poniedziałek, sierpnia 10, 2015

Polska - kraj, który magistrami stoi, czyli czy każdy powinien studiować?

Motywacją do dzisiejszego wywodu słownego stała się informacja jaką bez mojej aprobaty doniósł mi szanowny portal Marka Zuckerberga o tym, iż mój znajomy zdobywa wiedzę na wyższych studiach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież w naszym kraju prawie każdy z mojego pokolenia szczyci się magistrem przed nazwiskiem. Frapujące było jedynie to, że tenże mężczyzna nigdy nie należał do orłów, a powiem nawet, że był typową klasową gęsią, która jakimś cudem przykuśtykała z klasy do klasy. Matka wszystkich nauk nigdy go nie lubiła, a teraz tenże student po opłaceniu odpowiedniej kwoty dumnie zasila szeregi politechniki na kierunku, gdzie matematyka jest chlebem powszednim. W dziwnym kraju przyszło nam żyć. Miejmy nadzieję, że przyszły pan inżynier za jakiś czas nie skonstruuje niczego do użytku publicznego, bo możliwe będą straty w ludziach. 

Po beztroskim ukończeniu liceum z zadartą głową wybrałam się na studia żyjąc w przekonaniu, że nie idą na nie jedynie jakieś niziny społeczne. Oj ja głupia, niedoświadczona i uprzedzona! Nie poszłam na kierunek marzeń, a na coś na zasadzie przetrzymania i już wtedy zaczęłam rozumieć swój błąd. Oczywiście nie zaprzeczam, że wiele uczelni lub kierunków skupia ludzi na poziomie i spod ich skrzydeł wyfruwają cenne jednostki, ale większość to po prostu zbiór przypadków, które kompletnie nie mają pojęcia co zrobić ze swoim życiem. Świadomie unikam tutaj wzmianek odnośnie zawodów, których nie można uprawiać bez ukończenia studiów. Interesuje mnie wyłącznie grupa kierunków, które wyrastają jak grzyby po deszczu i najzwyczajniej generują kolejne rzesze ludzi bez przyszłości, którzy dopiero po studiach obserwują jak pęka mydlana bańka, a rzeczywistość daje im coś zupełnie innego niż ich wyobrażenia o stanowiskach, pieniądzach i statusie społecznym. Możemy bowiem wpisać sobie do CV pięknie brzmiące wykształcenie, kierunki promowane przez uczelnie, enigmatyczne tematy zajęć ale prawdopodobieństwo, że ktoś zwróci na nie uwagę jest znikome. W taki sposób osoby z prawdziwym powołaniem i chęcią studiowania gubią się gdzieś między gromem nieszczęsnych magistrów. Jeśli mam być bardziej poprawna politycznie to dodam, że rozumiem, że każdy widzi w wykształceniu możliwość lepszego życia, ale aktualnie rynek pracy jest tak przesycony, że z perspektywy pracodawcy nie wiadomo co jest zaletą, a co wadą. Czy mężczyzna starający się o posadę magazyniera posiadający licencjat z pedagogiki to dobry kandydat na to miejsce?

Jeszcze jakiś czas temu szkoła zawodowa była synonimem zwykłego nieuctwa i każdy uciekał od niej jak najdalej. Teraz takie wykształcenie często symbolizuje dobre zarobki, bo pracodawcy szukają ludzi o konkretnych umiejętnościach, a nie o pozornym wykształceniu wyższym zdobytym w kompletnie nieznanej filii uczelni równie niekojarzonej i niepoważanej. Chcesz pracować? Masz już na wstępie coś umieć i być gotowy do przynoszenia zysków firmie. Posiadając jakiś tam papier i zapewne niepotrzebną wiedzę niestety nie jesteś atrakcyjny.

A gdzie ja jestem w tym barwnym studenckim korowodzie? W miejscu, w którym przyznaję, że moje studia niekoniecznie były totalną porażką, ale absolutnie wyobrażam sobie swoje życie bez nich. Niestety, ale tak ważną decyzję podejmujemy będąc jeszcze niczego nieświadomymi dziećmi, a niepójście na wyższą uczelnię czasem wiąże się wyłącznie z wydziedziczeniem. Skoro moi rodzice nie mieli takiej możliwości, a ja raczej głupia nie jestem, to studia są jedyną słuszną decyzją. Kierunek? To przecież większego znaczenia nie ma i tak nie dostanę się na medycynę, mechatronikę, ani nawet prawo, więc reszta to i tak jedna chwała. To takie trochę spełnianie marzeń rodziców i jednoczesne nieprzygotowanie do dorosłego życia.

Świat się zmienia niebywale szybko i aktualnie jednak coraz większe znaczenie na rynku pracy mają osoby o umiejętnościach, których nie da się zdobyć na żadnej uczelni. Są to zdolni samoucy, którzy nie machają przed oczami dyplomem, a najzwyczajniej w świecie potrafią wybić się ponad przeciętność rzadko spotykaną wiedzą. Niejednokrotnie sami zdobyli umiejętności metodą prób i błędów, nie są inżynierami, a i tak rozkładają na łopatki swoich wykształconych konkurentów. Niech podsumowaniem moich słów będzie fakt, że znam osobę, która nie ukończyła studiów, a zarabia pięciocyfrowe kwoty i kojarzę mnóstwo takich, którzy są magistrami, a umowa o pracę nigdy ich nie dotyczyła. Nie wszystko jest regułą, ale przesyt pozornie wykształconych studentów psuje w pewnym sensie rynek pracy, a nauka przestaje mieć wartość jaką szczyciła się jeszcze w pokoleniu moich rodziców. Sama jestem magistrem inżynierem i kompletnie nie wiem czy to brzmi jeszcze dumnie. 

A co Wy sądzicie o studiach? Możecie pochwalić się dyplomem, czy nie ma on dla Was znaczenia? Uważacie, że wyższe wykształcenie w aktualnych czasach to inwestycja w przyszłość, czy strata czasu?

39 komentarzy :

  1. Wiesz co powiem Ci, że dziś z ciekawości pomyślałam, że popatrzę na oferty pracy na stronie internetowej. Szukałam czegoś związanego z moim wykształceniem i powiem Ci, że nie mogłam znaleźć nic. Studiowałam administracje, teraz będę robić magisterkę z kierunku ekonomiczno-prawniczego. Nie mogłam znaleźć nic ,,dla siebie". Za to ofert dla operatorów koparek, budowniczych i prac montażowych to było 3/4... To chyba wystarczająco pokazuje, że dzisiaj zrobienie studiów niestety nie pozwala uzyskać wymarzonej pracy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Osoba po studiach będzie miała mnóstwo szczęścia jeśli znajdzie pracę zgodną z wykształceniem, a reszta? Po dobrych studiach jest szansa na inny fajny zawód, ale te wszystkie oblegane, popularne i nic nie znaczące kierunki dają dyplom,który może być pamiątka i niczym więcej...

      Usuń
  2. Ja z perspektywy czasu myślę, że wybrałabym zupełnie inną ścieżkę edukacji. Na pewno odpuściłabym sobie technikum, zmarnowałam rok czasu, a i tak nie mam z tego nic i zawód technika informatyka guzik mi dał. To samo było z pójściem na politechnikę na kierunek Informatyka... Obecnie jestem na 3 roku, a studiuje już 4 lata. Nie wyobrażam sobie na tym etapie mojego życia iść jeszcze na studia magisterskie, widzę jak ten czas został zmarnowany, a i tak przez tyle lat nie nauczyłam się w szkole nic, czego nie mogłabym nauczyć się sama. Aktualnie studia nie przygotowują nas do niczego, a już tym bardziej nie uczą zawodu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod Twoimi słowami. Nie wiem jak jest na różnych kierunkach, ale mam wrażenie, że większość szkół trwa nadal w jakichś odległych czasach i nie ma ma mowy o wprowadzeniu innowacji i nauce rzeczy, które przydadzą się w przyszłej pracy. Chcesz być atrakcyjny dla pracodawcy? Musisz zdobywać wiedzę sam... Tak jak napisałam teraz liczą się umiejętności, których na studiach się nie znajdzie :/

      Usuń
  3. to chyba drażliwy temat ale mam podobne zdanie do Twojego. Sama studiuje został mi już tylko ostatni rok magisterki i nie żałuję bo poznałam mnóstwo fajnych ludzi i wydaje mi się, że nie mam jeszcze takiej odpowiedzialności tak jak ludzie którzy już pracują. Oczywiście są też tacy którzy studiują i pracują ale o tym nie mówię. Jeśli chodzi ale o jakiś wyższy sens studiów czyli praca i ten tytuł to jestem świadoma, że studia w tym aspekcie wiele nie znaczą i liczą się właśnie jakieś umiejętności, a najlepiej "doświadczenie" które skądś trzeba mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drażliwe tematy tez warto poruszać :) Jeszcze przed studiami byłam pewna, że po nich świat stoi otworem, ale co się dziwić jak ma się naście lat i pstro w głowie. teraz wiem, że wykształcenie, a w szczególności to słabe jest nic nie warte... Wystarczy porównać stawki operatora koparki z pensją jakiegoś pracownika biurowego.

      Usuń
  4. Jako magister administracji (która w Polsce jest mocno niedoceniana, wszak to studia prawnicze z zakresu szeroko pojętej administracji) jestem zawiedziona, bo pracy ściśle w zawodzie (administracja samorządowa) nie znalazłam. Do pracy w urzędzie brakowało mi doświadczenia (a gdzie je miałam zdobyć, skoro szansy, oprócz praktyk, nikt nie dał?) i - chyba najważniejsze - znajomości! Ta ostatnia to klucz do sukcesu w dzisiejszych czasach. Niestety :(

    Żałuję, że po studiach I stopnia (również z zakresu administracji) nie poszłam na inny kierunek. Miałabym może większą szansę na pracę w wyuczonym zawodzie. Ale wszystko przede mną, wszak na naukę nigdy nie jest za późno ;)

    Jedyne, czego nie żałuję, to fakt, że zdecydowałam się na studia zaoczne. Dzięki temu ten czas nie był całkiem zmarnowany. Bo zdobyłam doświadczenie zawodowe, w nieco innej sferze, ale jednak.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomości to już kompletnie inna bajka i co jakiś czas słychać o jakieś aferce szczególnie w urzędach, w których nepotyzm to chleb powszedni.
      Ja też wybrałabym zupełnie inną drogę, ale w sumie nie jestem jeszcze taka stara, więc jeszcze wszystko przede mną! :)

      Usuń
  5. Ehhh ciężki temat. Bardzo ciężki. Bede teraz na 3 roku filologii angielskiej + j.hiszpanski i nie wiem co dalej z magisterka. Aktualnie wszystko wydaje mi sie bez sensu.,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Języki to moim zdaniem jednak duża inwestycja w siebie i z pewnością bardzo przydatna umiejętność podczas szukania pracy, ale tylko jako dodatek... Mam świadomość, że praca w zawodzie jednak zdarza się tylko nielicznym i trzeba zdobywać doświadczenie też w innych dziedzinach.

      Usuń
    2. Wiesz pracę w szkole mogłabym mieć od następnego roku ale czy tego chce ? Stresuje mnie temat przyszłości w odniesieniu do np. magisterki i tego co po niej bo totalnie nie wiem co robić. Tyle wiem, że zdecyduje się na studia zaoczne

      Usuń
    3. No właśnie nie wiedziałam, czy praca w szkole Cię interesuję, bo dla jednych to wymarzone zajęcie, a inni unikają tego jak ognia. Ja nie mogłabym pracować w szkole, bo zwyczajnie nie mam podejścia do dzieci i boję się, że weszłyby mi na głowę. Rozumiem Twoje zaniepokojenie i z pewnością łatwo nie będzie przynajmniej na początku, ale tak jak wspominałam języki bardzo się przydają i są ogromnym plusem.

      Usuń
    4. Na początku byłam bardzo negatywnie nastawiona do pracy w szkole. Dwa lata temu nauczycielem został mój mężczyzna.. Miała to być praca chwilowa dopóki nie znajdzie czegoś lepszego. Jednak tak mu tam dobrze, że zakończył poszukiwania (ma 3 kierunki matematyka, fizyka i informatyka). Wiesz wolne wakacje, ferie, nadgodziny, mnóstwo dodatków... I jak tak widzę jak mu dobrze to sama mam ochotę spróbować. We wrześniu mam iść na miesiąc praktyk - trzymaj za mnie kciuki :D

      Usuń
    5. To zdolnego masz mężczyznę! Trzy kierunki i do tego takie, z którymi mi nie po drodze, jestem pod wrażeniem :) Jeśli nie spróbujesz, to się nie przekonasz czy to Twoje przeznaczenie :) Powodzenia!

      Usuń
  6. Wyższe wykształcenie w niczym nie pomoże jeśli ktoś nie ma doświadczenia. Oczywiście studia są ważne, rozwój osobisty i tak dalej, ale jeśli w parze z nim nie idzie samodzielna nauka i zbieranie doświadczenia, choćby pracując za darmo, to równie dobrze studiów mogłoby się nie mieć, bo stają się jedynie bezużytecznym papierkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama szukałam jakiś czas temu stażu i spotykałam się z propozycjami pracy za darmo... Jeśli ktoś jest na utrzymaniu rodziców to ok, ale jak ktoś chce zacząć samodzielne życie to musi się jednak utrzymać i rachunków doświadczeniem nie opłaci. Niestety nie jest łatwo i dyplom praktycznie niczego nie gwarantuje :/

      Usuń
  7. Ja nigdy nie poszłam na studia i nie czuję się przez to gorsza. Ukończyłam szkołe policealną o kierunku fotografia oraz drugą bardziej z przyszłością o kierunku masażysta. W tym drugim zawodzie mam fajną, dobrze płatną prace w spa. Jest to coś co lubię robić i w czym się odnajduje. W fotografii sobie dorabiam.:) I właśnie taką droge wybrałam, nawet bez studiów można w życiu zdobyć ciekawe ukierunkowanie. Czasami, w niektórych przypadkach studia są stratu czasu bo ciężko dostać prace w danym zawodzie...ale nie zawsze. Mój narzeczony skończył informatyke, jest programistą, pracował już od początków magisterki. Także niektóre kierunki mają przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jesteś doskonałym przykładem osoby, która ma opłacalny i satysfakcjonujący zawód i nie zasilasz szeregów magistrów z bezużyteczną wiedzą.
      Oczywiście, że niektóre kierunki są wartościowe :)

      Usuń
  8. Ukończyłam studia na jednym z "wyśmiewanych" kierunków na znanej uczelni i byłam jedną z lepszych studentek (pierwsza "10" na roku) - teraz mogę się jedynie zastanawiać: po co to wszystko, skoro obecnie każdego idzie "przepchnąć" przez studia? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyśmiewany, czyli teraz przez wszystkich oblegany?
      Przepychają studentów, bo mają po prostu z nich zysk i jedni płacą czesne, a drudzy "inwestują" w opłacenie poprawek :) Szkolnictwo wyższe to teraz ogromny biznes i zatracana jest wartość nauki. Im mniejsza i mniej prestiżowa uczelnia tym ten proceder jest bardziej zauważalny...

      Usuń
  9. Smutne, ale prawdziwe... Ja niestety mam poczucie zmarnowanych 6 lat :/ uważam, że dobry fach w ręku jest o wiele więcej wart niż dyplom byle jakiej uczelni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojego dyplomu nie uważam za byle jaki, ale drugi raz porządnie zastanowiłabym się na studiowaniem czegokolwiek, bo swoje lata też uważam za zmarnowane pod względem nauki i zdobywania wiedzy potrzebnej w zawodzie.

      Usuń
  10. Oj porobiło się wobec tego bardzo.. ja co prawda studia skończyłam jakiś czas temu, ale dla mnie czas studiów nigdy nie był stracony. Zawsze wiedziałam co chcę robić i powolutku do tego dążyłam.. nie dostałam się na kierunek który chciałam, to wkuwałam przez rok aby być najlepszą i na drugim roku studiów przeniosłam się tam gdzie chciałam..... teraz pracuję tam gdzie chciałam.. ale do tego też doszłam sama.. nie chcieli mnie drzwiami, weszłam oknem.. ale podczas studiów poznałam tyle różnych osób, a dzięki rozwojowi komórek i portali społecznościowych kontakt mam z nimi do dzisiaj .. a jak wielu z was pisało kontakty i znajomości to w niektórych zawodach podstawa..... czas spędzony na studiach to dla mnie była nauka życia, niesprawiedliwości społecznej, itp.. ale i tak dzięki tamtym znajomościom jak mam problem to mam się do kogo zwrócić. Owszem studia to hodowla mgr...ale wiele też winy rodziców, którzy swoje ambicje wkładają w swoje dzieci, niejednokrotnie nie nadające się do tego...dla mnie w szkołach brakuje nauki asertywności, inteligencji emocjonalnej, oraz przebojowości.. czy można jej nauczyć nie wiem, ale wiem że do odważnych świat należy, marudom rzadko się coś uda..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w szkołach brakuje normalnego podejścia do nauki i tego, że nie każdy jest geniuszem. Jeśli widać, że ktoś źle sobie radzi, nauka go nie interesuje, to może warto taką osobę ukierunkować na jakiś zawód, w którym będzie bobry. Ja jednak zawsze spotykałam się z określeniem, że jak ktoś się nie będzie uczył, to tylko zawodówka go czeka, a po niej to na pewno nic dobrego. Jednak okazuje się, że szkoła zawodowa może być bardzo dobrym i opłacalnym rozwiązaniem...
      Odnośnie Ciebie to jak sama przyznajesz miałaś ogromną determinację, ale ilu studentów też działa w ten sposób. Większość tylko kombinuje jak tu zdobyć zaliczenie, a później jakoś to będzie... i zwykle niczego potem nie ma.

      Usuń
  11. Mnie to już czasami brakuje słów. :) Też sama zauważyłam, że na studia idzie wiele osób tylko po to, by sobie przedłużyć młodość, pokorzystać ze zniżek studenckich itp.

    Znam też takie (w tym ja), które niestety poszły na znany kierunek, uczyły się dobrze...i teraz co? Z pracą ciężko. Bo we wszelkich firmach, instytuacjach, nawet urzędach, chcą osoby z doświadczeniem + wykształceniem. A gdzie to doświadczenie zdobyć? Ech...

    Z tym, że teraz lepiej iść do zawodówki i zdobyć zawód to chyba racja. Tyle, że trzeba mieć smykałkę do danego zawodu i prawdziwą chęć jego wykonywania. Na nic to, jeśli ktoś pójdzie np. na stolarza, gdy w ogóle taka praca mogłaby go odpychać i tylko każdy kawałek drewna by niszczył i naciągał firmę na koszty ( a są duże).

    Ja sama żałuję, że po LO zamiast wydać kasę na dojazdy na studia, nie zainwestowałam jej w kursy kosmetyczne. Kosmetyka, kosmetologia. Nawet dietetyka - to dziedziny, które mnie pasjonowały i pasjonują. Lubię czytać wiele na te tematy. A i uczyć się. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. A nie masz wrażenia, że ludzie po liceum są totalnie nieprzygotowani? Wybierają kierunki na oślep bez zastanowienia. W szkole zbyt dużo informacji się nie otrzyma w tej dziedzinie, idziesz na to co wydaje się być przyszłościowe, a w trakcie okazuje się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej... Czytasz opisy kierunków, możliwości pracy po nich, a potem widzisz, że wykładowcy od 40 lat nie zmienili sposobu nauczania, uczelnia jest opóźniona technologicznie i wszystko wygląda zupełnie inaczej. Jak już wspominałam teraz Uniwersytety to biznes, a studenci trochę z własnej winy dają się wykorzystywać.

      Usuń
    2. Też to zauważyłam. W liceum spieszą z programem, by szybko ogarnąć ogromną ilość materiału z każdej dziedziny. Wprawdzie osoby typu mat-biol czy mat-chem (u mnie w LO były takie profile) mają później ciut lepiej z wyborem jakiegoś wartościowego kierunku studiów. Najgorzej chyba mają osoby po humanie - tak jak ja. Nacisk był na polski, historię...a i na ścisłe nauki, mimo że były to podstawy.

      No i tak już niestety jest, że samą wiedzą człowiek nie wyżyje. Najłatwiej jest zdobywać wiedzę poprzez praktykę, ale z tą praktyką bardzo ciężko.
      Chwała firmom i innym instytucjom, które mimo wszystko dają szansę osobom bez doświadczenia. Wtedy można zauważyć, że są perełki, w które warto inwestować i im pomagać.

      Usuń
    3. Akurat ja takich firm nie spotkałam na własnej drodze zbyt wiele, bo wszędzie nawet staż był trudnością, kiedy okazywało się, że muszą mnie zatrudnić przynajmniej na 4 miesiące chociażby na umowę zlecenie. Może kiedyś opiszę moje zmagania, bo zapewne wtedy też odzew będzie duży, bo każdy szukając pracy nieraz sowicie zaklął i źle wróżył osobom, które im odmawiały z uśmiechem na ustach :/

      Usuń
    4. No właśnie niestety mało jest takich firm. Ja sama wiem co znaczy szukanie pracy, wysyłanie cv i odsyłanie z uśmiechem. A chciałabym trafić na firmę, która zobaczy we mnie jakiś potencjał. :)

      Usuń
  12. Masz całkowitą rację...wielu znajomych prześlizgiwało się tylko...
    Co do zawodówek... zła ich sława to niestety zaleciałości starych czasów..to jest wina rodziców, za ich czasów tak było, do zawodówki szli ci najgorsi.. wstyd było spotykać się chłopakiem z zawodówki, itp..teraz jest już dużo lepiej. Uczę w szkole średniej i niejednokrotnie rozmawiam z rodzicami i delikatnie daję im do zrozumienia, że studia to jednak zły wybór dla ich dzieci. Lepiej byłoby aby wykształcił się w zawodzie.. no ale ambicja rodziców.. "co ja powiem znajomym, że mój syn/córka, chodzi do zawodówki??" To słyszę wiele razy. A zawodówki na szczęście właśnie przeżywają swój renesans..i naprawdę wiele z nich kształci lepiej niż na studiach, to samo w technikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czasach chociażby moich rodziców na studia szli nieliczni, a matura była już ogromnym wyróżnieniem. Dlatego tak wiele osób nadal widzi w studiach przepustkę do lepszego świata. Niestety, ale trzeba obserwować rzeczywistość i zdać sobie sprawę, że wszystko zmienia się diametralnie. Teraz znajomość matematyki, zarządzania lub socjologii niczego nie gwarantuje. Liczy się inteligencja emocjonalna, zaradność, umiejętność znalezienia niszy...

      Usuń
  13. Ja uważam, że warto studiować łatwiej o pracę choć to nie jest reguła. Warto przemyśleć jakie studia żeby potem była praca a nie studiować aby studiować. Mamy dużo pedagogów a praca w tym zawodzie nie zawsze jest...moim zdaniem przesyt. Nie widziałam np. lekarza bez pracy lub prawnika ale najlepiej z tym jak masz poparcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pedagogikę można się z reguły łatwo dostać szczególnie na jakichś zamiejscowych wydziałach. Znam sporo osób po tym kierunku i część od razu chciała pracować z dziećmi i duża grupa pracuje w zawodzie. Jednak inni poszli, bo tylko na to się dostali i nigdy nie planowali starać się o pracę w chociażby przedszkolu, więc pytam co im po tym papierze?

      Usuń
  14. Teraz w każdej wiosce jak grzyby po deszczu wyrastają jakieś pseudo szkoły wyższe. Większość moich znajomych, którym pomagałam w podstawówce w matmie i innych przedmiotach, bo nie dawali rady są teraz mgr...nawet często inż...podobnie jak ja. Mam jednak tą świadomość, że papierek to nie wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdybym miała cofnąć się w czasie to z całą pewnością wybrałabym jakąś zawodówkę, aniżeli technikum, po którym znaleźć pracę w zawodzie "Technolog Żywności" graniczy z niemalże z cudem, bez "pleców" oczywiście. ;) Nie będę już wspominać o studiach, bo na te co chodziłam, to jakaś totalna porażka, poza tym było o Panu rektorze Jaroszu i jego machlojkach było swego czasu bardzo głośno. Bywało, że ci co mądrością nie grzeszyli, a funduszy im nie brakowało, to i tak z roku na rok przechodzili a potem papierkiem magistra się szczycili. Tym sposobem moja koleżanka, która ledwo wiązała koniec z końcem na studiach, zwłaszcza z matematyki, znalazła etat w Urzędzie Skarbowym, a druga zdolna bestia, siedzi w domu i nigdzie nie chcą jej przyjąć.

    Studia za pieniądze dla nieuków to jedno, drugie zaś to ciągle małe perspektywy rozwoju dla magistrów i inżynierów na naszym rynku pracy oraz tzw. "chody", czyli bez znajomości możesz zapomnieć o dobrej pracy, a nawet odbyciu godnego stażu.

    To nie papier, nie dyplom, nie żaden tytuł czyni człowieka na poziomie, ale to jaką nosi on w głowie wiedzę i sposób w jaki z niej korzysta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby znaleźć pracę to trzeba mieć też gadane o osobowość, bo możesz mieć dyplom, a nawet doświadczenie, ale jak się dobrze nie "sprzedaż" to nic z tego.
      O znajomościach nie będę nic pisała, bo ten temat wyzwala u mnie mnóstwo negatywnych emocji...

      Usuń
    2. Żeby znaleźć pracę to trzeba mieć też gadane o osobowość, bo możesz mieć dyplom, a nawet doświadczenie, ale jak się dobrze nie "sprzedaż" to nic z tego.
      O znajomościach nie będę nic pisała, bo ten temat wyzwala u mnie mnóstwo negatywnych emocji...

      Usuń
  16. Tutaj także się z Tobą zgodzę, "gadane" to jest teraz podstawa. Ale wiesz co dla mnie jest najgorsze, młodzież w szkole średniej kompletnie nie chce nawet poćwiczyć tego gadania. Wiele razy na różnych lekcjach starałam się aby mówili, dyskutowali, przedstawiali fakty, przedstawiali swoje zdanie, większość ma to jednak w d.... (przepraszam za szczerość) a co najgorsze im się wydaje, że wszystko im się należy. I jak skończą szkołę, studia to od razu prezesami zostaną.. ale odbiegam od tematu, na studiach powinny być zajęcia również uczące marketingu siebie samego zarówno podczas rozmowy kwalifikacyjnej jak i występowania publicznego (dla niektórych 2, 3 osoby to już dużo). Druga sprawa większość wykładowców to jak ktoś już pisał to osoby wykładające to samo od lat i ich notatki nie zmieniające się od lat. Niemniej jak patrzę na rankingi to politechniki i niektóre szkoły wyższe są zdecydowanie lepsze od uniwersytetów, ale to moja osobista opinia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja młodych ludzi szczególnie nie winię, bo sama miałam naście lat, wszystko gdzieś i takie nastawianie do życia i innnych, że szkoda gadać. Większość ludzi jednak dorasta i zaczyna rozumieć pewne sprawy...
      Zgodzę się, że politechniki są lepsze, ale też nie wszystkie. Mój chłopak studiował na jednej i raczej sobie nie chwali, bo poziom był bardzo niski, a większość wykładowców nadal mentalnie w czasach własnej młodości... Rzeczywistość się zmienia i trzeba się do niej dostosować, ale naszym szkołom wyższym to raczej nie grozi, więc trzeba samemu byka łapać za rogi.

      Usuń

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy