Okiem, a raczej słowem producenta.
Pierwszy aktywny krem nawilżający nowej generacji Sampar, So Much To Dew Day Cream koncentruje wodę wewnątrz komórek. Wzbogacony o innowacyjne składniki aktywne zapewnia stałe nawilżenie skóry przez 24 godziny, Chroni ją przed szkodliwym promieniowaniem UV i przywraca witalność. Efekt: natychmiastowe nawodnienie, Skóra staje się jędrna i nawilżona. Skóra, dzień po dniu, odzyskuje komfort, napięcie i blask. 
Pierwsze wrażenie. 
Krem zamknięty jest w higienicznym opakowaniu z pompką, które z pewnością chroni przed większością zanieczyszczeń, które mogą dostać się do kosmetyku tradycyjnie zamkniętego w słoiczku. Pompka działa bardzo sprawnie i po pierwszym naduszeniu dozuje ilość kremu odpowiednią na nałożenie na cała twarz, chociaż ja zwykle stosuję jeszcze drugą taką ilość. Jak widać opakowanie jest bardzo przyjemne dla oka, kobiece i ozdobione delikatną grafiką przedstawiającą paryską architekturę. Całe jest stworzone z plastiku, ale tak wykonane, że nie wyczuwa się tu taniości i pospolitych rozwiązań. Zapewne estetki zostaną dopieszczone tą różową słodyczą, ale jak wiadomo wygląd to nie wszystko...


Zapach, konsystencja i inne właściwości.
W przeciwieństwie do maski z tej serii, którą uwielbiam, a która pachnie niezbyt ciekawie, ten krem to już zupełnie inna kategoria. Jego aromat jest bardzo przyjemny, niebywale lekki, odrobinę kwiatowy i słodki. Z pewnością tak powinien pachnieć taki właśnie produkt do pielęgnacji twarzy. Konsystencja po wydobyciu z opakowania może wydawać się dość gęsta, gdyż krem pozostaje zwarty, jednak nakładając na twarz można zauważyć, że jest bardzo lekki, szybko się rozsmarowuje, nie pozastawia tłustego filmu i poczucia ciężkości na skórze. Można powiedzieć, że początkowo produkt wydaje się bardzo spoisty, ale nakładjąc go na skórę mamy już wrażenie, że struktura jest bardziej wodnista. Tuż po aplikacji skóra jest bardzo miękka, delikatna, nawilżona i jakby odrobinę zmatowiona. Produkt pozostawia na cerze delikatną, ale nie tłustą warstwę, więc nie wchłania się do absolutnej suchości.



Moje odczucia.
Ogólnie jestem bardzo usatysfakcjonowana jego niesamowicie lekką konsystencją i przyjemnym zapachem. Ogólnie głównym jego zadaniem jest nawilżenie, a jak wiadomo tego typu kosmetyki często pozostawiają tłustą warstwę, która jest utrapieniem dla posiadaczek mieszanej cery. W tym wypadku po aplikacji czuje się świeżość, delikatność, brak obciążenia i napięcia skóry. Nie umiem jednak w pełni określić jego właściwości, gdyż w międzyczasie używam maski Sampar,  która bardzo dobrze wpłynęła na jakość mojej cery. Ten krem stał się więc bardzo dobrym uzupełnieniem, ale czy sam działałby równie dobrze, tego już nie wiem. Mojej skóry skłonnej do niedoskonałości, nie zapycha i nie powoduje wzmożonego powstawania wyprysków lub rozszerzenia porów. Często słyszy się komentarze, że cera po stosowaniu kremu zamiast zostać odżywiona i promienna uzyskuje niekorzystny odcień i po prostu nie wygląda zdrowo, całe szczęście w wypadku tego kosmetyku nie miałam takich odczuć. Nie powiem, że jest cudem i odkryciem takiej rangi jak kiedyś telefon, ale najzwyczajniej przyjemnie się go stosuje i miło patrzy na własną twarz.  Podsumowując krem idealny dla osób, które szukają produktu nawilżającego, ale jednocześnie lekkiego i nie zostawiającego bardzo tłustego filmu.


*o maseczce widocznej na zdjęciu możecie poczytać TUTAJ

Cena: 150zł/50ml.