poniedziałek, maja 04, 2015

SAMPAR So Much To Dew Midnight Mask - maseczka na noc?

Ma być to maska, ale z pewnością użytkuje się ją trochę inaczej. W pewnym sensie pierwszy raz spotykam się z takim kosmetykiem, więc do końca nie wiedziałam czego mam się właściwie spodziewać. Traktować ją jako maskę, koncentrat, pewnego rodzaju serum, czy krem do twarzy?W sumie chyba po trochu jest każdym z tym kosmetyków. Jak się u mnie spisał ten wynalazek możecie poczytać w dalszej części.
So Much To Dew Midnight Mask jest jedynym w swoim rodzaju koncentratem do pielęgnacji, który w niemal idealny sposób naśladuje naturalny film nawilżający skóry. Niewiarygodne! Już od pierwszej nocy maska ujędrnia skórę twarzy i szyi. + 31% nawilżenia w jedną godzinę: natychmiastowo orzeźwiona skóra staje się bardziej jędrna, gładka i zyskuje młodszy wygląd. Od pierwszej nocy... skóra bardziej nawilżona: 86,5%, bardziej delikatna: 94,6%, bardziej gładka: 97,3% … po przebudzeniu!

Opakowanie mnie zauroczyło.
Jest bardzo proste, minimalistyczne, dziewczęce i jednocześnie eleganckie. Nie posiada zbędnych dekoracji, a jedyną jest grafika budynków znajdujących się w Paryżu. Jest to miękka tubka, z której łatwo wydobyć produkt, na jej końcu znajduje się pędzelek z bardzo miękkim włosiem. Płyn wypływa spomiędzy włosków i aby nie wydobywał się przypadkowo przy pędzelku znajduje się pokrętło on/off, którym możemy zamykać lub otwierać tubkę.

Zapach nie zachwyca.

Niestety po takim opakowaniu można spodziewać się słodkiego lub przynajmniej odrobinę przyjemnego zapachu. W tym wypadku aromat jest bardzo specyficzny i nie koniecznie ładny. Trudno mi go opisać, jest połączenie jakichś chemicznych nut z zapachem maseczki z glinki. Z pełną stanowczością powiem, że zapach mi się nie podoba, ale po pewnym czasie w sumie przestałam zwracać na niego uwagę.

Konsystencja maseczki.

Kolor jest prawie przeźroczysty, trochę białawy. Struktura jest bardzo aksamitna i gładka. Łatwo się rozprowadza, nie tworzy trudnej do rozprowadzenia warstwy. Nie ma obawy, że po nałożeniu na skórę utworzy nam się sucha skorupa jak w postaci innych maseczek. Nie musimy się też martwić, że warstwa kosmetyku podczas nocy pobrudzi pościel. Maseczka ta bowiem ma konsystencję kremu, który prawie cały wchłania się w skórę i pozostawia jedynie cienką warstwę nieco lepkiego filmu.


Zaczynamy używanie.
Jest ono banalne, ponieważ po dokładnym umyciu skóry nakładamy maseczkę na skórę twarzy za pomocą pędzelka lub palców. Pędzel bardzo dobrze rozprowadza kosmetyk i mam wrażenie, że dzięki niemu maseczka będzie bardzo ekonomiczna, ponieważ wyduszamy odrobinę, rozsmarowujemy i powtarzamy czynność. Nie ma obawy, że wyciśniemy od razu zbyt dużo kosmetyku. Jedynie martwię się czy ten pędzelek nie jest trochę niehigieniczny. Nie wiem jakie są zalecenie producenta, ale włosie myję po każdej aplikacji. Nie ma też dokładnych wskazań odnośnie częstotliwości użytkowania tego kosmetyku, ale ja stosowałam ją codziennie w miarę potrzeby lub co kilka dni jak typową maseczkę. Po nałożeniu na skórę nie wchłania się całkowicie, a rano myjąc twarz możemy wyczuć, że pozostałości produktu nadal znajdują się na skórze.


Efekty i podsumowanie.

Czytałam wiele pochlebnych opinii odnośnie tego kosmetyku, ale w moim wypadku nie było aż tak kolorowo. Faktycznie zauważyłam zwiększenie poziomu nawilżenia skóry, która dodatkowo stała się bardziej jędrna, gładka i promienna. Mam kłopotliwą cerę, ale całe szczęście maseczka nie wywołała u mnie żadnych niepokojących zmian, a dodam nawet, że zredukowała widoczność porów o jakieś 50%, sprawiła też, że cera wygląda zdrowiej i pojawia się na niej mniej niedoskonałości. Jednak nie jest to magiczna różdżka, która nagle wszystko wygładziła, zredukowała i ukryła. Może gdybym zmagała się z pierwszymi oznakami starzenia skóry mogłabym zauważyć większe zmiany. Mi jednak chodziło o nawilżenie, ponieważ po ostatniej kuracji kwasami mojej skórze naprawdę należała się spory kopniak energii, gdyż wszędzie widoczne były suche skórki, które wyglądają bardzo nieestetycznie. Po zastosowaniu tego kosmetyku bardzo szybko skóra się zregenerowała, nawilżyła i już absolutnie nie czuję ściągnięcia lub innego dyskomfortu spowodowanego przez wysuszenie. Podsumowując maseczka wygląda zachwycająco, ma fajną konsystencję, ciekawy pędzelek i działa bardzo pozytywnie. Jednak zapach nie zachwyca, a cena z pewnością może zniechęcać. Ja jestem na tak i ogromną przyjemnością nakładam ten specyfik na twarz. Widzę znaczne poprawienie wyglądu cery, ale też nie powiem, że jest to produkt perfekcyjny. Niestety, ale mając cerę z niedoskonałościami trzeba niektóre defekty zaakceptować, bo nie wierzę w cudowne środki, które potrafią z kłopotliwej skóry stworzyć cerę idealną pod każdym względem. Poleciłabym ją osobom, które zmagają się z przesuszeniem skóry, z brakiem odżywienia, zmęczeniem cery. Producent nic nie mówi o redukcji niedoskonałości, ale ja się przekonałam, że ta maska także w tej kwestii działa bardzo pozytywnie. Teraz mam już tylko nadzieję, że jej skuteczność się u mnie utrzyma, bo niestety moja skóra często początkowo wygląda świetnie, a potem się do czegoś przyzwyczaja i stopniowo przestaje reagować na konkretny kosmetyk...


Już niedługo na blogu pojawi się również moja opinia na temat Sampar So Much To Dew Day Cream.

Cena: 259zł/50ml

16 komentarzy :

  1. Też mam podobne zdanie, że cudownych kosmetyków nie ma, ale są takie, które w dużym stopniu spełniają obietnice producenta. :)

    W tym kosmetyku podoba mi się desing opakowania, które nie jest przesadzone urozmaiceniami, ale nie można powiedzieć, że jest nudne, jest po prostu efektowne. Poza tym lubię jak do tego rodzaju kosmetyku dołączony jest pędzelek, który w znacznym stopniu ułatwia aplikację produktu.
    Jeżeli chodzi o samo działanie, to mojej skórze owszem i nawilżenia by się przydało i zniwelowania oznak zmęczenia. ;)
    Szkoda, że nie wiadomo czy działa ta maska odmładzająco... ale nie wymagam sprawdzenia tego od osoby tak młodej jak Ty, Kochana. ;)

    Czekam na recenzję kremu na dzień tej firmy. :)

    Pozdrawiam ciepło życząc miłego wieczoru! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak skóra jest nawilżona to od razu wygląda młodziej. Jak wiadomo kosmetyki na zmarszczki mogą w jakimś stopniu pomóc, ale gdyby rzeczywiście usuwały wszystkie zmarszczki to kobiety nie szłyby pod nóż, aby zachować jak najdłużej młodość:/

      Usuń
    2. Masz rację. ;)

      Ja się chcę zestarzeć z honorem, użycie skalpela nie jest mi w tym życiu pisane. :D

      Usuń
  2. Oj coraz częściej czytam o produktach Sampar wiele dobrego, choć sama nie miałam jeszcze styczności z nimi, nad czym oczywiście ubolewam, ale może w końcu coś mi się trafi do przetestowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się im przyjrzeć bliżej, moim zdaniem kosmetyki są naprawdę ciekawe :)

      Usuń
  3. Gdyby nie ta cena chętnie bym przetestowała. Wygląda bardzo profesjonalnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Z chęcią zapoznam się bliżej z tą firmą.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Działanie bez dwóch zdań zachęca do wypróbowania. Wiadomo, że cena do najniższych nie należy, ale w przypadku produktów do pielęgnacji twarzy warto zainwestować trochę więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne zdanie na ten temat. Mogę zaoszczędzić na żelu do mycia, albo lakierze do paznokci, ale nie jesli mówimy o kremie do twarzy lub pod oczy :) Oczywiście wierzę, że czasem produkt za kilka złotych może być lepszy niż ten za kilkaset...

      Usuń
  6. Za taką cenę spodziewałam się efektu WOW, a tu tego nie było... no szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  7. podoba mi się grafika paryskich budynków, taki mogłoby się wydawać nic nieznaczący detal, ale jednak cieszy oko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeurocze zdjecia, takie kobiece :) Marki praktycznie nie znam, ale słyszałam, że mają ciekawe kremy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niestety o marce słyszę pierwszy raz, to chyba znak że muszę się im bliżej przyjrzeć :D
    Jeśli chodzi o pudełka z kosmetykami, to skusiłam się na razie na 3 beglossy i też zaprzestałam subskrypcji. Niestety jak dla mnie produkty były mi nie niezbędne i często kompletnie nietrafione. Wolę wydać te pieniądze na coś, co naprawdę mi się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie u mnie było podobnie... Niektóre produkty do tej pory stoją raz użyte i nie wiem co z nimi zrobić :/ Ale odpakowywanie takiego pudełeczka to jednak fajna zabawa:)

      Usuń
  10. Przepiękne zdjęcia, takie kobiece i delikatne! Nie znam tych kosmetyków, bo to niestety nie moja półka cenowa.

    OdpowiedzUsuń

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy