wtorek, stycznia 19, 2016

Dwa kryminały na zimowe wieczory

Ostatnio po niezbyt udanym książkowym eksperymentowaniu postanowiłam wreszcie wrócić do moich ukochanych kryminałów, które zawsze dają mi mnóstwo radości z czytania. Lubię różne gatunki literackie, ale nic mnie tak nie drażni jak brak sensu i pomysłu przelany na papier i zamknięty w kuszącej okładce. Potem otwiera się taki rzekomy bestseller i już po kilku zdaniach następuje zgrzyt, bo miało być inspirująco i ciekawie, a jest nudno i odtwórczo. Nie ma jednak nic lepszego niż wciągająca historia, trudna do rozwiązania zagadka, oszałamiające zwroty akcji, bohaterzy z krwi i kości oraz niedosyt po przeczytaniu ostatniego zdania. Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o dwóch ostatnio przeczytanych przeze mnie kryminałach. Jeden zachwycił mnie absolutnie, drugi był po prostu miłą rozrywką. Pierwszy wypełniały emocje, niekończące się zwroty akcji, a drugi ciekawa narracja i romans rozgrywający się w tle. Która książka mnie pochłonęła bez reszty dowiecie się w dalszej części.


Zaginięcie - Remigiusz Mróz
Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje. Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…
Ach co to była za książka! To zdanie idealnie pasuje do emocji, które rozegrały się w mojej głowie po przeczytaniu ostatniego zdania w tym kryminale. Akcja wciągnęła mnie już od pierwszych stron głównie dzięki zagadce oraz dwójce charakternych bohaterów. To osobowości absolutnie skrajne, ale właśnie ta inność sprawia, że dodają smaku akcji, ich dialogi są pełne emocji, choć czasem bezczelne i irytujące. Z nimi naprawdę nie można się nudzić nawet przez sekundę i wciąż ma się ochotę na więcej. Odnośnie ogólnej fabuły to do końca nie miałam pojęcia jaki będzie finał historii i co najlepsze wszelkie moje podejrzenia nie były trafne. Pozycja ta trzyma w napięciu, nie daje odłożyć się na później. Opasły tom przeczytałam w dwa wieczory, ale gdyby czas na to pozwolił, to po jednym dniu doszłabym do ostatniej strony. To naprawdę niezwykłe, że żadnym sposobem nie potrafiłam rozwikłać zagadek, na których bazowała ta książka, a na końcu wszystko okazało się tak proste i logiczne. Prawniczy świat nie jest tutaj odziany w nudną togę, a przedstawiony jest od bardzo emocjonującej i pociągającej strony. Zawsze czytając książki uwielbiam wyobrażać obie wygląd bohaterów, miejsc i scenerii. Tu miałam wrażenie, że wszystko jest pozbawione barw i pokryte szarą mgłą zła, smutku i nieszczęścia. Uwielbiam kiedy akcja rozgrywa się w Polsce, bo daje to książce takiego posmaku zwyczajności, prostoty i bliskości. Powiem szczerze, że na końcu momentami miałam wrażenie, że akcja za bardzo się zapętla, prawnicze wybiegi stają się męczące, a ja już chcę znać rozwiązanie. Natomiast po dotarciu do finalnej strony, poczułam ogromny smutek i żal, że to już koniec tej emocjonującej przygody. Plułam sobie w brodę, że kręciłam nosem na kolejne zwroty akcji. Dodatkowym plusem tej pozycji jest damsko - męskie tło całej historii. Co prawda nie znoszę wszelkiej maści romansów, ale tutaj nieskonsumowana relacja była ciekawym smaczkiem. Między bohaterami wyraźnie coś się działo, emocje buzowały, ale tłumione były przez wybuchowy charakter głównej bohaterki. Dzięki temu kryminał miał ręce i nogi, bazował na genialnej historii, a nie tanim chwycie miłosnym. Może przyczyną nie wprowadzania niepotrzebnego romantyzmu jest autor książki, który jest mężczyzną, a jak wiadomo brzydsza płeć raczej swoją emocjonalną stronę osobowości trzyma na wodzy. Nie będę wnikała w różnice między kobietami i mężczyznami, ale na koniec muszę napisać chapeau bas!


450 stron - Patrycja Gryciuk
Ktoś musi zginąć, żeby o tej książce zrobiło się głośno… W świecie w którym wszystko jest na sprzedaż, skrajne i drastyczne posunięcia marketingowe nie dziwią już nikogo. Ale czy ktokolwiek zdecydowałby się na zabójstwo, aby wypromować nową książkę? Wiktoria Moreau to królowa kryminału, która w przeddzień wyczekiwanej przez miliony czytelników premiery najnowszej książki, zostaje posądzona o zniesławienie. Zamiast cieszyć się ze spotkań z wielbicielami, uczestniczy w procesie sądowym i policyjnym śledztwie w sprawie serii morderstw popełnianych według fabuły powieści jednego z jej największych konkurentów.
Ten kryminał od razu był na straconej pozycji. Przeczytałam go po propozycji Mroza, więc poprzeczka była ustawiona niebywale wysoko. Historia jest ciekawa, ale w tym wypadku moje podejrzenia w dużej mierze pokryły się z akcją, więc przewidywalność czasem zabiła zaskoczenie. Wszystko rozgrywa się się w nieco snobistycznym świecie, zbyt dużo jest tam moim zdaniem ugrzecznionych bohaterów i wątków jak z typowego amerykańskiego filmu. Często pojawiały się tutaj drastyczne sceny, ale lekka fabuła zaraz je w dziwny sposób przysłaniała ugładzonymi scenami. Ciekawym zabiegiem było tutaj połączenie wielu tematów, przeplatanie ich i momentami sprawiało to wrażenie bardzo szybkiej akcji, a innym razem czułam się nieco zagubiona. Po prostu całość mnie nie porwała, coś zgrzytało, a może po prostu ja i ta książka nie pasujemy do siebie. Główna bohaterka to typ niezwykle irytujący, a dodatkowe wprowadzenie romansu z młodym i zabójczo przystojnym mężczyzną spowodowało, że lektura mnie od siebie nie uzależniła. Romantyczne sceny, słówka, nastolatka w ciele dorosłej kobiety i miłość jak ze snu, nie są dla mnie wyznacznikiem dobrej książki. Czasem odnosiłam wrażenie, że kryminalna strona ustępuje miejsca tej romansowej, a wątki sensacyjne są ucinane na korzyć tych opisujących relacje mężczyzny z kobietą. Czasem fabuła wydała mi się niedopracowana, bo wolałabym zagłębić się w bardziej kryminalny i złowrogi świat, a nie kolejny raz czytać o miłości. Bohaterzy również wydali mi się mało wyraziści i trochę mdli, zabrakło im charakteru i iskry, która przyciąga i nie pozwala odłożyć lektury na później. Mam świadomość, że wiele pań lubuje się w takim gatunku, ale do mnie to zupełnie nie przemawia. Przeczytałam, odłożyłam i raczej zapomnę.


Podsumowanie
Nie ukrywam, że moje książkowe serce zdobył Remigiusz Mróz i to jemu chciałabym podziękować za kilka godzin wybornej rozrywki. Poza tym liczę na to, że teraz siedzi i pisze, bo ja już niecierpliwie czekam na coś nowego. Nie ma też łatwego zadania do wykonania, bo wiążę z następną książką ogromne nadzieje. Akcja, zagadka, bohaterowie i nawet ich lekko irytujący styl bycia, lekkość pióra sprawiły, że jestem absolutnie usatysfakcjonowana. Patrycja Gryciuk wypadła moim zdaniem już nieco gorzej w tym książkowym starciu. Fabuła kryminału była na pewno ciekawa, ale nie porywająca, a rozgrywający się na kartach książki romans, dodatkowo mnie zniechęcił. To chyba propozycja dla fanek takich sensacyjnych pozycji zabarwionych romantycznymi scenami. Mimo wszystko nie żałuję czasu spędzonego przy tej książce, bo teraz przynajmniej dobrze wiem co mnie kręci, a co nie powoduje u mnie szybszego bicia serca. 

Lubicie kryminały zabarwione romantycznymi wątkami? Możecie polecić mi jakieś tytuły trzymające w napięciu? 

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy