To było zauroczenie od pierwszego wejrzenia. Zabrzmiało to mocno banalnie, ale czasem już tak bywa, że jakiś kosmetyk z niewiadomych przyczyn od razu budzi pozytywne odczucia. W sumie ta zasada równie dobrze sprawdza się również w innych wymiarach życia. Najlepiej jeśli dalsze wrażenia są jeszcze bardziej korzystne, ale o tym w dalszej części tej pachnącej podróży przez pielęgnację. Dzisiaj u mnie na tapecie są kosmetyki Biolove, które możemy kupić w drogerii Kontigo i zapraszam was na stronę, na której poznacie i kupicie produkty tej marki. Od razu spodobały mi się urokliwe opakowania, a proste i naturalne składy przypieczętowały moje zadowolenie. Nie jestem jakimś nadmiernym sympatykiem wyłącznie ekologicznych komponentów, ale uważnie przyglądam się im i ich wpływowi na moje ciało. Poza tym kawa, kokos, pomarańcza to zdecydowanie grupa aromatów, które najbardziej lubię, bo takie smaczne połączenia po prostu wydają mi się bardzo atrakcyjne i apetyczne. Wolę je nawet bardziej niż te wielowymiarowe, typowo perfumeryjne. Jednak nie tylko zapachy zrobiły na mnie wrażenie. Opakowania również nie mają się czego wstydzić, bo design oparty na naturalnej kolorystce, przyjemnych dla oka grafikach, odcieniach papieru pakownego połączonego z aluminiowymi wieczkami sprawia, że po prostu one nie mogą nie zwrócić uwagi. Tyle byłoby na temat pierwszego wrażenia, a teraz zapraszam na odczucia, które obudziły się we mnie po dłuższym kontakcie z tą pachnącą pielęgnacją. 
Zakochaj się w niepowtarzalnych kosmetykach do pielęgnacji ciała i daj się ponieść zmysłowym uniesieniom. Produkty stworzone w 100% z naturalnych składników skutecznie zadbają o skórę Twojego ciała każdego dnia, dogłębnie ją odżywiając i regenerując. Rozpal swoje zmysły i rozkoszuj się zapachami wyjątkowych soli do kąpieli, świec do masażu, maseł czy też musów do ciała…aż chce się jeść!                        

ŚWIECA DO MASAŻU O ZAPACHU POMARAŃCZY Z WANILIĄ

Intensywnie nawilżająca i regenerująca świeczka do masażu z masłem shea i olejem kokosowy zapewniająca miękką i gładką skórę. Zapal świeczkę podczas kąpieli i poczuj delikatny, relaksujący zapach. Po kąpieli zgaś świecę i wmasuj w ciało ciepły balsam wytopiony ze świeczki. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, barwników, konserwantów. Skład: Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Seed Oil , Tocopheryl Acetate, Orange Oil, Parfum, Citral, Citronellol, Limonene, Linalool
Już dawno interesowało mnie jak właściwie działa ten kosmetyk i ostatecznie przekonałam się, że zdecydowanie jest potencjał! Świeca zamknięta jest w aluminiowym opakowaniu, w którym mieści się 150 g kremowej masy o genialnym aromacie soczystej pomarańczy i słodkiej wanilii. Zapach jest rewelacyjny, bardzo apetyczny, słodki i tak atrakcyjny, że wciąż mam ochotę nim pachnieć. Na pewno znacie to uczucie kiedy kilkukrotnie otwieracie dany kosmetyk, aby go tylko powąchać. Konsystencja jest gęsta i przypomina mi treściwe i twarde masło do ciało, które lekko ugina się pod naciskiem i wtedy wyczuwalna jest jej tłustawa struktura. Po odpaleniu świecy masa złożona w głównej mierze z masła shea i oleju kokosowego zmienia się w płynną i od razu jest gotowa do użytku. Co najważniejsze nie grozi tu żadne poparzenie, bo płyn po polaniu nim ciała jest bardzo przyjemnie ciepły i na pewno nie niebezpieczny. Przypomina on gęsty olejek, który świetnie nadaje się do masażu i jest bardzo wydajny. Po takim zabiegu ciało jest odprężone, miękkie i pokryte delikatnym filmem, który nie do końca się wchłania. W powietrzu dodatkowo unosi się cudowny i apetyczny aromat, który ja dosłownie uwielbiam. To kosmetyk/gadżet absolutnie warty uwagi, który sprawdzi się podczas samotnego wieczoru spa, ale i bardziej intymnego relaksu we dwoje. Po zgaszeniu świecy konsystencja powoli wraca do dawnego stałego stanu, więc za jakiś czas wszystko jest gotowe do powtórki. Można go oczywiście używać w wersji płynnej jako typowego olejku używanego tuż po kąpieli lub w wariancie stałym nanoszonym na skórę, ale moim zdaniem zdecydowanie lepiej go najpierw rozgrzać i rozpuścić. Ja jestem zachwycona i niech to będzie najważniejszy argument za!
Cena:29,90 zł

KULA DO KĄPIELI O ZAPACHU PIŻMA

Kula do kąpieli z olejem z pestek winogron nawilża i pielęgnuje skórę. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, konserwantów, alergenów.  Skład: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Vitis Vinifera Seed Oil Butyrospermum Parkii Butter, Zea Mays (Corn) Starch, Sodium Chloride, Parfum, Propylene Glycol, Aqua, Tocopheryl Acetate, Rosa Damascena.
Aromat tej kuli jest zupełnie inny niż pozostałych kosmetyków, ponieważ zahacza on o rewiry perfumeryjne, jest niejednorodny i nie da się go opisać jednym słowem jak w przypadku reszty. To po prostu przyjemne, kobiece, nienarzucające się i relaksujące piżmo, które idealnie wpisuje się w klimat wieczornej i długiej kąpieli. Ogólnie uwielbiam je w perfumach, bo dodaje im ciepła i zmysłowości. Kula wygląda raczej typowo i po wrzuceniu do wody musuje i powoli się rozpuszcza uwalniając suszone płatki róży, więc zdecydowanie jest klimat! Ma w swoim składzie masło shea oraz olej z winogron, więc już po chwili sprawia, że ciało okryte jest tłustawym woalem i stosunek do takiego akompaniamentu podczas kąpieli jest już kwestią bardzo subiektywną. Ja należę do jego zwolenników, bo w tym wypadku wiem, że na moim ciele trzymają się wyłącznie wartościowe składniki. W sumie po kąpieli nawet nie potrzebuję już żadnego balsamu, bo po osuszeniu skóra jest wyraźnie wygładzona  i dopieszczona. Z takim fajnym umilaczem siedzenie w wanie na pewno jeszcze bardziej się wydłuży, bo musująca konsystencja, płatki kwiatów, zmysłowy zapach i chwila pielegnacji są tym, co kobiety lubią najbardziej. Po prostu można tylko leżeć i pachnieć! 
Cena: 7,99 zł

KAWOWY PEELING DO CIAŁA 

Naturalny peeling cukrowy z olejem macadamia i kawą ujędrnia skórę i zwalcza celluit. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, barwników, konserwantów, alergenów  Skład: Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Coffea Arabica Seed Powder, Cocos Nucifera Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum
Produkt posiada bardzo intensywny aromat kawy. Ja nie jestem szczególną fanką tego zapachu, ale mam pewność, że znajdzie mnóstwo zwolenników ze względu na swoją moc i autentyczne nawiązanie do tego czarnego napoju, który rano budzi do życia i łagodzi obyczaje. Słoiczek mieści 100 ml masy, której struktura jest niesamowicie zbita, wręcz twarda dzięki ogromnej ilości cukru oraz pudru z ziaren kawy. Co za tym idzie jest też bardzo wydajny, bo już niewielka ilość wystarczy do użycia na konkretną część ciała. Poza tym jest to zdecydowanie mocny zawodnik, ponieważ kryształki w nim zawarte są ostre i działają bardzo intensywnie, co bardzo mnie cieszy, bo jestem zwolenniczką tak działających peelingów. Złuszczanie jest więc konkretne, szybkie i skuteczne, więc idealnie spełnia swoją główną rolę. Oczywiście ze względu na swoją intensywność wymaga wyczucia, bo zbyt mocne wcieranie może doprowadzić do zaczerwienienia naskórka. Sprawdzi się na skórach normalnych, ale na tych wrażliwych polecałabym nieco wstrzemięźliwości. Pod wpływem wody lekko się rozpuszcza i barwi skórę, ale jest to działanie zdecydowanie mniej brudzące niż w przypadku chociażby peelingu kawowego zrobionego w warunkach domowych. Również tutaj jedno z głównych miejsc w składzie zajmują masło shea, olej kokosowy oraz olej makadamia, więc trzeba się liczyć z tłustawą poświatą tuż po zastosowaniu peelingu. Ja zwykle najpierw biorę kąpiel, a potem stosuję peeling i osuszam ciało, przez co na skórze pozostaje wspomniany wyżej film, więc w przypadku niekłopotliwej skóry balsam już nie jest potrzebny. Kolejny kosmetyk, który odkładam na półkę w łazience z uznaniem i satysfakcją!
Cena: 19,50 zł

MUS DO CIAŁA O ZAPACHU MANGO

Lekki mus do ciała wzbogacony naturalnymi olejkami i ekstraktem z mango redukuje cellulit, modeluje i przywraca jędrność. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, konserwantów, alergenów. Skład: Butyrospermum Parkii Butter, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Caprylic /Capric Triglyceride ,Sunflower Seed Oil, Glycerin, Cetyl Alcohol, Candelilia Cera, Simmondsia Chinensis Seed Oil , Parfum, Tocopheryl Acetate, Mangifera Indica Fruit Extract, Chlorophyll
Produkt ma genialną konsystencję, ponieważ w słoiczku jest to 150 ml gęstego musu o lekko piankowej konsystencji, ale pod wpływem ciepła dłoni zmienia swoją formę w oleistą. Po prostu dzieje się tu magia! Bardzo spodobała mi się ta puszysta struktura, która przywodzi na myśl jakiś słodki deser. Zapach jest intensywnie owocowy i jak najbardziej przyjemny dla mojego nosa, aczkolwiek nie mogę go nazwać niczym odkrywczym. Głównymi składnikami tego musu są masło shea oraz olej makadamia, więc kolejny raz mamy do czynienia z bardzo oleistą i tłustą strukturą, która nie wchłania się do końca. Jest to jednak kosmetyk bardzo wydajny, ponieważ dzięki tej formie już niewielka ilość pozwala na zaaplikowanie go na duży obszar ciała. Po wieczornej pielęgnacji, rano jest nadal lekko wyczuwalny na ciele, a ja uwielbiam to wrażenie miękkości i delikatności, które utrzymuje się przez tak długi okres czasu. Jest to oczywiście zasługa obecności olejków, które pozostawiają po sobie tą powłoczkę, ale ufam iż skutkuje ona wyłącznie pozytywnym działaniem na moją skórę. Z tego też powodu wolę go stosować w wieczornej pielęgnacji, a rano nakładam wyłącznie na nogi, aby uzyskać efekt lekkiego połysku. W sumie to chyba byłabym bardziej usatysfakcjonowana gdyby ta puszysta konsystencja towarzyszyła podczas całej aplikacji, ale mimo wszystko nie mam jakichś większych zastrzeżeń. Kolejny produkt, który dostaje u mnie ocenę bardzo dobrą! 
Cena: 24,99 zł

OLEJ KOKOSOWY NIERAFINOWANY

Nawilża i sprzyja promiennemu wyglądowi skóry. Łagodzi objawy związane z łuszczycą, zapaleniem skóry i egzemą. Przed aplikacją należy rozgrzać w dłoniach. Można stosować bezpośrednio na skórę twarzy i ciała. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, barwników, konserwantów, alergenów. Skład: Cococs Nucifera Seed Oil
Skład jest najprostszy z możliwych, ponieważ jest to po prostu nierafinowany olej kokosowy, co oznacza, że był tłoczony na zimno. Ma cudowny zapach, który kojarzy mi się ze świeżymi i soczystymi wiórkami i to ten rodzaj aromatu, który sprawia, że mam wciąż ochotę go wąchać. 100 ml produktu zachowuje się jak typowy olej kokosowy, ponieważ pod wpływem temperatury zmienia swoją formę ze stałej na płynną. Najczęściej dzieje się to po kontakcie ze skórą, ale w upalne dni może to nastąpić samoistnie w opakowaniu. Taki produkt ma oczywiście mnóstwo zastosowań, ale ja postaram się skupić na tych kosmetycznych. Akurat wszelkiej maści olejki działają różnie na konkretnych rodzajach skóry i włosów. Moje pasma ogólnie są bardzo trudne we współpracy, nie uwielbiają się z olejami, więc i ten nie działa na nie specjalnie korzystnie. Wyjątkiem jest stosowanie go czasem na końcówki w celu ich poskromienia. Natomiast moja skóra jest skłonna do kochania wszelkiego rodzaju form oleistych, więc kokos świetnie działa po kąpieli, jako towarzysz masażu oraz regenerator na paznokcie i skórki wokół nich oraz na inne przesuszone strefy ciała. Ogólnie rzecz biorąc trzeba po prostu znaleźć na niego swój sposób, bo to jeden z tych kosmetyków, który działa świetnie, ale tylko na niektórych typach skóry i włosów. Moim zdaniem warto go jednak mieć pod ręką. 
Cena: 19,99 zł


CZY WARTO KUPIĆ KOSMETYKI BIOLOVE?


Jestem po prostu urzeczona tą marką kosmetyków. Podobają mi się ich opakowania, zachwyciły mnie składy oraz zapachy, a działanie również zasługuje na piękną pochwałę. Prym moim zdaniem wiedzie wielozadaniowa świeca do masażu o pięknym zapachu oraz mus, którego konsystencja bije inne masła i balsamy na głowę. Sama się sobie dziwię, że jest we mnie tyle entuzjazmu, bo zwykle moje opinie to połączenie zachwytu i krytyki, więc i tym razem postanowiłam jednak znaleźć jakiś nie do końca pozytywny argument. Decydując się na te kosmetyki trzeba mieć na uwadze fakt, że są nasycone różnego rodzaju olejkami, które świetnie działają, ale jednak pozostawią na ciele tłustawy film. Taki już ich urok, ale sama jestem przykładem osoby, która nie znosi wrażenia tłustych rąk i wiem, że wiele osób nie akceptuje takiej warstwy na swoim ciele i szuka kosmetyków wchłaniających się do zera. To już są kwestie bardzo indywidualne, więc po prostu lojalnie ostrzegam. Muszę stwierdzić, że dawno tak coś mi się nie podobało pod dosłownie każdym względem. Jest potencjał marki i uśmiech na mojej twarzy, więc to nasze spotkanie muszę uznać za naprawdę owocne i oby jeszcze więcej takich tete a tete w takim kameralnym i przyjemnym gronie!

Znacie kosmetyki marki Biolove? 
Jak bardzo ważny jest dla was skład i zapach kosmetyków?