Zmęczona po pracy lub odprężona podczas dnia wolnego baba wchodzi do ulubionej drogerii. Piękne światło sprawia, że wszystko wygląda tak kolorowo i estetycznie. Nowości przyciągają wzrok, kuszą pięknymi opakowaniami i sprawiają, że baba czuje się jak po zażyciu jakiegoś lekkiego środka odurzającego. Świat już nie jest szary, ludzie wydają się piękniejsi, a ona sama zerkając w lustro zalotnie mruga do własnego odbicia, które nagle stało się bardzo atrakcyjne. Jak na skrzydłach podąża iście tanecznym krokiem między uginającymi się półkami i nawet nie wie, że ta bajka nie będzie miała szczęśliwego zakończeniaDrogeria już objęła ją swoimi mackami i nie wypuści bez kolejnego niepotrzebnego pudru i tuszu do rzęs. Baba przegląda asortyment i dochodzi do wniosków, że fryzjerzy powinni się mieć na baczności, bo na każdym opakowaniu kosmetyku do mycia włosów widnieją zapewnienia, że nałożenie kilku kropel spowoduje powstanie fryzury godnej takiej imprezy jak rozdanie Oskarów. Wszystkie podkłady gwarantują efekt makijażu jak u Kim Kardashian, a kremy zlikwidują zmarszczki szybciej niż chirurg z programu "Życie bez wstydu". 

Baba dostaje właśnie oczopląsu od tych kolorów, kiedy nagle czuje na sobie czyjś wzrok, który jest tak intensywny, że dosłownie ją przygniata. Zestresowana poprawia nieśmiało włosy, bo zbyt bujna wyobraźnia podpowiada jej, że to przystojny brunet wprost z reklamy dobrych perfum, zauroczył się nią i teraz wpatruje się w jej zgrabne ciało zza regału z papierem toaletowy. Czy nie jest to wspaniały scenariusz na film inspirowanym jakimś Harlequinem? Baba uradowana podnosi wzrok i okazuje się, że to łysawy ochroniarz Miecio mierzy ją wzrokiem, w którym ma chyba promienie rentgenowskie. Czyżby została wytypowana na potencjalną złodziejkę wacików? A może wygląda jak niewiasta, która wchodzi do drogerii i odkręca wszystkie tusze do rzęs i lakiery do paznokci? Baba nerwowo rusza w kierunku innej alejki, zatrzymuje się przy tabletkach do zmywarki i udaje, że ten produkt niezwykle ją zainteresował. To jednak była nieudana zagrywka, bo wąsaty strażnik prawa i porządku znów ja namierza jak satelita. Baba jest już na straconej pozycji, łapie zdenerwowana szampon, po który przyszła i szybkim krokiem, prawie truchtem udaje się do kasy. To podejrzenie, że może upycha w rękawie chusteczki higieniczne lub nadgryza batony, tak ją wytrąciło z równowagi, że w domu okazało się iż kupiła kolejną odżywkę...

Jesteście czasem taką babą, za którą ochroniarz podąża krok w krok? Ja przyznam, że zdarza mi się to naprawdę często. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale nie jest to z pewnością nic miłego, kiedy ktoś patrzy ci na ręce i daje do zrozumienia, że ma na oku, bo właśnie wzbudziłaś jego negatywne zainteresowanie. Łudzę się, że może mój młody wygląd sprawia, że kojarzę się z małoletnim przestępcą, a co jeśli po prostu kryminalne zapędy mam wypisane na twarzy i nic o tym nie wiem?