Czy ciało może wyglądać perfekcyjnie nawet w środku zimy? Z pewnością tak jeśli nie wymagamy od niego rzeczy niemożliwych i stawiamy na naturalność. Jednak każdy jest świadomy, że aktualny okres rządzi się swoimi prawami i chyba wszystkim raz na jakiś czas doskwierają problemy z szarym kolorytem skóry, suchością lub brakiem blasku. Można oczywiście nie zaprzątać sobie tym głowy, bo przecież nie dla każdego opalenizna lub brak przebarwień są synonimami atrakcyjności. Jeśli jednak pewne niedoskonałości skóry są dla nas problemem to zawsze można pokusić się o subtelny retusz, który ładnie pokreśli zadbaną skórę i odwróci uwagę od tego na czym niekoniecznie lubimy skupiać uwagę swoją i innych. Co prawda nie jestem zwolenniczką zbyt intensywnego makijażu, a tym bardziej konturowanie ciała i nakładanie na nie pełnego kamuflażu wywołuje u mnie raczej pobłażliwy uśmiech, ale jeśli ktoś czuje pewnego rodzaju dyskomfort i chce nieco podkręcić wygląd swojej skóry na nogach lub ramionach, to dzisiaj z chęcią pokażę kilku kosmetycznych pomocników, którzy już nie jedno blade ciało wybawili z opresji!

SUCHE OLEJKI

Magia tych kosmetyków polega przede wszystkim na niezwykłości ich konsystencji, która początkowo wydaje się oleista, ale po nałożeniu na skórę nie tworzy lepkiej i nieprzyjemnej warstwy. Z tego też powodu są idealne do szybkiego wygładzenia ciała i nadania mu subtelnego połysku i odrobiny zapachu, bo są to zwykle kosmetyki dość mocno perfumowane. Co prawda ciało nie jest całkowicie suche, ale w takim stopniu przykryte delikatną warstewką, że nie przeszkadza to chociażby podczas noszenia ubrań, co może być skomplikowane w przypadku klasycznych tłustych olejków. Najbardziej lubię w tych produktach to, że dają genialny połysk na skórze, który moim zdaniem najlepiej wygląda na nogach, bo nawet jeśli nie są idealne to takie rozświetlenie potrafi wydobyć z nich naprawdę wiele dobrego. Suche olejki to zdecydowanie mój numer jeden w kwestii przygotowywania ciała na jakąś ważną okazję. Oczywiście to też pewien rodzaj retuszu, bo taka warstewka na skórze sprawia, że ciało wygląda na bardziej nawilżone i zadbane, a jak z tym jest naprawdę to wiemy już tylko my. 

Nuxe - Huile Prodigieuse
Zamknięty w naprawdę pięknym flakonie przypominającym dobre perfumy. Opisując ten produkt nie można zapomnieć o jego zapachu, który jest bardzo intensywny, głęboki, wielowymiarowy i elegancki. Z jednej strony można zachwycać się tą jego skomplikowaną mieszanką, ale z drugiej jednak mocne orientalne nuty zapachowe mogą  nie każdemu przypaść do gustu, tym bardziej, że długo pozostają na skórze. Jeśli zastosujemy go na całe ciało to powinniśmy przemyśleć  kwestię doboru perfum, bo jednak połączenie tego aromatu z innym wymaga głębszego zastanowienia. Sam olejek jest już kosmetykiem kultowym i to chyba na nim wzorują się inne marki. Nie dziwi mnie to, ponieważ lubię jego konsystencję, otulanie skóry i ogólny efekt, który utrzymuje się dość długo. Po jakimś czasie subtelny połysk znika, ale skóra jest nadal miękka i świetnie wygładzona. 

Indigo -  Arome 99 olejek arganowy
Producent nie określił go mianem produktu suchego, ale uważam, że wykazuje taką właściwość. Oczywiście nie wygląda już tak bardzo ekskluzywnie, ale również sprawdza się przed wszelkiego rodzaju okazjami wymagającymi odsłonięcia nieco więcej ciała. Po aplikacji nie zachowuje się jak tłusty olej, a pozostawia przyjemną warstwę, ładny połysk oraz bardzo perfumeryjny i niezwykle słodki aromat. Ta mieszanka jest już zdecydowanie  bardziej uniwersalna niż poprzednia, ponieważ to taki głęboki, aczkolwiek mniej rozbudowany zapach. W tym wypadku również nałożenie tego olejku na całe ciało skutkuje bardzo wyraźną łuną zapachu i długotrwałym efektem wygładzenia ciała, które pod taką warstwą wygląda po prostu lepiej.

Mary Kay - Cityscape suchy olejek
Zamknięty w zdecydowanie najmniej atrakcyjnym opakowaniu i nieco różniący się od poprzednich propozycji. Konsystencja jest znacznie rzadsza i na pierwszy rzut oka nie da się stwierdzić, że jest oleista. Dopiero po roztarciu na skórze można dostrzec, że jest to suchy olejek pozostawiający lekką poświatę na skórze, aczkolwiek nie jest to już efekt tak intensywny jak w przypadku dwóch poprzednich kosmetyków. Również zapach jest jest znacznie mniej intensywny, ale dla mnie jest chyba najbardziej przyjemny ze wszystkich. Kojarzy mi się z perfumami, które pozostawiają na skórze wyraźny, ale niedominujący zapach. Mimo wszystko ten olejek działa najsłabiej, bo faktycznie przyjemnie wygładza, ale połysk jest już znacznie mniej zauważalny.

KOSMETYKI Z POŁYSKUJĄCYMI DROBINKAMI

To dość ryzykowne produkty, które należy dozować  z umiarem, ponieważ nie trudno z nimi przesadzić i otrzeć się o kicz, który w sumie w okresie karnawału nie jest niczym niespotykanym. Nie mniej jednak ja tego rodzaju produkty wybieram jedynie do zaakcentowania i rozświetlenia niektórych elementów ciała jak chociażby ramiona i dekolt. Najważniejsze jest dla mnie, aby ilość drobinek nie była przesadzona, a ich niewielkie rozmiary ładnie mieniły się na skórze, a nie nachalnie przyciągały wzrok. Tego typu połyskujące elementy mogą być częścią wszelkiego rodzaju balsamów lub olejków, które są raczej jednorazowymi kosmetykami, bo szczerze mówiąc nie czuję potrzeby, aby tego typu stosować na co dzień. Chyba najlepszym podsumowaniem tej grupy kosmetyków, będzie umiar i zdrowy rozsądek! 

Pat&Rub - Olejek rozświetlający
Po wydobyciu z opakowania przypomina płynne złoto. Konsystencja jest raczej rzadka i mieni się milionem złotych drobinek. Zapach raczej jest dość neutralny, a sam kosmetyk dzięki połączeniu połyskujących elementów z olejkiem sprawia, że ten kosmetyk to takie 2 w 1. Ta ilość błyskotek może początkowo przerażać, ale po nałożeniu na skórę efekt nie jest już tak bardzo intensywny, wygląda naprawdę subtelnie, elegancko i na pewno nie kiczowato, a o to obawiałam się najbardziej. Poza tym oleista struktura świetnie wygładza ciało, które jest znacznie miększe i fantastyczne w dotyku. Ten produkt zdecydowanie może zastąpić suchy olejek, balsam oraz inny produkt z brokatem, bez którego chyba żadna karnawałowa impreza nie może się obejść.

Mary Kay - Nabłyszczający spray do ciała  
Jego zapach polubiłam od samego początku, bo uwiodło mnie to cukierkowe połączenie, które jest bardzo przyjemne, kobiece  i najważniejsze, że niemęczące. Buteleczka przypomina raczej kosmetyk dla małej dziewczynki, a płyn wewnątrz wydaje się wręcz nasycony milionem połyskujących drobinek, co może trochę niepokoić zagorzałych minimalistów. Po nałożeniu na skórę efekt nie jest taki jak w przypadku olejków, bo płynna konsystencja szybko znika, a na ciele pozostają jedynie drobinki i to w niewielkiej ilości. To raczej propozycja dla osób, które lubią wyraźny zapach na skórze oraz subtelne wykończenie w postaci gdzieniegdzie mieniącego się brokatu. W tym przypadku jednak wygrywają względy zapachowe tego produktu, a nie jego właściwości rozświetlające.

KOSMETYKI BRĄZUJĄCE

Nie każdy lubi mocno opalone ciało i ja również nie należę do grona zagorzałych fanów ciemnej skóry. Nie mniej jednak nie jestem też jakąś fanatyczną przeciwniczką słońca, więc moja karnacja zwykle nie jest porcelanowa. U mnie największym problemem są nogi, których skóra ma niezbyt ładny koloryt, a poza tym widoczne są na nich wszelkiego rodzaju przesuszenia oraz przebarwienia. Na co dzień zdecydowanie nie sięgam po wszelkiego rodzaju kosmetyki brązujące, ale jednak niektóre okazje są idealne, aby przetestować coś nowego na sobie. Tutaj możemy wybierać spośród kosmetyków, które znacznie zmienią ocień skóry lub jedynie lekko ją zabarwią. Poza tym są takie działające przez dość długi okres czasu lub zmywalne. Ja bardziej skłaniam się w kierunku tych drugich, bo chyba każdy dobrze wie, że nie warto eksperymentować tuż przed ważną imprezą.

Pat&Rub - Balsam koloryzująco rozświetlający 
Jest produktem, który możemy użyć rano, a wieczorem zmyć go ze skóryMa bardzo lekką konsystencję, która jest trochę jak pianka i bardzo przyjemnie rozprowadza się na skórze.  Przypomina nieco balsam, który został połączony z podkładem, ponieważ delikatnie barwi skórę, wyrównuje jej barwę, ale efekt jest bardzo subtelny i nie da się za pomocą tego produkty zakryć jakichś większych zmian, choć na pierwszy rzut oka jego struktura może wydawać się bardzo kryjąca. Niewątpliwa zaletą jest fakt, że szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Poza tym również posiada drobinki rozświetlające, które są bardzo niewielkich rozmiarów i tworzą raczej taflę połysku na skórze i nie dają efektu ciała posypanego brokatem. Zapach raczej zaliczyłabym do grupy tych neutralnych, bo ni zrobił na mnie specjalnego wrażenia. W tym balsamie najbardziej lubię jego wygładzającą konsystencję, lekkie krycie oraz rzeczywiste efekty, bo skóra nim pokryta po prostu wygląda lepiej i atrakcyjniej. Ciało jest subtelnie przyciemnione, a drobinki pięknie odbijają światło, więc nogi od razu wyglądają na zgrabniejsze.

Vita Liberata - Kosmetyki samoopalające
Dają zdecydowanie bardziej zauważalny i dłużej trwający efekt oplenizny. Możemy wybierać spośród produktów o bardzo ciemnym zabarwieniu lub praktycznie bezbarwnych i te pierwsze są moim zdaniem znacznie wygodniejsze, ponieważ dokładnie widzimy czy dokładnie i równo wmasowujemy produkt w ciało.  Ogólnie rzecz biorąc lubię te produkty za brak specyficznego aromatu, łatwą aplikację, równomierną opaleniznę, możliwość panowania nad jej intensywnością, trwałość i jej równomierne schodzenie. Jednak mimo wszystko są to kosmetyki wymagające przed ich użyciem prawidłowego przygotowania ciała, dokładnego przeprowadzenia zabiegu i po prostu zapoznania się z działaniem tego typu kosmetyków. Dzięki nim skóra ma ładny i niepomarańczowy koloryt, a niewielkie przebarwienia są ukryte. Uważam, że lekko przyciemnione ciało może naprawdę wyglądać atrakcyjnie i niewulgarnie. Zdecydowanie nie polecam nakładać ich pierwszy raz tuż przed ważną okazją, bo nawet te najlepsze produkty na źle przygotowanej skórze lub nałożone w nieprawidłowy sposób mogą wywołać  efekty odwrotne od zamierzonych, a przecież naszym głównym celem ma być świetna zabawa bez niepotrzebnych zmartwień.


Macie jakieś swoje ulubione kosmetyki podkręcające wygląd ciała tuż przed ważną imprezą? Które produkty z mojej listy wydają się wam najbardziej atrakcyjne?