Nie jestem do końca za pan brat z maseczkami do twarzy. Stosuję je, ale nigdy nie uważałam, że mogą mieć szczególnie zbawienny wpływ na stan cery. Być może po prostu przyczyną jest moje lenistwo, wiecznie niezdyscyplinowana skóra lub jeszcze nie znalazłam swojego maseczkowego ideału, który od razu zawróciłby mi w głowie, skradł serce i kazał wszystkie inne kosmetyki wyrzucić do kosza. 

Dzisiaj chciałabym zdać Wam relację z użytkowania produktu Mary Kay. Jednym z wielu zapewnień producenta jest zapobieganie starzeniu się skóry. O to jednak martwić się nie muszę, bo przecież ja zawsze będę młoda i piękna! Jeśli jednak mimo wszystko wizja zmarszczek Was zaczyna niepokoić, to zapraszam na dalszą część recenzji. 
10 minut przyjemności. 10 korzyści dla skóry. Żelowa Maseczka Odżywczo-Nawilżająca TimeWise® szybko nawilża skórę i, jak wykazały testy kliniczne, zatrzymuje wilgoć wewnątrz skóry, dzięki czemu wygląda ona bardziej świeżo i młodo. Przywraca naturalny blask, młodzieńczą witalność i sprężystość. Skóra staje się jędrna, zdrowsza, gładsza i bardziej miękka w dotyku.

Typowe opakowanie
Miałam już styczność z kilkoma kosmetykami Mary Kay i mogę stwierdzić, że to opakowanie jest bardzo charakterystyczne dla marki. Miękka tubka średniej wielkości, w różowych kolorze z milionem połyskujących drobinek, które widzimy podczas patrzenia na nią pod światło. Wygląda elegancko, nieco luksusowo, dozuje odpowiednią ilość kosmetyku i jest łatwa w utrzymaniu czystości. Dodam tylko, że kosmetyk umieszczony w tubie bardziej mnie przekonuje niż jednorazowe saszetki, chociaż obie formy mają oczywiście swoje zalety i wady. 

Kolor, zapach, konsystencja
Jaka sama nazwa maseczki wskazuje produkt ten ma mieć żelową strukturę i tak też jest w rzeczywistości. Kolor płynu jest lekko różowy, ale po nałożeniu na skórę staje się praktycznie transparentny. Konsystencja jest gęsta, ale bardzo łatwo i gładko rozprowadza się na skórze. Już niewielka ilość wystarczy, aby rozprowadzić kosmetyk na dużej powierzchni skóry, więc jestem skłonna stwierdzić, że produkt będzie bardzo wydajny. 

Zapach z pewnością nie należy do moich ulubionych i wyczuwam w nim coś nieco intensywnego, ziołowego z domieszką alkoholu. Z pewnością aromat nie jest nieprzyjemny, ale też Mary Kay posiada w swoim asortymencie dużo lepiej pachnące kosmetyki. 
W jej zapachu można wyczuć aromatyczny zapachy wyciągów roślinnych: rumianku, palisandru i lawendy. Jest beztłuszczowa i nie perfumowana.

Działanie na skórze
Po rozsmarowaniu na twarzy miałam wrażenie, że cała maska się wchłonęła, bo na skórze można było wyczuć wyłącznie delikatną powłoczkę. Powiem nawet, że niejeden krem w moim przypadku zostawiał grubszą i bardziej zauważalną warstwę. Jednak podczas zmywania okazuje się, że cała maska nadal znajduje się na twarzy i czuć pod palcami jej gładką strukturę. Zmywa się dość szybko i bezproblemowo, ale za każdym razem miałam wrażenie, że nie do końca i coś tam jeszcze zostaje. Nie ma chyba nic w tym złego, bo sam producent zaleca zostawienie jej na twarzy nawet na cała noc. Ja jednak muszę stwierdzić, że po tak długim czasie nie zauważyłam dużo lepszych efektów i wolę jej krótsze działanie. 

Co najważniejsze maska pozostawia skórę zauważalnie gładką, miękką i sprężystą, co jest moim zdaniem największą zaletą tego produktu. Jednak dla mnie zabrakło tutaj kropki nad i. Maska spisała się dobrze, ale bez fajerwerków. Być może po prostu moja cera nie potrzebuje tego produktu, bo z przesuszeniem skóry zmagam się raz na jakiś czas. Dlatego też nie ocenię jak ta maska zachowa się w stosunku do skóry mocno przesuszonej i wybitnie zmęczonej. Nie wiem czy się do siebie nie dostosowałyśmy, czy po prostu na wygładzeniu kończy się jej rola. Dodam jeszcze, że mnie nie zapchała i nie przyczyniła się do zwiększenia widoczności wągrów, a nawet ich stan utrzymała na przyzwoitym poziomie. 

Ostatnim aspektem jest skład tego kosmetyku. Nie będę udawała, że znam się na komponentach, ich pozytywnych lub negatywnych skutkach i roli w danym produkcie. Zgodzę się, że produkt jest pełen różnych roślinnych ekstraktów, ale na początku składu widnieje alkohol i silikon, a wiem że wiele osób wystrzega się ich jak ognia. Dlatego uważam, że warto o tym wspomnieć i na tym kończy się moje rola, a dalej to Wy decydujecie co jest dla Was dobre, korzystne, bezpieczne. 

W krótkim podsumowaniu jestem skłonna powiedzieć, że ten produkt ma potencjał w stosunku do cer zmęczonych, bez braku witalności i energii. Ja raczej nie zaliczam się do tej grupy, więc chyba to nie jest kosmetyk stworzony specjalnie dla mnie. 
Super nawilżająca maska, której formuła przeciwdziała starzeniu się skóry, odżywia ją, rozpieszcza, ujędrnia i wygładza. Ten luksusowy, bogaty żel wspaniale i bez wysiłku rozprowadza się na skórze, wypełniając ją wilgocią i przywracając jej elastyczność. Skóra wydaje się być mniej zestresowana, a rozszerzone pory są zmniejszone.

Cena: 89 zł/85 g

Używacie maseczek, macie jakichś swoich sprawdzonych faworytów? Podzielcie się tą wiedzą, bo być może gdzieś tam  czeka  na mnie mój wyśniony, wymarzony ideał...maseczki!