poniedziałek, marca 30, 2015

Przychodzi baba do drogerii...

Zmęczona po pracy lub odprężona podczas dnia wolnego baba wchodzi do ulubionej drogerii. Piękne światło sprawia, że wszystko wygląda tak kolorowo i estetycznie. Nowości przyciągają wzrok, kuszą pięknymi opakowaniami i sprawiają, że baba czuje się jak po zażyciu jakiegoś lekkiego środka odurzającego. Świat już nie jest szary, ludzie wydają się piękniejsi, a ona sama zerkając w lustro zalotnie mruga do własnego odbicia, które nagle stało się bardzo atrakcyjne. Jak na skrzydłach podąża iście tanecznym krokiem między uginającymi się półkami i nawet nie wie, że ta bajka nie będzie miała szczęśliwego zakończeniaDrogeria już objęła ją swoimi mackami i nie wypuści bez kolejnego niepotrzebnego pudru i tuszu do rzęs. Baba przegląda asortyment i dochodzi do wniosków, że fryzjerzy powinni się mieć na baczności, bo na każdym opakowaniu kosmetyku do mycia włosów widnieją zapewnienia, że nałożenie kilku kropel spowoduje powstanie fryzury godnej takiej imprezy jak rozdanie Oskarów. Wszystkie podkłady gwarantują efekt makijażu jak u Kim Kardashian, a kremy zlikwidują zmarszczki szybciej niż chirurg z programu "Życie bez wstydu". 

Baba dostaje właśnie oczopląsu od tych kolorów, kiedy nagle czuje na sobie czyjś wzrok, który jest tak intensywny, że dosłownie ją przygniata. Zestresowana poprawia nieśmiało włosy, bo zbyt bujna wyobraźnia podpowiada jej, że to przystojny brunet wprost z reklamy dobrych perfum, zauroczył się nią i teraz wpatruje się w jej zgrabne ciało zza regału z papierem toaletowy. Czy nie jest to wspaniały scenariusz na film inspirowanym jakimś Harlequinem? Baba uradowana podnosi wzrok i okazuje się, że to łysawy ochroniarz Miecio mierzy ją wzrokiem, w którym ma chyba promienie rentgenowskie. Czyżby została wytypowana na potencjalną złodziejkę wacików? A może wygląda jak niewiasta, która wchodzi do drogerii i odkręca wszystkie tusze do rzęs i lakiery do paznokci? Baba nerwowo rusza w kierunku innej alejki, zatrzymuje się przy tabletkach do zmywarki i udaje, że ten produkt niezwykle ją zainteresował. To jednak była nieudana zagrywka, bo wąsaty strażnik prawa i porządku znów ja namierza jak satelita. Baba jest już na straconej pozycji, łapie zdenerwowana szampon, po który przyszła i szybkim krokiem, prawie truchtem udaje się do kasy. To podejrzenie, że może upycha w rękawie chusteczki higieniczne lub nadgryza batony, tak ją wytrąciło z równowagi, że w domu okazało się iż kupiła kolejną odżywkę...

Jesteście czasem taką babą, za którą ochroniarz podąża krok w krok? Ja przyznam, że zdarza mi się to naprawdę często. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale nie jest to z pewnością nic miłego, kiedy ktoś patrzy ci na ręce i daje do zrozumienia, że ma na oku, bo właśnie wzbudziłaś jego negatywne zainteresowanie. Łudzę się, że może mój młody wygląd sprawia, że kojarzę się z małoletnim przestępcą, a co jeśli po prostu kryminalne zapędy mam wypisane na twarzy i nic o tym nie wiem? 

29 komentarzy :

  1. Też bardzo nie lubię jak za mną ochroniarze chodzą krok w krok. Mimo, że nic nie kradnę czuję się wtedy strasznie niezręcznie i nawet głupio mi sięgać np. po kolejną odżywkę i czytać jej skład... Bardzo nie lubię takich natrętnych ochroniarzy, oj bardzo nie lubię. Zakupy robi się wówczas bardzo nieprzyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie taka ich praca, ale mogliby to robić trochę dyskretniej :/ Nikt jednak nie czuje się dobrze jeśli ma świadomość, że ktoś go posądza o nieuczciwe zamiary...

      Usuń
  2. Staram się rozumieć ich pracę, przede wszystkim trzeba pamiętać, że tak oni jak i pewnie reszta składu pracowniczego jest obciążana w razie kradzieży, co oczywiście nie zmienia faktu, że też nie lubię być tak perfidnie obserwowana, choć wraz z upływem lat, coraz mniej zwracam na to uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie przeciwnie. Kiedyś mnie to specjalnie nie interesowało, bo chyba zdawałam sobie sprawę, że jako nastolatka jestem już 'z góry' podejrzewana o możliwość kradzieży. Teraz kiedy ćwierćwiecze za mną, czuję się naprawdę skrępowana i tracę ochotę na zakupy.

      Usuń
  3. Skąd ja to znam. Ale powiem więcej. Do Rossmanna już nie chodzę prawie w ogole. Ponad rok temu wujek mojego TŻa odsiedział 24h bo ochroniara się uparła, ze coś ukradł. I co z tego, że dom przeszukali i nie znaleźli "łupu"? Co z tego, ze sprawdzili monitoring i facet z nagrania był zupełnie innej postury? Baba chciała kogoś oskarżyć to oskarżyła....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zawsze miałam ochotę zapytać taniego ochroniarza które podpaski/tampony poleca.

      Usuń
    2. Trochę przerażająca jest ta historia...

      Usuń
  4. też tego nie lubię ale tak naprawdę to niektóre Panie same sobie na to zapracowały, jeśli ciągle są przypadki otwierania kosmetyków to nic dziwnego że w niektórych sklepach ochrona jest aż tak wścibska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale z drugiej strony ni raz widziałam jak podczas akcji -40% kobiety otwierały wszystko po kolei, a ochroniarz stał obok i nawet nie zwracał uwagi. Po prostu w naszym kraju powinna się zmienić kultura albo producenci powinni zmieniać opakowania kosmetyków.

      Usuń
  5. Też tego nie lubię. Jak byłam nastolatką, to chodziłam z mamą do drogerii w moim rodzinnym miasteczku, gdzie śledzono każdy krok klienta. W końcu przestałyśmy tam z mamą chodzić. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie, jak ktoś za Tobą wciąż chodzi, kiedy Ty chcesz spokojnie zrobić zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo odstraszające zachowanie :( Wydaje mi się, że można by jednak robić to trochę subtelniej. Z drugiej jednak strony nie mam pojęcia jakie sklep miesięcznie odnotowuje straty pod względem kradzieży.

      Usuń
  6. Za mną też chodzą ;) Powoli chyba się do tego przyzwyczajam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny tekst :) Mieszkam w małym mieście,gdzie jedyną drogerią jest Rossmann.Również niewielki,jak przystało na niewielkie miasto.Początkowo był jeden ochroniarz,jednak nigdy nie byłam potencjalną nawet podejrzaną,gdyż znaliśmy się z innego sklepu,gdzie był wcześniej ochroniarzem ;) Potem był jeden młodzik o atletycznej budowie,na którym ledwo dopinał się garnitur,ale ten zawsze rozmawiał ze znajomymi dziewczynami robiącymi zakupy i na mnie uwagi jakoś nie zwracał (nie wiem,może powinnam się martwić tym całkowitym brakiem zainteresowania? ;) ) Od dłuższego już czasu jednak tuż przy wejściu/wyjściu jest jednoosobowe stanowisko,gdzie pan (nota bene ten pierwszy,znajomy) siedzi przed monitorem i nie ruszając dupska z krzesełka widzi co kto robi,dzięki umieszczonym w całym sklepie kamerom.Tak więc uczucie śledzenia,gapienia się czy też początków stalkingu jest mi zupełnie obce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dobrze ci patrzy z oczu :) Trudno stwierdzić co w człowieku jest takiego, że wzbudza zaufanie lub właśnie przeciwnie, jest obiektem zainteresowania :)

      Usuń
  8. Niestety, znam to niemiłe uczucie aż za dobrze, głównie za sprawą sieci drogerii Rossmann, tam rzeczywiście są szczególnie niedyskretni ochroniarze - raz nie wytrzymałam i gdy krążył za mną od kremów po balsamy a kończąc na kolorówce zapytałam w końcu, czy chce mi doradzić kolor lakieru do paznokci - poskutkowało. Od tamtej pory (a zaglądam tam dość często, m.in. za sprawą pieluszek dla dziecka) problem ten już mnie nie dotyczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podziwiam za odwagę, bo ja zawsze wychodzę obrażona na cały świat :D

      Usuń
    2. Aż sama się zdziwiłam, że się odezwałam, ale już po prostu tego nie mogłam znieść :)

      Usuń
  9. Ten obraz zakupów w drogeriach, a raczej dobitnie ukazana ich parodia, która jak ją czytam to mnie śmieszy, gorzej już jest jak moja osoba znajduje się w samym jej środeczku. ;)

    Najgorzej jest w Rossmann, gdzie krok w krok podąża za mną ochroniarz, aż mnie coś skręca w żołądku, żeby mu powiedzieć prosto w twarz, że brak mu kultury, bo mnie molestuje, kiedy ja się do zakupów szykuję. :D
    Czuję się czasem jak kryminalistka, która jeżeli wącha tester perfum, to zapewne musi być narkomanką, która wciąga również klej nosem, która zaraz coś upchnie do kieszeni, aby mieć na kolejną dawkę. ;)

    Wiem, wiem... taka jest praca ochroniarza, ale powtarzam ochroniarza sklepu, a nie bodyguarda, którego na zakupach w drogerii nie potrzebuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak masz rację i drogerie zapewniają nam osobistą ochronę. Brakuje jeszcze, aby pan doradzil kolor pomadki ;)

      Usuń
    2. Nie zdziwiłabym się gdyby taka sytuacja miała miejsce w trakcie robienia zakupów. :D Może "ów" ochroniarz wieczorami zrzuca swój służbowy mundur, pudruje nosek i wkłada na siebie coś delikatniejszego. :D

      Usuń
  10. Nie tylko Tobie się to zdarza. Ale jak o tym przeczytałam, to mi nieco lepiej, że nie tylko za mną tak łażą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tak czuję się w Rossmanie i czasami w Douglasie(tam rzadziej) nie jest to miłe mnie krępuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. kochana zapomniałam spytać skąd koszyczek biały z postu I love you Sephora jest cudny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Home&You :) Kupiony kilka miesięcy temu, więc nie wiem czy jeszcze są w ofercie :)

      Usuń
  13. Zakupy przez to aż robią się niemiłe.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja na szczęście nigdy nie miałam takiej sytuacji i teraz zastanawiam sie jak ja bym się zachowala gdyby mnie cos takiego spotkalo heh

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam tak wielokrotnie, dlatego nie przepadam za zakupami w drogeriach... Aaa i równie mocno nie lubię jak ktoś kilka razy mnie pyta "Czy mogę w czymś pomóc?" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ta formułka jest narzucona z góry i jeśli tego nie powiedzą to mogą mieć problemy. Mnie też to irytuje, ale cóż z szefostwem nie ma co dyskutować :)

      Usuń
  16. ja czasem wejde, wloze kilka rzeczy do koszyka i tak chodze a potem odkładam i wychodze z niczym:)

    OdpowiedzUsuń

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy