O tym produkcie dowiedziałam się jakiś czas temu z blogów kosmetycznych. Długo chodził mi po głowie i chyba nie kupiłam go od razu, ponieważ nie byłam pewna czy rzeczywiście działa. Czytałam wiele opinii i większość była jak najbardziej pozytywna. Spotkałam się z kilkoma mniej optymistycznymi, ale wydaje mi się, że były one wynikiem nieprawidłowego stosowania GLOV lub po prostu używaniem kosmetyków wyjątkowo opornych. Moim priorytetem było sprawdzenie, czy rzeczywiście demakijaż można wykonać bez użycia niezliczonej ilości kosmetyków. Warto także wspomnieć, że jest to polski produkt, który zarówno pod względem wyglądu, promocji i technologii wyróżnia się na skalę światową. Niezwykłe właściwości włókien zostały opatentowane, więc kolejny raz mamy świadectwo, że jest to rzecz naprawdę unikatowa. Moim zdaniem warto doceniać nasze rodzime osiągnięcia, ponieważ chyba każdy ma świadomość jak trudno jest polskiemu produktowi zaistnieć, a ta marka jest na dobrej drodze, aby podbić świat!


Kilka faktów od producenta.

Włókna są wykonane w mikro technologii, która pozwala stworzyć włókna cieńsze od jednego deniru. To oznacza, że jeden kilometr włókien GLOV waży mniej niż jeden gram. Jedno włókno jest 30 razy cieńsze od włókna bawełny i 100 razy cieńsze od ludzkiego włosa, a w przekroju wygląda jak ośmioramienna rozgwiazda, dzięki czemu łatwiej i efektywniej zbiera make-up i inne zabrudzenia. Kształt rozgwiazdy łapie w rowki zanieczyszczenia, dzięki czemu nie rozmazuje makijażu na powierzchni skóry. Tym różni się od włókien bawełny, które jedynie obtaczają  zanieczyszczenia wokół siebie. Poprzez stosowanie samej wody pobudzamy skórę do własnej pracy hydro-lipidowej. W ten sposób zachowujemy równowagę w wydzielaniu wody i tłuszczów. Produkty GLOV są idealne do każdego rodzaju cery. W przypadku skóry tłustej ściągają nadmiar sebum, pozostawiając ją czystą i matową. W przypadku cery suchej nie podrażniają jej sztucznymi składnikami i pobudzają wydzielanie lipidów. Są również fantastycznym wsparciem dla osób z problemami trądzikowymi.
Pierwsze wrażenie bywa złudne.
Papierowe opakowanie jest bardzo gustowne, minimalistyczne i nie mam mu nic do zarzucenia. Kiedy je otworzymy, to naszym oczom ukazuje się kawałek materiału przypominającego ściereczkę do kurzu. Nawet moja mama kiedy zobaczyła po raz pierwszy GLOV stwierdziła, że chyba jest wyprodukowany ze zwykłej mikrofibry, którą ona ma w domu. Przyjrzałyśmy się bliżej i już byłyśmy pewne, że z pewnością nie jest to materiał za kilka groszy. Po pierwsze GLOV ma dużo bardziej miękką i puszystą strukturę oraz zdecydowanie więcej włókien. Ściereczka z mikrofibry jest przy nim cienka, szorstka i pokryta pewnego rodzaju zbitymi supełkami. Oczywiście miałam świadomość, że GLOV nie jest jakimś kawałkiem materiału, który można kupić w każdym sklepie, ale powiedzmy sobie szczerze, że wygląda dość zwyczajnie. Jednak to tylko pozory, tak naprawdę ma ogromną siłę…


Dlaczego wybrałam model comfort?
Długo zastanawiałam się, który wariant GLOV wybrać, porównywałam, rozmyślałam, aż zdecydowałam się na większą wersję. Teraz już wiem, że to z pewnością była bardzo dobra decyzja. Wielkość jest dla mnie odpowiednia, ponieważ po zmyciu całego makijażu mam nadal kilka czystych fragmentów, którymi mogę wykonać ostatnie poprawki. Maluję się dość rzadko, ale kiedy już to robię, to na całego. Używam dużej ilości kosmetyków, więc potrzebuję sporej powierzchni rękawicy, aby to wszystko zmyć. Mam pewne obawy czy mniejsza wersja byłaby odpowiednia dla mojego zamiłowania do nakłania czasem zbyt dużej ilości kosmetyków. Mimo, że do podróży polecany jest mniejszy wariant, to ja jednak nie widzę przeciwwskazań, aby comfort mógł być zabrany do podróżnej kosmetyczki. Kiedy się go złoży jest naprawdę małych wymiarów. Powiem szczerze, że model on-the-go podoba mi się bardziej pod względem wizualnym, ale jednak w tym wypadku wygrały względy praktyczne.


Czy rzeczywiście usuwa makijaż tylko z użyciem wody?
Pewnie większość osób będzie zdziwiona, ale TAK. Na początku namoczyłam ściereczkę ciepłą wodą, potem przyłożyłam delikatnie do oka, przytrzymałam chwilę, wykonałam kilka delikatnych ruchów, odsunęłam GLOV, a na nim pojawił się duży ślad po zmytym tuszu. Byłam naprawdę zaskoczona, ponieważ nie spodziewałam się aż takiego działania. Potem powtórzyłam czynność, wytarłam ostatnie resztki tuszu i oko było już zupełnie czyste. Ze swojej strony mogę poradzić, aby ściereczkę mocno nasączyć wodą, bo wtedy zmywa makijaż dużo szybciej. Ściereczkę trzyma się raczej wygodne, chociaż wydaje mi się, że rękawica, czyli wersja on-the-go jest pod tym względem wygodniejsza. Dzięki otworowi w środkowej części możemy włożyć palce w rogi i usunąć zanieczyszczenia z trudno dostępnych miejsc. Na większych powierzchniach można używać tej ściereczki składając ją na pół lub na jeszcze więcej części. Użytkowanie zależy już tylko od naszych preferencji, ale od siebie dodam, że jest banalnie proste. GLOV natychmiastowo usuwa wszelkie podkłady i korektory, nawet te mocno kryjące. Puder nie stanowi dla niego nawet najmniejszego problemu. Pozbywa się bez problemu tuszu bez względu na markę i cenę kosmetyku. Poradził sobie nawet z eyelinerem, który jest dla mnie utrapieniem, bo drobinki zostające między rzęsami są bardzo trudne do usunięcia. Nie miał problemu ze zwykłym cieniem i takim położonym na bazie przedłużającej trwałość. Nie rozmazuje pozostałości kosmetyków, nie pociera zbyt mocno skóry. Żeby jednak nie było tak kolorowo to muszę dodać, że jest w stanie zmyć tusz wodoodporny, ale zajmuje mu to więcej czasu niż usunięcie tego zwykłego. Ciężko mi było też zmyć nim Maybelline Color Tatoo, ale to mu wybaczam, bo ten cień w kwestii usunięcia ze skóry, to prawdziwe zło. Im dłużej go mam tym trudniej zmyć mi go czymkolwiek. Ostatnio z ręki pozbywałam się go szczoteczką, taki z niego zawodnik! Dodam jeszcze, że GLOV nie usuwa wszystkich skrzących się drobinek z cieni metalicznych, ale tutaj też nie widzę problemu, ponieważ tego trudno pozbyć się wszelkimi sposobami i często po dokładnym demakijażu i umyciu twarzy żelem, one nadal połyskują gdzieniegdzie na twarzy.


Test jak na dłoni.
Na rękę nałożyłam kilka kosmetyków różnych marek i przetarłam ją ściereczkę. Wszystko zniknęło bardzo szybko praktycznie po pierwszym przetarciu. Jedynie tusz wodoodporny i mutant Maybelline potrzebowały dokładniejszego zmycia. Dodam jeszcze, że nie wiem, co takiego jest w skórze ręki, ale z niej kosmetyki znikały wolniej niż z twarzy. Możliwe, że jest mniej tłusta i posiada włoski, więc po prostu wszelkiego rodzaju pigmenty bardziej do niej przylegają.


I co dalej?
Jak wygląda GLOV po zmyciu wszystkich kolorów z mojej ręki możecie podziwiać na załączonym obrazku. Teraz każdy pewnie wyobrazi sobie bluzkę, na którą kapnął podkład lub tusz. Wypranie tego wymagało mnóstwo tarcia, potrzeba było dobrego detergentu i nadziei, że jednak plama nie zostanie. Mi niestety przydarzyła się nie raz taka przygoda i niestety pościel, na którą wylał mi się podkład, została na zawsze naznaczona brzydką plamą. Całe szczęście ta ściereczka nie przeniesie nas do średniowiecza, kiedy to kobiety w pocie czoła prały na kamieniu. Moczymy ją w wodzie, dodajemy trochę mydła, kilka razy pocieramy, płukamy i już jest zupełnie czysta. Magia? Raczej zaawansowana technologia i praca wielu ludzi. Następny krok to po prostu odłożenie jej w miejsce gdzie będzie mogła wyschnąć. Ja ją kładę na ręczniku, który leży na grzejniku i takim sposobem na drugi dzień ściereczka jest gotowa do oczyszczania.



Jak się ma do klasycznego demakijażu?
Mokra ściereczka jest moim zdaniem dużo bardziej delikatna niż zwykły płatek kosmetyczny. GLOV jest bardzo miękki, delikatny, bardziej plastyczny i przez to dociera do najmniejszych zakamarków. Duża powierzchnia czyszcząca sprawia, że usuwanie podkładu jest dużo wygodniejsze niż za pomocą wszelkiego rodzaju wacików, które trzeba wymieniać, bo jedno przetarcie sprawia, że są już całe ubrudzone. Kolejną zaletą jest fakt, że po zmyciu całego makijażu mamy po prostu czystą twarz niepokrytą żadnym tłustym filmem. Mimo, że płyny do demakijażu raczej nie wywołują u mnie reakcji alergicznych, to jednak zostawiają na oku resztki, które są nieprzyjemne i czasem powodują dyskomfort.  Poza tym GLOV wykonuje delikatny masaż i złuszczanie, więc możemy zapewnić sobie dodatkowy zabieg pielęgnacyjny. Jednak trzeba mieć świadomość, że zużyty wacik ląduje w koszu, a GLOV trzeba wyprać. Zajmuje to chwilę czasu, ale mimo wszystko mam świadomość, że nie każdy przezwycięży w sobie naturę lenia. Druga kwestia to fakt, że GLOV według producenta ma działać trzy miesiące, a potem traci swoje właściwości. Ja planuję używać go aktualnie dość nieregularnie, więc mam nadzieję, że okres ten się przedłuży. Poza tym czytałam, że po okresie świetności można używać tej ściereczki do zmywania wszelkiego rodzaju maseczek i to mi się bardzo podoba! Chyba znowu odzywa się we mnie natura sknery, która nie lubi niczego wyrzucać. Podsumowując wszystkie wady i zalety obu sposobów na demakijaż, mogę stwierdzić, że szala się wyrównuje i to już tylko on nas zależy, czego tak naprawdę oczekujemy, co nam się bardziej podoba lub opłaca.


Polecam, ale nie namawiam.
Mogę szczerze powiedzieć, że ten niepozorny kawałek materiału ma w sobie wielką siłę, którą warto przetestować na własnej skórze. Ja kupiłam ją ze względu na wszelkiego rodzaju wyjazdy, bo na nich sprawdzi się doskonale. Można zostawić w domu niepotrzebne żele, płyny i płatki kosmetyczne i pojechać tylko z GLOVem pod ręką. Powiem szczerze, że mogłabym całkowicie zrezygnować z klasycznego demakijażu, ale po pierwsze muszę wykorzystać wszystkie zapasy kosmetyczne, a po drugie nie wiem czy mam wystarczająco silną wolę, aby zrezygnować z kupienia kolejnego ciekawego kosmetyku. Mimo wszystko jest to z pewnością produkt dla minimalistek, które chcą ograniczyć ilość używanych produktów, dla alergików i o osób z wrażliwą cerą, które męczą się z podrażniającymi kosmetykami i dla każdej innej kobiety, która uwielbia takie nowinki kosmetyczne lub szuka czegoś co odciąży jej przepastną walizkę, którą zabiera na wakacje. W podróż lepiej wziąć jeszcze jedną sukienkę niż kolejne buteleczki z płynem do demakijażu.



Cena: 49zł
Więcej informacji na
www.glov.co