poniedziałek, marca 23, 2015

NUXE Huile Prodigieuse - suchy olejek

Uwielbiam wszelkiego rodzaju olejki i stosuję je w pielęgnacji ciała, włosów, skóry twarzy i paznokci. Jednak jak wiadomo tego typu kosmetyki ze względu na tłustą konsystencję mogą być najczęściej stosowane na noc, ponieważ efekt mocno błyszczącej skóry i kleistej powłoki nie zawsze jest pożądany. Dlatego też szukałam czegoś, co będzie pewnego rodzaju zamiennikiem tradycyjnych olejków i posłuży do ozdoby ciała, a nie tylko do pielęgnacji.Oczywiście możemy stosować kosmetyki z iskrzącymi drobinkami, ale mam świadomość, że taka błyszcząca forma nie każdemu odpowiada. Kosmetyk Nuxe, który mam przyjemność zrecenzować, to z pewnością już kultowy olejek tej marki. Trafił do mnie trochę przez przypadek, ale już wiem, że zagości na dłużej, o tym jednak w dalszej części...

Czym chwali się producent?
Ten suchy olejek o zawartości 98,1% składników pochodzenia naturalnego to nowatorskie połączenie 30% szlachetnych olejków roślinnych i witaminy E – tak skomponowana formuła odżywia, odnawia wygładza skórę twarzy i ciała oraz włosy. Wystarczy jeden gest! Nowatorska formuła zawierająca wysokie stężenie 6 szlachetnych olejków roślinnych (z ogórecznika, dziurawca, słodkich migdałów, kamelii, orzechów laskowych i orzechów makadamia) oraz witaminę E. Ten prosty w stosowaniu preparat do całościowej pielęgnacji szybko się wchłania, pozostawiając gładką i jedwabistą skórę oraz błyszczące, miękkie włosy. Nie zawiera konserwantów. 


Nie oceniaj książki po okładce.
Na pewno znacie to powiedzenie i dobrze wiecie, że zły kosmetyk w nawet najpiękniejszej buteleczce lub tubce...nadal jest tylko bublem, który ładnie wygląda. Tutaj olejek zamknięty jest w wyjątkowo uroczym, szklanym opakowaniu zawierającym 100ml kosmetyku. Może wydawać się ono nieporęczne, ale powiedzmy sobie szczerze, że plastik nie wyglądałby już tak dobrze. Posiada złotą zatyczkę oraz pompkę, która moim zdaniem jest idealna w aplikacji tego typu kosmetyków. Dozuje odpowiednią ilość, nic z niej nie wycieka, nie rozlewa się. Poza tym jak widać moje opakowanie jest wyjątkowo urocze ze względu na grafikę z wieżą Eiffla oraz pozdrowieniami z Paryża. Z tego co wiem marka Nuxe wypuszcza różne edycje limitowane tego olejku, ale ta stanowczo jest najpiękniejsza. Elegancja, klasa, minimalizm ze szczyptą luksusu i wygodne użytkowanie, więc czego można chcieć więcej?


Przejdźmy do konkretów, czyli do stosowania.

Producent radzi, aby olejek stosować w pielęgnacji skóry twarzy, ciała, do kąpieli, włosów oraz jako dodatek do podkładu. Do mnie trafił ten kosmetyk na początku lata i szczerze mówiąc dość długo stosowałam go jedynie jako serum na zniszczone końcówki włosów. Kiedyś jednak będąc na wakacjach postanowiłam zastosować go na odkryte części ciała i był to strzał w dziesiątkę. Olejek pięknie połyskiwał na opalonych ramionach i nogach oraz podkreślał brązowy odcień skóry. Nie trzeba się martwić, że po jego użyciu skóra będzie wyglądała jak pokryta tłustą oliwką, ponieważ tutaj efekt jest subtelniejszy. Jest to suchy olejek, co pewnie brzmi jak oksymoron, ale już wyjaśniam na czym polega ta dziwna właściwość. Kiedy wylejemy go na dłoń ma konsystencję rzadkiego olejku. Po zaaplikowaniu na skórę pozostawia lekko tłustą powłokę, ale o dziwo dłonie pozostają praktycznie suche. Skóra ładnie połyskuje jak po zastosowaniu klasycznego olejku, ale efekt jest bardziej elegancki, mniej nachalny i nietłusty. Ciało jest miękkie jak po zastosowaniu nawilżającego balsamu. Tak jak już wspominałam olejek Nuxe moim zdaniem najlepiej wygląda wiosną lub latem na odsłoniętych częściach ciała. Sprawia, że nogi i ręce wyglądają na smuklejsze i aksamitnie gładkie, a całe ciało jest wyjątkowo miękkie i pokryte aromatem. Stopniowo w ciągu dnia efekt lekkiego połysku znika, a zapach staje się mniej intensywny. Żałuję tylko, że ten zdrowy połysk nie może utrzymać się cały dzień, ale trzeba mieć świadomość, że przy każdym kontakcie z ubraniem lub innymi przedmiotami, olejek będzie się ścierał. Już kilka kropel jest w stanie pokryć ciało, więc mogę powiedzieć, że uważam go za bardzo wydajny. Poza tym nie trzeba już po aplikacji myć tłustych dłoni, bo są one praktycznie suche. Magia! Na zdjęciu nie udało mi się niestety w uchwycić rzeczywistego efektu na skórze. Tak naprawdę przy każdym ruchu dłonią widać błyszczącą, ale nie tłustą taflę. Warto wspomnieć, że olejek ten nie posiada w składzie żadnych błyszczących drobinek.


Zapach, czyli najbardziej kłopotliwa kwestia.
Kolejny raz mam problem z recenzją kiedy dochodzimy do aromatu danego kosmetyku. Olejek Nuxe pachnie jak intensywne, dość ciężkie kobiece perfumy na wieczór. Takie było moje pierwsze skojarzenie i tak też myślę do tej pory. Jestem pewna, że nie jest to zapach, który każdemu przypadnie do gustu. Mi nie spodobał się po pierwszym powąchaniu, wydawał się zbyt ciężki, trochę za bardzo przypominał perfumy. Aktualnie mam do niego dość obojętny stosunek. Z jednej strony bardzo dobrze mi się kojarzy, z latem, ze słońcem, z plażą, z gorącym powietrzem. Z drugiej strony jednak chyba zamieniłabym go na inny aromat. Mam jednak świadomość, że ma swoich zagorzałych fanów, do których należy moja mama, która uważa, że jest to bardzo piękny i kobiecy zapach. Nie trzeba się obawiać, że może być za mocny, ale jednak mam wrażenie, że zaaplikowany na skórę ciała lub włosy może nawet zastąpić perfumy. Tak jak już nieraz wspomniałam zapachy to bardzo indywidualna kwestia, więc trzeba przetestować je na własnym nosie, aby mieć pewność, czy będzie z tego miłość, czy raczej nie zaiskrzy.


Krótkie podsumowanie.
Jest to bardzo rozreklamowany produkt, ale jednak nie przereklamowany. Uważam, że warto zwrócić na niego uwagę. Jak już wspominałam ja stosuję go dość okazjonalnie i jeśli dodamy do tego jego bardzo dobrą wydajność, to naprawdę okaże się, że jest wart swojej ceny. Oczywiście może sprawdzić go jako dodatek do podkładu oraz element kąpieli i jestem pewna, że znajdzie się na niego jeszcze kilka innych sposobów. Jedynie zapach może być kwestią sporną i wydaje mi się, że jednych zachwyci, a drugich może zniechęcić. Ja w czasie użytkowania nawet się z nim polubiłam, a jak będzie u was, to już zależy od waszego nosa!



Cena: 50-90zł

21 komentarzy :

  1. Mam go i na razie dwa razy użyłam na twarz. Muszę to zacząć robić bardziej regularnie bo chcę poznać jego działanie :).
    Mam też malutką buteleczkę olejku z drobinkami. Jestem ciekawa jak się sprawdzi ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z drobinkami też pewnie jest interesujący, ale to juz chyba na większe wyjścia ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam twoje recenzje, zawsze czytam je jednym tchem. :)

    Olejek o tak ciekawym i przede wszystkim naturalnym składzie, na dodatek zamknięty w uroczej buteleczce, już od pierwszego wejrzenia może podbić kobiece serce.
    Poza tym jest suchy, nie pozostawia tej koszmarnie tłustej powłoki na skórze tak jak to mogą robić inne olejki a to już jest dla mnie duży plus.
    Podoba mi się również fakt, iż ładnie podkreśla on kolor opalenizny i że można go wykorzystać na wiele sposobów.
    Jeżeli chodzi o jego ciężki zapach, to ja takie aromaty lubię, zawsze mnie intrygowały, choć zdaję sobie sprawę, że raczej pasują do dojrzałych kobiet.
    Cena nieco wysoka ale wydajność olejku rekompensuje koszty tego produktu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :)
      W takim razie myślę, że ten zapach przypadłby Ci do gustu :) Nie jest zły, po prostu takie aromaty trzeba lubić.

      Usuń
  3. wydaje się nie najgorszy ;) Ciekawe jak ja bym zareagowała na zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam wiele recenzji i zwykle zapach jest opisywany naprawdę pozytywnie :)

      Usuń
  4. Pamiętam, jak jakiś czas temu było o nim głośno na blogach. Przyznam, że sama chciałabym go mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam jest to produkt bardzo rozreklamowany, ale jednak warto spróbować :)

      Usuń
  5. Myślę, że w końcu się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam go :) Uważam,że taka cena jest dobra jeśli chodzi o skuteczne olejki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam się nad jego zakupem ostatecznie zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednym słowem na lato fajny gadżet:)

    OdpowiedzUsuń
  9. chciałabym kiedyś mieć coś z tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zamierzam kupić sobie ten olejek, nie wiem jednak czy nie wybrać innej wersji tej rozświetlającej na lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ten jest bardziej uniwersalny, a tamten daje widoczniejsze efekty :)

      Usuń
  11. Bardzo lubię tę wersję, ale już nie mogę doczekać się lata, aby wrócić do swojego faworyta czyli wersji ze złotymi drobinkami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszę na jego temat mnóstwo pozytywnych opinii :)

      Usuń
  12. Bardzo rzetelna recenzja i klimatyczne zdjęcia :) o do samego olejku, to mimi iz nie jestem zwolenniczka tego typu kosmetyków na ten z miłą chęcią się na pewno kiedyś skuszę :)

    Pozdrawiam, Ewela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Moim zdaniem warto głównie przez tą "suchą" konsystencję :)

      Usuń

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy