Jestem idealnym modelem doświadczalnym w kwestii badań nad trwałością makijażu. Niestety, ale Matka Natura trochę ze mnie zadrwiła i podarowała mi cerę, która niestety bardzo szybko pokrywa się warstwą sebum powodującego to okropne błyszczenie, a czasem nawet ważenie się makijażu. Już od wielu lat zmagam się z tym problemem i wiem jedno, że ta przypadłość nie ma jednego słusznego rozwiązania, ale istnieje kilka sposobów, aby zwiększyć komfort podczas upałów, zminimalizować ilość sebum i po prostu przedłużyć trwałość makijażu. Najlepszą decyzją byłoby chyba całkowite zrezygnowanie z makijażu twarzy jak zrobiła to ostatnio Alicia Keys, ale z jednej strony stan mojej cery na to nie pozwala, a z drugiej mam zbyt dużo frajdy z testowania nowych kosmetyków. Jeśli szczególnie podczas lata ten problem spędza wam sen z powiek, to zapraszam na kilka sprawdzonych patentów i mam nadzieję, że dołożycie też jakąś cegiełkę od siebie. No to zaczynamy!

Krem matujący pod makijaż
Moim zdaniem naprawdę trudno jest dostać krem, który rzeczywiście będzie miał działanie matujące. Czasem zdarza się, że po prostu dany kosmetyk nie wchłania się zupełnie, pozostaje po nim film na skórze lub powoduje on rolowanie się podkładu i naprawdę nie mam pojęcia dlaczego producent nazywa go matującym. To niespełnianie oczekiwań bardzo często zniechęcało mnie do jakichkolwiek kremów stosowanych na dzień, ponieważ połączenie tłustawej warstwy z szybko przetłuszczającą się cerą, skutkowało wyłącznie wrażeniem ciężkości i obciążenia, a przecież to nie powinno tak wyglądać. Samopoczucie również jest istotne, ponieważ wątpię, aby istniała możliwość fajnego wyglądu bez dobrego nastroju. Całe szczęście na swojej kosmetycznej drodze trafiłam na matujący krem nawilżający 'dermo face, strefa t' od marki Tołpa. 
Przywraca równowagę między przetłuszczającymi i przesuszonymi partiami twarzy. Normalizuje wydzielanie sebum i zapobiega błyszczeniu skóry. Ogranicza powstawanie zaskórników i zwęża rozszerzone pory. Łagodzi podrażnienia i nawilża. Wygładza i długotrwale matuje.
Jego pełne recenzja pojawi się tutaj za jakiś czas, ale już teraz zasługuje on na wzmiankę. Zamknięty jest w aluminiowej tubie, która nie pozwala na dostanie się bakterii do środka. Ogólnie stylistyka opakowania jest minimalistyczna i trochę apteczna, co jak najbardziej mi odpowiada. Krem ma szarawą barwę, lekką konsystencję i dość intensywny, odświeżający zapach. Przyjemnie się rozsmarowuje i w ciągu minuty zupełnie się wchłania pozostawiając matową, gładką i miękką skórę. Podkład rozprowadza się na takiej bazie bez problemu, lepiej przylega do twarzy i wydłuża się jego trwałość. Poza tym po prostu dobrze spisuje się na skórze skłonnej do zmian trądzikowych, nie podrażnia jej i nie obciąża. Producent zapewnia też o działaniu nawilżającym, ale moim zdaniem to jego poboczna rola. Zapewne pracuje nad skórą pod tym względem, ale moim zdaniem osoby oczekujące dużego nawilżenia będą rozczarowane. Mi to nie przeszkadza, ponieważ te kwestie wolę nadrobić w wieczornej pielęgnacji, a rano wymagam od kremu po prostu dobrego matu i tutaj dostałam to w pełnym wymiarze. Ja jestem w pełni usatysfakcjonowana jego działaniem i daję mu ocenę celującą! 
Cena: 30 zł


Bibułki matujące
Mój kolejny letni niezbędnik, bez którego nie wyobrażam sobie funkcjonowania w upalne dni. Nie ma bowiem nic lepszego i szybszego do walki z nadmiarem sebum niż przyłożenie takiego papierka do tłustej skóry. Poza tym można to robić w każdym momencie, nie wymaga to żadnych umiejętności, ani nawet konieczności użycia lusterka. Moimi ulubionymi bibułkami w tym momencie są te od Mary Kay, które opisałam dokładniej we wpisie o kolekcji 'Into the Garden'. Świetnie zbierają sebum, matują, są bardzo wydajne, nie barwią skóry oraz mają wygodne i ładne opakowanie. Aktualnie nie potrzebuję niczego innego pod tym względem i bardzo się cieszę, że na nie trafiłam. Posiadam też bibułki marki własnej perfumerii Sephora, które też jak najbardziej spełniają swoją rolę, ale mimo wszystko pozostają na drugim miejscu.
Karnet 50 płatków matującego papieru, aby przez cały dzień zachować matowy, pudrowy rezultat! Natychmiastowo matują skórę pozostawiając lekko pudrowe wykończenie. Świeża cera o wyrównanym kolorycie.
Dokładnie zbierają nadmiar sebum, matują, są wydajne i mają praktyczne opakowanie zawierające 50 sztuk, ale na powierzchni papieru pozostaje biały talk, który czasem lubi odbijać się na skórze. Jest łatwy do usunięcia, ale mimo wszystko zwykle takie bibułki używa się w pośpiechu i taki efekt dodatkowy może nie do końca przypaść do gustu. Dla porcelanowych cer takie wykończenie nie będzie stanowiło żadnego problemu, a reszta będzie musiała po prostu zwrócić na to większą uwagę. Fajne, skuteczne, z małym defektem, ale w sumie dobre i skuteczne. jeśli ktoś jeszcze nie próbował bibułek, to teraz jest najwyższa pora, aby wreszcie dać szansę im i matowej skórze na dłużej!  
Cena: 25 zł  


Podkłady, pudry i korektory mineralne
To mój absolutny hit! W okresie upałów odstawiam wszystkie klasyczne podkłady w płynie lub sztyfcie, do kąta też idą kremy BB azjatyckie i te drogeryjne. Zamieniam też ciężkie korektory oraz pudry wykańczające makijaż na mineralne formuły. Taki makijaż może na pierwszy rzut oka wydawać się skomplikowany, ale potrzebna jest odrobina wiedzy, trochę wprawy i szczypta wstrzemięźliwości. Dla najlepszego efektu radzę po prostu nakładać cienkie warstwy, a najlepiej jak najbardziej zredukować ich ilość i większe zmiany przykryć korektorem. Na początku warto skupić się na nakładaniu podkładu na sucho pędzlem kabuki, bo to najłatwiejsza i najprostsza droga do łatwego i najbardziej naturalnego efektu. Jeśli komuś zależy na nieco bardziej kryjącym działaniu to polecam metodę na mokro, gdzie pędzel zwilżamy wodą termalną, a następnie oprószamy go pyłkiem i taką mieszaninę aplikujemy na twarz. Ta metoda jednak jest nieco trudniejsza i taki sposób może spowodować nałożenie zbyt grubej warstwy lub powstanie plam, które należy precyzyjnie rozetrzeć. Mimo wszystko to mój ulubiony sposób, który nie sprawia mi już żadnych problemów. Mineralny makijaż na mojej cerze wygląda zdecydowanie najlepiej, matuje ją na wiele godzin i co najważniejsze nie waży się. Oczywiście po całym dniu gdzieniegdzie może się ścierać, ale to nic w porównaniu z całodziennym działaniem klasycznych podkładów, które niestety w upalne dni zupełnie się nie spisują i często wyglądają po prostu źle, co jeszcze bardziej rujnuje moje samopoczucie i tak nadwyrężone przez wysokie temperatury. Także korektory oraz pudry mineralne działają równie dobrze na mojej skórze w służbie upragnionego matu, ale o tym postaram się napisać nieco więcej we wpisie poświęcony stricte tematyce kosmetyków mineralnych Lily Lolo, Annabelle Minerals i Pixie Cosmetics. 


Woda termalna do nakładania podkładu i scalenia makijażu
Nieco wyżej wspomniałam o jej świetnym działaniu w kwestii aplikacji podkładu mineralnego na mokro. Poza tym pozwala również  na ładne wykończenie makijażu, ponieważ niweluje efekt nadmiernej pudrowości towarzyszącej cerom tłustym i mieszanym. Nie ma co ukrywać, że dużo lepiej wygląda skóra z lekkim, zdrowym połyskiem, a nie taka sztucznie matowa. Każda posiadaczka przetłuszczającej się cery wie jednak, że taki naturalny efekt jest bardzo trudny do uzyskania, a tym bardziej utrzymania przez cały dzień. Ja w tej kwestii po wykonanym makijażu spryskuję skórę wodą termalną, która świetnie scala makijaż, przedłuża jego trwałość i sprawia, że cera wygląda świeżo i naturalnie, bez wrażenia płaskiego matu. Po chwili delikatnie płatkiem kosmetycznym zbieram jej nadmiar, bo nierównomiernie nałożona może wywołać efekt odwrotny od zamierzonego. Taka mgiełka rozprowadzona na twarzy dodatkowo daje świetny efekt ulgi i ochłodzenia. Latem to prawdziwa bajka! Ogólnie rzecz biorąc ten kosmetyk ma tyle zastosowań, że jestem pewna, że przyda się w każdej kosmetyczce również ze względów pielęgnacyjnych. Ja czasem używam jej jako toniku i jakiś czas temu pisałam o tym we wpisie odnośnie aktualnej pielęgnacji mojej cery. Obecnie używam wody z La Roche - Posay i nie mam jej nic do zarzucenia poza dozownikiem, który czasem mógłby działać trochę sprawniej.
Unikalna kombinacja minerałów i pierwiastków śladowych, takich jak selen, nadaje wodzie termalnej z La Roche-Posay udowodnione naukowo kojące, łagodzące i przeciwrodnikowe właściwości. Rygorystyczna formuła, aby zminimalizować ryzyko podrażnień. Preparat odpowiedni dla dorosłych i dzieci.
Cena: 20 zł/150 ml


Baza pod cienie
Nie jestem fanką baz pod makijaż, ponieważ za nieco dłuższą trwałością niestety zawsze stoi obciążający efekt i wrażenie ciężkości na skórze. To po prostu nie jest kosmetyk dla mnie, a może jeszcze nie odnalazłam tego, który spełniałby moje dość restrykcyjne oczekiwania? Nie mniej jednak w upalne dni nie rezygnuję z bazy na powiekach, ponieważ ich tłustość powoduje szybsze ścieranie się cienia i zbieranie się go w załamaniach, co totalnie psuje efekt makijażu i wyprowadza mnie z równowagi. Aktualnie używam bazy Smahbox Hour Photo Finish.
Baza, która momentalnie doda nałożonym cieniom do powiek świeżości i pozwoli zachować ich kolor przez pełne 24 godziny – cienie nie wyblakną, nie złuszczą się ani rozmażą! Dodatkową zaletą jest odporność na pot i wilgotność powietrza, tak więc Twoje cienie do powiek przetrwają dosłownie każdą sytuację – od porannej jogi do imprezy po godzinach.
Ma bardzo lekką, aksamitną konsystencję o cielistej barwie, która nie odróżnia się od koloru skóry. Świetnie się rozprowadza, ale należy nakładać jej minimalną ilość, ponieważ zbyt duża powoduje powstanie plam, na których ciężko rozprowadzić cienie w prawidłowy sposób. Z tego względu jest bardzo wydajna, przyjemna podczas aplikacji, świetnie wydłuża trwałość i genialnie podbija kolor. Moim zdaniem to naprawdę dobry jakościowo kosmetyk, który świetnie redukuje tłustość powiek, utrzymuje cienie  na miejscu przez wiele godzin, uwydatnia ich barwę, ale wymaga odrobiny wprawy, ponieważ dość szybko zasycha i nie sprawdza się nakładany w zbyt duzych ilościach. Dodam tylko, że posiadam wersję miniaturową, której używam bardzo często, a i tak jeszcze bardzo długo będziemy się poznawać. To lubię! 
Cena: 89 zł/ 12 ml


Jakie są wasze magiczne kosmetyki lub patenty pozwalające utrzymać jak najdłużej makijaż w tym samym miejscu? W jaki sposób radzicie sobie z tłusta cerą?