niedziela, marca 01, 2015

Clarisonic Mia2 recenzja po miesiącu stosowania


Nie będzie to długi post, bo efekty też nie są tak spektakularne, aby opisywać je wieloma zdaniami. Na samym początku zapraszam na ten wpis, w którym dokładnie opisałam szczoteczkę, jej wady i zalety, spostrzeżenia odnośnie użytkowania oraz wstawiłam zdjęcia efektów po tygodniu od rozpoczęcia użytkowania. Warto go przeczytać, bo rozłożyłam w nim Clarisonica na czynniki pierwsze, pokazałam swoją niedoskonałą twarz i zdałam dokładną relację z tygodniowego romansu ze szczoteczką. W aktualnym poście przedstawię swoją opinię po miesiącu, napiszę dlaczego nie jestem do końca usatysfakcjonowana i dlaczego trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy warto polecić to urządzenie.



Jak mi się stosowało Clarisonic Mia2?
Program, który jest automatycznie ustawiony w szczoteczce to czas krótszy niż jedna minuta, więc z pewnością ta czynność nie jest nużąca i kłopotliwa nawet jeśli wykonujemy ją dzień w dzień przez 30 dni. Mia 2 jest wodoodporna, więc wchodzę z nią pod prysznic i tak oczyszczam skórę twarzy i czasem dekoltu. Powiem szczerze, że jest to bardzo wygodne, bo jestem leniem i taka forma mi najbardziej odpowiada. Naładowana bateria wystarczy z pewnością na ponad tydzień, więc nawet na wyjazdy nie trzeba ze sobą zabierać ładowarki, chociaż ta jest bardzo niewielka i nie zajmie dużo miejsca w bagażu. Warto jednak wspomnieć, że do pełnego naładowania szczoteczka potrzebuje kilkunastu godzin podpięcia pod ładowarkę.
Na początku używałam żelu, który znajdował się w zestawie, a następnie zaczęłam stosować zupełnie inny produkt, który pod względem oczyszczania nie różnił się od oryginału. Dodatkowo wspomnę, że żel Clarisonic mimo, że miał fajną konsystencję, piękny zapach i delikatne działanie, to niestety po przypadkowym dostaniu się do oka powodował pieczenie. Dlatego też z ulgą zaczęłam stosować swój produkt, który z moimi oczami obchodzi się łagodnie.




W jakim stanie jest włosie szczoteczki?

Po miesiącu codziennego stosowania mogę stwierdzić, że wygląda naprawę dobrze. Włoski nie wypadają, nie zaczęły się wyginać we wszystkie strony i nie dzieje się im nic złego. Dlatego też na pewno bez żadnego uszczerbku przetrwają jeszcze dwa miesiące, bo po tym czasie producent zaleca wymianę. Zauważyłam, że im więcej produktu myjącego, tym są łagodniejsze dla skóry. Ja niestety mam tendencję do mocnego przyciskania szczoteczki do skóry, co czasem skutkuje nieprzyjemnym drapaniem.

Jakie są efekty?
Tutaj niestety zaczynają się schody. Po pierwszym tygodniu zauważyłam, że wągry się zmniejszyły, a wypryski zostały zredukowane w dużym stopniu. Taki efekt niestety nie utrzymywał się długo. Pory są nadal mniej widoczne, ale niestety wraz z nadejściem kobiecych dni również przyszły niedoskonałości. Miałam nadzieję, że odnalazłam wreszcie gadżet idealny do mojej cery, a tak się jednak nie stało. Mam zamiar jeszcze poobserwować moją cerę przez kolejne dwa miesiące i wtedy ostatecznie będę mogła stwierdzić jaki rzeczywiście zmiany zafundował Clarisonic mojej cerze. Mam świadomość, że przez kolejne miesiące wiele się może zmienić, ale już teraz wiem, że ta szczoteczka nie jest magiczną różdżką, która odczaruje moją cerę i nada jej jedwabistej gładkości i nieskazitelnego wyglądu po kilku użyciach.


Czy polecam?
Trudno mi tutaj cokolwiek powiedzieć. Wypowiem się więc jako posiadaczka cery problematycznej. Szczoteczka w pewnym stopniu zredukowała widoczność porów, przez pewien czas zatrzymała powstawanie niedoskonałości i ograniczyła moje wydatki na peelingi. Jednak ostatecznie nie widzę na mojej twarzy żadnych spektakularnych zmian. Podjęcie decyzji o zakupie pozostawiam Wam, ale z mojej strony raczej jestem na nie. Daję jej jeszcze trochę czasu, a potem zadecyduję, czy jednak zostanie ze mną, czy efekty jakie mi zapewnia nie są warte zachodu. Nie jestem aktualnie jej przeciwniczką, nie rzuciłam nią ze złości o ścianę, a jedynie trochę się na nią pogniewałam. Ja jednak staram się wybaczać, więc daję jej ostatnią szansę i jak się nie zrehabilituje, to powiem jej bye bye!



8 komentarzy :

  1. Oo, to ciekawe jakby się u mnie spisała. Szkoda by mi było tyle pieniędzy w błoto wyrzucić. :)

    A mnie się pory zmniejszyły po zwykłej szczoteczce, toniku benzacne. Od 4 dni też testuje olejek naturalny z nasion konopii indyjskiej. Jest do cery problematycznej. Ma pomóc na trądzik, naczynka, zmniejszyć pory. Nie pozostawia tłustej warstwy, tylko fajnie się wchłania. Ciekawe jak będzie po dłuższym czasie stosowania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę teraz przetestować czarne mydło detoksykacyjne, ale boje się, że kolejny raz wydam pieniądze i znowu efekt będzie taki sobie...

      Usuń
  2. Nie jest aż tak źle, nie jest też dobrze. Po szczoteczce za taką cenę można by było spodziewać się nieco lepszych efektów, ale widać, nie jest ona na tyle doskonała by poradzić sobie ze wszystkimi niedoskonałościami cery. Dobrze chociaż, że pory nadal są mniej widoczne, chociaż to pewnie małe pocieszenie.

    Dobrze, że nie skreśliłaś jej do samego końca, a nuż sprawdzi się po 2-3 miesiącach- może więcej czasu potrzebuje, aby dotrzeć tam gdzie powinna. :)

    Ja mam roller do twarzy do Mezoterapii mikroigłowej i kompletnie nie wiem jak się za niego zabrać, żeby krzywdy nie zrobić swojej twarzy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno te rollery do domowych zabiegów nie są aż tak bardzo inwazyjne i wystarczy tylko zachowanie higieny. Mimo wszystko ja chyba też nie wiedziałabym jak się za to zabrać...;)

      Usuń
    2. Oglądałam w internecie jak wygląda twarz po takim zabiegu w domu rollerem i się przeraziłam. Pewnie u kosmetyczki wygląda to podobnie ale ona przynajmniej wie jak nie zaszkodzić naszej skórze, a ja mogłabym sobie tylko krzywdę tym wyrządzić. ;)

      Usuń
    3. Mas racje, ja mam cerę skłonną do trądziku, więc to raczej nie dla mnie, bo takie maleńkie ranki to chyba świetne miejsce do rozwoju bakterii :(

      Usuń
  3. Moim zdaniem największą wadą tego typu rzeczy jest fakt, że nie zadziałają rewelacyjnie na każdą cerę, a przetestować też ich nie można bez płacenia, bo efekt przecież może być zauważalny dopiero po miesiącu albo jeszcze później.

    OdpowiedzUsuń

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy