Pamiętacie ten wpis? Wypłynęłam w nim na szerokie wody, opisałam swoje oczekiwania, pragnienia, a ostatecznie doświadczenia po sensualnych przygodach ze świecą o interesującym zapachu Aqua. Dzisiaj mam przyjemność opisania zapachu, który pozornie jest bardzo zbliżony do poprzedniego, ale w rzeczywistości ma z nim bardzo mało wspólnego. Jak właściwie może pachnieć plaża? Moim zdaniem wszystko zależy od temperatury, szerokości geograficznej i naszych wyobrażeń. Beachside raczej ma przywoływać jakieś wakacyjne wspomnienia, a nie realne zapachy krążące wokół nosa podczas relaksowania się na plaży. 
Wyobraź sobie rozgrzany przez słońce piasek i fale rytmicznie uderzające o brzeg. Harmonijne połączenie aromatów masła kakaowego, słonej bryzy oraz świeżości powiewu morskiego powietrza przyniesie Ci relaks, a także ukoi zmysły po ciężkim dniu.

Co kryje się w tym zapachu?
Po przeczytaniu opisu producenta zgodziłabym się chyba tylko z obecnością masła kakaowego, a raczej z czymś po prostu słodkim. Na początku byłam pewna, że są to jakieś soczyste owoce, które od razu skojarzyły mi się z gorącym klimatem i intensywnie pachnącymi kwiatami o nieznanych nazwach. Reszty składników nie potrafiłam rozpoznać, ale uznałam, że są to nuty nieco perfumeryjne z dymnym i kadzidlanym ogonem i można byłoby je spotkać w jakichś nieco odurzających damskich perfumach. Jednak uspokajam, że po rozpaleniu świeca daje o sobie znać, ale nie jest zapachowym zabójcą, który sprawa, że wszyscy chcą się ewakuować lub cierpią na uporczywy ból głowy. Robiąc wywiad na temat tej świecy, przeczytałam inne recenzje i napotkałam się z opiniami, że Beachside pachnie olejkiem do opalania. Ze swojej strony dodam, że raczej jest to połączenie perfumeryjnych i słodkich nut, a nie konkretny zapach balsamu. Pachnie delikatnie, słodko i przyjemnie, ale na naklejce mogłaby się pojawić zupełnie inna nazwa, bo ja tu nie wyczuwam świeżego morskiego powietrza ani chłodnej bryzy. Może lepiej gdyby nazwa oscylowała gdzieś między egzotyczną podróżą lub jakimś tropikalnym snem. Takie są moje odczucia, ale mam świadomość, że każdy nos będzie to wszystko odczuwał zupełnie inaczej. 


Podsumowanie egzotycznej podróży
Nie do końca zaklasyfikowany przeze mnie aromat słodyczy, który raczej uznałabym za połączenie perfumeryjnych nut z jakimiś cukierkowymi owocami przyprawianymi szczyptą dymu. Beachside według mnie powinno być dodatkowo doprawione wyraźniejszym zapachem świeżej morskiej bryzy jeśli ma kojarzyć się z chłodnym wiatrem wplątującym się we włosy nad naszym morzem. Ewentualnie mógłby mieć zatopione w sobie aromaty kokosa lub ananasa, by w ten sposób zaakcentować związek z gorącą plażą, błękitnym niebem i rajem na ziemi gdzieś po drugiej stronie naszego globu. Nie mniej jednak zapach jest fajnym i nieprzytłaczającym tłem w mieszkaniu. Poprzednio opisywana Aqua została uznana przeze mnie za propozycję dla każdego, z kolei Beachside jest co prawda lekki, ale mam wrażenie, że słodkie i nieco orientalne nuty nie dla każdego będą strzałem w dziesiątkę. Co najciekawsze nos mojej drugiej połówki nie potrafi tutaj wyczuć niczego, co rozpoznały moje nozdrza. Odbieranie tych samych zapachów przez różne osoby niezmiennie mnie fascynuje!


Cena: 75 zł/240 g

Jak według was powinna pachnieć plaża? Tęsknicie troszeczkę za latem, czy wolicie niższe temperatury?