piątek, kwietnia 10, 2015

MARY KAY Rozświetlający Puder Sheer Dimensions - Lace

Według producenta jest to puder, więc chyba wprawna ręka mogłaby się pokusić, aby go użyć jako brązera lub jako kosmetyk do konturowania twarzy. Ja takich zdolności nie posiadam, więc u mnie spełnia się on jako róż na kości policzkowe. Jeśli jednak ktoś ma smykałkę to hulaj dusza, piekła nie ma...i można wypróbować go na wszelkie możliwe sposoby.

Posłuchajcie producenta.
Luksusowa, miła dla skóry formuła zapewnia rozświetlenie twarzy i sprawia, że cera wygląda perfekcyjnie, jak stworzona do pozowania przed aparatem, podkreślając twoje atuty. Kolory są niezwykle klarowne, a każdy odcień wygląda znakomicie na każdej karnacji. Dodatkowo wygląd inspirowany modą haute-couture sprawia, że każdy puder w kompakcie staje się wspaniałym akcesorium modowym.

Sporne opakowanie.
Oczywiście przed przygotowaniem recenzji postanowiłam zbadać teren i przeczytałam kilka opinii na innych blogach. Zdziwiło mnie, że opakowanie nie cieszy się uznaniem, bo mi bardzo przypadło do gustu. Może rzeczywiście jest dość proste i bardzo zwyczajne, ale w tym tkwi jego siła. Uwielbiam wszelkie ozdobne i bogate elementy, ale czasem granica między kiczem, a luksusem jest bardzo cienka. W tym wypadku opakowanie jest bardzo minimalistyczne, ale też niezwykle trwałe. Zwykle plastik pod wpływem czasu staje się kruchy, matowieje, bywa podatny na uszkodzenia, a wieczko się ułamuje lub trudno je domknąć. Na pewno każdy w kosmetyczce ma takiego trupa, który co prawda jest nadal świeży i dobry pod względem jakości, ale wygląda tak, że najlepiej schować go głęboko i nikomu nie pokazywać. Tutaj nie dzieje się nic z tych rzeczy. Puder mam już około roku i oprócz kilku rysek na przeźroczystej części, nic nie uległo uszkodzeniu. Plastik jest bardzo dobrej jakości, twardy, solidny i wytrzymały. Srebrne elementy oraz napisy są na miejscu i się nie wycierają. Podsumowując za jakość opakowania dałabym ocenę maksymalną, a brak zdobień i fantazyjnych elementów nie jest dla mnie istotny w tym wypadku. Mam wrażenie, że gdyby nawet upadł to z pewnością ochroniłby kosmetyk i możliwe, że wieczko byłoby całe. Na samym pudrze był wytłoczony przepiękny wzór, którego u mnie niestety już nie widać. Nie ma co płakać, bo w końcu taki kosmetyk jest do stosowania, a nie tylko do oglądania. 


Mój odcień to Lace.
Ten kolor to połączenie koralu z lekką pomarańczą. Z pewnością nie jest to barwa, która będzie każdemu pasowała i nie wszyscy myszą się w niej czuć dobrze. Wydaje mi się, że ten odcień będzie bardziej odpowiedni dla ciepłych typów urody. Ja należę raczej do chłodnych, lubię ten puder, ale jednak nie jest to dla mnie barwa idealna. Lepiej wyglądam w delikatnych różach z domieszką zimnych tonów. W pudrze zatopione są niewielkie drobinki, które delikatnie połyskują, ale na pewno nie tworzą efektu rozświetlacza z milionem błyszczących elementów. Tutaj efekt jest zdecydowanie bardziej subtelny i raczej nastawiony na kolor, niż na połysk. Na skórze puder wygląda trochę jak brązer w słonecznym odcieniu lub dość intensywny oranżowy róż. 


Jakość, stosowanie i rozświetlanie?
Tak jak już wspomniałam według mnie puder ma dość średnie właściwości rozświetlające, które są widoczne głównie podczas kontaktu ze słońcem i sztucznym światłem i raczej nie zastąpi typowego rozświetlacza, o bardzo intensywnym działaniu. Połyskuje lekkim złotem, ale efekt jest bardzo subtelny i na pewno nie przesadzony. Jest to kosmetyk niesamowicie napigmentowany i trzeba z nim mieć się na baczności. Jeśli nie mamy wprawnej ręki w makijażu, to polecam używanie pędzla o luźnym i niezbitym włosiu, ponieważ pędzel bardziej zwarty już za pierwszym muśnięciem nakłada dość dużą ilość produkty, więc trzeba uważać, aby z nim nie przesadzić. Nie jest jednak złośliwy i łatwo go stopniować i usuwać nadmiar. Trzeba naprawdę się postarać, aby stworzyć plamy, które będą wymagały już tylko konkretnego demakijażu. Co za tym idzie jest to kosmetyk bardzo wydajny. Po pierwsze w opakowaniu mieści się aż 7g produktu, po drugie wystarczy naprawdę odrobina, aby wykonać makijaż, a po trzecie konsystencja jest średnio miękka, aksamitna, ale nie krucha. Po dotknięciu pudru pędzlem pyłek delikatnie się osypuje, ale kosmetyk nie kruszy się się drastycznie. Jest ważny przez 24 miesiące, ale chyba trzeba się naprawdę postarać, aby zużyć go w całości. Podobnie sprawa się miewa odnośnie trwałości. Bardzo długo się utrzymuje i nie potrzebuje poprawek w ciągu dnia, co jest chyba jego największą zaletą.


Dla kogo? Komu? Kiedy?
Ja najlepiej się w nim czuję podczas lata, ponieważ pod wpływem słońca koral ukazuje złote refleksy i kosmetyk ten sprawia, że skóra prezentuje się jakby muśnięta opalenizną. W świetle dziennym jak widać na zdjęciu zachowuje się jak klasyczny róż, ale wystarczy ustawić głowę pod odpowiednim kontem, złapać jakiś promień światła i już widoczna jest złotawa poświata, której mi nie udało się uwiecznić. Jestem pewna, że wprawna ręka może z niego uzyskać jeszcze więcej, nawet sztuczny odcień lekko opalonej skóry. Ja jednak nie mogę aż tak szaleć, ponieważ mam skórę skłonną do błyszczenia i niestety dodatkowe ozłacanie moje cery latem mogłoby się dla mnie skończyć katastrofą. Jeśli puder nałożony na twarz nie ma kontaktu ze słońcem i sztucznym światłem prezentuje się po prostu jak dość intensywny koral, który jest kłopotliwym odcieniem i trzeba po prostu go lubić i dobrze się w nim czuć. Ja zaprzyjaźniłam się z nim przede wszystkim za niesamowitą jakość, aż przesadną wydajność i za ciekawy efekt skóry po lecie.


Cena: 135zł

23 komentarze :

  1. Jaki piękny odcień! Koniecznie muszę mu się bliżej przyjrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz go widzę i muszę przyznać, że wizualnie bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny kosmetyk. Pięknie wyglądasz z tym cudem na twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile jest w tym pudrze różu, a ile różu w pudrze, to tylko producent jest nam w stanie powiedzieć. :D

    Marka Mary Kay jest przeze mnie lubiana i ceniona i fajnie, że dzięki tobie mogłam poznać kolejny kosmetyk z jej bogatego asortymentu.

    Opakowanie mi pasuje, bo nie wymagam od tego rodzaju kosmetyków, aby miały bogato zdobione opakowania. ;) I szczerze mówiąc, to mam pewne zaległości w dziedzinie makijażu, więc zapewne też użyłabym go jako różu, bo podoba mi się efekt jaki daje na policzkach. ::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam zaległości, a może po prostu uważam, że nie wszystko jest dla każdego. Warto poznawać nowości, ale jeśli wszyscy się konturują to nie znaczy, że samemu trzeba łapać od razu za pędzel i tworzyć jakieś cuda na twarzy :) To, że doświadczony makijażysta potrafi wyszczuplić nos i pięknie podkreślić kości policzkowe, nie oznacza, że ja po obejrzeniu filmiku na YT też tak zrobię :)

      Usuń
  5. Prezentuje się świetnie, w dodatku podoba mi się kolor, myślę, że byłby odpowiedni dla mnie :)
    Świetne zdjęcia, masz styl i wyczucie estetyki, a ja to uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, miło mi czytać takie słowa :)

      Usuń
  6. Przepiękne zdjęcia! Bardzo ładnie ukazałaś ten puder. :) Nie miałam go nigdy, lecz odcień jest cudowny.

    OdpowiedzUsuń
  7. kolor dla mnie za ciemny, ale na Tobie bardzo ładnie wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już myślałam, że ma takie świetne, fikuśne opakowanie, a to talerzyk.. W każdym razie, bardzo ładny ma odcień, takie nie narzucający się, ale wyraźny. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he to byłoby dopiero opakowanie na bogato :)

      Usuń
  9. fajniutki! i super wygląda u Ciebie na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym kupiła, postawiła i oglądała, oglądała, oglądała. Opakowanie ma piękne. Na twarzy widoczny, jednak moim zdaniem dość subtelny. Mnie się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale śliczny odcień , obserwuje z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś przyjaciółka zrobiła mi zabieg na dłonie z Mary Kay i były tak niesamowicie gładkie, że żaden kosmetyk nie wygładził mi tak skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii ta temat tego zabiegu,

      Usuń
  13. Kosmetyki Mary Kay może trochę kosztują, ale w końcu mam coś co kocham ja i moja skóra nie ważne za ile :) Moja kolekcja kosmetyków MK z miesiąca na miesiąc coraz bardziej się powiększa.Widzę, że i Ty nie próżnujesz :) Jesteś konsultantką czy tak jak ja zamawiasz u kogoś?:)

    Pięknie prezentuje sie LACE u Ciebie :) Z serii sheer dimension mam Pearl i sprawia, że czuję się bosko :D
    Inwestycja na lata bo opakowanie jest spore i bardzo wydajne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część mam od koleżanki, której kuzynka jest konsultantką, a teraz nawiązałam współpracę z marką, więc mogę poznawać nowości :)
      Rzeczywiście opakowanie jest bardzo duże i mimo tego, że używam tego różu często, to i tak z pewnością szybciej mi się przeterminuje niż go zużyję do końca, ale jak to mówi moja znajoma kosmetyki kolorowe są do używania, a nie zużywania :D

      Usuń

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy