środa, marca 11, 2015

10 sposobów na...

Klikam na ikonkę mojej ulubionej przeglądarki tylko po to, aby sprawdzić, czy nie dostałam jakiegoś ważnego maila. Jeszcze o tym nie wiem, ale już wpadłam w sidła internetu, który tak łatwo mnie nie wypuści ze swojej kolorowej i pięknej krainy. Pisze do mnie tylko Mary z USA z informacją, że odziedziczyłam niezłą sumkę i Mohammed z bliżej nieokreślonego miejsca, który pyta mnie łamaną polszczyzną wprost z tłumacz Google czy nie szukam miłości. W między czasie pokazuje mi się reklama najbardziej popularnej sieciówki, portal randkowy, strona z grami on-line oraz to co od razu przyciąga mój wzrok, czyli hasło:  5 sposobów, aby on za tobą szalał! W pierwszej chwili chcę to zignorować, ale jednak ciekawość wygrywa. Klikam i już zostałam przeniesiona na jakiś kobiecy portal gdzie obok nowości kosmetycznych i trendów w modzie pojawiają się tego typu mądrości życiowe. Pierwszą radą jest uśmiech, który przecież jest największą ozdobą kobiety. Halo, jest tam kto? Naprawdę to ma być jakieś odkrycie stulecia? Dla mnie to taki sam banał jak pisanie na tym samym portalu, że naturalność jest najważniejsza, ale na następnych stronach możemy przeczytać już o hialuronowej korekcie nosa i o wadach i zaletach powiększania piersi. Znając życie kolejne rady są równie odkrywcze, więc rezygnuję ze wzbogacenia swojej wiedzy. Trochę to wszystko przypomina mi czasy kiedy z wypiekami na twarzy czekałam na nowy numer jakiegoś pisma dla nastolatków. Wtedy jeszcze nikt nie słyszał o internecie i oprócz plakatu Britney Spears można było poczytać listy od zakochanych lub zaniepokojonych dojrzewaniem czytelników. W żadnym wypadku nie chcę umniejszać wartości tych pism, bo może nie zawsze było to kompendium wiedzy, ale myślę, że niejeden nastolatek dowiedział się z nich czegoś naprawdę ważnego w tym pełnym trądziku i zachwianych emocji życiu. Tak więc może portal, na który trafiłam to po prostu strona dla młodzieży? Jednak nie, bo oprócz 5 symptomów wypalania się związku i 15 zdań jakich nie można mówić do płci przeciwnej pojawia się 10 trików jakimi mogę go zaskoczyć w łóżku! Czyli to nie jest portal dla nastolatków, a może jednak dzisiejsza młodzież jest tak bardzo uświadomiona seksualnie? Przyglądam się dokładniej i już wiem, że to na pewno strona skierowana do młodej kobiety. No dobrze czyli mam już odbiorcę, teraz wypadałoby znaleźć sens tych artykułów.  Nie są ani pomocne, ani wartościowe pod względem merytorycznym, bo zapewne nie pisał ich żaden psycholog. Są krótkie, nakreślone jakby na szybko i od niechcenia. Wydaje mi się, że jest to forma rozrywki, podobna do quizów gdzie można dowiedzieć się jakim kwiatem jestem lub kim byłam w poprzednim wcieleniu. O ile trafienie na tego typu artykuł raz jest nawet ciekawe i nieszkodliwe, o tyle czytanie tych nagłówków wciąż i nadal bywa już męczące i irytujące. Mam wrażenie, że skierowane są do kobiety nie do końca inteligentnej lub do takiej, która siedzi w pracy, nudzi się potwornie, nie ma już siły na pasjansa i teraz czyta takie głupoty, aby czas do zakończenia pracy minął jak najszybciej.

Mam świadomość, że taki portal internetowy to czyjaś praca, że ktoś tam siedzi i musi wymyślić przynajmniej kilka artykułów dziennie, które mają ściągnąć czytelnika, ale ta wtórność i bezsensowność jest moim zdaniem bardzo słaba. Wchodzę na kilka portali internetowych, nie każdy artykuł jest w moim guście, ale chyba lepiej pisać o czymś mniej znanym, a nie cały czas silić się na rady rodem z Bravo. Jestem zwyczajną kobietą, interesują mnie naprawdę różne rzeczy, czasem czytam trudne książki, innym razem zajmuję się jakimiś banałami, ale wchodząc na portal, który ma mi do zaoferowania wyłącznie  5 symptomów zakochania u faceta, to czuję się naprawdę ograniczona. Może życie wirtualne jest gorsze od realnego, ale tutaj przynajmniej mogę kliknąć i już mnie nie ma, a z równie głupiej imprezy już tak łatwo wyjść się nie da. Jak dobrze jednak, że internet jest tak ogromny i ma tyle wartościowych miejsc, do których mam nadzieję, że dotrę. Ma niestety też takie, o których istnieniu wolę nie wiedzieć do końca życia... Szkoda tylko, że te dobre nie są szumnie reklamowane i trzeba poświęcić więcej czasu, aby je znaleźć. A co wy uważacie na ten temat? Drażni was ta wtórność, czy nawet nie zaglądacie na takie strony, a może jednak z popcornem w dłoni śledzicie 10 sposobów na rozpalenie ognia w związku? Oby tylko z tego nie było jakiegoś pożaru!

18 komentarzy :

  1. Śmieszą mnie takie portale o jakich piszesz i raczej staram się je omijać. :D Jednak reklam tego rodzaju "skarbnic wiedzy życiowej" jest na tyle dużo, że czasem trudno odmówić sobie choćby wejścia na momencik, aby doświadczyć kolejnego dowodu ludzkiej głupoty. ;)
    Mając te "naście" lat też często kupowałam Bravo, jednak znacznie częściej było to Bravo Girl, które miało służyć jako poradnik dorastającym dziewczętom. Ale to co w tym czasopiśmie wypisywali, te wszystkie pytania intymne nastolatek, niektóre banalne i jak dla mnie śmieszne, i odpowiedzi na nie redaktorów, niekiedy zachęcające do rozpoczęcia życia seksualnego wśród dzieciaków mających po 13 lat, sprawiło, że zaprzestałam zaopatrywania się w to pismo i przerzuciłam się na "Świat Wiedzy". ;)

    Wniosek jest z tego taki, że w świecie nastolatków jeszcze takie tematy przejdą, ale w dorosłym potrafią wywołać skrajne emocje, dlatego lepiej zająć się czytaniem pożytecznej lektury, aniżeli tracić swój czas na coś co nie ma ani rąk, ani nóg. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwi mnie po prostu popularność tego typu stron, bo skoro ktoś to wciąż pisze, to oznacza, że jednak tego typu porady przyciągają czytelników. Nie mniej jednak dla mnie to takie trochę niepoważne...Skierowane do dorosłej kobiety, a napisane jak dla chwiejnej emocjonalnie nastolatki :D

      Usuń
  2. Kiedyś lubiłam czytać Bravo, Dziewczynę itp. To był podobny poziom, jak to, co możemy znaleźć w internecie. Istnieje jednak rażąca różnica - gazetę przeczytasz, zamkniesz, odłożysz. W internecie klikasz kolejny link, kolejny artykuł, wczytujesz kolejną stronę... I tak bez końca.
    Nie wchodzę na żadne pudelki, na kwejka - jak mam duuużo wolnego i po prostu chcę się odmóżdżyć :D Wolę zająć się pisaniem swojego bloga, oglądaniem YouTube (filmiki o kosmetykach, Polimaty, albo małe kotki, kiedy mi smutno - najlepszy poprawiacz humoru!), przeglądaniem wiadomości (oprócz tych o wojnie - co ma być to będzie, a po co mam się za wczasu stresować i nie sypiać?). Mój czas jest zbyt cenny, żeby przeglądać artykuły o tym, jak zatrzymać faceta przy sobie. No dobra, jest wyjątek - blog o psychologii (głównie związków), w którym umiem się zaczytać na długie godziny. A potem poczytać poleconą tam książkę o relacjach międzyludzkich. Trzeba umieć odnaleźć się w gąszczu internetu. Nie łapać wszystkiego, co popadnie, bo to może skutkować zmarnowaniem wielu godzin na niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo odnośnie wiadomości. ja już praktycznie niczego nie czytam i nie oglądam. Ilość zła mnie przytłacza i potem chodzę cały dzień, martwię się, spać nie mogę, a moja wyobraźnia podpowiada mi okropne scenariusze...

      Usuń
    2. Ja także należę do tego klubu, wiadomości nie czytam, nie oglądam gdyż one nie mają działania informacyjnego tylko zastraszające ;)

      Usuń
  3. Hehe ja to samo mam....tylko ze ja bardziej kupuje np cosmo....i tam jest wlasnie jak nie dopuscic do wypalenia zwiazku...czy wlasnie o tym ogniu... Jest to cos durnego bo nie istnieje zloty srodek na kazdego tylko kazdy musi znajsc swoj sposob...ale mimo wszystko czlowiek obojetnie kolo tego nie przejdzie tylko traci czas na czytanie czegos bezsensownego....a ten czas mozna wlasnie poswiecic tej druiej osobie i samemu dbac o ten " ogien" W internecie obojetnie tez nie przechodze kolo tego...mimo wszystko wchodze i czytam te durne artykuly....
    Rozmaitowo.blogspot.com
    Moze obserwujemy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka jest już ciekawska natura człowieka :) Najpierw czyta, a potem załamuje ręce na własną głupotą...

      Usuń
  4. ilosc spamu mnie czasem perzeraza:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To strony dla ludzi, którzy traktują wszystko powierzchownie, więc po co mieliby pisać coś bardziej wartościowego? Tworzą takie byle co, marketing działa, ludzie to czytają i interes się kręci. To samo te popularne gazety pełne reklam, głupot i materialnego podejścia do życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kogoś to interesuje i oni na tym zarabiają, to nie dziwi mnie, że wciąż serwują te odgrzewane kotlety.

      Usuń
  6. ja nigdy na takie strony nie zaglądam:) spam zawsze kasuję bez czytania

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety prawie wszystkie kobiece portale traktują kobiety wręcz uwłaczająco umieszczając takie artykuły... Jeszcze rozbraja mnie ilość artykułów na temat jak być idealną w związku, że facetowi trzeba wybaczyć zdradę itp. jakby to był jedyny sens życia kobiety być partnerką ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jest bardzo powszechne. Kobieta ma być piękna, urocza i zawsze idealna, a facet...trzeba się po prostu cieszyć, że jest jakikolwiek :D

      Usuń
  8. heh interes się kreci nad wszystkim trzeba miec dystans

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś jak byłam nastolatką to takie portale mnie interesowały, natomiast aktualnie wcale ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś jak byłam nastolatką to takie portale mnie interesowały, natomiast aktualnie wcale ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z tym co napisałaś, ciekawy post i miło się czytało :) Ale właśnie... jest popyt na takie coś i istnieją ludzie dla których to szczyt dziennego zapotrzebowania na informacje :) Więc ktoś po drugiej stronie dostarcza im tego, czego oczekują i koło się zamyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że tyle osób dostrzega śmieszność tej sytuacji :)

      Usuń

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy