Nie oglądam vlogów, nie kręci mnie ten świat, a może po prostu nie mam na niego czasu. Widziałam kilka filmów Ewy i jej rady rzeczywiście były wartościowe, ale kanał nie wciągnął mnie tak, abym czekała na kolejny film z wielką niecierpliwością. Książka mnie zainteresowała z tego względu, że staram się zwiększyć swoje makijażowe umiejętności i po prostu lubię rady zebrane w jednym miejscu. Bardzo prawdopodobne, że zadziała na mnie też wszechobecna reklama. Oto kolejna blogerka/vlogerka/ celebrytka/it girl pisze książkę, a wszyscy wokół zachwycają się, gratulują i biją brawo. Powiem szczerze, że mam do tego zjawiska dystans, a aktualny wysyp takich pseudo arcydzieł literackich nie wywołuje u mnie szybszego bicia serca. W tym wypadku dałam książce szansę, bo tematyką jest makijaż, więc liczą się konkrety, wiadomości, a nie ładna buzia, znane nazwisko lub wielka popularność. Z zapałem otworzyłam dostarczony mi prezent i zaczęłam wnikliwie czytać, a może raczej oglądać...
Nieważne, ile masz czasu i ile pieniędzy wydajesz na kosmetyki – Ewa z RED LIPSTICK MONSTER pokaże ci, co zrobić, by wyglądać oszałamiająco!

Przepiękne wydanie
Tutaj nie mam żadnych wątpliwości, że jakość wydania jest naprawdę świetna. Gruba okładka, dobry papier, przyjemne czcionki, a przede wszystkim zdjęcia bardzo przypadły mi do gustu. Mnóstwo niesztampowych i pozytywnie zwariowanych fotografii autorki, efekty przed i po, zdjęcia modelek i konkretnych produktów są zdecydowanie najlepszym punktem tego poradnika. Widać tutaj pomysł, nie wieje nudą, nikt nie kierował się oklepanymi pomysłami, ale z drugiej strony czasem fotografie nic nie wnoszące do treści są zbyt duże, a tekstu jest za mało. Ja bowiem chcę czytać, chłonąć wiedzę, dowiadywać się nowych rzeczy, a nie patrzeć na niepotrzebne mi do szczęścia kleksy z podkładu. Jeśli jednak miałabym być w pełni uczciwa, to już milknę i składam gratulacje za pozytywną energię jaka bije z tej pozycji! Oczywiście kwestie estetyki są bardzo dyskusyjne i podziwiany przeze mnie dystans, przez innych może być uznany za śmieszny, zbędny i nieadekwatny do celu jaki ma ta książka. 


Co w treści polubiłam?
Absolutnie spodobał mi się rozdział o pędzlach, czyli opis tych potrzebnych lub zupełnie zbędnych. Fajnie dowiedzieć się, że do wykonania makijażu potrzeba nam zaledwie kilku, a nie całego zestawu aktualnie modnych narzędzi, których przeznaczenia nawet nie znam. Chociaż moim zdaniem zdolna ręka palcem wykona arcydzieło, a ta mniej utalentowana nawet najlepszym pędzlem zrobi sobie kuku. Również wzmianka o konturowaniu rzuciła cień na moją twarz, ale też na inne informacje, które zawsze do mnie docierały z różnych stron, ale nigdy nie mogłam ich w pełni zrozumieć. Teraz czuję się troszeczkę bardziej pewna w tej kwestii, ale mimo wszystko mistrzem pędzla raczej już nigdy nie będę. Rysowanie kreski oraz podkreślanie brwi chyba mam już w małym palcu, ale mimo wszystko rady zawarte tutaj są naprawdę pomocne i jestem pewna, że każda kobieta z tych rozdziałów wyłuska dla siebie coś bardzo wartościowego. Spodobały mi się też informacje odnośnie dobierania koloru podkładu do cery, a właściwie do szyi i dekoltu oraz cienia do tęczówki oka na podstawie różnych harmonii barw. Ten dział był dla mnie dość trudny w odbiorze, ale niezwykle ciekawy. Mimo całej wiedzy nadal uważam, że skoro z fioletem lub zielenią na oku czuję się źle, to nawet jeśli ktoś mi powie, że mam tak się malować, ja tego nie zrobię. Komfort psychiczny jest dla mnie ważniejszy niż jakieś tam proporcje, wytyczne i koła barw. Działy o makijażu dla okularnic oraz o ustach przeczytałam z mniejszym zainteresowaniem, bo ta tematyka niekoniecznie mnie intryguje.


Czego nie lubię?
Mam wrażenie, że kobieta kupująca taką książkę liczy już na trochę wyższy poziom wtajemniczenia niż wszechobecne rady z magazynów, telewizji i internetu. Autorka niestety robi bardzo ogólne wprowadzenie, zamieszcza powszechnie znaną, a nawet oklepaną wiedzę i na przykład opisuje po kolei rodzaje produktów do ust lub twarzy. Dla mnie jest to zbędne, te informacje są ogólnie dostępne i na ich miejsce wolałabym dostać coś trochę bardziej odkrywczego i mniej oklepanego. Naprawdę większość kobiet wie chociażby, że istnieją korektory w płynie, sztyfcie lub w pędzelku i nie wiem czy takie wypunktowywanie było tutaj potrzebne. Brakuje mi po prostu informacji stricte technicznych. Chciałabym zostać bardziej nakierowana na tworzenie idealnego makijażu, nakładanie kolejnych warstw, tworzenie przejść koloru na powiece, dopracowywanie detali, walkę z krzywo nałożonym cieniem. Inną kwestią jest wstawienie wielu linków do swoich filmów. Rozumiem, że ma to pomóc w szukaniu większej ilości informacji, ale niestety czasem odnosiłam wrażenie, że właściwe po co mi ta książka? Przecież mogę włączyć internet, wpisać daną frazę i już wszystko mam jak na dłoni.


Od autora
Czy polecam? Jeśli lubisz fajne i pozytywne zdjęcia, chcesz usystematyzować podstawową wiedzę, zaczynasz przygodę z makijażem, uwielbiasz Ewę lub gustujesz w takich książkach, to tak. Jeśli szukasz mnóstwa informacji, lektury ociekającej wiedzą i tekstem, ważnych porad na wyższym poziomie wtajemniczenia, to raczej nie będę namawiała na zakup. Może po prostu oczekiwałam zbyt dużo albo moja głowa jest przepełniona teoretyczną wiedzą, a najzwyczajniej brakuje mi praktyki. Piękne wydanie uzupełnione jak dla mnie tylko w części przydatnymi informacjami, równa się niepełna satysfakcja, ale też nie zupełny zawód. 

Czytacie książki o makijażu? Znacie tą tutaj prezentowaną, podobała się wam, czy raczej jesteście na nie?