Owsianka jest świetną bazą dla kulinarnych wariacji. Sama w sobie ma dość neutralny smak, więc genialnie łączy się z czymś bardziej charakterystycznym. Ja jednak najbardziej lubię podawać ją z orzechami, owocami i doprawiać miodem. Tym razem jednak postanowiłam połączyć dwa ostatnie składniki i zrobić coś naprawdę genialnego i przede wszystkim zdrowego. Jestem przekonana, że takie zestawienie przekona do owsianki nawet najbardziej zatwardziałego przeciwnika. Po prostu większość z nas uwielbia rzeczy słodkie, a co jeśli można połączyć tą miłość z jednoczesnym dbaniem o siebie? Brzmi idealnie, smakuje doskonale, a wygląda wręcz perfekcyjnie! Jakiś czas temu pisałam już o moich pomysłach na pyszne śniadania i w tym rankingu nadal prym wiedzie moja ulubiona owsianka, choć awokado wciąż zuchwale depcze jej po piętach. Jakiś czas temu pokazywałam też nową książkę kucharską, która do mnie trafiła i już realizuję niektóre przepisy, aby je wam zaprezentować. W takim razie w najbliższym czasie będzie się tutaj kulinarnie dużo działo. W życiu realnym zapewne ucierpi kilka garnków, ale obiecuję, że na blogu będą wyłącznie pozytywne emocje!


Składniki
- 3 łyżki miodu
- 3 łyżki wody
- 1 łyżeczka masła (opcjonalnie)
- najlepiej twarde owoce

Do rondelka wlewam miód, wodę oraz masło i podgrzewam to wszystko na niewielkim ogniu, aby płyn się nie przypalił. Jeśli owoce są twarde to można je od razu wrzucić do mieszaniny, aby wraz z redukcją płynu gotowały się i miękły. Jeśli owoce są jednak dojrzałe to najlepiej przełożyć je do rondelka kiedy płyn będzie już bardziej gęsty i zredukowany lub na samym początku dodać trochę mniej wody. Owoce należy wyjąć gdy będą wyraźnie pokryte słodką mieszaniną, miękkie i lekko przyrumienione. Trzeba uważać, aby przypadkiem nie doprowadzić do przypalenia się płynu, ponieważ może stać się gorzki i niesmaczny. Moim zdaniem najlepiej nadają się do tego twarde brzoskwinie, które po ugotowaniu są niesamowicie miękkie, jędrne i słodkie. Nieco przypominają w smaku i konsystencji te z puszki, ale zdecydowanie są smaczniejsze i bardziej aromatyczne. Tak przyrządzone owoce są bardzo słodkie i genialnie komponują się z neutralną owsianką, której nie doprawiam niczym słodkim, aby zachować równowagę. Wszystko dodatkowo skrapiam pozostałością powstałego karmelu i pozostaje mi już tylko rozkoszowanie się cudownym smakiem. Jestem pewna, że tak podana owsianka będzie prawdziwym hitem, tym bardziej że można eksperymentować tutaj ze swoimi ulubionymi owocami. Całe szczęście to danie ostatnio przeżywa swoje dobre lata i wreszcie nie kojarzy się już tylko z nudną zupą mleczną podawaną w szkolnej stołówce. 
Bon appetit!


Jak podoba się wam moja słodka propozycja? Z jakimi dodatkami najbardziej lubicie jeść owsiankę?