wtorek, października 11, 2016

Jaki peeling do twarzy wybrać? Porównanie trzech produktów o różnych właściwościach.

Peelingu zdecydowanie nie może zabraknąć wśród moich kosmetyków. Uwielbiam to uczucie miękkiej cery i niesamowitej gładkości, które pojawia się tuż po złuszczającym zabiegu. Oczywiście aksamitna skóra to ogromna przyjemność, ale jednak nie należy do niej dążyć za wszelką cenę. Jakiś czas temu uczestniczyłam w spotkaniu z dermatologiem, który nie pozostawił mi żadnych złudzeń. Peeling jest świetnym kosmetykiem, ale tylko stosowany oszczędnie odpowiednio dba o skórę. Jedynie posiadaczki cery nieprzysparzającej żadnych problemów (o ile takie istnieją) mogą sobie pozwolić na nieco częstsze kontakty z tym kosmetykiem. Reszta powinna trzymać ręce z daleka od twarzy, uzbroić się w porządną dawkę cierpliwości i ze wszelkiego rodzaju scrubami mieć styczność raz na jakiś czas. Dla kobiety kochającej kosmetyki brzmi to zdecydowanie jak sroga kara za grzechy na zakupach.

Dzisiaj spośród szerokiej gamy kosmetyków peelingujących postanowiłam wybrać trzy o zupełnie innych właściwościach, aby je rzeczowo porównać, wyciągnąć wnioski na ich temat i ostatecznie zastanowić się dla kogo są, a komu raczej nie przypadną do gustu. Prawda jest taka, ze to dość inwazyjne produkty, które nieumiejętnie lub bezmyślnie stosowane mogą wyrządzić sporo krzywdy. Najlepiej więc zapoznać się z ulotką dołączoną do... a może lepiej posłuchać intuicji i własnego ciała, bo ono zawsze wysyła sygnały jeśli dzieje mu się krzywda. Kosmetyki to świetny wynalazek, ale też wytwór niedoskonałego człowieka, który dzięki nim nigdy nie stanie się ideałem. Ostatnie zdanie radzę zapamiętać i przypomnieć je sobie podczas krytycznego oceniania się w lustrzanym odbiciu.

PEELING GRUBOZIARNISTY 

See See - Pieniący się scrub do twarzy
Nowatorskie połączenie żelu oczyszczającego z delikatnym peelingiem. Zawiera mikrogranulki z naturalnej luffy, które masują skórę i jednocześnie usuwają z niej zanieczyszczenia. W ten sposób żel dokładnie oczyszcza skórę, nie wysuszając jej.
Jak sama nazwa wskazuje jest to produkt, w którym muszą być zanurzone drobinki o dość dużych gabarytach. Mogą być słabo widoczne lub może być ich niewiele, ale najczęściej ich działanie jest bardzo intensywne i mi często przypomina chociażby solne scruby do ciała, po użyciu których skóra jest rzeczywiście niesamowicie wygładzona, ale i czasem zaczerwieniona po bardzo intensywnym masażu. Na udach ten efekt nie budzi większego zdziwienia, ale na twarzy nie jest już pożądany. W przypadku kosmetyku See See przy pierwszym kontakcie wrażenie jest takie, że drobinek jest po prostu mało. To jednak tylko pozory, bo tak naprawdę w płynie mikrogranulki z naturalnej lufy są słabo widoczne, ale bardzo szybko po rozprowadzeniu kosmetyku na skórze da się odczuć ich działanie. Oczywiście przy stosowaniu takiego typu produktów należy uważać z intensywnością oraz częstotliwością stosowania takiego zabiegu. Uważam, że jeden raz w tygodniu to zdecydowanie jak bardziej przemyślana częstotliwość. W kwestii innych właściwości tego produktu warto wspomnieć, że peeling ten jest jednocześnie żelem myjącym, posiada rzadką konsystencję, żółtawą barwę i świeży zapach, który kojarzy mi się z nutami z męskich perfum. Jestem wielką fanką tego typu peelingów ze względu na siłę złuszczania i natychmiastowe efekty. Po takim zabiegu cera co prawda nie jest dramatycznie napięta, ale prosi o zastosowanie jakiegoś nawilżającego kremu, bo mimo wszystko takie drobinki mogą ją trochę nadwyrężyć. Nie mniej jednak muszę wspomnieć, że nie jest to propozycja dla cer wrażliwych i delikatnych. Na taki kosmetyk powinny decydować się osoby bez większych problemów ze skórą lub takie, które chcą przeprowadzić taki intensywny zabieg raz na jakiś czas.

>>> Moja opinia na temat kosmetyków See See z minerałami z Morza Martwego >>>

PEELING DROBNOZIARNISTY

Naobay - Moisturizing peeling
Peeling delikatnie złuszcza skórę twarzy, usuwając martwe komórki naskórka i zanieczyszczenia, a także redukuje zmarszczki. Zawiera oliwę z oliwek, masło shea oraz olej ze słodkich migdałów i ekstrakt z Gotu Kola, które koją skórę po wykonanym peelingu.
Oczywiście wśród produktów drobnoziarnistych znajdują się kosmetyki zarówno bardzo intensywnie złuszczające jak chociażby te z korundem (który swoim działaniem bije na głowę niejeden peeling gruboziarnisty), ale i takie o dość delikatnym działaniu i na takim produkcie właśnie chciałabym się teraz skupić. W wypadku kosmetyku Naobay płyn jest nieco gęstszy, trochę kremowy, a brązowe drobinki są bardziej widoczne, ale i zdecydowanie mniejsze i bardziej łagodne dla skóry. Peelingującą rolę pełnią maleńkie fragmenty łupinek, ale dopiero przy intensywnym pocieraniu skóry można rzeczywiście poczuć ich moc. Podczas standardowego mycia zachowują się bardzo łagodnie, więc peeling ten sprawdzi się również u osób o wrażliwej i delikatnej cerze. Myślę, że dwa zabiegi w tygodniu zdecydowanie będą optymalne, bo spełnią swoją rolę i nie spowodują żadnych niepokojących zmian na skórze. Poza tym jest to kosmetyk nawilżający, więc po umyciu skóry nie czuć żadnego dyskomfortu i nie ma się wrażenia, że krem jest tutaj niezbędny. To wszystko spowodowane jest wypełnieniem tego produktu różnymi masłami i olejkami, które zostawiają subtelną powłokę na skórze, która zapobiega przesuszeniu, pielęgnuje i sprawia, ze uczucie ściągnięcia się tutaj nie pojawia. Na koniec wspomnę jeszcze o lekko cytrusowym zapachu, sporej wydajności i ogólnym wrażeniu, że to produkt, który ma szansę zaskarbić sobie sympatię wielu osób ze względu na swoją delikatną naturę.


PEELING ENZYMATYCZNY

Bandi - Subtelny peeling enzymatyczny
Subtelny peeling polecany do cery wrażliwej i delikatnej, skłonnej do podrażnień. Preparat zawiera specjalny kompleks enzymatycznych białek ze ścian komórkowych drożdży bogatych w witaminy z grupy B, który delikatnie oczyszcza cerę, redukuje zaskórniki i zapobiega ich powstawaniu.
Na koniec mam do przedstawienia zupełnie inny produkt, ponieważ jest to peeling pozbawiany jakichkolwiek drobinek złuszczających. Działa dzięki enzymatycznym białkom ze ścian komórkowych drożdży, które rozpuszczają warstwę rogową naskórka. Wszystko to brzmi nieco naukowo i trochę niepokojąco, ale sam produkt działa banalnie. Peeling ten po prostu należy rozsmarować na skórze twarzy omijając okolice oczu, a po 15 minutach zmyć ciepłą wodą. Dodam jeszcze, że sama substancja ma gęstą strukturę, żółtawy kolor i średnio atrakcyjny zapach, który od razu przypomina mi aromat drożdży. Stosowałam już wiele tego rodzaju peelingów i najczęściej te produkty pachną w we właśnie taki przeciętny sposób. Ten akurat kosmetyk pochodzi z linii do cer wrażliwych, więc podczas jego stosowania nie towarzyszyło mi żadne podrażnienie lub mrowienie. Jednak peelingi enzymatyczne z dodatkiem chociażby enzymów owocowych mogą czasem zapewniać takie niewielkie efekty uboczne. Poza tym stosowanie innych tego typu produktów czasem jest pracochłonne, bo producenci radzą nałożyć peeling, odczekać trochę, zrobić masaż i znowu dać chwilę enzymom na działanie. Najwyższa pora przejść teraz do ostatecznych rezultatów. Po zmyciu produktu i osuszeniu cery da się wyczuć bardzo przyjemną gładkość i miękkość naskórka. Nie jest efekt jak po gruboziarnistym peelingu, gdzie skóra jest wygładzona do granic możliwości, a mamy do czynienie z takim racjonalnym następstwem. Poza tym cera prezentuje się bardzo zdrowo, nie ma na niej zaczerwienień związanych z jakimiś mikro urazami mechanicznymi, a poz tym taki rodzaj peelingu zdecydowanie najlepiej rozprawia się z zanieczyszczonymi porami. Oczywiście nie usuwa tego defektu całkowicie, ale w moim odczuciu coś tu się dzieje, nie tak jak w przypadku tarcia skóry granulkami. Zdecydowanie jest to propozycja dla osób posiadających problematyczną cerę lub z jakichś powodów nielubiących klasycznych peelingów. Ten produkt działa łagodnie, ale bardzo skutecznie, więc 1-2 zabiegi w tygodniu stanowczo wystarczą. 

PODSUMOWANIE

Jak już pisałam jestem wielką fanką peelingów i samo ich stosowanie sprawia mi wielka frajdę. Moja cera nie jest szczególnie wrażliwa, więc z przyjemnością sięgam po każdy rodzaj produktu złuszczającego. Jeśli jednak miałabym komukolwiek doradzić wybór odpowiedniego kosmetyku to na początku poleciłabym wersję enzymatyczną, która nie wiąże się nawet z najdrobniejszymi urazami mechanicznymi. Na drugim miejscu są peelingi o dość delikatnych granulkach, które pozwolą na nieinwazyjny zabieg. Ostatnie są u mnie peelingi gruboziarniste, które dają najlepsze efekty wygładzające, ale ich stosowanie obarczone jest największym ryzykiem powstania jakichś nieprzyjemnych zmian na skórze. Spośród tych trzech propozycji najbardziej polubiłam Bandi za skuteczność, delikatność, redukcję zanieczyszczeń porów i uczucie naprawdę miękkiej skóry. Na drugim miejscu jest See See, który porządnie złuszcza i dodatkowo myje, ale jednak to mechaniczne złuszczanie i środek myjący sprawiają, że cera może być nieco przesuszona i napięta. Na trzecim miejscu uplasował się Naobay, któremu w sumie nie mogę niczego zarzucić. Jest delikatny, ładnie peelinguje twarz i dzięki olejkom pozostawia wrażenie nawilżonej twarzy, ale na jego miejsce wolałabym chyba jednak wybrać wersję enzymatyczną. Zdecydowanie każdy ma szansę wyłonić tutaj jakiegoś swojego faworyta.

Jakie rodzaje peelingów lubicie najbardziej? Macie może jakichś swoich faworytów godnych polecenia?

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy