Nie mam cery pięknej jak z obrazka i przez wiele lat towarzyszyły mi różnego rodzaju formy trądziku, więc zdążyłam już przebrnąć przez niezliczone ilości wszelkiego rodzaju specyfików do pielęgnacji problematycznej cery. Były to produkty drogeryjne, apteczne lub własnoręcznie tworzone, takie obchodząc się z moją skórę łagodnie, ale i potrafiące przysporzyć mi nie lada problemów. Moja cera nadal nie wygląda tak jakbym chciała, ale wychodzę z założenia, że pewne rzeczy zależą od czynników genetycznych, a nie stosowanych kosmetyków lub rodzaju pielęgnacji. Jeśli miałabym spośród tych ogromnych ilości produktów wybrać coś zasługującego na uwagę to byłaby to linia Effaclar od La Roche-Posay, która od samego początku zdobyła moje zaufanie i po kilkunastu latach nadal znajduje się w mojej kosmetyczce i nie zanosi się, aby jakiekolwiek inne kosmetyk i zdeklasowały te produkty. Dzisiaj z wielką przyjemnością przestawię wam trzy produkty z linii Effaclar, spośród których dwa są stałymi punktami w mojej codziennej pielęgnacji, a jeden nie do końca sprawdził się na mojej cerze. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że naprawdę warto poznać te kosmetyki, ponieważ istnieje ogromna szansa, że poprawią jakość waszej skóry i zredukują ilość różnego rodzaju zmian, które często pojawiają się na cerach tłustych, mieszanych, problematycznych oraz trądzikowych.


LINIA EFFACLAR LA ROCHE-POSAY

Należą do niej produkty profesjonalne dostosowane do każdego rodzaju skóry trądzikowej. Są to kosmetyki dermatologiczne, dostępne w aptekach lub u lekarzy i w taki też sposób trafiły do mnie, ponieważ poleciła mi je moja kosmetolog. Do tej pory sprawdziłam trzy kremy, o których napiszę dzisiaj, żel o mycia, który bardzo lubię ze względu na dokładne mycie i usuwanie wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń oraz działanie dopełniające kurację innymi kosmetykami z tej linii oraz płyn micelarny, który spełnił swoje działanie, ale nigdy też nie stał się moim ulubieńcem i zawsze traktowałam go dość neutralnie. Poza tym w asortymencie marki jest też tonik zwężający pory, punktowy preparat na zapalne zmiany oraz krem nawilżający przeciw błyszczeniu skóry i kojący krem nawilżający do skóry tłustej i te dwa ostatnie kosmetyki w tym momencie najbardziej mnie interesują i zapewne niedługo któryś z nich do mnie trafi. 

EFFACLAR DUO (+)

Krem ten poznałam ponad dziesięć lat temu i od razu wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Po pierwsze ma delikatny zapach, a po drugie jego konsystencja jest wręcz wymarzona. Po tego typu kosmetyki najczęściej sięgają osoby posiadające skórę wytwarzającą duże ilości sebum, więc wszelkiego rodzaju tłuste formuły i lepkie warstwy są moim zdaniem pomyłką. Ja sama czasem czytam gdzieś, że dany produkt szybko i dokładnie się wchłania, ale na mojej cerze tak się nie dzieje i krem tworzy ciężką warstwę. Z kolei ten produkt posiada bardzo lekką i delikatną strukturę, która wchłania się u mnie do zera w ciągu kilku minut, więc jest to dla mnie strzał w dziesiątkę! Skóra trądzikowa często bywa podrażniona i nadwyrężona, a ten krem działa jak balsam łagodzący, uspokaja cerę, zmniejsza zmiany i sprawia, że skóra od razu wygląda lepiej. Oczywiście nie jest to żaden cudowny kosmetyk i na widoczne zmiany trzeba trochę poczekać. 

  • Po pierwszym zastosowaniu zdecydowanie widać, że skóra wygląda lepiej, staje się matowa, nie jest obciążona i podrażniona. Czuję, że ten krem ją odświeża i po prostu sprawia, że wizualnie prezentuje się ona lepiej. Nigdy też nie zaobserwowałam żadnego ściągnięcia, przesuszenia lub zaczerwienienia. 
  • Po paru użyciach widoczna jest redukcja widoczności porów, które są chyba moim największym problemem, a po zastosowaniu tego kosmetyku zmniejszyły się o połowę, co jest dla mnie ogromnym sukcesem. 
  • Po kilku tygodniach zauważyłam pozytywną zmianę ilości wszelkiego rodzaju zmian trądzikowych i wyprysków. Oczywiście pojawiały się jakieś punkty zapalne, ale były mniejsze i goiły się szybciej. Cera się widocznie wygładziła i nadal nie jest jak z okładki, ale  mojego punktu widzenia różnica jest znaczna.
Krem ten stosowałam kiedyś na dzień, ale teraz znalazłam dla niego świetne zastępstwo i aktualnie aplikuję go wyłącznie na noc. Jedyną jego wadą może być fakt, że osoby potrzebujące nieco więcej nawilżenia mogą być lekko rozczarowane, ale w porównaniu z ogromną ilością pozytywnych aspektów ten minus nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Za złuszczanie odpowiada w nim LHA oraz kwas salicylowy, matowienie zapewnia z kolei cynk oraz krzemionka. Z kolei właściwości przeciwzapalne zapewnia tutaj witamina B3. Warto też wspomnieć, że produkty tej marki tworzone są na bazie wody termalnej, która koi, odpręża i łagodzi wszelkiego rodzaju podrażnienia. Producent zapewnia też o redukowaniu przebarwień, za które ma być odpowiedzialny procerad i to właśnie on zapewnił ten (+) w nazwie. Nie mniej tą właściwość określiłabym jako takie uzupełniające działanie, ponieważ nie jest to kosmetyk, którego główną rolą będzie redukcja blizn, a jedynie ochrona przed ich powstawaniem. Podsumowując jest to moim zdaniem kosmetyk, który powinna sprawdzić każda osoba z cerą trądzikową, bo bije na głowę tego typu produkty innych marek dostępne w drogeriach lub aptekach.

EFFACLAR  K (+)

Od opisywanego przeze mnie poprzednika wyróżnia go na pierwszy rzut oka aluminiowa tubka, która jest ciekawym rozwiązaniem z tego względu, że do kremu nie dociera powietrze. 
Stał się moim ulubionym kremem na dzień, ponieważ:


  • Jest przyjemnie lekki i wchłania się jeszcze szybciej niż Effaclar Duo (+), bo w zaledwie kilka sekund dzięki czemu od razu po aplikacji można bez obaw nałożyć na niego makijaż.
  • Pozostawia skórę zupełnie matową. Ważną jego rolą jest redukowanie ilości sebum, ale tutaj sprawa nie jest do końca prosta. Z jednej strony rzeczywiście daje skórze piękny mat, ale z drugiej nie zgodzę się, że utrzymuje się on przez 8 godzin. Nie jest o dla mnie czynnik dyskwalifikujący, bo jeszcze żaden kosmetyk nie działał u mnie aż tak bardzo rewolucyjnie.
  • Jest kremem do cery problematycznej, więc w ciągu dnia dba o zdrowy wygląd mojej twarzy, a nie tylko upiększa ją wizualnie. 
Jeśli przyjrzymy się nieco bardziej składowi to od razu nasuną się nam wnioski, że kosmetyk ten będzie działał nieco inaczej niż Duo i trochę wolniej, ponieważ nie zawiera chociażby niacynamidu, a i inne składniki aktywne znajdują się nieco dalej w składzie. Tak jak Duo zawiera LHA kwas salicylowy oraz krzemionkę, która jest tutaj w innowacyjnej formule. Z drugiej strony sam producent na pierwszym miejscu stawia tutaj zapewnienia o matowieniu skóry, a nie redukcji zmian trądzikowych, więc osoby z większymi problemami powinny raczej zdecydować się na Effaclar Duo (+). Warto też wspomnieć, że kosmetyk ten zawiera delikatną formę retinolu, który działa na skórę przeciwzmarszczkowo, więc również kobiety bardziej dojrzałe, a nadal mające problemy z trądzikową skóra mogą być usatysfakcjonowane.  Został też udoskonalony poprzez dodanie do nazwy (+), a do jego składu antyoksydantów w postaci witaminy E i karnozyny, które mają wpływać na zredukowanie kolejnych procesów powodujących ostatecznie nadprodukcję sebum i powstawanie zaskórników. Aktualnie nie wyobrażam sobie, abym mogła rano nałożyć pod makijaż jakiś inny typ produktu, ale i Effaclar Duo też spełniła się w tej roli i nie trzeba od razu kupować tych dwóch  w sumie podobnych do siebie kosmetyków.

EFFACLAR DUO (+) UNIFIANT

Miał to być mój sposób na lepszy wygląd cery, ale jednak moja skóra zupełnie nie potrafiła się zgrać z tym kosmetykiem, a szkoda, bo makijaż oraz pielęgnacja w jednym to świetne zestawienie. Pod względem składu miał być to Effaclar Duo będący dodatkowo kremem koloryzującym, który wyrówna odcień skóry, subtelnienie zamaskuje delikatne zmiany, ale zdecydowanie nie ukryje tych większych i bardziej widocznych. To raczej propozycja dla osób, które nie potrzebują mocnego krycia i lubią taką subtelną warstwę na skórze. Posiada ten sam świeży zapach co pozostałe produkty z linii, jest także lekki i łatwo nakłada się na go skórę. Jednak nie uznałabym, że jest to barwna wersja Effaclar Duo, ponieważ rożni się od niego pod pewnymi bardzo istotnymi dla mnie względami. Tym razem najbardziej ważny nie jest jego skład, a kwestie które można ocenić gołym okiem. 
Podczas używania zauważyłam dwa istotne problemy:

  • Tłuste wykończenie. Niestety, ale dwa poprzednie kremy wchłaniały się u mnie do zera, a ten pozostawia na skórze tłusty woal, który jest dla mnie nie do przyjęcia, bo w połączeniu z mieszaną skórą powstaje z tego po kilku godzinach niesamowicie błyszcząca tafla, która z pewnością nie upiększa mojej twarzy. Oczywiście można tutaj użyć pudru matującego, ale najczęściej tego typu mieszanki są ciężkie, a połysk na cerze pojawia się dosyć szybko. Ogólnie rzecz biorąc krem ten na twarzy wygląda bardzo ładnie, ale to raczej propozycja dla osób z cerą suchą lub normalną i ja po prostu nie czuję się dobrze po nałożeniu go na twarz. 
  • Tylko dwa odcienie do wyboru. Najprawdopodobniej miały dostosowywać się do barwy skóry, ale o też nie o końca się udało. Posiadam odcień light, który latem był dla mnie idealny, ale teraz już nie mogę go używać, ponieważ jest zbyt ciemny. Co najważniejsze nie mam porcelanowej cery, ani nawet bardzo jasnej, więc ogromna ilość kobiet po prostu nie znajdzie tutaj wariantu dla siebie. Zdecydowanie potrzebny tu jest jeszcze odcień znacznie jaśniejszy, choć blade cery musiałby mieć wersję bledszą o jeszcze kilka tonów. 
Nie ukrywam, że zawiodłam się na tym produkcie, bo miałam nadzieję, że tak genialne kremy jak Effaclar Duo lub K będą miały towarzystwo równie idealnego produktu koloryzującego. Niestety teraz nie używam go wcale ze względu na odcień, a latem najczęściej nakładłam po prostu podczas wolnych dni w domu kiedy chciałam nieco podkoloryzować skórę i nie przeszkadzał mi jej nadmierny połysk. Siłą rzeczy muszę stwierdzić, że to po prostu krem zupełnie niedostosowany do mojego typu cery.

Znacie te kosmetyki? Jeśli zmagacie się lub zmagaliście się z cerą trądzikową to jakie produkty okazały się dla was najlepsze?