wtorek, grudnia 08, 2015

Bikor Makeup Como Blush Satined w odcieniu nr 5 Sunrise

Jeśli miałabym zdecydować, które kosmetyki do makijażu lubię najbardziej, to wszelkiego rodzaju róże zajęłyby zaszczytne miejsce na podium. Uwielbiam to w jaki sposób odświeżają makijaż, modelują twarz i jako jedne z nielicznych nie sprawiają mi większych problemów. Marka Bikor zawsze kojarzyła mi się z kultową już ziemią egipską, ale ja postanowiłam na początku zapoznać się z czymś nieco lżejszym i łatwiejszym użytkowani. Wschód słońca zabrzmiał naprawdę letnio, przyjemnie i rozświetlająco, więc to właśnie tym odcieniem postanowiłam potraktować swoje zmęczone jesienną aurą policzki, które dosłownie domagają się jakiegoś rozgrzewającego promyka. Czy była to dobra decyzja, a marka wywołała u mnie entuzjazm, dowiecie się z dalszej części.
Jedwabista konsystencja różu nadaje skórze świetlisty blask. Dostępny w uniwersalnych, komplementujących odcieniach, które natychmiast dodadzą cerze pięknego wyglądu.

OPAKOWANIE

Róż znajduje się w bardzo ładnym różowym kartoniku, który skrywa czarne i dość spore puzderko wykonane z matowego plastiku. Jak każdy dobrze wie jest to dość kłopotliwy materiał, na którym zostają wszelkiego rodzaju odciski palców. Takie opakowanie wygląda na pewno pięknie i elegancko, ale wymaga większej uwagi podczas użytkowania. Kasetka jest dość ciężka i wykonana bardzo solidnie, a wewnątrz oprócz różu skrywa lusterko. Ogólnie pierwsze wrażenie jest naprawdę pozytywnie, bo da tu się wyczuć profesjonalizm i wysoką jakość. Zanim jednak popadnę w przesadną euforię, zapraszam was dalej, bo dopiero tam opisałam rzeczy naprawdę istotne.

PRZEPIĘKNY ODCIEŃ

W pakowaniu wydaje się koralem, który lekko wpada w nieco pomarańczowe tony. Na skórze na początku pojawia się złotawa poświata, która przypomina rozświetlacz, a dopiero później zauważalna jest plama koloru. Odcień to coś w rodzaju opalonego różu, który daje na cerze bardzo zdrową i świetlistą barwę. Zdecydowanie nie jest to klasyczny różowy odcień dominujący w tego typu kosmetykach, a jego nazwa Sunrise doskonale oddaje barwę. Z pewnością nie jest to kolor dla każdego i mam pewne obawy jak sprawdzi się u osób bladych, ale jeśli ktoś lubi takie ciepłe tony, to powinien być zadowolony z nieco opalonego efektu. Odnoszę wrażenie, że mimo wszystko latem spisałby się najlepiej, bo muśnięta słońcem skóra oraz mieniące się drobinki, wyglądają wtedy doskonale. Już czuję ten ciepły piasek pod stopami, gorący klimat i niekończącą się zabawę.

APLIKACJA RÓŻU

Zapach jest dość intensywny i oscyluje między karmelem, a wanilią. Jednak od razu chciałabym zwrócić uwagę na konsystencję kosmetyku, ponieważ podczas nakładania go pędzlem, praktycznie nic się nie osypuje. Jak najbardziej można zauważyć pyłek pojawiający się na puzderku, ale absolutnie nie ma mowy o rozsypującej się strukturze, kiedy większa ilość kosmetyku zostaje na opakowaniu niż w miejscu docelowym. Jest to kosmetyk, którym trzeba operować z rozwagą, bo ma dość twardą strukturę i po nałożeniu na twarz od razu daje wyraźne efekty. Raczej trudno za pierwszym pociągnięciem przesadzić, ale później trzeba nieco uważać, bo dość szybko na twarzy rysuje się zauważalny odcień ze względu na doskonałą pigmentację. Myślę, że używając go można spokojnie zrezygnować z rozświetlacza. Tworzy bowiem piękną i połyskującą taflę koloru stworzoną przez miliony drobinek, które mimo wszystko wyglądają bardzo naturalnie i najintensywniej widoczne są podczas uśmiechania się, kiedy skóra układa się pod innym kątem. Na twarzy utrzymuje się praktycznie cały dzień, nie zmienia kolorytu, nie zaczyna tworzyć plam i delikatnie połyskuje.

*Pierwsze zdjęcie bez zastosowania różu, na drugim użyłm produktu Bikor w odcieniu Sunrise.

PODSUMOWANIE

Nabrałam ochoty na inne kosmetyki tej marki, mimo że jeszcze nie wiem kiedy się u mnie pojawią, bo ich zakup oczywiście wiąże się z większą inwestycją. Jestem zachwycona jakością produktu, a dokładniej zwięzłą strukturą, która świadczy o bardzo dobrej wydajności. Minimalistyczne opakowanie zachwyca, mimo że matowe wykończenie zwiastuje pewne kłopoty zwłaszcza w moim przypadku, bo raczej nie szanuję przedmiotów. Kolor jest piękny, naturalny i wykończony satynowo, dzięki czemu skóra ładnie połyskuje i mieni się w świetle przez wiele godzin. Większych minusów nie odnotowałam, ale nie martwcie się, nadal lubię kręcić nosem i jeszcze oberwie się jakemuś kosmetykowi! 
Cena: 145 zł/8 g

Znacie produkty marki Bikor? Jakie kosmetyki do makijażu lubicie najbardziej?

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy