Wstęp do takiego wpisu obowiązkowo powinien zawierać informacje odnośnie konieczności dbania o nogi w okresie letnim. Odkryte buty, bose stopy, spacery po plaży i tymże podobne. Zawsze takie stwierdzenia wywołują u mnie ironiczny uśmiech, bo pojawiają się co roku w tym samym momencie. Podobnie sprawa ma się z odchudzaniem i koniecznością zrzucenia zbędnych kilogramów przed latem. Wszyscy się mobilizują, zmieniają dietę, zaczynają biegać, a kobiety obowiązkowo wznawiają poszukiwania sposobów na gładkie nogi i oczywiście zadbane stopy. Oczywiście lepiej być systematycznym, ale byłabym obłudna gdybym stwierdziła, że zawsze jestem za pan brat z regularnością. A może jednak da się jakoś szybko nadgonić drobne zaniedbania? W takim razie w dzisiejszym poście pisanym w jak na razie najbardziej upalny dzień tego roku, chciałabym się z wami podzielić moimi odczuciami odnośnie kosmetyków do stóp marki Mary Kay. Jeden z nich ma działanie chłodzące i powiem szczerze, że ta obietnica w takie upalne dni jak dzisiejszy, jest miodem na moje serce, a może raczej kostką lodu w szklance z wodą i listkiem mięty. Brzmi to doskonale jak perspektywa wolnego weekendu!


Mam przyjemność opisać dzisiaj krem do stóp, oraz peeling i musujące tabletki do kąpieli. Te dwa ostatnie możemy kupić w zestawie zawierającym dodatkowo kosmetyczkę, papierowy pilniczek oraz separatory pomocne przy malowaniu paznokci. Wszystkie produkty opiszę w kolejności ich używania, więc do dzieła, a stopy do wody!
Poszukujesz najlepszego rozwiązania dla zmęczonych stóp? Przedstawiamy nową odsłonę fantastycznego Zestawu do Pielęgnacji Stóp Mary Kay! Ten idealny zestaw sprawi, że skóra Twoich stóp znowu będzie miękka i nawilżona. Nowa kolekcja Into the Garden zostala zaprojektowana przy współpracy znanej w Brazylii projketantki mody Patrici Bonaldi oraz Sebastiana Correa z Międzynarodowego Zespołu Wizażystów Mary Kay. 
Musujące tabletki do kąpieli
Na pierwszy rzut oka przypominają cukierki jakimi zajadałam się w dzieciństwie! W plastikowym opakowaniu jest ich dokładnie 10 i jedną z nich użyłam do kąpieli stóp w ciepłej wodzie. W opakowaniu zapach jest intensywny z dość dziwnym tłem, które średnio przypadło mi do gustu. Po wrzuceniu do wody pastylka szybko się rozpuszcza, musuje i wydziela bardzo mocny zapach, który już jak najbardziej mi odpowiada. Gdzieś ucieka ta dziwna woń i zastępuje ją zdecydowany, perfumowany, ale przyjemny aromat, który na długo wypełnia całą łazienkę. Woda się nie barwi, nie zmienia też swojej konsystencji, bo ten musujący cukierek po prostu tworzy fajną kąpiel, która relaksuje i sprawia, że stopy odpoczywają, a skóra powoli staje się miękka i gotowa na kolejne etapy pielęgnacji. Ja lubię takie gadżety i udziwnienia, bo zawsze sprawiają mi dużo frajdy. Oczywiście ten etap można też zastąpić wlaniem płynu do kąpieli, ale to przecież nie taka sama zabawa. Kończymy ten rozdział i idziemy dalej!


Peeling do stóp
W pastelowej tubie mieści się 85 g kosmetyku o gęstej konsystencji z dużą zawartością drobinek złuszczających, których wielkość oceniłabym jako średni kaliber. Jeśli byłby to scrub do twarzy to uznałabym za bardzo twardego zawodnika, na którego trzeba uważać, aby nie przedobrzyć. W przypadku stóp jestem bardziej skłonna do stwierdzenia, że jego moc jest średnia z plusem. Faktycznie złuszcza dość mocno, ale z uwagi na gruby naskórek chociażby podeszwy, nie odczuwam tego zabiegu aż tak bardzo intensywnie i mocno, ale w sumie ostatecznie efekty są satysfakcjonujące. Kolor ma szarawy, a drobinki to różne odcienie brązu i z tego co udało mi się wyczytać ze składu są to łupiny orzecha włoskiego. Zapach o dziwo jest przyjemny, bo z reguły nie lubię aromatów produktów do pielęgnacji stóp. Ja tu wyczuwam lekko miętowe i limonkowe nuty i przez to od razu skojarzył mi się z mojito. W rzeczywistości nie pachnie tak pięknie i świeżo, ale mi odpowiada to przyjemne skojarzenie. Nałożony na sucho zmienia zabarwienie na lekko białe, a po użyciu na mokro nie pieni się, a wytwarza charakterystyczną śliską strukturę, która łatwo zmywa się pod wpływem wody. Dobrze wygładza, usuwa martwy naskórek i stosuje się go bardzo przyjemnie. Ogólnie rzecz biorąc jestem na tak, aczkolwiek ja dodałabym jeszcze szczyptę tych łupin, aby zdzieranie było bardziej intensywne. Skoro już kąpiel i peeling za nami, to wreszcie czas na ostatni, najprzyjemniejszy etap.
Cena: 139 zł (za zestaw)


Miętowy balsam o stóp
Miętowy Balsam do Stóp zapewnia stopom przyjemne uczucie chłodu, świeżości i lekkości. Wystarczy wmasować balsam w zmęczone nogi i stopy, a od razu ogarnie je przyjemne uczucie odświeżenia. Dla szybkiego efektu świeżości należy wmasować cienką warstwę balsamu i powtarzać czynność ilekroć potrzeba. Można go aplikować również na rajstopy!
Mój ulubieniec, chociaż się na to nie zapowiadało! Podeszłam do niego dość sceptycznie, bo do moich rąk trafiła zielonkawa tuba o pojemności 88 g, która mieściła w sobie balsam pachnący po prostu miętą. Ostatecznie jednak się z nim przeprosiłam i bardzo się polubiliśmy, ale od początku... Jak już wspomniałam aromat jest po prostu miętowy, ale tak przyjemnie, świeżo, trochę słodko, nie przypomina tych wszystkich chłodzących kremów, których woń stawia na nogi i otwiera szeroko oczy! Jest średnio gęsty, kremowy i przyjemnie rozsmarowuje się na skórze. Sprawia, że ciało jest niesamowicie gładkie, delikatne i aż chce się go dotykach, ale to chyba zasługa tych wszystkich kroków w pielęgnacji, a nie tylko jego. Wchłania się dość szybko i za to wielki plus, bo nie cierpię tłustych kremów do stóp. Nie rozumiem jak z taką otoczką na skórze można w ogóle przemieszczać się po mieszkaniu. Jednak najważniejszą jego zaletą jest chłodzenie. Jest ono bardzo przyjemne, intensywne i długotrwałe. Cudownie chłodzi stopy, w takie dni sprawia mnóstwo przyjemności i jest swoistą ulgą dla zmęczonych stóp. Z tego też powodu zaczęłam go stosować również na całej powierzchni moich nóg, które często bywają zmęczone, obolałe i ciężkie. Niestety mam skłonność do powstawania naczynek i w mojej rodzinie wszystkie kobiety mają żylaki, więc pewnie i mnie czeka ten smutny los. Tylko osoby z takimi problemami zrozumieją jak wieczorami nogi mogą być zmęczone i jaką przyjemnością jest kosmetyk, który tak cudownie chłodzi i relaksuje. Bajka!
Cena: 49 zł


Podsumowanie pielęgnacyjnego trio
Z Mary Kay znamy się bardzo dobrze i pary razy byłam zachwycona, czasem coś między nami jednak zgrzytało. Teraz jednak jestem w pełni usatysfakcjonowana i szczęśliwa, że miałam okazję umilić sobie wieczory takim fajnym rytuałem. Musujące tabletki są po prostu fajną zabawą i  powrotem do dzieciństwa. Myślę, że każda fanka takich (nie)zbędnych gadżetów będzie zachwycona. Peeling spełnił swoją rolę, świetnie wygładził, usunął martwy naskórek, choć nie pogniewałabym się gdyby był nieco bardziej intensywny. Miętowy balsam cudownie schłodził ciało, okrył skórę delikatnym woalem i szybko się wchłonął. Wszystkie te kosmetyki sprawiły, że moje stopy stały się bardzo gładkie, delikatne i wręcz aksamitne w dotyku. Skóra poza tym wygląda po prostu lepiej i prezentuje się jakby dostała fajny kompres, który zapobiega nadmiernemu uciekaniu wilgoci, co niestety latem jest wielką zmorą i skutkuje suchością i nieatrakcyjnym wyglądem. Bardzo emocjonalnie potraktowałam balsam, bo stał się ukojeniem dla moich kłopotliwych nóg i tym słodko-gorzkim akcentem pora kończyć. Jest dobrze i niech tak pozostanie jak najdłużej!

Macie jakieś swoje rytuały związane z pielęgnacją stóp? Przywiązujecie duże znaczenie do tej akurat pielęgnacji?