niedziela, grudnia 20, 2015

Jak ciekawie zapakować świąteczne prezenty?

Zdecydowanie wolę dawać prezenty, pakować je i planować ich zakup, a nie je dostawać, a potem cieszyć się mniej lub bardziej szczerze. Tym razem postanowiłam zrezygnować z wszelkich ozdób, papierów i dekoracji w odcieniach czerwieni i złota. W kąt też poszły mikołaje, renifery i inne kiczowate wzory, które już od października nie dają zapomnieć, że w grudniu zaczyna się świąteczna gorączka, portfele się same otwierają, a szczęśliwi pieniędzy nie liczą. Tym razem postanowiłam na minimalizm, naturalność i opakowanie łatwe, szybkie i tanie do wykonania. Oczywiście mam świadomość, że nie każdemu taka stylistyka przypadnie do gustu, ale jestem pewna, że tak zapakowany prezent na pewno wyróżni się na tle innych. Bardzo lubię w taki niecodzienny sposób celebrować świąteczną atmosferę. Planuję, kleję, wymyślam, inspiruję się pomysłami innych i wolę moje niedoskonałe projekty od nawet najpiękniejszych gotowców. Pamiętajcie jeszcze, że oprócz tych wszystkich pięknych prezentów, wymyślnych opakowań, blichtru i błysku mamy jeszcze  do dyspozycji życzenia, gesty, znaczące spojrzenia...
Przyjazne słowo nic nie kosztuje, a jed­nak jest naj­piękniej­szym ze wszys­tkich prezentów. Daphne du Maurier

Jak wykonałam takie opakowania?
Użyłam tutaj przede wszystkim papieru pakowego, który moim zdaniem wygląda naprawdę pięknie, a w połączeniu z jutowym lub bawełnianym sznurkiem tworzy niezwykłą kombinację. Szpulki można kupić za kilka złotych w każdym markecie budowlanym. Następnie w zawiązane nici włożyłam gałązki świerku, żywotnika oraz róży, ale tutaj oczywiście możemy zdać się na swoją wyobraźnię i zaszaleć z różnymi gałązkami, listkami, pączkami, nasionami. Takie kompozycje uzupełniłam dodatkowo owocami dzikiej róży, które dzięki swojemu przebarwieniu prezentują się wyjątkowo pięknie. Poza naturalnymi elementami do kompozycji dołączyłam malutkie szklane bombeczki oraz drewniane oraz styropianowe śnieżynki. Starałam się nie przesadzić z ilością dodatków, a było to dla mnie dość trudne do wykonania, bo jestem sroką i lubię jak coś się świeci, mieni i połyskuje. Dodam jeszcze, że sznurek jutowy lepiej się układa, jest bardziej twardy, przez co też mniej kłopotliwy. Oprócz tradycyjnych kokardek można spróbować nieco bardziej wymyślnego przewiązywania, tworzenia bardziej nieregularnych linii i splotów. Wielkim plusem takiego pakowania jest fakt, że nawet drobne i większe niedoróbki wyglądają tutaj bardzo naturalnie i nie rażą jak w przypadku perfekcyjnie zawiązanych satynowych kokard.



Jak wam się podoba efekt końcowy?
Podzielcie się ze mną spostrzeżeniami odnośnie moich świątecznych pakunków. Co was zauroczyło, co nie do końca wam odpowiada, a w czym widzicie potencjał? Jak pakujecie świąteczne prezenty? Decydujecie się na jakieś szalone pomysły, czy raczej bliższa waszemu sercu jest klasyka?



0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy