środa, maja 04, 2016

Masło oraz mleczko do ciała Harmonique - o tym, że zapach ma ogromne znaczenie!

Można dużo mówić o składach kosmetyków, ich działaniu i wydajności, ale mimo wszystko aspekty z pozoru mało ważne jednak czasem grają pierwsze skrzypce. Oczywiście mogę używać kosmetyków przeciętnie pachnących lub takich bezzapachowych, ale nie ukrywam, że wtedy zawsze ciężko jest z moją systematycznością. Jeśli coś rzeczywiście działa to mimo przeciętnej kompozycji zapachowej dostaje ode mnie kredyt zaufania. Mimo wszystko przyjemność związana z nakładaniem na ciało produktu o świetnym aromacie zdecydowanie potęguje relaks i celebrację chwili tylko dla siebie. Niestety czasem brak radości związanej z aromatem idzie w parze w kosmetykiem, który pojawia się na mojej skórze i nie spełnia żadnej roli. Takie przypadki niestety się zdarzają, a ja mam nadzieję, że to moje ciało jest nad wyraz wybredne, a nie producent postanowił wypuścić na rynek takiego niezjadliwego zakalca. Jednak to nie o mojej naiwności miało dzisiaj być, a o zapachach o których mogłabym pisać godzinami. Uwielbiam ubierać je w słowa, dodawać do nich jakieś drugie dno, wplatać różne historie. Dzisiaj mam przyjemność napisać o kosmetykach, które polubiłam od pierwszego otwarcia. Nie ukrywam, że to właśnie aromaty w nich zamknięte zdobyły moje serce i w dużej mierze wpłynęły na ostateczną opinię. Mimo wszystko uważam, że działanie również nie pozostaje w tyle. W takim razie w tymże wpisie będzie bardzo subiektywnie, trochę magicznie i zdecydowanie pachnąco z marką Harmonique, która również oczarowała mnie jakością i świetnym składem kosmetyków.
Marka Harmonique powstała z potrzeby życia w harmonii  z naturą. Naszą misją jest tworzenie produktów, które pomogą naszym klientom zachować piękny wygląd, korzystając z tego co daje nam otaczająca nas natura. Naturalne tłoczone na zimno oleje, naturalne masła, wodne ekstrakty z roślin są źródłem wielu cennych witamin i mikroelementów, które wpływają znacząco na poprawę kondycji naszego ciała. Nasze kosmetyki cechuje wysoka koncentracja naturalnych składników aktywnych, które działają lepiej niż syntetyczne i z całą pewnością są bezpieczne. W kosmetykach Harmonique nie stosujemy syntetycznych składników, których bezpieczeństwo stosowania poddano w wątpliwość.

Znaki szczególne i zapach
Opakowania oraz ich szata graficzna moim zdaniem wypadają raczej zwyczajnie. Nie ma tutaj mowy o jakimś szczególnym zaskoczeniu, a raczej mamy do czynienia z poprawnością zamkniętą w czerni, która jak mniemam ma wpływać na postrzeganie produktu jako nieco luksusowy. Ogólnie rzecz biorąc jest w dobrym guście, ale bez jakiegoś szczególnego zadęcia z wyższej półki lub braku gustu z tej nieco niższej. Jednak to nie opakowania zasługują tu na dłuższą wzmiankę, a zapach, o którym wspominałam już na samym początku. Producent zapewnia, że aromat ten to scalenie pomarańczy, cynamonu oraz goździka i ja jak najbardziej się z tym zgadzam. Ogólnie rzecz biorąc jest to połączenie korzennych nut odrobinę odświeżonych soczystym cytrusem. Jestem fanką takich zapachów, uwielbiam je i są one moimi ulubionymi kompozycjami. Genialnie otulają skórę woalem i rozpieszczają ciało, ale chyba jeszcze bardziej moje zmysły. Tak się jakoś składa, że uwielbiam pomarańcze i goździki, cynamon trochę mniej, ale tutaj wszystko jest tak zrównoważone, że poszczególne komponenty się uzupełniają i żaden nie jest na pierwszym planie, a tworzy się naprawdę zgrane trio. Co prawda nuty te najbardziej pasują na nieco chłodniejsze dni, ponieważ rozgrzewają jak ciepła herbatka z konfiturą. Ja jednak uwielbiam je tak mocno, że mogę używać dosłownie przez cały rok i nie widzę przeciwwskazań do łączenia goździka i cynamonu z letnim upałem. Muszę jednak zaznaczyć, że takie nuty zapachowe nie każdemu odpowiadają, a ponadto mogą rzeczywiście czasem wydać się odrobinę zbyt ciężkie i niedopasowane do aktualnej pory roku. Moim zdaniem to po prostu cudowne połączenie dla pasjonatów korzennych klimatów i osób, które w aromatycznych kompozycjach szukają czegoś więcej. Dla zobrazowania moich odczuć podałam cytat poniżej, który moim zdaniem w świetny sposób obrazuje rolę wszelkiego rodzaju zapachów. Nie raz zdarza mi się, że wracam do danych perfum, spryskuję nimi nadgarstki i zaraz wracają do mnie wspomnienia, które od jakiegoś czasu żyły gdzieś w ukryciu i nagle obudziły się z długiego snu. To jakaś magia i dowód na to, że aromaty spełniają wielowymiarową rolę w naszym życiu... 
Piosenki i zapachy przenoszą człowieka w czasie bardziej niż cokolwiek innego. To zadziwiające, ile można sobie przypomnieć, dzięki kilku dźwiękom albo odrobinie zapachu... Emily Giffin

Masło do ciała Pomarańcza & Cynamon & Goździk
Bogate w składniki naturalne masło do ciało o gęstej, kremowej konsystencji z lekkością rozsmarowuje się na skórze i szybko się wchłania. Innowacyjna formuła Soft Touch pozostawia na skórze aksamitną powłokę chroniąc skórę przed utratą wilgoci. Zastosowany kompleks Liporedux - na poziomie komórkowym, aktywnie spala tkankę tłuszczową i blokuje jej odkładanie. Kompozycja olejów i wyciągów roślinnych wspomaga działania kompleksu. Olejek pomarańczowy - zmiękcza skórę, zwiększa elastyczność, olejek cynamonowy - rozgrzewa skórę, działa ujędrniająco i ściągająco, olejek goździkowy - rozgrzewa i poprawia ukrwienie, kofeina - działa odwadniająco na komórki przez co wygładza i napina skórę, pobudza mikrokrążenie, działa antycellulitowo. 

Masło ma delikatnie różową barwę i konsystencję, która jest gęsta, ale nie twarda i zbita, a miękka i puszysta. Aksamitnie rozsmarowuje się na skórze, otacza ją intensywną warstwą zapachu oraz nie wchłania się zupełnie, a pozostawia lekki woal wyczuwalny na ciele. Nie jest to bardzo tłusta warstewka, a raczej taka w granicach przyzwoitości. Zwykle stosowałam to masło wieczorem i rano na ciele zapach był lekko wyczuwalny, a skóra była gładka, przyjemna w dotyku i delikatna. Da się więc zauważyć, że masło rzeczywiście ma długofalowe działanie, a jego regularne stosowanie skutkuje poprawą jakości naskórka i wyraźnym zadowoleniem. Na łydkach często mam bardzo suchą skórę i po zastosowaniu masła czuć było wyraźną ulgę, bo zawarte w kosmetyku składniki pracowały, aby naskórek miewał się dobrze, a wszelkiego rodzaju przesuszenia zostały zredukowane. Co najważniejsze przy codziennym stosowaniu nie obserwowałam już białych przesuszonych plam w newralgicznych strefach. Jestem więc skłonna stwierdzić, że masło moim zdaniem ma świetną treściwą konsystencję, która jest bardzo przyjemna w stosowaniu, zostawia wyraźny, ale nie uciążliwy film oraz zauważalnie poprawia jakość skóry przy regularnym stosowaniu i mam tu na myśli wygładzenie oraz utrzymanie odpowiedniego nawilżenia. Nie mniej jednak suchość mojej skóry pojawia się jedynie okresowo i tylko na pewnych partiach ciała, więc nie mam pewności jak produkt ten zachowałby się w stosunku do skór bardzo suchych, wręcz cierpiących z tego powodu. Odnośnie działania na ten nieszczęsny cellulit jestem zdania, że kosmetyki mogą być świetnym kompanem w tej nierównej walce, ale ja aktualnie jestem zbyt leniwa na aktywność fizyczną, więc mimo wszystko efektywności zwalczania tego defektu nie ocenię. Wydaje mi się, że zawarte w maśle komponenty mogą rzeczywiście pomóc, ale intensywne wcieranie ich w uda i siedzenie z założonymi rękami tak naprawdę nic nie da. 
Cena: 59 zł/ 200ml

Mleczko do ciała Pomarańcza & Cynamon & Goździk
Wyjątkowe mleczko do ciała o lekkiej konsystencji z łatwością rozsmarowuje się na skórze i szybko się wchłania. Swoim cytrusowo - korzennym zapachem mleczko pobudza i dodaje energii.

Kosmetyk ten nieco różni się od tego opisywanego poniżej. Zapach jest taki sam, ale konsystencja jest rzadsza, o białej barwie i po prostu typowa dla tego typu produktu, aczkolwiek nie spływa nieprzyjemnie z dłoni, dlatego też bardziej nazwałabym go balsamem niż mleczkiem. Nie ważne jest jednak nazewnictwo, a po prostu działanie i inne widoczne gołym okiem właściwości. Produkt jest oczywiście lekki, ale w moim odczuciu w działaniu nie odbiega zbytnio od masła. W takim wypadku wygrana zależy po prostu od osobistych upodobań. Ja szczerze mówiąc wolę bardziej treściwą i gęstą masę niż te bardziej płynne konsystencje. Niewątpliwie te drugie są lepsze na co dzień i tak własnie używałam tego kosmetyku. Moim zdaniem dobry jest do stosowania po porannej kąpieli, ponieważ pokrywa ciało zabezpieczającą warstwą, która prawie zupełnie się wchłania i pozostawia niekłopotliwą, aksamitną i przyjemną powłoczkę, której zapach długo się utrzymuje na powierzchni ciała. Co najważniejsze woal ten jest wynikiem wprowadzenia do składu dobroczynnych olejków oraz masła shea, a nie wszelkiego rodzaju pochodnych parafiny, które oczywiście przegrywają w przedbiegach z naturalnością. Dodatkowo mam wrażenie, że mleczko ma bardziej wyczuwalne działanie ujędrniające. Nie jest to może jakiś spektakularny efekt, ale ciało wydaje się bardziej sprężyste. Oczywiście zauważalne jest też wygładzenie oraz efekt miękkiej i delikatnej skóry, której aż chce się dotykać. Zdecydowanie należę do grupy osób, które wolą kosmetyki, które zostawiają na skórze mniej lub bardziej wyczuwalną warstwę i nie po drodze mi z takimi, które wchłaniają się w ciągu kilku minut i co prawda czasem nawilżają, ale mimo wszystko skóra po ich użyciu nadal nie jest aksamitna w dotyku i gładka, a to dla mnie bardzo istotna kwestia.
Cena: 39 zł/250 ml

Pachnące podsumowanie
Po pierwsze zaznaczę raz jeszcze, że zapach zdecydowanie przypadnie do gustu osobom uwielbiającym korzenne klimaty doprawione soczystymi cytrusami. Jest bardzo głęboki i niejednowymiarowy aromat, który absolutnie zdobył moje serce i w pełni wpisuje się w moje zapachowe gusta. Jeśli miałabym doradzić wybór kosmetyku spośród tych dwóch, to już spieszę z podpowiedzią. Masło ma świetną konsystencję, jest treściwe, ale też przyjemnie puszyste i pozostawia na skórze wyraźną warstewkę. Z kolei mleczko jest bardziej lekkie i na ciele wchłania się prawie zupełnie pozostawiając wyłącznie aksamitny woal. Nie mniej jednak uważam, że oba te kosmetyki działają bardzo podobnie. Masło według mnie nieco bardziej nawilża, a mleczko szczyci się intensywniejszym działaniem ujędrniającym. Tak jak już wspominałam nie oceniam działania antycellulitowego, ponieważ nie potrafię wydać obiektywnej opinii. Nie wykluczam, że takowe istnieje, ale też podchodzę do tego bardzo racjonalnie i nie wymagam rzeczy niemożliwych. Dodam jeszcze dla chętnych, że na wzmiankę i większe zainteresowanie zasługuje skład tychże kosmetyków, który pełny jest drogocennych olejków i wolny jest od wszelkiej maści silikonów, PEGów, SLESów, parafiny, wazeliny oraz formaldehydu. Sama przyjemność dla ciała i ducha!

Znacie kosmetyki marki Harmonique? Jakie znaczenie ma dla was zapach poszczególnych produktów? Zwracacie szczególną uwagę na składy, czy dajecie szansę nawet tym z mniej naturalnym wnętrzem?  

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy