wtorek, maja 17, 2016

Calm - Michael Acton Smith. Książka do rysowania, notowania i...medytowania.

Dzisiaj znowu staję się krytykiem z zadartym nosem i kolejny raz staram się udowodnić, że mogę pouczać innych autorów, mimo że sama jeszcze nie napisałam niczego wartego druku. Niestety mam bardzo mało czasu na czytanie, więc staram się przeznaczyć go na książki wartościowe lub takie pozwalające w jakiś sposób poszerzyć horyzonty. Nie wykluczam, że czasem warto poświęcić chwilę na coś lżejszego i mniej angażującego, jednak w moim przypadku to się zwyczajnie nie sprawdza. Wiele razy już próbowałam znaleźć czas na teksty w stylu kobiecego magazynu, ale jednak automatycznie zamiast skupić się na treści przeskakiwałam po wyrazach, gdzieś goniłam, starałam się od razu dotrzeć do meritum, zapominając o zwyczajnej radości z czytania. Nie mniej jednak nie wykluczam, że taka forma literatury mimo wszystko może być interesująca i warta uwagi. Dzisiaj mam przyjemność napisać o książce Calm doskonale wpisującej się w nurt książek aktualnie pożądanych i co najważniejsze łatwych do rozreklamowania. Ciężko jest wypromować pozycję naukową, bo oczywiste jest, że taka propozycja nie zainteresuje szerokiego grona odbiorców. Natomiast książka lekka i nieskomplikowana ma zdecydowanie większe szanse na stanie się hitem. Niestety bardzo często okazuje się, że ten bestseller jest jak znany celebryta. Wszyscy o nim mówią, ale kiedy już dochodzi do bezpośredniej konfrontacji zachwyt pryska jak bańka mydlana. 
Wyjątkowy przewodnik, który pozwoli zyskać nieco czasu i przestrzeni we współczesnym, rozpędzonym do granic możliwości świecie. Przełomowa książka, która idealnie równoważy potrzebę odzyskania spokoju z realiami nowoczesnej codzienności. Żeby odzyskać spokój, nie potrzeba specjalistycznego treningu, wystarczą umiejętności, z którymi rodzi się każdy z nas. Nie trzeba zbioru zasad, których należy bezwzględnie przestrzegać. Oto praktyczny dziennik swobodnych inspiracji, dzięki którym spokój może osiągnąć każdy. W dziewięciu rozdziałach uwzględniających każdy aspekt życia znajdziemy miks najnowszych badań naukowych, działań twórczych, ćwiczeń i inspiracji, które pozwolą uspokoić umysł i zacząć zmieniać świat wokół nas.

Kwestie wizualne
Oczywiście ocenianie książki po okładce jest błędem, ale mimo wszystko w tym wypadku to bardzo istotny punkt. Już po rozpakowaniu przesyłki zauważyłam, że w niektórych miejscach papier jest brzydko zagięty, stwierdziłam jednak, że zawinił tutaj po prostu sposób dostawy. Jednak im dłużej przyglądałam się tej książce, tym utwierdzałam się w przekonaniu, że jednak coś tutaj nie gra. Po pierwsze ma bardzo intensywny zapach papieru, który jest naprawdę rzadko spotykany i tutaj mnie nieco drażni. Po drugie przy każdej próbie otwarcia, strony tak skrzypią, że za każdym razem miałam wrażenie, że zaraz cała książka się rozpadnie. Pierwszy raz spotykam się z tego typu problemem i co prawda nie przeszkadza on w czytaniu, ale odbiera część przyjemność i momentami miałam wrażenie, że w dłoniach trzymam książkę stworzoną na szybko, bez większego przygotowania, a to nie wróży nic dobrego. Wszystko niefajnie trzeszczy, a okładka zagina się przy każdej próbie szerszego otwarcia na danych stronach. Brzmi to niezbyt zachęcająco, prawda? Nigdy nie pomyślałabym, że kiedykolwiek będę pisać o książce i dźwiękach jakie ona wydaje, a warto wspomnieć, że nie jest to wersja interaktywna, choć w sumie możliwość malowania po niej sprawia, że staje się taką trochę zabawką w dorosłych rękach. Jednak, aby nie było tutaj aż tak bardzo krytycznie, to muszę dodać, że ogólnie cała grafika książki jest bardzo przyjemna dla oka, pozytywna, może trochę dziecinna, ale mimo wszystko skupiająca uwagę. Jestem pewna, że taka estetyka zdecydowanie może zainteresować szerokie grono odbiorców, ale z drugiej strony muszę dodać, że część może poczuć pewnego rodzaju niedosyt ze względu na zanadto infantylny styl. Osoby młodsze mogą być zachwycone, ale bardziej dojrzała część czytelników poczuje merytoryczny niedosyt.


Zawartość merytoryczna
Tutaj właśnie najwyraźniej widać, że to nie jest zwykła książka, a raczej coś w rodzaju poradnika lub zeszytu ćwiczeń do wypełniania. Zaledwie połowa stron zapisana jest tekstem, a reszta to wszelkiego rodzaju grafiki, zdjęcia, tabelki, wykresy i pola do własnoręcznego uzupełnienia. Są też miejsca na rysunki, notatki i innego rodzaju bazgroły. Wszelkiego rodzaju strefy do wypełnienia od razu nasuwają na myśl modne aktualnie kolorowanki dla dorosłych i książki, po których trzeba pisać, ich strony można wyrywać, a cały tom na końcu najlepiej zniszczyć i wyrzucić po prostu przez okno. Z tych właśnie względów uważam, że nie do końca takiego rodzaju pozycje są na równi z klasycznymi książkami, które darzy się pewnego rodzaju szacunkiem, a rysa lub plama na nich boli niemalże jak odcisk na stopie po całym dniu chodzenia w niewygodnych butach. Wracając do kwestii dość ubogiego tekstu, warto wspomnieć, że ogólnie dotyczy medytacji oraz trenowania uważności. Co za tym idzie przesłaniem tej pozycji jest nauka spokoju, czerpania szczęścia z drobnych przyjemności życia. Ma zmienić się nasz sposób patrzenia na świat, a automatyczne wzorce reakcji mają być zastąpione jasnym myśleniem. Książka wpisuje się w aktualny trend slow life, a co za tym idzie tyczy się zredukowania stresu oraz poświęcona jest różnego rodzaju ćwiczeniom, które mają na celu zwiększenie kreatywności, relaks oraz skupienie. Sam autor wspomina o pędzie w jakim aktualnie żyjemy, o osobistych doświadczeniach w poszukiwaniu sposobu na własne życie, o stresie i elektronicznym towarzystwie, które czasem wpędza nas w smutek i przytłacza. Wszystko to brzmi sensownie, ale jak ma się to do rzeczywistości? Ogólnie rzecz biorąc uważam, że książka ta może być traktowana na dwa sposoby. Po pierwsze jest to po prostu ciekawy poradnik pełen pozytywnych grafik i pól do artystycznego wyżycia się lub zwykłego bazgrolenia dla relaksu. Każdy dobrze rysowanie serduszek i szlaczków może odstresować. Odnośnie tekstu to naprawdę trudno mi go sprawiedliwie ocenić. Co prawda czasem jest całkiem interesujący, ale nie mniej jednak w dużej mierze to po prostu kilka ciekawych faktów, a nie ambitna literatura. Z drugiej jednak strony może to być książka, która ma szansę zainteresować odbiorcę treścią dotyczącą medytacji i uważności. Istnieje szansa, że osoba szukająca spokoju, pragnąca zmienić swoje życie, potrzebująca przemyślenia kilku spraw, dążąca do bardziej świadomego przeżywania mijających dni, może potraktować Calm jako pierwszy krok do zmian. Mimo wszystko zdecydowanie nie jest to pozycja dla osób, które szukają ambitnej i fachowej literatury, chcą pogłębić swoją wiedzę, liczą na zagłębienie się w naukowym tekście. Co prawda czasem pojawiają się wzmianki dotyczące jakichś badań uniwersyteckich nad danym zagadnieniem, ale przeplatają się one z kilkoma pozytywnymi zadaniami do wykonania, paroma banałami i pewną liczbą dość lekkich w odbiorze faktów. Calm nie wymaga klasycznego czytania, ponieważ można zaczynać zapoznawanie się z tą pozycją od końca, wracać do poszczególnych rozdziałów, pominąć daną część i zapoznać się z nią w innym momencie. Nie tworzy ciągłości, a stanowi zbiór różnych elementów, które nie zawsze się ze sobą łączą. Tutaj kolejny raz widać podobieństwa do dziennika niż do klasycznej książki. 


Krótkie podsumowanie
Mimo kilku pozytywnych aspektów nie jestem fanką tej książki. Nie chcę jej jednoznacznie skreślać, ale po prostu nie jest to rodzaj literatury, który wywołuje u mnie szybsze bicie serca i angażuje tak, że myślę tylko o tym, aby przeczytać kolejną stronę i dowiedzieć się czegoś, co nie pozwoli mi wieczorem zasnąć. Może to nie moja estetyka lub po prostu jeszcze nie dorosłam do tego sposobu na postrzeganie świata lub przeciwnie, jestem zbyt dojrzała na poświęcanie czasu na takie rozrywki związane z dziecinnym malowaniem. Jest to pozycja, która może zabić nudę, daje chwilę zabawy, pozwala dowiedzieć się czegoś nowego, może nawet poszerzać horyzonty. Nie wykluczam, że z innej perspektywy Calm może stać się wartościową literaturą pozwalającą zrelaksować się, a być może nawet rozpocząć nieco inne postrzeganie własnego życia. Nie do końca jednak układa mi się to wszystko w jedną całość. Z jednej strony bowiem przesłanie jest bardzo ambitne i ważne, ale jednak nie pasuje mi ono do kolorowych obrazków, zabawnych grafik i trochę dziecinnych zadań do wykonania. Warto przejrzeć, przeczytać kilka stron, chwilę się zastanowić i dopiero wtedy na chłodno podjąć decyzję o ewentualnym zakupie. Sprawdzi się też jako niebanalny prezent, ale ostatecznie z mojej perspektywy nie jest to pozycja, która zrewolucjonizowała moje życie. Staram się być rzeczowa i obiektywna, ale jest to bardzo trudne zadanie, aby w miarę sprawiedliwie ocenić książkę, która nie pokrywa się z moimi zainteresowaniami i upodobaniami. Nie martwcie się jednak, bo krążące opinie są w dużej mierze pozytywne, więc to po prostu mój wrodzony krytycyzm znowu wziął górę! 

Lubicie tego typu książki, a może jednak perspektywa malowania i pisania w książce jest dla was absolutnie niedopuszczalna?

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy