piątek, grudnia 18, 2015

Eparence - Radiance Effect Serum korygujące cienie pod oczami

Czasem tak po prostu cieszę się, że los oszczędził mi problemów z okolicą oczu. Co prawda nie mogę się obejść bez korektora, ale wszelkiego rodzaju ogromne cienie, worki i zbyt wczesne zmarszczki nie spędzają mi snu z powiek. Jedyną moją przypadłością jest bardzo cienka skóra, przez którą prześwitują wszystkie naczynia krwionośne, więc okolica oczu wydaje się zawsze jakby lekko przyciemniona. Nawet po nieprzespanej nocy te strefy wyglądają całkiem dobrze i po zakryciu ich makijażem mogę udawać, że jestem wypoczęta i pełna energii. Z cienką skórą trochę się już pogodziłam, bo racjonalnie myśląc nie jest to defekt, który da się w jakiś znany ludzkości sposób usunąć. Właściwie czy to na pewno jest mankament, a może kolejny raz ktoś próbuje na siłę wmawiać kobietom, że jedynie gładka i jednolita skóra jest jedynym słusznym celem życia? Mimo wszystko dbać o skórę oczu trzeba, bo w sumie starzenia zatrzymać się nie da, ale może trochę odrobinę spowolnić? Dzisiaj pod lupę biorę serum pod oczy, którego głównym zadaniem jest rozjaśnienie wszelkiej maści zasinień. Zapewne marka nie będzie wam znana, bo jest nowa na rynku, tworzy wyłącznie sera pod oczy przeznaczone do zwalczania różnych problemów, więc z jeszcze większą przyjemnością zabieram się za pisanie i zapoznawanie.
Serum korygujące cienie pod oczami – Lipopetydy, N-hydroksysukcyamid i chryzyna znacząco redukują brązowe i niebieskie zasinienia pod oczami przez kompleksowanie żelaza, obkurczają naczynia krwionośne i stymulują enzymy usuwające bilirubinę. Cholina ze słonecznika działa przeciwzapalnie i kojąco na skórę. Dodatkowo kompleks EYE TOTAL™ ujędrnia i wygładza twarz. Serum jest odpowiednie dla kobiet w każdym wieku. Sprawdza się jako baza pod makijaż, jak również jako kuracja na noc.

Nie najważniejsze, ale istotne
Serum zamknięte jest w dość ciężkim metalowym opakowaniu ze złotą plastikową pompką, którą sprawnie można dozować odpowiednią dla siebie ilość produktu. Kolorami dominującymi jest biel i złoto, które okraszone są czarnymi napisami. Ogólnie cały ten design uznałabym za bardzo minimalistyczny w formie, a jednak dzięki użytym barwom wyczuwa się też tutaj zamysł dążenia do luksusu i chęć klasyfikowania się wśród kosmetyków z górnej półki. Ogólnie podoba mi się to higieniczne i bardzo wygodne opakowanie, któremu nie mam nic do zarzucenia. Design również daje radę, więc przechodzimy do meritum.

Konsystencja, zapach, stosowanie
Po pierwsze muszę wspomnieć, że serum ma dość intensywny zapach, co było dla mnie odrobinę zaskakujące. Aromat ten skłania mnie do wniosków, że serum jest perfumowane jak niektóre kosmetyki z wyższej półki. Nie jest to jakiś konkretny zapach, ale mi jednoznacznie kojarzy się z damskimi, trochę cięższymi perfumami. Konsystencja może wydawać się gęsta, ale produkt podczas wklepywania w skórę jest bardzo lekki, ale mimo wszystko treściwy. Łatwo się rozsmarowuje i prawie całkowicie wchłania. Nie tworzy nieprzyjemnie ściągającej struktury, nie podrażnia, nie wywołuje wrażenia dyskomfortu. Nadaje się jako kosmetyk pod makijaż, bo korektor ładnie się na nim rozprowadza, nie waży się i nie zbiera w załamaniach powieki. 


Działanie
Serum stosowałam zawsze wieczorem i rano, kiedy akurat miałam więcej czasu na doprowadzanie cery do ładu. 
Niestety nie będę zbyt wylewna, ponieważ jak już wspominałam nie mam większych problemów z okolicą oczu. Nigdy nie doskwierało mi przesuszenie tej strefy, a drobne zmarszczki są tam chyba od zawsze i nie do końca wierzę w cudowne działanie jakiegokolwiek kosmetyku w tej kwestii. Całe szczęście wypowiem się jednak na temat rozjaśniania, bo to jest przecież główna rola tego produktu. Moja skóra przy zewnętrznym kąciku ma niebieskie zabarwienie, a przy wewnętrznym jest zdecydowanie bardziej różowa, dodatkowo górna powieka pokryta jest pajęczynką widocznych naczyń krwionośnych. Ogólnie w tej kwestii moja skóra dosłownie nie ma nic do ukrycia. Oczywiście po kuracji tym serum wszelkiej maści grubsze żyłki są tak samo widoczne, ale zmiana nastąpiła w kwestii zaczerwienienia występującego bliżej nosa. Skóra stała się tam jaśniejsza, a zbyt intensywna barwa skupia się teraz praktycznie tylko przy skrajnej części doliny łez. Dodatkowo cera w tym miejscu zawsze była bardzo niejednolita i posiadała nierównomierną strukturę, a teraz mam wrażenie, że wygląda po prostu lepiej, powierzchnia jest gładsza, aczkolwiek do ideału i tak jej daleko. Podsumowując chciałabym nadmienić, że jak najbardziej odpowiada mi konsystencja tego serum, efekty kuracji są widoczne, ale nie natychmiastowe i myślę, że u mnie na przestrzeni kolejnych miesięcy również będę mogła obserwować dalsze, oczywiście korzystne zmiany. Odnośnie innych ważnych kwestii, to nie wiem jak innym przypadnie do gustu dość intensywny zapach oraz jak serum wpłynie na skórę dotkniętą większymi zmianami, narażoną na przesuszenie lub pokrytą już głębszymi zmarszczkami. 

Cena: 99 zł/ 15 ml


Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o marce, tym konkretnym kosmetyku lub jakimś produkcie do oczu dostosowanym do waszego problemu, to zapraszam na stronę producenta eparence.com

Jak miewają się wasze cienie pod oczami? Macie na nie jakieś sposoby, ta przypadłość was nie dotyczy, czy nawet nie pomyślałyście, aby się tym przejmować?

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy