środa, maja 25, 2016

Kultowa już "Dziewczyna z pociągu" i mój pierwszy raz z audiobookiem.

Właściwie ojcem tego wpisu jest przypadek. Pewnego dnia przedzierałam się przez hordy e-maili od sklepów internetowych oraz moich rzekomych ciotek z Ameryki, które chcą mi podarować ogromny spadek i trafiłam na wiadomość, że moja przesyłka aktualnie czeka w paczkomacie. Zwykle odbieram sms, ale tym razem jakieś zrządzenie losu sprawiło, że najpierw przeczytałam wiadomość na poczcie. Najważniejsze w tym wszystkim było to, że jeśli odbiorę paczkę w ciągu siedmiu godzin, to będę mogła pobrać darmowego audiobooka. Jak to sknera od razu zatarłam rączki i w te pędy rzuciłam się po przesyłkę, bo przecie taka okazja, darmowy prezent, niemalże jak wygrana na loterii! Odebrałam, zarejestrowałam się na stronie Audioteka i spośród trzech pozycji do wyboru zdecydowałam się na "Dziewczynę z pociągu", o której ostatnio było bardzo głośno. W głównej mierze chciałam sprawdzić źródło tej wielkiej popularności. Zastanawiałam się czy chodzi tutaj o świetny marketing, a może jednak kryje się za tym coś więcej. Przed tą całą akcją zrobiłam dokładne rozpoznanie, bo obawiałam się, że pozycje do pobrania będą raczej bardzo przeciętne. Czekała na mnie jednak niespodzianka i dostępny był nawet bestseller. Oczywiście mój ślimaczy refleks sprawił, że promocja nie jest już aktualna, ale coś mi się wydaje, że jeszcze nastąpi powtórka z rozrywki i kolejne osoby będą mogły posłuchać czegoś fajnego. Jeśli ciekawi was ta akcja i chcielibyście poczytać nieco więcej, to zapraszam was tutaj. Ja natomiast pragnę dodatkowo napisać nieco na temat książki oraz audiobooków, które są dla mnie nowością, mimo że przecież istnieją już od dawna. Wychodzi na to, że dzięki tej promocji wypłynęłam w jakiś sposób na szerokie wody. Koniec jednak tych pompatycznych słów i przechodzimy do rzeczowego meritum.

"Dziewczyna z pociągu"
Podobnie jak wielu z nas Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy. Obserwuje przez okno mijany krajobraz. te same domy, te same sytuacje, zmieniają się jedynie pory roku. Do teraz. Do tej chwili. Tego dnia pociąg jak zawsze zatrzymał się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko kilku domów. Rachel od dawna miała wrażenie, że zna ich mieszkańców, wyobrażała sobie bowiem jak wyglądają, jak żyją. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni. Dzisiaj jednak było inaczej. Zobaczyła coś przez moment., coś przerażającego. Ale to była chwila, bo pociąg ruszył....To wystarczyło by wszystko zmienić. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu.

Od dawna kusiło mnie, aby po nią sięgnąć, ale brak czasu i sterta książek na nocnej szafce skutecznie powstrzymywały mnie od zakupów. Skoro jednak zrządzenie losu sprawiło, że trafił do mnie audiobook, nie mogłam dalej się opierać. Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tej lektury. Ma swoje wady, ale mimo wszystko nie żałuję czasu jaki z nią spędziłam. Nie chcę zdradzać treści, ale jest to thriller z zagadką w tle, która stopniowo jest rozwiązywana, więc napięcie rośnie wraz z każdą stroną. Napisana jest w specyficzny sposób, czyli z punktu widzenia trzech bohaterek, które relacjonują to co je spotkało w danym dniu. Dzięki temu można poznać perspektywę każdej z nich. Poza tym Paula Hawkins opisuje dany dzień oczami jednego narratora, aby za chwilę cofnąć się w czasie i przedstawić wszystko z zupełnie innego punktu widzenia. Przypadł mi do gustu ten zabieg, bo dodał całej historii fajnej dynamiki i zagadkowości. Podobało mi się, że autorka potrafiła tak manipulować, że wszystkie moje przypuszczenia odnośnie zagadki okazały się błędne. Urzekło mnie to, że z mojej perspektywy nie była to przewidywalna treść i wielokrotnie nie mogłam wyjść z podziwu dlaczego właściwie sama nie mogłam w mojej głowie poskładać danego rozwiązania. Ciekawe czy zasługą tego wszystkiego jest niezwykły talent Pauli Hawkins, a może po prostu gdzieś zawiódł mój kryminalny zmysł i dlatego nic mi się tutaj nie układało w całość. Jeśli miałabym jednak do czegoś się przyczepić to z pewnością do głównych bohaterek, które są okropnie irytującymi typami kobiet. Każda jest zupełnie inna, różnią się pod względem charakteru i wyglądu, ale połączyło je absolutne działanie mi na nerwy. Przez to wielokrotnie miałam dość, ale zaciskałam zęby i słuchałam dalej, bo jednak ciekawość rozwoju historii była silniejsza. Męska część załogi była trochę w cieniu, ale to chyba przez jej nijakość i raczej mało ciekawe psychiki, które nic konkretnego nie wniosły. Końcówka też w pewnym sensie trzymała mnie w napięciu i zastanawiałam się jaki smaczek autorka przygotowała na deser. Z jednej strony byłam trochę zaskoczona, z drugiej jednak czułam coś w rodzaju niedosytu, bo zabrakło mi tutaj jakiegoś niedopowiedzenia, które utkwi w mózgu i będzie go świdrowało nocami, a ja nie będę mogła spać kolejny raz rozmyślając bez końca. Uwielbiam książki, które zostają w głowie i wywołują w sercu dziwne uczucie niepokoju. Ta poniekąd taka trochę była, ale mimo wszystko czegoś mi tu jednak zabrakło... Marketing oczywiście nie zawiódł, bo książka jakiś czas temu obecna była po prostu wszędzie. Mimo wszystko nie będę w jej stosunku jakaś specjalnie restrykcyjna. Nie uznam, że jest genialna i, że każdy fan thrillerów i powieści sensacyjnych powinien ją przeczytać. Jednakże słuchało mi się jej dobrze, nie czułam się zmęczona lub przytłoczona, nie nudziła, a była po prostu fają odskocznią i rozrywką. Kilka elementów moim zdaniem mogłoby prezentować się zupełnie inaczej, ale mimo wszystko jeśli lubicie taką literaturę to moim zdaniem warto sprawdzić, co właściwie ta dziewczyna zobaczyła z tego pociągu...


Sam na sam z audiobookiem
Szczerze mówiąc gdyby nie przypadek, to pewnie nie zdecydowałabym się na taką formę poznania książki. Jestem tradycjonalistką i lubię trzymać w dłoniach realny kawał papieru, wracać do niego co wieczór i kończyć kiedy oczy odmawiają dalszego czytania. Mimo wszystko postanowiłam poznać zupełnie inną perspektywę i absolutnie nie żałuję. Audiobooka słuchałam w domu na komputerze podczas wielu rożnych czynności oraz w telefonie dzięki pobranej aplikacji. Tak się składa, że jadąc jakimkolwiek środkiem komunikacji nie mogę czytać, bo od razu pojawiają się u mnie nieprzyjemne zawroty głowy, więc w tym wypadku audiobook jest jedyną alternatywą. Jak już wspominałam ogromnym plusem jest fakt, że taka forma książki może mi towarzyszyć w dosłownie każdym miejscu i umilać również mniej przyjemne czynności. Wielokrotnie czytając papierową książkę jakiś fragment mi umykał, bo nagle zaczęłam rozmyślać nad czymś innym, oczy przeskakiwały po literach, a ja po zakończeniu strony nie wiedziałam co właściwie działo się w treści. Wydaje mi się, że w tej kwestii audiobook jest bardziej dokładny i dostarcza odbiorcy zdecydowanie więcej faktów danej lektury. Ta akurat książka czytana była przez Karolinę Gruszkę i chyba fakt słuchania obcego głosu jest najbardziej trudny do zaakceptowania. Czytając wersję papierową sami w swojej głowie akcentujemy dane słowa, w myślach w charakterystyczny sposób wypowiadamy zdania. Tutaj musimy podporządkować się komuś innemu, przyjąć jego punkt myślenia i po prostu go zaakceptować. Jest to bardzo specyficzne doświadczenie i wielokrotnie zdarzyło mi się kręcić nosem na sposób przeczytania danego fragmentu. Myślę, że konkretny głos może być czasem bardzo przyjemny w odbiorze, ale nie wątpię też, że bywa on także powodem zrażenia się do audiobooków. Podsumowując mimo wszystko moim zdaniem wygrywają książki tradycyjne ze względu na rodzaj intymności jaki tworzą, a który uwielbiam. Audiobooki to świetna alternatywa dla osób zapracowanych, wielozadaniowych i takich, które z jakiegoś powodu nie przepadają za tradycyjną formą literatury. Z mojego punktu widzenia warto po nie sięgnąć, aby na własnej skórze, a właściwie uszach przekonać się czy będzie to miłość, zauroczenie, a może raczej zwykła znajomość bez zobowiązań. W moim przypadku jest to miłe towarzystwo na podróż lub zapracowany dzień, aby między myciem okiem i wycieraniem kurzu zapoznać się z czymś wartościowym, a nie kolejny raz słuchać reklam czasem przerywanych przez film... 

Słuchacie audiobooków, czy jednak wolicie tradycyjną formę książek?
Co ciekawego ostatnio przeczytaliście? 

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy