Od razu zainteresowała mnie ta kolekcja, ponieważ uwielbiam tego typu zapachy. Perspektywa wypełnienia domu aromatami tarty jabłkowej lub ciasta rodzynkami była bardzo miła dla mojego nosa. Co prawda zapachy te bardziej kojarzą się z jesiennymi wieczorami, a nie z pierwszymi dniami wiosny, ale mimo wszystko rozkoszowanie się nimi było nie lada przyjemnością. Jeśli ktoś jest łasuchem, który uwielbia takie słodkie klimaty to myślę, że już robi maślane oczy do tych przepysznie brzmiących nazw. Kto nie skusi się na czekoladowe trufle, słodką tartę z jabłkami lub przypominające dzieciństwo maślane bułeczki z rodzynkami?


Cappuccino Truffle
Głęboki, bogaty aromat ziaren palonej kawy z nutami aksamitnej czekolady.
Już na wstępie skreśliłam ten zapach, ponieważ kawy nie pijam i jej aromat nie jest dla mnie specjalnie pociągający. Ostatecznie jednak zdecydowałam, że warto mu dać szansę i była to bardo dobra decyzja. Już wąchając wosk przez opakowanie można dojść do wniosku, że kawa tutaj nie dominuje, a nawet występuje w bardzo małych ilościach. Głównie wyczuwalna jest mocna czekolada. Po rozgrzaniu wosku, w mieszkaniu unosi się słodki aromat czekolady, kakao i może odrobinę kawy. Nie jest to jakaś chemiczna woń sztucznej i bardzo słodkiej czekolady, a kompozycja głęboka i wielowymiarowa. To aromat dość ciężki, ale na pewno nie duszący i skłaniający do mdłości. Mi ten zapach bardzo przypadł do gustu, ale jeśli ktoś chciałby dzięki niemu rozkoszować się świeżo parzonymi ziarnami kawy, to raczej tego nie doświadczy. 


Tarte Tatin
Świeżo upieczona tarta z jabłkami, doprawiona szczyptą przypraw i wanilią.
Ten zapach jeszcze przed zakupem zdobył moje serce, bo uwielbiam jabłkowe klimaty. W opakowaniu pachnie bardzo przyjemnie i moim zdaniem najlepiej ze wszystkich trzech propozycji. Jest to połączenie słodkich jabłek, ciasta i cynamonu. W mieszkaniu zaczyna roznosić się aromat pieczonego ciasta z jabłkami i dodatkiem korzennych przypraw. Szkoda tylko, że gdzieś ucieka intrygująca nuta wyczuwalna przez opakowanie, ale mimo wszystko doznania są bardzo przyjemne. To również jest wielowymiarowy zapach, w którym stopniowo poznajemy kolejne nuty zapachowe. Z pewnością nie jest płaski i zwyczajny, a przez to nudny. 


Pain Au Raisin
Aromat nasączonych koniakiem rodzynek, zatopionych w maślano-waniliowym cieście doprawionym odrobiną cynamonu.
Opis brzmi naprawdę zachęcająco i aż chce się spróbować tego ciasta. Jednak spośród tych trzech propozycji ta najmniej zdobyła moje serce. Zapach nie jest zły, ale według mnie najmniej rozbudowany aromatycznie ze wszystkich. Ja tutaj wyczuwam po prostu typową woń pieczonego, słodkiego ciasta oraz niezdefiniowany przeze mnie aromat, który najprawdopodobniej należy do koniaku. W pomieszczeniu zapach jest słodki, przywodzący na myśl ciasto, ale jest jednocześnie lekki i nie duszący. Według mnie jak wszystkie aromaty z tej kolekcji idealny jest na chłodne wieczory, ponieważ wprowadza do wnętrz element ciepła.

Krótkie podsumowanie.
Ogólnie jestem bardzo usatysfakcjonowana tą kolekcją. Zapachy są bardzo przyjemne  i relaksujące, oczywiście jeśli ktoś lubi takie apetyczne aromaty. Wypełniają wnętrza słodyczą, ciepłem i jednocześnie nie są duszące, zbyt ciężkie i mocne. Nie umiem ostatecznie stwierdzić, który jest najlepszy, ponieważ każdy ma w sobie coś urzekającego. Ogólnie wszystkie są dość podobne do siebie i opierają się na aromatach ciasta i słodyczy. Jednak ta kolekcja idealna byłaby na chłodniejszą porę roku, ponieważ teraz szukam czegoś bardziej lekkiego, orzeźwiającego, może nieco egzotycznego. Teraz zapachy te mogą wydać się zbyt ciężkie i korzenne. Jednak bez ogródek powiem, że ta kolekcja bardziej mi przypadła mi do gustu niż Q1 2015 i Love is in the air, o których pisałam TUTAJ Uważam, że ten apetyczny asortyment jest godzien uwagi, wiec już życzę wam smacznego!