To nie pędzie wpis pełen wartościowych porad lub górnolotnych przemyśleń, a lifestyle pełną gębą dla chwili zwyczajnej rozrywki. Nie omieszkam też polecić wam czegoś ciekawego, bo nawet w takie lekkie posty warto wpleść coś w pozytywny sposób przykuwającego uwagę. Od jakiegoś czasu metodą małych kroczków ogarniam moją przestrzeń życiową, staram się zorganizować każdy fragment mieszkania i kombinuję, aby wszystko uporządkować w sposób jak najbardziej wygodny właśnie dla mnie. Nie jest to jednak takie łatwe, bo zdecydowanie częściej rządzą mną dawne przyzwyczajenia, ale sukcesywnie z nimi walczę. Teraz chciałabym zaprosić was na przegląd rzeczy, które zawsze mam pod ręką przed snem i są to wyłącznie przedmioty, których używam. Nic z tych gadżetów nie znalazło się na mojej szafce nocnej przez przypadek i każdy spełnia bardzo ważną rolę. Mam nadzieję, że znajdziecie tutaj coś co was zainteresuje, a może mój patent zainspiruje was do lepszego zorganizowania przestrzeni wokół łóżka.

KOSMETYKI NA MOJEJ SZAFCE NOCNEJ

Panuje tutaj pełny minimalizm i jest to pięć produktów, których używam leżąc już w łóżku, ponieważ resztę zabiegów kosmetycznych wykonuję przed lustrem w łazience. Nie ma tutaj miejsca na jakieś przypadkowe kosmetyki, które tylko zajmują miejsce, brzydko wyglądają i do niczego nie są potrzebne. Kiedyś przy łóżku miałam duży zestaw różnego rodzaju produktów, używałam zaledwie kilku, a reszta po prostu się kurzyła, a ja wciąż powtarzałam sobie, że wszystkiego będę używała, a każdy przedmiot jest mi niezwykle potrzebny. Całe szczęście teraz do wszystkiego podchodzę na chłodno i już tak nie przywiązuję się do posiadania wszystkiego w każdym kolorze i zapachu.
  • Krem do rąk, balsam do ust oraz olejek do skórek. Ze względu na temperatury na zewnątrz, suche powietrze oraz kłopotliwą skórę ust oraz dłoni, te produkty są moim punktem obowiązkowym, aby ukoić naskórek oraz zregenerować i wygładzić usta. Używam ich zawsze i nawet totalne zmęczenie nie wygra z moim codziennym rytuałem.
  • Nierafinowany olej kokosowy Biolove, który może zastąpić wiele różnych kosmetyków. Spisze się w zastępstwie balsamu do ciała, serum na końcówki włosów lub specyfiku ratującego suche obszary skóry. Siłą rzeczy można nim nawet posmarować się od czubka nosa po pięty i nie trzeba od razu trzymać przy łóżku całej drogerii. Jedynym problemem może być fakt, że ten olej nie każdemu sprzyja i najpierw warto dokładnie poznać jak spisze się on w pielęgnacji konkretnego fragmentu ciała. Poza tym pachnie jak soczyste wiórki kokosowe, więc jego obecność może też być przyjemną aromaterapią tuż przed snem.
    >>> Przegląd kosmetyków marki Biolove >>>
  • Świeca do masażu Biolove, którą cenię za wielozadaniowość. Po pierwsze umili wieczór ciepłym płomieniem, po drugie wprowadzi nieco przyjemnego zapachu w swoim otoczeniu, a po trzecie zapewnia ciepły wosk, który można wklepać w skórę lub zrobić przyjemny masaż naszej drugiej połówce. Chyba nie ma lepszego pomysłu na zakończenia dnia, więc każdemu polecam ten niezwykły produkt, który jest tylko kosmetykiem, ale zapewnia o wiele więcej wrażeń niż standardowy produkt. Świeca jest też bardzo przystępna cenowo, więc tym bardziej jej zakup nie jest niczym ryzykownym.

GADŻETY, KTÓRE MAM ZAWSZE POD RĘKĄ

W tej kwestii również nie zagracam swojej przestrzeni i skupiam się na przedmiotach, których potrzebuję leżąc w łóżku i szykując się do snu. Niestety dość często właśnie w nocy myśli wirują mi w głowie, problemy nie pozwalając zasnąć, a mózg usilnie stara się przywołać wszystkie wspomnienia. W takich chwilach wolę się nie denerwować, więc staram się przekierować moją uwagę na coś zupełnie innego, a przedmioty poniżej są zdecydowanie pomocne, bo odprężają, pomagają się uspokoić i szybciej zasnąć.
  • Notes i ołówek, do zapisywania rożnego rodzaju pomysłów i planów. Jestem sową, więc zdecydowanie lepiej pracuje mi się wieczorem lub w nocy. Często podczas dnia staram się coś zrobić i zupełnie nie potrafię się skoncentrować, a w nocy wszystko przychodzi mi niezwykle łatwo i przyjemnie. Leżąc w łóżku zwykle wszelkiego rodzaju planowanie następnego dnia nie sprawia mi najmniejszego problemu i bardzo szybko potrafię stworzyć coś z niczego.
  • Kominek i woski zapachowe, które odprężają mnie przyjemnym zapachem oraz migającym płomieniem świeczki. Zdążyłam sprawdzić już wiele marek i mam swoich ulubieńców, a aktualnie sprawdzam co ma do zaoferowania marka Bolsius i już teraz mogę wam napisać, że zapachy są bardzo intensywne i mocne, aczkolwiek brakuje mi w tych aromatach nieco głębi i wielowymiarowości, bo wanilia jest po prostu słodką wanilią, a cynamon cynamonem. Oczywiście możemy mieszać wszelkiego rodzaju warianty i dzięki temu tworzyć coś nico bardziej skomplikowanego. Nie mniej jednak cena jest bardzo przystępna i możecie spróbować jak spodoba wam się ta propozycja.
    >>> Yankee Candle, Kringle Candle, WoodWick, a może Busy Bee? Które woski zapachowe są najlepsze? >>>
  • Muminkowy kubek Murla, a w nim jakaś pyszna herbata, bo zdecydowanie jestem od takowej uzależniona i uwielbiam poznawać nowe smaki i wieczorem bardzo trudno zasnąć mi bez jakiejś pysznej mieszanki. Z drugiej strony w głębi duszy jestem też dzieckiem, które nie wyrosło z bajek i na widok niektórych kreskówek naprawdę świecą mi się oczy. Poz tym uwielbiam tego typu zabawne przedmioty, bo przecież nie zawsze wszystko musi być tak całkiem serio.
  • Książki, które po prostu w łóżku czyta mi się najlepiej. Zdecydowanie uwielbiam ten mój rytuał kończenia dnia z przyjemną lekturą. czytam wszystko co wpadnie w moje ręce i czasem na szafce obok łóżka leży książka historyczna, kryminał i mniej lub bardziej wartościowy poradnik na temat życia. Poza tym nawet jeśli książka jest beznadziejnie nudna to i tak ją przeczytam, bo inaczej mam wrażenie, że tak się po prostu nie robi. Aktualnie jednak mam na mojej szafce bardzo ciekawe tytuły. 'Dzień dobry. Śniadania z Małgosią Mintą", uwielbiam za przepiękne zdjęcia i banalnie proste pomysły na coś pysznego. Jeśli następnego nie muszę wcześnie wstawać to uwielbiam wieczorem planować sobie pyszne śniadanie. Uwielbiam jeść i jest to jedna z największych przyjemności w moim życiu, więc tego typu tytuły dają mi mnóstwo pozytywnych inspiracji. Druga pozycja to "Skin coach" Bożeny Społowicz, którą mam od kilku dni i i już wiem, że to naprawdę interesująca książka i każda entuzjastka pielęgnacji oraz zdrowego stylu życia powinna po nią sięgnąć. Za jakiś czas na pewno napiszę o niej nieco więcej, ale już teraz muszę wsponieć, że jest to lektura bogata w mnóstwo interesujących zagadnień, ale opisanych przystępnym językiem. Nie jest to, więc kolejna piękna książka o niczym, a naprawdę warta uwagi pozycja z przekazem i w wyjątkowo pięknej oprawie.

JAK PRZECHOWUJĘ KOSMETYKI?

Moim zdaniem nie ma nic fajnego w rzędzie stojących obok siebie tubek i słoiczków. O ile w łazience niekoniecznie mi przeszkadzają, ale ustawione na wszelkiego rodzaju półkach w całym mieszkaniu tworzą tylko wrażenie bałaganu. Oczywiście kosmetyki z szafki nocnej możemy schować do szuflady, ale jeśli nie mamy takiej możliwości to najlepszym pomysłem będzie skrytka miła dla oka jak chociażby ozdobne pudełko. Ja swoje produkty o pielęgnacji przechowuję w opakowaniu, które do złudzenia przypomina książkę. To pudełeczko było częścią zestawu upominkowego i jak zwykle bywa z takimi produktami najpierw budzą one ogromne zainteresowanie, a potem okazuje się, że tak naprawdę nie są nam do niczego potrzebne i tylko zagracają przestrzeń. Mi jednak udało się je genialne wykorzystać, ponieważ znajdują się w nim kosmetyki, które już nie stoją na widoku i wreszcie moja szafka nocna wygląda na ogarniętą. Uwielbiam takie tanie i niezawodne patenty!

Co jeszcze znajduje się na waszych szafkach nocnych? Jakie macie pomysły na ukrywanie niektórych przedmiotów?