Cukrowy scrub do ciała o ciepłym naturalnym zapachu karmelu, wanilii i cytryny. Delikatnie złuszcza, ekspresowo nawilża i poprawia wygląd skóry. Nazywamy go „Twoja Nowa Skóra”. Kryształki cukru złuszczają martwy naskórek, a oleje i masła roślinne sprawiają, że skóra staje się nawilżona i odżywiona. Pięknie wygląda i pachnie. Po użyciu scrubu skóra nie potrzebuje już użycia balsamu, ani masła do ciała.

Kompozycja:
·         Kryształki cukru trzcinowego*– złuszczają martwy naskórek i wygładzają skórę,
·         Oliwa i masło z oliwek* – wygładzają i koją, Masło shea* – nawilża i zmiękcza,
·         Olej babassu* – uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV,
·         Masło z awokado* – natłuszcza i regeneruje, chroni przed czynnikami zewnętrznymi, 
·         Masło kakaowe* – uelastycznia i koi podrażnienia,
·         Wosk pszczeli* – uelastycznia i zmiękcza,
·         Naturalna witamina E* – antyoksydant

*surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym


Sposób użycia:
Suche lub wilgotne ciało masuj koliście drobinkami peelingu aż poczujesz, że kryształy cukru się rozpuszczają. Zabieg można zakończyć 15 minutową kąpielą w wannie, aby skóra mogła wchłonąć więcej cennych składników odżywczych z olejków i maseł, które zawiera scrub. Do stosowania 2-3 razy w tygodniu. 



Co mogę powiedzieć o konsystencji?
Jest bardzo zbita, dość twarda głównie ze względu na bardzo intensywnie wypełnienie go cukrem trzcinowym. Jeśli nabierzemy go na rękę to po chwili konsystencja staje się rzadsza ze względu na to, że olejki pod wpływem temperatury zmieniają stan stały na bardziej ciekły. Nabiera się go dość wygodnie, struktura się nie rozpada, dopiero po nałożeniu na ciało i wmasowaniu kryształki cukru zaczynają się oddzielać od reszty i odpadać. Opakowanie zawiera 500ml, czyli dość dużą ilość jak na inne kosmetyki tego typu. Jak już wspomniałam konsystencja jest bardzo gęsta, więc już niewielka ilość wystarczy, aby zastosować na całe ciało, czyli jest to kosmetyk wydajny.


Czy zapach mi się podoba?
Tak jak w przypadku olejku z tej samej serii, o którym pisałam TUTAJ, zapach jest równie cudowny i pobudzający zmysły. Słodki, ale nie duszący, pełny, wielowymiarowy, rozgrzewający. Trudno jest opisać aromat, ale jest to słodycz połączona z nutą cytrusową. Peeling po nałożeniu na ciało pozostawia zapach, który jest dość mocno wyczuwalny, a następnie stopniowo ulatnia się w ciągu dnia. Z pewnością nie wyczujemy tutaj żadnych sztucznych nut, zbyt intensywnych oraz niezidentyfikowanych aromatów. 


Kilka słów o opakowaniu.
Jest to plastikowy słoiczek, który swoim designem przypomina inne kosmetyki Pat&Rub. Minimalistyczne, ładne, gustowne i raczej poręczne opakowanie. Nie ma obawy, że się potłucze, zamoknie pod wodą lub uszkodzi w inny sposób podczas kąpieli.

Skład jak zawsze zachwyca.
Znowu czytam skład i uśmiech sam mi się ciśnie na usta. Kolejny raz marka Pat&Rub udowadnia, że jakość ma ogromne znaczenie. Jednocześnie kiedy widzę poszczególne składniki, czuję niepokój, bo mam wmasować ten peeling w ciało i spłukać go po kilku minutach? Czuję, że jest to prawdziwe marnotrawstwo tych wszystkich bardzo cennych olejków, które przecież mają zbawienne działanie skórę. Oszczędzenie ich jednak udało mi się, ale o tym w dalszej części recenzji. 


Jak go stosuję?
Nałożyłam go jak klasyczny peeling, czyli w czasie kąpieli, po zmoczeniu całego ciała. Niestety, ale ten sposób okazał się nie do końca skuteczny, bo jak łatwo się domyślić olejki były bardzo trudne do zmycia i pozostawiły tłustą warstwę, a kolejne mycie ciała mydłem, kiedy przed chwilą ciało pokryte było wartościowymi olejkami, wydaje mi się niedorzeczne. Producent zaleca też inny sposób stosowania, czyli na suche ciało. Dlatego też kolejnym razem wzięłam prysznic, osuszyłam skórę i zaczęłam dopiero wtedy kolistymi ruchami wmasowywać peeling. Po tym zabiegu spłukałam ciało wodą, aby usunąć pozostałości kryształków cukru i osuszyłam skórę ręcznikiem. Skóra była pokryta lekko tłustą warstwą, ale mam świadomość, że są to wyłącznie drogocenne olejki, które pozytywnie wpłyną na ciało. Nie jest to parafina jak w przypadku innych peelingów, która pozostawia na skórze tłustą warstwę, która niczemu nie służy. Oczywiście po takim zabiegu wszelkiego rodzaju balsamy są już zbędne. Tutaj jednak pozostaje kwestia, czy tłustawa warstwa na skórze nam nie przeszkadza, czy jednak jest sporą niedogodnością.


Komu polecam?
Po pierwsze osobom, które cenią w kosmetykach naturalność, cenne składniki oraz oczywiście jakość. Po drugie tym, którzy nie maja fobii tłustej skóry ciała, bo mam świadomość, że nie każdy lubi to uczucie. Trzeba jednak przyznać, że na ten peeling należy znaleźć swój własny sposób, aby użytkowanie było przyjemne i ekonomiczne, bo jestem pewna, że wiele osób będzie czuło niedosyt, że taki wspaniały skład służy jedynie do zmycia po kąpieli. Myślę, że moja aplikacja w pełni spełnia swoje zadanie, ale nie jestem pewna, czy każdemu przypadłaby do gustu. Mimo wszystko myślę, że warto go spróbować w szczególności ze względu na składniki oraz cudowny zapach, który uwielbiam. Tak więc jest to kosmetyk, który wymaga nieco uwagi, trzeba go poznać, dostosować do siebie, zakochać się w nim lub zrezygnować z dalszej relacji :)

Cena: 89zł