Pewnie większość osób czytając ten post oderwała się na chwilę od generalnych porządków lub innych równie przyjemnych czynności. Teraz najważniejszym punktem jest karp w galarecie, a ja tutaj proponuję tak nieistotne rzeczy. Jestem mistrzem w odkładaniu obowiązków na później i z chęcią zarażę was tą leniwą przypadłością. Moja propozycja jest oczywiście bardzo łatwa do wykonania, więc można ją wdrożyć w życie w wolnej chwili, chociaż mam świadomość, że świąteczna gorączka nie obfituje w takie momenty. Ciepłe światło świecy tworzy wspaniały klimat, który z pewnością wzbogaci każde wnętrze. Dodatkowo nieco minimalistyczna oprawa na pewno będzie pasowała do większości pomieszczeń. Jeśli moja propozycja przypadła wam do gustu, to zapraszam do części technicznej, ale nie martwcie się bo poziom zaawansowania jest jest raczej niski. 


Czego potrzebujemy i co robimy?
Oczywiście najważniejsze są tu słoiczki, których wielkość i kształt zależy od naszych preferencji. Ja wybrałam niewielkie o ciekawych formach, bo takie wydały mi się najbardziej pasujące jako dekoracja. Ich wnętrze wyłożyłam iglastymi gałązkami, na zewnątrz przewiązałam je sznurkiem, a na nim zawiesiłam drewniane śnieżynki. Dodatkowo do ozdobienia użyłam owoców róży, ale można tutaj w pełni zdać się na swoją designerską intuicję, jeśli ktoś taką oczywiście posiada. Do wewnątrz włożyłam mały podgrzewacz i mogłam już zachwycać się efektem końcowym. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się, że wszystko będzie wyglądało tak pięknie i klimatycznie, głównie przy zgaszonym świetle. Teraz planuję już bardziej uniwersalną wersję takich lampionów, ale na razie zapraszam was do inspirowania się wariantem zimowym.


Co sądzicie o efekcie końcowym?
Jestem bardzo ciekawa jaki macie stosunek do własnoręcznie tworzonych przedmiotów. Inspirują was takie pomysły, podobają się wam, czy traktujecie je jedynie jako ciekawostkę, bo sami nie macie czasu, chęci lub zdolności do takie pracy twórczej?