Uwielbiam wszelkiego rodzaju olejki i stosuję je w pielęgnacji ciała, włosów, skóry twarzy i paznokci. Jednak jak wiadomo tego typu kosmetyki ze względu na tłustą konsystencję mogą być najczęściej stosowane na noc, ponieważ efekt mocno błyszczącej skóry i kleistej powłoki nie zawsze jest pożądany. Dlatego też szukałam czegoś, co będzie pewnego rodzaju zamiennikiem tradycyjnych olejków i posłuży do ozdoby ciała, a nie tylko do pielęgnacji.Oczywiście możemy stosować kosmetyki z iskrzącymi drobinkami, ale mam świadomość, że taka błyszcząca forma nie każdemu odpowiada. Kosmetyk Nuxe, który mam przyjemność zrecenzować, to z pewnością już kultowy olejek tej marki. Trafił do mnie trochę przez przypadek, ale już wiem, że zagości na dłużej, o tym jednak w dalszej części...

Czym chwali się producent?
Ten suchy olejek o zawartości 98,1% składników pochodzenia naturalnego to nowatorskie połączenie 30% szlachetnych olejków roślinnych i witaminy E – tak skomponowana formuła odżywia, odnawia wygładza skórę twarzy i ciała oraz włosy. Wystarczy jeden gest! Nowatorska formuła zawierająca wysokie stężenie 6 szlachetnych olejków roślinnych (z ogórecznika, dziurawca, słodkich migdałów, kamelii, orzechów laskowych i orzechów makadamia) oraz witaminę E. Ten prosty w stosowaniu preparat do całościowej pielęgnacji szybko się wchłania, pozostawiając gładką i jedwabistą skórę oraz błyszczące, miękkie włosy. Nie zawiera konserwantów. 


Nie oceniaj książki po okładce.
Na pewno znacie to powiedzenie i dobrze wiecie, że zły kosmetyk w nawet najpiękniejszej buteleczce lub tubce...nadal jest tylko bublem, który ładnie wygląda. Tutaj olejek zamknięty jest w wyjątkowo uroczym, szklanym opakowaniu zawierającym 100ml kosmetyku. Może wydawać się ono nieporęczne, ale powiedzmy sobie szczerze, że plastik nie wyglądałby już tak dobrze. Posiada złotą zatyczkę oraz pompkę, która moim zdaniem jest idealna w aplikacji tego typu kosmetyków. Dozuje odpowiednią ilość, nic z niej nie wycieka, nie rozlewa się. Poza tym jak widać moje opakowanie jest wyjątkowo urocze ze względu na grafikę z wieżą Eiffla oraz pozdrowieniami z Paryża. Z tego co wiem marka Nuxe wypuszcza różne edycje limitowane tego olejku, ale ta stanowczo jest najpiękniejsza. Elegancja, klasa, minimalizm ze szczyptą luksusu i wygodne użytkowanie, więc czego można chcieć więcej?


Przejdźmy do konkretów, czyli do stosowania.

Producent radzi, aby olejek stosować w pielęgnacji skóry twarzy, ciała, do kąpieli, włosów oraz jako dodatek do podkładu. Do mnie trafił ten kosmetyk na początku lata i szczerze mówiąc dość długo stosowałam go jedynie jako serum na zniszczone końcówki włosów. Kiedyś jednak będąc na wakacjach postanowiłam zastosować go na odkryte części ciała i był to strzał w dziesiątkę. Olejek pięknie połyskiwał na opalonych ramionach i nogach oraz podkreślał brązowy odcień skóry. Nie trzeba się martwić, że po jego użyciu skóra będzie wyglądała jak pokryta tłustą oliwką, ponieważ tutaj efekt jest subtelniejszy. Jest to suchy olejek, co pewnie brzmi jak oksymoron, ale już wyjaśniam na czym polega ta dziwna właściwość. Kiedy wylejemy go na dłoń ma konsystencję rzadkiego olejku. Po zaaplikowaniu na skórę pozostawia lekko tłustą powłokę, ale o dziwo dłonie pozostają praktycznie suche. Skóra ładnie połyskuje jak po zastosowaniu klasycznego olejku, ale efekt jest bardziej elegancki, mniej nachalny i nietłusty. Ciało jest miękkie jak po zastosowaniu nawilżającego balsamu. Tak jak już wspominałam olejek Nuxe moim zdaniem najlepiej wygląda wiosną lub latem na odsłoniętych częściach ciała. Sprawia, że nogi i ręce wyglądają na smuklejsze i aksamitnie gładkie, a całe ciało jest wyjątkowo miękkie i pokryte aromatem. Stopniowo w ciągu dnia efekt lekkiego połysku znika, a zapach staje się mniej intensywny. Żałuję tylko, że ten zdrowy połysk nie może utrzymać się cały dzień, ale trzeba mieć świadomość, że przy każdym kontakcie z ubraniem lub innymi przedmiotami, olejek będzie się ścierał. Już kilka kropel jest w stanie pokryć ciało, więc mogę powiedzieć, że uważam go za bardzo wydajny. Poza tym nie trzeba już po aplikacji myć tłustych dłoni, bo są one praktycznie suche. Magia! Na zdjęciu nie udało mi się niestety w uchwycić rzeczywistego efektu na skórze. Tak naprawdę przy każdym ruchu dłonią widać błyszczącą, ale nie tłustą taflę. Warto wspomnieć, że olejek ten nie posiada w składzie żadnych błyszczących drobinek.


Zapach, czyli najbardziej kłopotliwa kwestia.
Kolejny raz mam problem z recenzją kiedy dochodzimy do aromatu danego kosmetyku. Olejek Nuxe pachnie jak intensywne, dość ciężkie kobiece perfumy na wieczór. Takie było moje pierwsze skojarzenie i tak też myślę do tej pory. Jestem pewna, że nie jest to zapach, który każdemu przypadnie do gustu. Mi nie spodobał się po pierwszym powąchaniu, wydawał się zbyt ciężki, trochę za bardzo przypominał perfumy. Aktualnie mam do niego dość obojętny stosunek. Z jednej strony bardzo dobrze mi się kojarzy, z latem, ze słońcem, z plażą, z gorącym powietrzem. Z drugiej strony jednak chyba zamieniłabym go na inny aromat. Mam jednak świadomość, że ma swoich zagorzałych fanów, do których należy moja mama, która uważa, że jest to bardzo piękny i kobiecy zapach. Nie trzeba się obawiać, że może być za mocny, ale jednak mam wrażenie, że zaaplikowany na skórę ciała lub włosy może nawet zastąpić perfumy. Tak jak już nieraz wspomniałam zapachy to bardzo indywidualna kwestia, więc trzeba przetestować je na własnym nosie, aby mieć pewność, czy będzie z tego miłość, czy raczej nie zaiskrzy.


Krótkie podsumowanie.
Jest to bardzo rozreklamowany produkt, ale jednak nie przereklamowany. Uważam, że warto zwrócić na niego uwagę. Jak już wspominałam ja stosuję go dość okazjonalnie i jeśli dodamy do tego jego bardzo dobrą wydajność, to naprawdę okaże się, że jest wart swojej ceny. Oczywiście może sprawdzić go jako dodatek do podkładu oraz element kąpieli i jestem pewna, że znajdzie się na niego jeszcze kilka innych sposobów. Jedynie zapach może być kwestią sporną i wydaje mi się, że jednych zachwyci, a drugich może zniechęcić. Ja w czasie użytkowania nawet się z nim polubiłam, a jak będzie u was, to już zależy od waszego nosa!



Cena: 50-90zł