Tym razem postanowiłam zapoznać się z kolekcją At Play, która dedykowana jest dla młodych kobiet lub nastolatek. Wyszłam z takiego założenia, ponieważ produkty te są dość tanie w porównaniu do innych linii tej marki, a design opakowań jest dziewczęcy i raczej zwyczajny, jak to się mówi bez fajerwerków. Jakiś czas temu pisałam o pudrze tej marki, o którym może cie przeczytać TUTAJ i byłam bardzo zadowolona, więc czas sprawdzić co linia At Play ma mi do zaoferowania. Pora się przekonać jak niewielka cena ma się do jakości.



Błyszczyk w żelu
Poczuj moc błyszczącego koloru, połączonego z lśniącą przyjemnością. Błyszczyk w Żelu marykayatplay to wspaniała, wygodna formuła, która zapewnia ustom intensywny kolor i połysk. Spraw sobie błyszczący, mokry look. Daje ustom uczucie miękkości, delikatności i lekkiego nawilżenia. Błyszczyk w Żelu marykayatplay wchodzi w skład kolekcji kosmetyków kolorowych marykayatplay – szalonej, uwodzicielskiej, wspaniałej kolekcji do makijażu oczu i ust.


Zamknięty jest w zwyczajnej tubce z dość plastycznego materiału, więc wydobycie kosmetyku nie sprawia problemu. Na końcu opakowania znajduje się aplikator z małą dziurką przez, którą wypływa płyn. Jak sama nazwa wskazuje jest to błyszczyk w żelu, więc znacząco się różni od klasycznych tego typu produktów. Jest naprawdę gęsty i potrzeba chwili, aby rozprowadzić go na ustach. Już jedna warstwa daje intensywny, malinowy kolor, a kolejne sprawiają, że na ustach możemy uzyskać odcień, który nazwałabym jeżynowym z domieszką fioletu. Odbiór odcienia Crushed Plum zależy od ilości warstw oraz światła i mieści się w granicach dość jasnego, ale mocnego różu i ciemnego bordo. Tak jak wspomniałam jest gęsty i wymaga więcej atencji niż klasyczny błyszczyk. Usta nie kleją się jak w przypadku, niektórych tego typu kosmetyków, ale wyczuwalna jest pewne wrażenie przywierania do siebie warg, jednak w moim odczuciu nie jest to irytujące. Zapachu nie wyczuwam w nawet najmniejszym stopniu. Trwałość jest odrobinę większa niż w przypadku klasycznych błyszczyków. Podsumowując jest to fajny produkt, którego główną zaletą jest bardzo intensywny kolor, ale niestety żelowa konsystencja może sprawić małe kłopoty dla osób, które wcześniej nie próbowały takich produktów. 

* Zdjęcia robione przy różnym rodzaju i natężeniu światła dziennego i sztucznego. Najbardziej realnym odcieniem jest ten na zdjęciu drugim od góry w lewej kolumnie.

Cena: 35zł

Kredka do oczu
Kredki do oczu marykayatplay są świetne, to eyelinery i cienie do powiek w jednym! Kremowa formuła gładko się rozprowadza bez szarpania i ciągnięcia skóry, idealnie mieszają się z innymi kolorami. Intensywny kolor nie blaknie i nie rozmazuje się. Kredki do Oczu marykayatplay wchodzą w skład kolekcji kosmetyków kolorowych marykayatplay – szalonej, uwodzicielskiej, wspaniałej kolekcji do makijażu oczu i ust.


Jak wygląda kredka każdy dokładnie widzi. Design prosty, zwyczajny, może odrobinę dziewczęcy. Zakończenie kredki jest grube i zamknięta jest plastikową skuwką. Chyba nigdy do końca nie przekonam się do takich kredek, ponieważ rysowanie po powiece w moim przypadku nie należy do przyjemności, dlatego też wole najpierw nakładać ją na pędzelek, a dopiero później na oko. Kolor bardzo szybko pokrywa powiekę, więc pigmentacja jest na wysokim poziomie. Po aplikacji najlepiej użyć pędzelka do rozcierania cieni, ponieważ kolor może rozłożyć się nieco nierównomiernie. Ogólnie bardzo podoba mi się taka srebrna, nieprzesadzona tafla na oku. Jednak kolor Purple Smoke nie jest zwykłą szarością z domieszką srebrnych, mieniących się drobinek. Pod pewnym kątem staje się po prostu fioletem z domieszką szarości. Za tym kolorem nie przepadam, ale muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się taki zmieniający efekt. Niestety, ale trwałość mnie nie usatysfakcjonowała, ponieważ na mojej tłustej powiece po jakimś czasie cień zaczął zbierać się w załamaniu oraz ścierać się w innych miejscach. Podsumowując jest to produkt o ładnym kolorze, szybki w aplikacji, ale niestety niedoskonały pod względem trwałości.

*Zdjęcia robione przy różnym rodzaju i natężeniu światła dziennego i sztucznego. W rzeczywistości odcień pod pewnym kątem zmienia się na fioletowo-szary, czego nie udało mi się uchwycić ma zdjęciu.

Cena: 39 zł

Kredka do ust
Zdobądź intensywny, długotrwały kolor oraz rozświetlające wykończenie. Ta kredka, będąca jednocześnie szminką i konturówką, jest maksymalnie wygodna i łatwa w użyciu. Miękka, lekka, kremowa formuła delikatnie rozprowadza się, nawet na suchych ustach. Dobrze się miesza i daje możliwość intensyfikowania koloru. Używaj jej w swoim stylu, dodając Błyszczyk w Żelu marykayatplay. Kredka do ust marykayatplay wchodzi w skład kolekcji kosmetyków kolorowych marykayatplay – szalonej, uwodzicielskiej, wspaniałej kolekcji do makijażu oczu i ust.


Kredka do ust wygląda niemalże identycznie jak ta do oczu. Również posiada grubą końcówkę, dlatego traktowałam ją po prostu jak pomadkę. Nie wiem czy uda się nią perfekcyjnie namalować kontury warg, ale jako szminka spisuje się bardzo dobrze. Kolejny raz powtórzę, że pigmentacja jest na naprawdę wysokim poziomie. Już jedna warstwa daje naprawdę intensywny kolor warg. Kolejne pokrycie ust może sprawić, że będą one naprawdę bardzo zaznaczone i intensywne. Odcień Candied Apple określiłabym jako malinowa czerwień z domieszką metalicznego efektu, ponieważ posiada mnóstwo błyszczących drobinek, które bardzo rozświetlają usta. Co ważne w moim przypadku kredka absolutnie nie wysuszyła ust, więc chyba posiada jakieś właściwości nawilżające. Pachnie delikatnie czymś słodkim, może odrobinę karmelowym. Konsystencję ma dość miękką i plastyczną, więc kremowo przesuwa się po wargach. Trwałość jest moim zdaniem przyzwoita, bo jest w stanie wytrzymać kilka godzi, nie do końca przetrwa jedzenie, ale schodzi dość równomiernie, chociaż po jakimś czasie może lekko osadzać się w załamaniach warg, ale nie robi tego w sposób bardzo widoczny. Podsumowując jest to ciekawy, trwały produkt o bardzo intensywnym odcieniu, którego jedynym mankamentem mogą być połyskujące drobinki, ponieważ mam świadomość, że nie każdy musi być ich zwolennikiem.

*Zdjęcia robione przy różnym rodzaju i natężeniu światła dziennego i sztucznego.

Cena: 39 zł

Podsumowanie zabawy z Mary Kay
Mogę powiedzieć, że ogólnie produkty spełniły moje oczekiwania, chociaż nie obyło się bez kilku wpadek. Moim zdaniem są godne spróbowania jednak powinniśmy je traktować jako typowe kosmetyki ze średniej półki, które nie zawsze są perfekcyjne pod każdym względem. Najbardziej spodobała mi się kredka do ust, a najmniej zdobyła moje serce ta do makijażu oka. Nie zmienia to faktu, że z chęcią zapoznałabym się z innymi kolorami, ponieważ pigmentacja zasługuje na wielką pochwałę, gdyż takiej często próżno szukać wśród kosmetyków z dużo wyższej półki cenowej. Ogólnie mówiąc zabawa z Mary Kay należała do udanych!