Natura obdarzyła mnie bujnymi włosami na głowie, ale o tych nad oczami już chyba zapomniała. Mam bardzo jasne, rzadkie włoski, a brwi wyglądają jak smętne paski, które nie mają większego znaczenia. Bardzo rzadko wyrywam jakiekolwiek włoski, bo jeszcze się łudzę, że może mi coś tam urośnie. Inne kobiety nie rozstają się z pęsetą lub pincetą, a ja rzucam tęskne spojrzenie w taflę lustra z nadzieją, że pojawi się jakiś włos i zagęści brwi.Wiem, że nigdy nie będę miała gąszczu jak Cara Delevingne, ale łapię się wszelkich sposobów, aby moje brwi wyglądały jak porządny wąs, a nie jak ten u Justina Bibera. Miałam krótką przygodę ze specjalną odżywką, która miała zdziałać cuda, a nie zrobiła nic. Potem był etap cieni, kredek i innych cudów na kiju, które co prawda podkreślają brwi, ale jednocześnie łatwo sobie zrobić nimi krzywdę i stworzyć piękną plamę nad okiem. Dlatego też zdecydowałam się tym razem na żel, a jeśli chcecie dowiedzieć się czy się sprawdził, to zapraszam na dalszą część.
Od razu trafiła mi się miniatura tuszu, który ma standardowej wielkości szczoteczkę, więc przy okazji postanowiłam również pokazać co potrafi ten czarny jegomość.


Kilka informacji z sieci.
Barwiony żel do brwi Eye Brow Filler z efektem pogrubiającym. Specjalna szczoteczka nabierająca precyzyjną ilość żelu zapewnia wyjątkowo naturalny efekt. Kosmetyki idealnie wydobędzie twoje brwi nadając spojrzeniu mocy i całej twarzy charakteru. Olej arganowy pielęgnuje brwi i nabłyszcza je. Odżywczo działają również wyciąg z żeń-szenia oraz witaminy A i E.
Tusz do rzęs All in One Mascara nadaje rzęsom wyjątkową objętość, pogrubiając je i wydłużając jednocześnie. Zapewnia wspaniały kolor przez cały dzień. Zawarte w tuszu woski roślinne, żywica z palmy kokosowej oraz akacji sprawiają, że rzęsy są sprężyste i elastyczne.

Żel do brwi Eye Brow Filler.
Czy mi się spodobała żelowa konsystencja?
No właśnie tutaj mam problem, bo szczerze mówiąc ja tu nie widzę nigdzie żelu. Wydaje się, że jest to zwykły tusz do rzęs w kolorze brązowym. Nie wezmę tego kosmetyku pod mikroskop i nie sprawdzę jakie ma w sobie cząsteczki oraz nie stwierdzę gdzie kończy żel, a zaczyna płyn, aby dokładnie określić czy konsystencja jest rzeczywiście żelowa. Wiem jednak, że spodziewałam się czegoś innego, chociaż to co otrzymałam nie jest złe. Płyn jest gęsty, w kolorze dość ciemnego brązu i o zapachu klasycznego tuszu. 


Jak przebiega aplikacja.
Kosmetyk ten posiada średniej wielkości szczoteczkę z krótkimi włoskami, która sprawnie nakłada żel na brwi. Trzeba uważać, ponieważ już niewielka ilość jest w stanie zaakcentować kolor włosków. Ważne też, aby usunąć nadmiar preparatu z końcówki szczoteczki, ponieważ w ten sposób możemy nałożyć sobie kleksa na brwi. Aplikacja przebiega sprawnie nawet na pojedynczych włoskach i nie zdarzyło mi się pobrudzić skóry wokół. Ja nakładam ten żel w kilku miejscach, aż do uzyskania pożądanych efektów, a po chwili przeczesuję brwi czystą szczoteczką. Dzięki temu wyrównuję koloryt i pozbywam sie efektu sklejonych włosków.

Najważniejsze, czyli efekt.
Od razu zapraszam dalej, ponieważ znajdują się tam zdjęcia, które mam nadzieję dobrze ukazują jak żel wygląda po zastosowaniu. Tak jak już wspominałam warto dozować go z rozwagą, aby nie zrobić sobie zbyt ciemnych brwi, które zdecydowanie postarzają. U osób z jasnymi włoskami efekt będzie mocno widoczny. Jeśli natomiast ktoś ma naturalnie ciemne brwi, to ten żel jedynie podbije kolor i ujarzmi niesforne włoski. Przez cały dzień jest na miejscu, nie osypuje się, nie kruszy i nie rozmazuje. Mi efekt odpowiada, aczkolwiek do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze odrobiny cienia, który sprawi, że brwi wydadzą się nieco bardziej gęste.

Cena: 42zł



Tusz do rzęs All in One Mascara
Szczoteczka, ach szczoteczka.
Musze przyznać, że ten tusz miał od razu u mnie fory, bo taki rodzaj szczoteczki należy do moich ulubionych. Nie lubię tych wszystkich silikonowych chuderlaków, ani takich o dziwacznych kształtach lub tak grubych, że malując rzęsy pokrywam tuszem powiekę i pół policzka. Uwielbiam właśnie takie klasyczne szczoteczki z dość długimi i gęstymi włoskami. Nabiera odpowiednią ilość tuszu, więc już za pierwszym razem można uzyskać dość widoczny efekt. Jak u każdej szczoteczki na końcówce pozostaje sporo tuszu, który należy usunąć przed aplikacją, aby się nie pobrudzić.


Efekt malowania zależy od sposobu postrzegania.
Ciekawa jestem co stwierdzicie oglądając zdjęcia po zastosowaniu tego tuszu. Z jednej strony niektóre rzęsy są sklejone, z drugiej jednak ja nakładam zwykle dużo warstw, więc taki wygląd nawet mnie nie dziwi. Trzeba jednak przyznać, że rzęsy są mocno podkreślone, wydłużone i zagęszczone. Tak jak żel utrzymuje się naprawdę długo, nie kruszy się, nie wyciera i nie odbija na powiece. Szczerze mówiąc z zazdrością zerkam na wszelkiego rodzaju inspiracje makijażowe, gdzie każda rzęsa oddzielona jest idealnie od drugiej. Jednak ile w tych zdjęciach jest modyfikacji i doklejanych rzęs, a ile realnego wyglądu, to już wie tylko autorka.

Cena: 65zł (za kosmetyk pełnowymiarowy)



Zapraszam na podsumowanie.
Z tych dwóch kosmetyków ciężko wybrać mi faworyta, ponieważ każdy ma swoje wady i zalety. Jednak skłaniałabym się raczej, aby oba produkty pochwalić, a nie zmieszać z błotem. Żel, który może żelem do końca nie jest fajnie podkreśla i ujarzmia brwi. Natomiast tusz daje mi pożądany efekt, chociaż w sumie jeśli chodzi o tą kategorię kosmetyków, to nie jestem wybredna. Efekt musi być widoczny, a trwałość satysfakcjonująca i więcej mi do szczęścia nie trzeba. Mam taką manierę, że na rzęsy pakuję mnóstwo tuszu, więc delikatny efekt sklejania włosków zawsze u mnie występuje. Dla mnie rzęsy muśnięte jedną warstwą to jakieś nieporozumienie i strata czasu.  Z drugiej jednak strony nigdy specjalnie nie narzekałam na swoje rzęsy. Są gęste, dość długie i podkręcone i z większością tuszy się dogadują, chociaż zdarzyło mi się kilka prawdziwych koszmarków. Niestety moja mam posiada bardzo krótkie, rzadki i proste rzęsy i u niej większość tego typu kosmetyków nie robi praktycznie nic. A Wy jakie macie rzęsy, jesteście z nich zadowolone, czy wymieniłybyście je na lepszy model?  
Nie skupiałam się za bardzo na samych opakowaniach kosmetyków, ponieważ w żaden sposób nie wpływają one na użytkowanie i są dość klasyczne i zwyczajne jak na tego typu kosmetyki.