Dzisiaj chciałabym pokazać moje nowości kosmetyczne, no dobrze po prostu mam chęć pochwalić się rzeczami, o których będę pisała w najbliższym czasie. Niektóre czekają na swoją kolej inne są aktualnie testowane. Mam już odrobinę wyrobione zdanie o nich, ale ostateczna opinia pojawi się za jakiś czas. Zapraszam do oglądani i dzielenia się ze mną z czym mieliście do czynienia, które kosmetyki znacie, a o których nigdy nie słyszeliście.

P. S. Wszechobecny róż opakowań jest przypadkowy i nie mam pod tym względem żadnej obsesji...



KEVIN MURPHY - Angel
Są to kosmetyki przeznaczone do włosów delikatnych, cienkich, farbowanych i maja zapewniać anielską objętość. Według producenta posiadają piękny zapach, zawierają wyłącznie naturalne składniki i zapewniają efekt jak po wyjściu od fryzjera. Do kosmetyków profesjonalnych mam taki stosunek, że w salonie fryzjerskim zwykle mnie zachwycają, a stosowane w domu niekoniecznie spełniają moje oczekiwania. Na razie szampon, odżywka i maska czekają na pierwsze użycie, więc jeszcze nic nie mogę o nich powiedzieć, ale trzeba przyznać, że opakowania są naprawdę ciekawe, tylko czy praktyczne? Poużywamy, zobaczymy...


SAMPAR - So Much to Dew Midnight Mask oraz So Much to Dew Day Cream 
Po kuracji kwasami potrzebowałam czegoś bardzo nawilżającego i powiem szczerze, że te kosmetyki w tej kwestii spisują się dobrze. Na pewno zaskakujące jest stosowanie maski na całą noc, ale konsystencję ma jak zwykły krem, więc nie trzeba obawiać się chociażby pobrudzenia pościeli. Opakowania mają urocze, działają skutecznie, ale jest kilka zagadnień, które chciałabym poruszyć w najbliższym czasie w oddzielnym wpisie. 


MARY KAY - TimeWise Body Smooth-Action
Przyznam się, że ten kosmetyk ma ze mną ciężko, ponieważ nie do końca wierzę w jego cudowne działanie. Oczywiście mam realne oczekiwania i nie spodziewam się pośladków jak z okładki pisma dla panów, ale mam nadzieję, że przynajmniej trochę moja skórka pomarańczowa zostanie zredukowana. Poza tym praktycznie nie piję słodkich napojów, słodycze tez ograniczyłam i zobaczymy, czy coś z tego będzie, a może po prostu cellulit mi pisany i będę musiała się z nim zaprzyjaźnić?


YVES ROCHER - Volume Vertige Tusz podkręcający rzęsy
Nie mam większych wymagań odnośnie takich kosmetyków. Rzęsy mam dość gęste i grube, więc większość tuszy spełnia swoje działanie. Najważniejsze dla mnie jest, aby nie sklejał włosków, był widoczny i trwały. Tuszu tej marki jeszcze nie miałam, więc pora się z nim bliżej zapoznać.


PHILIPS - Lumea
Urządzenie do depilacji przy użyciu światła. Jestem dopiero po dwóch zabiegach i nie mogę jeszcze powiedzieć nic konkretnego. Całe szczęście, że mam pomocnika, więc będę mogła wydać opinię odnośnie jaśniejszych jak i ciemnych włosków. Już teraz mogę napisać, że zabiegi są krótkotrwałe i praktycznie bezbolesne, więc wydaje się, że może być to depilacja idealna, ale czy na pewno? Przekonamy się za jakiś czas...


MARY KAY - At Play
Kosmetyki tej marki bardzo lubię i cenię, ponieważ moim zdaniem są naprawdę dobrej jakości. Tym razem postanowiłam zaopatrzyć się w kilka produktów z tańszej linii przeznaczonej chyba dla nastolatek bądź młodych kobiet. Chciałam dowiedzieć się jak wypadają na tle tych nieco droższych. Jakiś czas  już ich używam i niektóre aspekty mnie zachwycają, ale też mają swoje niezaprzeczalne wady. Już teraz mogę powiedzieć, że nie są złe, ale jednak te droższe górują nad nimi pod względem jakości.


SEPHORA - Kiss Me Balm
Chyba mam małą obsesję na punkcie dziwnych opakowań produktów do ust, bo posiadam lizaka na patyku, babeczkę, kapsel, więc jajko w sumie nie jest niczym dziwnym. Może wydawać się dość trudne w stosowaniu i nieporęczne, ale używa się go bardzo wygodnie. Nie przepadam za kosmetykami produkowanymi dla konkretnych drogerii lub perfumerii, ale czasem jednak warto spróbować. Poza tym produktów do pielęgnacji ust przecież nigdy za wiele.