Kosmetyki Provoke już od dawna głośno domagały się wypróbowania. Podpowiadały mi do ucha, że czas przekonać się jak chce mnie sprowokować dr Irena Eris. Najbardziej interesowała mnie jakość tej marki, która aspiruje chyba do miana kosmetyków luksusowych. Design opakowań moim zdaniem jest naprawdę udany, jednak to właściwości, czyli to co najważniejsze zostały w szczególności wzięte przeze mnie pod lupę. Dzisiaj na tapecie jest błyszczyk, ale już niedługo pojawią się również recenzje produktów do twarzy i oczu. 
Zapewnia ustom intensywne nawilżenie i nadaje im długotrwały połysk. Sprawia, że stają się miękkie i gładkie. Pielęgnacyjna formuła, wzbogacona o Volulip Complex regeneruje i ujędrnia usta, nadając im pełniejszy wygląd.

Opakowanie i aplikator
Jak już wspominałam błyszczyk prezentuje się naprawdę ładnie, ponieważ producenci zadbali o elegancki i co najważniejsze nienachalny wygląd, oparty na srebrnych aplikacjach na przeźroczystym plastiku. Mogą na nich zostawać odciski palców i zabrudzenia, ale w sumie nie wiem czy zawracać sobie głowę takimi niuansami. Jednak to aplikator wymaga szerszego opisu, gdyż wygląda dość klasycznie, jest płaski i nabiera dobrą ilość kosmetyku, jednak jest bardzo elastyczny. Przy kontakcie ze skórą bardzo się wygina, ale trudno mi stwierdzić czy jest to zaleta czy wada. Aplikator jest po prostu inny, ale mimo wszystko wygodny w użytkowaniu.


Trwałość, użytkowanie i inne cechy
Zapach i smak są prawie niewyczuwalne, o lekko owocowym aromacie. Konsystencja jest gęsta i według mnie zlepia usta w średnim stopniu, ponieważ z jednej strony błyszczyk jest cały czas wyczuwalny, ale mimo wszystko nie mam wrażenia ciągle sklejonych warg. Kolor po nałożeniu na dłoń wydaje się bardzo kryjący, jednak na ustach barwa staje się bardzo subtelna i praktycznie transparentna. Na wargach tworzy się bardzo błyszcząca tafla, która utrzymuje się naprawdę długo. Dzięki temu połyskowi usta wydają się rzeczywiście pełniejsze, bardzo gładkie i dziewczęce, jeśli to dobre określenie dla tej części twarzy. Nie ma możliwości, aby błyszczyk przetrwał jedzenie, ale mimo wszystko trwałość uznałabym na naprawdę dobrą. Odcień Tender Coral ja widzę jako zgaszony róż, a nie klasyczny koral. Barwa ta wydaje mi się bardzo uniwersalna i z pewnością pasuje do wielu typów urody. Ja się w niej czuję bardzo dobrze, a nie zdarza mi się to często.


Podsumowanie 
Podoba mi się to, że kosmetyk jest bardzo długo zauważalny na ustach, dzięki dużemu połyskowi i gęstej konsystencji. Jednak kolor jedynie delikatnie barwi wargi, więc nie jest to kosmetyk odpowiedni dla osób, które w błyszczyku szukają mocnego akcentu kolorystycznego. Ogólnie pierwszą przygodę z Provoke uznaję z miłą, zobaczymy jak spiszą się inne kosmetyki...


Cena: 55 zł/3,5 ml