Mimo tego, że wszelkiego rodzaju kryminały i nieco cięższe gatunki literackie nie są mi obce, to ostatnio ustąpiły miejsca lekturom bardziej komercyjnym i takim, które tyczą się wyglądu, zdrowia i dobrego samopoczucia. Dzisiaj jednak poprawiam się i wracam z kilkoma słowami na temat książki, która przyciągnęła mnie głównie... okładką. Zwyczajne spodobał mi się ten mroczny klimat, który nie do końca pokrywa się z treścią, ale o tym później. Jeśli jesteście ciekawi mojej subiektywnej oceny, kilku pochwał i paru bur, to zapraszam do dalszej części. 
Codziennie mijasz go w drodze do pracy. Mieszka w domku z zadbanym ogródkiem, tak jak ty robi zakupy w osiedlowym sklepie. Miły, zawsze grzeczny i uśmiechnięty. Na pozór przeciętny, może nawet nudny. Nikt nie wie, że od lat morduje młode kobiety. Wyrusza na polowanie jak drapieżnik, starannie wybiera ofiary. Przetrzymuje je w klatce, a potem zabija, bo tylko dzięki temu odzyskuje spokój. Taki zwykły seryjny morderca. Pewnego dnia czuje, że już czas na kolejne morderstwo. Ale po raz pierwszy precyzyjny plan zawodzi, a sytuacja zupełnie wymyka się spod kontroli…
Ciężkie początki
Już na pierwszych stronach autor serwuje mrożące krew w żyłach sceny morderstwa. Nie przepadam za wykorzystywaniem brutalności do kierowania emocjami czytelnika. Zdecydowanie wolę takie operowanie piórem, aby właśnie zwykłe i niegroźne rzeczy stały się powodem do strachu. Potem książka staje się już zdecydowanie mniej drastyczna, ale też nieco przewidywalna i zamknięta w nudnawej scenerii. Powiem szczerze, że czytało się ją dobrze, ale bez większych zachwytów i po dojściu do jej połowy stwierdziłam, że jeśli całe fabuła będzie taka nieco ospała, to na pewno nie zostawię na niej suchej nitki. Zapowiadał się standard, czyli kilka dni z życia skrzywionego człowieka, któremu jakaś nieokreślona siła każe zabijać kobiety. Pojawiają się też wzmianki o pełnym traumy dzieciństwie, więc banał gonił kolejny banał. Straciłam chęci na czytanie i książka musiała swoje odleżeć.


Druga połowa trzyma w napięciu
Dopiero tutaj akcja zaczyna się rozkręcać, a dokładniej mówiąc zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Powiem szczerze, że autorowi mogę pogratulować pomysłowości. Świetna zamiana ról, wchodzenie w psychikę bohaterów i pewnego rodzaju przeobrażenie się myśliwego w zwierzynę. Wszystko tutaj trafiło w punkt, namieszało w mojej głowie, ale też sprawiło przyjemne wrażenie braku przewidywalności. Myślę, że ta książka zahacza o thriller, ale nie jest nim w stu procentach. W dużej mierze autor skupia się na kwestiach psychiki, zmienności człowieka, przybieraniu w życiu różnych ról, zakładaniu masek. Podoba mi się ta wielowymiarowość, a nie tylko bazowanie na wyzutej z głębszych emocji akcji, która goni do przodu, kończy się i jest wyłącznie chwilową rozrywką, o której jeszcze szybciej się zapomina.

Bohaterzy
Autor praktycznie nie przedstawia głównego bohatera, nie wiemy jak wygląda, czym się zajmuje. Wiedzie całkiem normalne życie, wydaje się być psychopatą, a jednak jest zdolny do przyjaźni i miłości do kobiety. Niczym się nie wyróżnia i ta jego zwyczajność powoduje, że w pewnym sensie czytelnik zaczyna go lubić lub przynajmniej nie czuje do niego niechęci. Wydaje się to dość nieracjonalne, ale zamysł jest bardzo ciekawy. Z drugiej jednak strony ten bezwzględny człowiek potrafi stać się romantykiem, miewa przebłyski sumienia, a ostatecznie sam staje się zagubioną marionetką w czyichś rękach. Kolejny raz zwracam uwagę na wiele zawiłości psychologicznych występujących w tej książce, a tym samym mnogości różnych postaci, które są naprawdę świetnym i wartościowym tłem w pozornie najważniejszym wątku związanym z morderstwami. To ci ludzie tak naprawdę rozkręcają całą akcję, bo główny bohater z pozoru brutalny i silny, tak naprawdę okazuje się słaby i nudny.

Co mnie nie przekonało?
Chyba najbardziej raziły pojawiające się czasem nieco przejaskrawione opisy autora, które zwyczajnie mnie śmieszyły. Nie wiem czy celowo brutalność miała być przeplatana z niemalże poetyckimi epitetami, ale do mnie te zabiegi nie przemówiły i były one według mnie zbędne.
...by dostosować swój puls do słodkiego allegro jej dłoni. 
...biały ogon migotał między drzewami przy kakofonii trzaskających krzewów. 
 Kolejny aspektem jest pojawiający się czasem brak spójności. Nie raz odnosiłam wrażenie, że coś jest niedopowiedziane i o ile lubię to w kwestiach psychiki, to jednak w materii technicznej już mi się to nie podoba. Wyglądało to trochę jakby autor nie przejmował się, czy wszystko jest uporządkowane i trzyma się całości. Trochę takie pisanie po łebkach, aby tylko ruszyć do przodu z fabułą.


Podsumowanie
Jest to debiut autorski, więc przymykam oko na wszystkie minusy i doceniam fakt, że ze słabo zapowiadającej się historii o kolejnym seryjnym mordercy, powstało coś przewrotnego i intrygującego. Ogromny plus za poruszenie wielu kwestii psychologicznych, a nie tylko targanie emocjami czytelnika za pomocą krwawych opisów. Książka ta zdecydowanie zostaje w głowie, skłania do myślenia i oprócz brutalnych czynów głównego bohatera skupia się na naprawdę wielu bardzo skomplikowanych, trudnych i dziwnych relacjach damko-męskich. Poza tym nie mogę się oprzeć wrażeniu, że na jej podstawie mógłby powstać naprawdę ciekawy scenariusz filmowy. 

Lubicie thrillery, kryminały i tego typu cięższe gatunki literackie? Co aktualnie czytacie?