niedziela, stycznia 10, 2016

Mary Kay - Zestaw Sugar & Spice na zimowe rozgrzanie

Trochę tęsknię już za wiosną, bo czerwony nos, zmarznięte dłonie i fryzura spod czapki o dziwo wcale nie dodają mi uroku. Już swoje pospacerowałam na śniegu, a teraz poproszę o słońce, ciepło, zieleń trawy i wiosenną chęć do życia, a nawet wstawania rano do pracy. Moje prośby zapewne zostaną bez odzewu, więc pozostaje mi szukanie pozytywnych aspektów aktualnej aury. Jak już nieraz pisałam uwielbiam wszelkiego rodzaju korzenne klimaty zapachowe. Rozpieszczają mnie w świecach zapachowych, w kosmetykach oraz jako dodatek do pysznych deserów. Nie ma nic lepszego niż pobudzający imbir, charakterystyczny goździk lub przenoszący do dzieciństwa cynamon. Mam do nich słabość, więc linia kosmetyków o nazwie Sugar & Spice od razu miała u mnie chody. Zapach to jednak nie wszystko, więc po opis działania oraz moją opinię, zapraszam nieco niżej. 
Nuty zapachowe zaczerpnięte garściami z natury – od soczystych owoców po ciepłe, drzewne aromaty. To właśnie one stanowiły inspirację pełnych radości Zestawów Świątecznych – tak pięknie pachnących, że nie można się powstrzymać przed ich użyciem!

Zapach przypraw i cukru?
Produkt do ust pachnie bardzo słodko i owocowo, a nuty korzenne jeśli już są, to dopiero gdzieś w tle. Moim zdaniem jest to raczej często spotykany zapach balsamu do ust, więc nie będę zbytnio się na nim rozwodzić. Większa tuba kryje kosmetyk do ciała i ten pachnie zupełnie inaczej. Jest bardzo mocno perfumowany, intensywny i od razu skojarzył mi się z balsamami dołączanymi w zestawie do perfum, aby przedłużyć ich trwałość. Tutaj już bardziej wyczuwalne są korzenne lub drzewne klimaty, ale mimo wszystko nie jest to poczciwy goździk. Zdecydowanie dominuje tu słodycz, zauważalny jest perfumeryjny ciężar i nasycenie. Obawiam się tylko czy to połączenie nie będzie dla niektórych osób zbyt intensywne.

Pierwsze wrażenie
Dwie niemalże identyczne tubki, które nie wyróżniają się niczym szczególnym. Raczej propozycja dla młodej dziewczyny, a nie dojrzałej kobiety, która stawia na rzeczy luksusowe.  Nie razi mnie mnie ta zwykłość, ale też nie wywołuje szybszego bicia serca. Dodam tylko, że dwa produkty przyszły do mnie opakowane w kartonik i na początku byłam pewna, że to Old Spice! Całe szczęście zamiast wody po goleniu, otrzymałam bardziej kobiece kosmetyki.


Usta
Balsam do ust nadaje im wyjątkową miękkość, a cukrowa formuła sprawia, że stają się niezwykle delikatne. Każdy Zestaw zapakowany jest w piękne pudełko.
Zamknięty jest w tubce, co bardzo cenię, bo wszelkiej maści słoiczków wręcz nie trawię. Konsystencja jest dość płynna i z pewnością nie gęsta i maślana. Po nałożeniu na usta produkt zachowuje się jak lekki błyszczyk, jest wyczuwalny, ale na szczęście zupełnie nie skleja warg, za co dostaje u mnie małego plusa. Nie lubię kosmetyków, które są bardzo gęste, trudno się rozprowadzają i tworzą na spierzchniętych wargach nieestetyczne plamy. Tutaj nic takiego się nie dzieje, ale też nie popadam w szczególną euforię. Jest to produkt raczej do codziennego użytku, daje wargom ulgę, chroni je, ale z pewnością nie poradzi sobie z większymi kłopotami, suchością lub co gorsza popękaną skórą. Dość szybko z znika z ust, więc wymaga wielokrotnego nakładania.

Ciało
Balsam do ciała zapewnia długotrwałe nawilżenie. Pozostawia na skórze owocowy zapach w dwóch wariantach. Wzbogaca codzienną pielęgnację.
Jak już pisałam jest to produkt bardzo mocno perfumowany i ja właśnie w takim charakterze go traktuję. Uważam, że to idealny kosmetyk jeśli komuś zależy na pokryciu swojego ciała delikatną poświatą zapachu, która utrzymuje się dość długo. Fajnie otulić nim skórę po kąpieli i czuć na sobie mocny, ciepły i nieco korzenny aromat. Jest to typowy gęsty balsam, który rozsmarowuje się bardzo dobrze, wchłania się prawie do zera, a na skórze pozostawia lekką poświatę. Kolejny raz muszę powiedzieć, że mimo ogólnych plusów, jest to raczej kosmetyk, który główną rolą będzie ładny zapach ciała i codzienne nawilżenie. Nie jest to bowiem produkt do zadań specjalnych, który daje skórze ulgę, wygładza ją i uspokaja. 


Podsumowanie
Oba kosmetyki uznaję za raczej przeciętne, mimo że praktycznie nie mają minusów. Jedynym aspektem, do którego się przyczepię jest ich lekkość, która niekoniecznie pasuje mi do panującej aury. Ja dodałabym im ciężaru, gęstości i mocy. Zima daje skórze w kość, więc przydałby się jej zastrzyk nawilżenia i otulenia produktami bogatymi w maślane i odżywcze substancje. Jako codzienni towarzysze zimowej niedoli będą ok, ale już w walce ze skutkami wrednej zimy, mogą niestety polec. Poza tym jak już wspominałam opakowania są dość przeciętne, a zapach balsamu bardzo intensywny, więc osoby bardzo wyczulone na tym punkcie, mogą poczuć się trochę nieswojo.

Cena: 88 zł zestaw, w skład którego wchodzi balsam ciała (73 ml) i balsam ust (8 g)

Lubicie zimę, a może z utęsknieniem czekacie na wiosnę? Jakie produkty ratują waszą skórę z zimowej opresji?


0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy