wtorek, sierpnia 09, 2016

3 powody, dla których warto kupić książki księdza Jana Kaczkowskiego.

Dzisiaj będzie nieco poważniej niż zawsze, bo tematyka uderza w bardziej dojrzałe spojrzenie na świat. Poza tym moje książkowe wynurzenia spotykają się tutaj na blogu z dużym, ale specyficznym zainteresowaniem, które wiąże się z wieloma odsłonami, a dość ubogim odzewem. Uznajmy po prostu, że tematy książkowe wyduszam jak cytrynę, piszę zbyt dużo, więc biedny czytelnik nie ma już zupełnie nic do dodania. Odłożę jednak na bok anomalie blogowe i wreszcie skupię się na głównym temacie tego wpisu. Jakiś czas temu trafiły do mnie dwie książki autorstwa księdza Jana Kaczkowskiego i od początku czułam do nich pewnego rodzaju dziwny dystans. Nie jestem osobą wybitnie religijną, a tym bardziej nie bywam blisko związana z Kościołem, więc tematyka religijna wydała mi się po prostu mało interesująca. Obawiałam się jakichś smętnych i beznamiętnych regułek, powtarzalnych opinii i patetycznego tonu. Całe szczęście rzeczywistość okazała się zupełnie inna, treść łatwa w odbiorze, czasem bardzo zaskakująca, zabawna, wzruszająca ale też momentami wbijająca cierń w serce i na swój sposób okrutna. Nie mniej jednak uważam, że klika godzin z tymi książkami to zupełnie nie jest czas stracony i teraz z przyjemnością przedstawię trzy powody, dla których warto przeczytać te pozycje, a jeszcze lepiej je kupić!

1. Dwie książki, te same poglądy, ale inna forma przekazu.

* Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka
W inspirującej rozmowie z Piotrem Żyłką ks. Jan zdradza źródła swojej niesamowitej energii i nieskończonych pokładów optymizmu. O swoim życiu i polskim Kościele mówi z odwagą i dystansem osoby, która pokonała własny strach. Wzruszające do łez świadectwo człowieka, który wie, że być może nie zostało mu wiele czasu.
Pisana jest w formie wywiadu, czyli po krótkim pytaniu pojawia się dość długa i rozwinięta wypowiedź. Rozmowa jednak nie jest jakąś pompatycznym dialogiem, a bardziej pogawędką dobrych znajomych prowadzoną gdzieś na ławce w parku lub przy piwie w gorący letni wieczór. Panuje pełen luz, swoboda wypowiedzi, nie ma zadęcia i niepotrzebnych banałów. Ksiądz Kaczkowski opowiada o swojej rodzinie, dzieciństwie, młodości, powołaniu, służbie i walce z chorobą. Bardzo podoba mi się jego dość luzacki sposób bycia oraz wyraziste poglądy, a także wyrozumiałość dla drugiego człowieka. Mnóstwo rzeczy nie podoba mu się w Kościele, krytykuje zachowania swoich kolegów po fachu, ale i parafianom tez się nieźle obrywa. Dzieli się czasem bardzo kompromitującymi faktami, neguje sposób bycia innych kapłanów, wypomina im brak charakteru i wygodnictwo. Nie boi się wyciągnąć ciężkiego działa, nazwać rzeczy po imieniu, powiedzieć o swoich grzechach, pragnieniach i skrytykować wszystko co kłóci się z jego światopoglądem. Czytając niektóre fragmenty zastanawiałam się czy tutaj jakaś granica nie została przekroczona, czy środowisko księży nie będzie oburzone i zniesmaczone, czy nie powstanie jakiś konflikt. Mimo wszystko jestem pewna, że kilka osób za tą książką mogło się poważnie obrazić. Z drugiej jednak strony z pomiędzy tych odważnych słów bije mnóstwo cierpliwości i miłości do drugiego człowieka. Da się zauważyć, że na pytania odpowiada tu osoba z ogromnym powołaniem, która nie widzi rzeczywistości tylko w pozytywnych barwach, ale mimo wszystko naprawdę kocha to co robi w życiu. Wyczuwalny jest bunt, dosadność, ciętość języka, które skontrastowane są ze spokojem, religijnością, opanowaniem. Te dwa oblicza dodają tej osobowości mnóstwo fajnej autentyczności. Pokazują, że nie mamy tu do czynienia z ułożonym, pokornym i wyłącznie zachowawczym księdzem, a z człowiek z krwi i kości, który nie boi się mieć zdania odmiennego od innych. Na pewno poglądy autora nie pokrywają się z moimi, ale ta jego szczerość i prawdziwość sprawiła, że mam do nich po prostu wielki szacunek. Polecam każdemu z całego serca, bo pozycję tą czyta się bardzo szybko i łatwo, niemal jednym tchem. Interesujące poglądy, autentyzm, czasem kontrowersyjność, dużo śmiechu, a jeszcze więcej zadumy i refleksji. Książka z tych, które poszerzają horyzonty i będzie to doskonała propozycja dla wierzących, agnostyków i ateistów, bo przyzwoitość powinna być przecież ponad poglądami. 


*Grunt pod nogami. Jan Kaczkowski
Ksiądz Jan Kaczkowski to nie tylko Życie na pełnej petardzie, ale też setki kazań wygłoszonych w całej Polsce i poza jej granicami. Książka ta to wybór tych, które jego zdaniem najlepiej pokazują najbliższe mu tematy: wierność sumieniu, odwaga, wewnętrzna uczciwość, pokonywanie własnych słabości, budowanie bliskości i autentycznych relacji. Niezależnie od tego, czy były wygłoszone dla tłumów, które przychodziły na jego msze, czy dla pacjentów hospicjum w Pucku i ich rodzin, widzimy w nich księdza Jana, który dzieli się tym, co dla niego najważniejsze.
Zupełnie inna od poprzedniej, a jednak trochę podobna. Ta pozycja zawiera po prostu fragmenty Biblii oraz wygłoszone przez autora kazania. Myślę, że ta zapowiedź może budzić pewnego rodzaju dystans, ponieważ wiele osób zapewne znów spodziewa się patetycznego tonu i zupełnie niezrozumiałej treści pełnej górnolotnych określeń i banałów, które aż skrzypią w uszach. Z jednej strony rzeczywiście jest już nieco poważniej, ale z drugiej ksiądz Kaczkowski zachował w tych wypowiedziach swój bardzo charakterystyczny i zadziorny styl. Czasem jest bardzo poważny i nie ma u niego miejsca na żarty. Innym razem wplata do wypowiedzi jakąś anegdotę lub dodaje komentarz, po którym zapewne wierni z okrągłymi ze zdziwieni oczami oglądali się na siebie nie wiedząc jak mają zareagować. W takich chwilach wyobrażam sobie niedzielną mszę, panów pod krawatem i panie w najlepszych sukienkach, którzy przygotowani są na cotygodniowe kazanie z tych raczej odtwórczych, aż tu pojawia się ksiądz Kaczkowski ze swoich humorem, charakterystycznym stylem i dość luźnym słownictwem. Reakcje zapewne były skrajne, ale nawet sprzeciw jest tu lepszy od smętnego ziewania. Po prostu człowiek nie jest przyzwyczajony, że osoba w sutannie może mówić w sposób czasem tak inny, niesztampowy i kontrowersyjny. Mimo tych niezaprzeczalnych kontrowersji, da się wyczuć, że pewne granice nie zostają przekroczone i szacunek zostaje zachowany. Mimo wszystko tą książkową pozycję polecam osobom trochę bardziej zainteresowanych tematyką wiary. Podsumowaniem niech będzie moje stwierdzenie, że ta książka również jest warta uwagi, ale jednak jej ogólny wydźwięk jest bardziej poważny i skierowany do nieco innego grona czytelników.

2. Kupując te książki, wspierasz hospicjum.

To własnie jest argument, dla którego warto te książki kupić, a nie tylko przeczytać. Autor poświęcił dość dużo miejsca w obu pozycjach, aby opisać cały proces powstawania tego miejsca, a więc dzieli się sukcesami oraz trudnościami związanymi z powstaniem instytucji, o której więcej możecie przeczytać na stronie Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Przekazuje wspomnienia o osobach tam przebywających oraz ich rodzinach, opisuje codzienne życie tego miejsca, rozprawia o cierpieniu, reakcjach innych ludzi na jego działalność, a tym samym nawiązuje do swojej choroby i stara się zrozumieć jej sens i powód, dla którego go spotkała. Wyczuwa się tutaj ogromny szacunek autora, mnóstwo cierpliwości i prawdziwego współczucia. Jest to dość trudna w odbiorze część obu książek, ponieważ cierpienie i złe obrazy chcemy odsunąć od siebie jak najdalej, zapomnieć o nich i jak najdłużej udawać, że one praktycznie nas nie dotyczą. Jeśli nawet uznamy, że te pozycje nie są dla nas, nie odpowiadają poglądom, a czytanie ich nie sprawia żadnej satysfakcji, to przynajmniej uśmiechniemy się na myśl, że może za naszą sprawą ktoś czuł mniej bólu, miał właściwą opiekę i spotkało go coś miłego w tych ostatnich chwilach życia.


3. Śpieszmy się kochać ludzi... czyli o tym, że autora tych książek nie ma już wśród nas.

Jeśli mój czas choroby własnie dobija do czasu długiego przeżycia , to będę dziękował Niebiosom, jeśli przeżyję rok 2015 w dobrej kondycji. Jeśli zlitowałaby się nade mną Opatrzność i dorzuciła jeszcze pół roku, tak żebym zobaczył wiosnę 2016 roku, to będę megaszczęśliwy.
Bardzo dziwnie czyta się te  słowa z wiedzą, że właśnie od wiosny 2016 Jana Kaczkowskiego nie ma już z nami. Konfrontacja tej wypowiedzi z rzeczywistością zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a wam życzę równie mocnych odczuć jeśli te książki trafią w wasze ręce. Jan Kaczkowski sam powtarzał, że człowiek jest tylko biologią i w końcu przecież musi się popsuć. Tym bardziej czytanie o jego chęci przeżycia ostatnich chwil jak najlepiej, chwyta za serce i zdecydowanie daje do myślenia. Wydaje mi się, że nawet nie potrzebne tu jest jakieś podsumowanie, bo czasem po prostu trzeba na chwilę zatrzymać się i zastanowić nad życiem, mimo że to stwierdzenie trąci niezłym banałem. Nie jestem zwolenniczką umartwiania się i egzystowania w permanentnym smutku, ale dla komfortu psychicznego czasem warto skontrastować swoje lekkie życie z nieco cięższym tematem.

Słyszeliście o tych książkach? Jaki macie stosunek do takiej tematyki?

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy