Klikam na ikonkę mojej ulubionej przeglądarki tylko po to, aby sprawdzić, czy nie dostałam jakiegoś ważnego maila. Jeszcze o tym nie wiem, ale już wpadłam w sidła internetu, który tak łatwo mnie nie wypuści ze swojej kolorowej i pięknej krainy. Pisze do mnie tylko Mary z USA z informacją, że odziedziczyłam niezłą sumkę i Mohammed z bliżej nieokreślonego miejsca, który pyta mnie łamaną polszczyzną wprost z tłumacz Google czy nie szukam miłości. W między czasie pokazuje mi się reklama najbardziej popularnej sieciówki, portal randkowy, strona z grami on-line oraz to co od razu przyciąga mój wzrok, czyli hasło:  5 sposobów, aby on za tobą szalał! W pierwszej chwili chcę to zignorować, ale jednak ciekawość wygrywa. Klikam i już zostałam przeniesiona na jakiś kobiecy portal gdzie obok nowości kosmetycznych i trendów w modzie pojawiają się tego typu mądrości życiowe. Pierwszą radą jest uśmiech, który przecież jest największą ozdobą kobiety. Halo, jest tam kto? Naprawdę to ma być jakieś odkrycie stulecia? Dla mnie to taki sam banał jak pisanie na tym samym portalu, że naturalność jest najważniejsza, ale na następnych stronach możemy przeczytać już o hialuronowej korekcie nosa i o wadach i zaletach powiększania piersi. Znając życie kolejne rady są równie odkrywcze, więc rezygnuję ze wzbogacenia swojej wiedzy. Trochę to wszystko przypomina mi czasy kiedy z wypiekami na twarzy czekałam na nowy numer jakiegoś pisma dla nastolatków. Wtedy jeszcze nikt nie słyszał o internecie i oprócz plakatu Britney Spears można było poczytać listy od zakochanych lub zaniepokojonych dojrzewaniem czytelników. W żadnym wypadku nie chcę umniejszać wartości tych pism, bo może nie zawsze było to kompendium wiedzy, ale myślę, że niejeden nastolatek dowiedział się z nich czegoś naprawdę ważnego w tym pełnym trądziku i zachwianych emocji życiu. Tak więc może portal, na który trafiłam to po prostu strona dla młodzieży? Jednak nie, bo oprócz 5 symptomów wypalania się związku i 15 zdań jakich nie można mówić do płci przeciwnej pojawia się 10 trików jakimi mogę go zaskoczyć w łóżku! Czyli to nie jest portal dla nastolatków, a może jednak dzisiejsza młodzież jest tak bardzo uświadomiona seksualnie? Przyglądam się dokładniej i już wiem, że to na pewno strona skierowana do młodej kobiety. No dobrze czyli mam już odbiorcę, teraz wypadałoby znaleźć sens tych artykułów.  Nie są ani pomocne, ani wartościowe pod względem merytorycznym, bo zapewne nie pisał ich żaden psycholog. Są krótkie, nakreślone jakby na szybko i od niechcenia. Wydaje mi się, że jest to forma rozrywki, podobna do quizów gdzie można dowiedzieć się jakim kwiatem jestem lub kim byłam w poprzednim wcieleniu. O ile trafienie na tego typu artykuł raz jest nawet ciekawe i nieszkodliwe, o tyle czytanie tych nagłówków wciąż i nadal bywa już męczące i irytujące. Mam wrażenie, że skierowane są do kobiety nie do końca inteligentnej lub do takiej, która siedzi w pracy, nudzi się potwornie, nie ma już siły na pasjansa i teraz czyta takie głupoty, aby czas do zakończenia pracy minął jak najszybciej.

Mam świadomość, że taki portal internetowy to czyjaś praca, że ktoś tam siedzi i musi wymyślić przynajmniej kilka artykułów dziennie, które mają ściągnąć czytelnika, ale ta wtórność i bezsensowność jest moim zdaniem bardzo słaba. Wchodzę na kilka portali internetowych, nie każdy artykuł jest w moim guście, ale chyba lepiej pisać o czymś mniej znanym, a nie cały czas silić się na rady rodem z Bravo. Jestem zwyczajną kobietą, interesują mnie naprawdę różne rzeczy, czasem czytam trudne książki, innym razem zajmuję się jakimiś banałami, ale wchodząc na portal, który ma mi do zaoferowania wyłącznie  5 symptomów zakochania u faceta, to czuję się naprawdę ograniczona. Może życie wirtualne jest gorsze od realnego, ale tutaj przynajmniej mogę kliknąć i już mnie nie ma, a z równie głupiej imprezy już tak łatwo wyjść się nie da. Jak dobrze jednak, że internet jest tak ogromny i ma tyle wartościowych miejsc, do których mam nadzieję, że dotrę. Ma niestety też takie, o których istnieniu wolę nie wiedzieć do końca życia... Szkoda tylko, że te dobre nie są szumnie reklamowane i trzeba poświęcić więcej czasu, aby je znaleźć. A co wy uważacie na ten temat? Drażni was ta wtórność, czy nawet nie zaglądacie na takie strony, a może jednak z popcornem w dłoni śledzicie 10 sposobów na rozpalenie ognia w związku? Oby tylko z tego nie było jakiegoś pożaru!