiętnik, i szaleniec- bo pomimo tych wszystkich zawirowań w moim życiu nie brak mi też poczucia humoru, dzięki któremu mogę spojrzeć na wszechświat z uśmiechem na twarzy. ;) Ps. Najlepiej wychodzi nam pomaganie, wspieranie innych, ale jak przyjdzie nam samym sobie pomóc, to już nie jest tak kolorowo. :)

      Najważniejsze jest to, aby umieć dostrzegać w sobie to co najpiękniejsze i skutecznie pielęgnować, a reszta jakoś sama się ułoży. <3

      Usuń
  7. To prawda. Łatwiej doradzać i pomagać innym. Znam to z własnego doświadczenia....
    Sobie już trudniej jest pomóc, trudniej dojrzeć w sobie kogoś wartościowego, kto zasługuje na więcej od życia. Kogoś kto przecież też ma prawo żyć dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam tylko ostatnią książkę z serii, tj. Jesteś Bogiem podświadomości, a widzę że powinnam zacząć od początku.

    OdpowiedzUsuń

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy