Blog prowadzę już prawie rok, a nigdy do tej pory nie pisałam o podkładzie. Przyczyną jest chyba mój negatywny stosunek do tego typu kosmetyków i nieustanne poszukiwanie ideału, który najprawdopodobniej nie istnieje. Zawsze czegoś mi brakuje, tu jakiś składnik przeszkadza, a tam efekt nawet odrobinę mnie nie zadowala. Dziś na części pierwsze rozbieram nowość od marki Vichy. Podkład rozświetlający w wersji do cery normalnej i mieszanej bardzo mnie zaintrygował, ponieważ jednoczesny połysk i mat brzmią chyba jak jakiś oksymoron, o ile dobrze pamiętam z lekcji języka polskiego. Bardzo bałam się tego podkładu, ale czy słusznie?
Ujednolica koloryt skóry i koryguje jej wygląd. Zapewnia naturalny efekt i trwałość do 12 h. Technologia Płynnego światła oraz kompleks korygujący. Podkład rozświetlający, który wydobywa idealny koloryt skóry oraz poprawia jakość skóry. Lekka i nietłusta konsystencja fluidu przeznaczona do skóry normalnej i mieszanej. Łatwa aplikacja opuszkami palców lub za pomocą pędzla do makijażu.

Najpierw zaprezentuje się opakowanie
Wszystko jest w jak najlepszym porządku, ponieważ po wydaniu odpowiedniej kwoty dostałam gustowną szklaną buteleczkę bez zbędnych ozdobników. Metalowa pompka, złote napisy, ładny kształt, aż tu nagle na samym czubku pojawia się plastikowa zatyczka, która po prostu pasuje jak kwiatek do kożucha. Mojej nawet nie ma na zdjęciach, ponieważ w krótkim czasie się pobrudziła i nie mogłam jej doprowadzić do porządku. W sumie jednak podkład stosuję, a nie oglądam jak ulubiony serial, więc przymykam jedno oko i uznaję, że wizualnie jest naprawdę dobrze. Szkło oczywiście może się łatwo potłuc, ale mimo wszystko klasą o stokroć wygrywa z bezpiecznym, ale brzydkim plastikiem.


Odcień 15 clair
Do wyboru miałam zaledwie cztery kolory, więc w sumie wahałam się między dwoma najjaśniejszymi. Nie jestem córką młynarza, więc rzadko kiedy używam tych najbardziej jasnych odcieni. Tutaj jednak zdecydowałam się na pierwszy w gamie, a i tak nie do końca trafiłam. Od razu uprzedzę, że jeśli ktoś jest naprawdę blady, to niestety nie będzie miał przyjemności stosowania tego produktu. Jak już wspominałam posiadam jasną, ale nie porcelanową karnację i myślę, że ten odcień jest mimo wszystko dla mnie za ciemny. Nie tworzy wrażenia pomarańczu na twarzy, ale ze względu na dużą ilość żółtego pigmentu, odnoszę wrażenie, że w miejscach gdzie nałożyłam go więcej, cera przybrała zbyt żółtawy odcień. Nie wyglądam jak po za długiej wizycie w solarium, ale mimo wszystko nr 15 chyba nie jest mi do końca pisany. Cieszę się tylko, że nie wzięłam odcienia ciemniejszego, bo wtedy na pewno musiałabym czekać z nim do lata. 


Mat czy jednak rozświetlenie?
Bardzo bałam się efektu niekontrolowanego połysku na skórze. Miałam nadzieję, że producent nie wpadł na pomysł zatopienia w płynie jakichś drobinek, a takie przypadki znam z autopsji W rzeczywistości twarz wygląda bardzo ładnie, delikatnie i świeżo, ale nie powiedziałabym, że zauważalne jest jakieś szczególne rozświetlenie. Po rozprowadzeniu fluidu cera się nie błyszczy, nie jest to idealny mat, ale efekt jest satysfakcjonujący. Ostatecznie twarz wygląda bardzo naturalnie. Nie jestem jednak pewna czy fani rozświetlenia znajdą tutaj ten efekt 'glow', którego poszukują.

Konsystencja, aplikacja i ogólne wrażenia
Fluid ma płynną i bardzo lekką konsystencję. Po nałożeniu większej ilości na dłoń, może z niej zacząć spływać. Bardzo łatwo rozprowadza się na skórze i nie tworzy plam, zacieków i efektu maski. Jedynym mankamentem jest zapach, który jest dość neutralny, ale od czasu do czasu wyczuwam w nim aromat alkoholu, co z pewnością nie jest niczym przyjemnym. Skóra pokryta tym podkładem wygląda na zdrową, promienną i nie obciążoną. Fluid ładnie ukrywa rozszerzone pory i mniejsze przebarwienia, ale oczywiście nie radzi sobie z większymi zmianami i bliznami. Nie zauważyłam, aby moja cera była dłużej matowa, bo po dość krótkim czasie zaczyna się błyszczeć. Podkład wraz z upływem czasu nie waży się i przez wiele godzin wygląda bardzo naturalnie. Nie ma tutaj mowy o masce, przeciążonej cerze i resztkach kosmetyku w załamaniach skóry.

*Zdjęcia przedstawiają moją cerę bez użycia podkładu oraz po zastosowaniu produktu Vichy Teint Idéal. Poza tym produktem nie mam na sobie korektora, różu ani sypkiego pudru dla jak najlepszego zobrazowania odcienia, krycia i wykończenia. 

Idéal czy ideał?
Polubiłam go za lekkość, delikatność dla skóry i brak efektu maski. Mimo wszystko nie jest on moim ideałem, ponieważ nie do końca dopasowaliśmy się do siebie pod względem odcienia. Również byłabym bardziej usatysfakcjonowana gdyby był nieco bardziej kryjący i chociaż odrobinę dłużej nie pozwalał cerze się błyszczeć. Aktualnie bardzo często po niego sięgam, bo trochę jestem zmęczona cięższymi produktami, ale mimo wszystko nadal będę szukała mojego księcia z bajki. 

Cena: około 70 zł/30 ml

A wy odnaleźliście już swój ideał, czy tak jak ja nadal szukacie?