poniedziałek, marca 06, 2017

Artdeco Mat Lip Powder i Color&Care Mascara, czyli nowości z kolekcji Hypnotic Blossom

Hypnotic Blossom to najnowsza kolekcja marki Artdeco, która swoją premierę miała w lutym. Miłośniczki makijażu zostaną zainspirowane przede wszystkim paletą barw, która przywołuje na myśl wszystkie pozytywne emocje związane z wiosną. Do naszej dyspozycji marka oddała maskarę, róż do policzków, pudry do ust w sześciu całuśnych barwach oraz trzy pastelowe cienie magnetyczne zamknięte w kasetce pokrytej botanicznymi wzorami w wielu intensywnych barwach. Dzisiaj mam przyjemność przedstawić wam produkty, które w moim odczuciu są najbardziej interesujące z całej tej wiosennej kolekcji. Po pierwsze matowe pomadki które mają innowacyjny aplikator, a pudrowa konsystencja umieszczona jest wewnątrz w dość intrygującym miejscu. Drugim kosmetykiem jest tusz do rzęs posiadający bardzo ciekawy grzebyk, którego użycia dość mocno się obawiałam, a który okazał się w moim przypadku strzałem w dziesiątkę. Są to dość specyficzne produkty, ich niesztampowość zdecydowanie zasługuje na dłuższą chwilę uwagi i na taką w tym momencie zapraszam.

MAT LIP POWDER – MATOWY PUDER DO UST

Na pierwszy rzut oka pomadki te wyglądają dość niepozornie, bo z zewnątrz mają jak najbardziej zwyczajne opakowania i dopiero w środku zamknięte są bardzo ciekawe patenty. Po pierwsze kosmetyk nakładamy za pomocą dość dużej i wypukłej gąbeczki. Czynność ta nie jest wymagająca, ale jednak na początku trzeba nieco nabrać wprawy w posługiwaniu się tego typu aplikatorem. Puder jest dość gęsty i suchy, więc nie ma mowy o jakimkolwiek wypływaniu poza kontur ust. Jednak najważniejsze, że cała masa pomadki znajduje się się w skuwce. Z jednej strony to bardzo ciekawy pomysł, ale jednak z drugiej wymaga on nieco więcej zachodu, ponieważ aplikator nie nabiera dużych ilości pomadki i z jednej strony nie zrobimy sobie krzywdy zbyt grubą ilością kosmetyku, ale potrzebujemy trochę więcej czasu, aby zaaplikować pożądana ilość. Krycie, trwałość oraz wykończenie na ustach zależy od poszczególnych kolorów. Ogólnie jednak jest to produkt zapewniający pełen mat, więc nie do końca sprawdzi się na ekstremalnie suchych ustach. Niewątpliwą zaletą tych pudrów jest fakt, że są praktycznie niewyczuwalne i nie tworzą żadnej ciężkiej i problematycznej warstewki. Trwałość jest na wysokim poziomie i pomadki utrzymują się do kilku godzin, aczkolwiek podczas jedzenia schodzą dość szybko od wewnętrznej strony. Można też te produkty nałożyć na pomadkę ochronną i wtedy ich matowe wykończenie zmienia się w bardziej satynowe i mniej wysuszające wargi. 
  • 20 Spring Day to brzoskwiniowy odcień, który wpisuje się w tonację nude. Potrzebuje nieco grubszej warstwy, aby stworzyć pełne krycie i bardziej podkreśla suche skórki. Sprawdzi się u osób, które preferują jasne i ciepłe odcienie oraz dodatkowo zapewnia wrażenie wypełnienia i lekkiego powiększenia warg. Nie zawsze tego typu barwy mi odpowiadają, ale w tej czuję się wyjątkowo dobrze, choć niestety wymaga ona bardzo zadbanych ust.
  • 10 Hypnotic Red to piękna i klasyczna czerwień, która jest już mniej kłopotliwa od poprzednika. Po pierwsze już skromniejsza ilość pomadki zapewnia pełne krycie i zdecydowanie barwa ta lepiej wygląda na lekko suchych ustach, bo aż tak nie podkreśla wszelkiego rodzaju niedoskonałości. Podoba mi się ten głęboki odcień i fakt, że nie wygląda zanadto ekscentrycznie, bo tego nie lubię we wszelkiego rodzaju czerwieniach.

COLOR&CARE MASCARA – PIĘLĘGNACYJNA MASKARA DO RZĘS

W przypadku tego kosmetyku warto zwrócić uwagę na dwa punkty. Po pierwsze wewnątrz znajduje się maleńki grzebyk, który niczym nie przypomina silikonowych, a tym bardziej klasycznych szczoteczek, a drugim aspektem są pielęgnacyjne właściwości tuszu, czyli brak parabenów oraz dodanie do składników mieszanki olejku arganowego, aloesowego kokosowego oraz jojoba. Bliżej jednak przyjrzę się tej pierwszej cesze, a mianowicie skąpemu aplikatorowi, który posiada niezwykle krótkie włoski znajdujące się tylko po jednej stronie. Byłam pewna, że użycie tego aplikatora skończy się klęską i albo tusz sklei moje rzęsy albo efekt w ogóle nie będzie widoczny. Całe szczęście myliłam się i to bardzo! Rzeczywiście taki grzebyk wymaga nieco więcej pracy, ale rezultaty w moim przypadku wynagrodziły dłuższe nakładanie tuszu. Tak małe włoski perfekcyjnie rozczesują rzęsy, więc nie ma mowy o sklejaniu i nawet zbyt duża ilość tuszu nie jest problemem. Poza tym za pomocą tej maskary można łatwo wykonywać ruchy zygzakowate, które pozwolą lekko zgęścić włoski oraz idealnie je rozdzielić. Trzecim punktem jest fakt, że grzebyk pozwala lekko wyginać rzęsy u nasady, co niewątpliwie ma wpływ na ich uniesienie i lekkie wydłużenie. Najlepszym podsumowaniem działania tego produktu jest stwierdzenie, że aplikator działa zupełnie inaczej niż wszystkie inne dostępne w tuszach, więc wymaga nieco wprawy, ale trudy te zostaną nam wynagrodzone! Jestem zaskoczona, że nawet kilkanaście sekund po pokryciu rzęs tuszem można robić drobne poprawki, rozdzielać rzęsy i nie ma obawy, że zostaną one brzydko sklejone. Maskara utrzymuje się poza tym przez cały dzień, nie osypuje się i nie rozmazuje. Jest to dla mnie wielkie odkrycie i w tym momencie tusz ten to mój ulubiony kosmetyk do rzęs.

PODSUMOWANIE

Nigdy specjalnie nie rozpływałam się nad tuszami do rzęs i szczerze mówiąc większość, które było mi dane używać, uznawałam po prostu za poprawne kosmetyki i rzadko kiedy trafiałam na coś wybitnie pozytywnego lub negatywnego. O dziwo jednak spośród nowości z kolekcji Hypnotic Blossom to właśnie Color&Care Mascara zdobyła moje największe uznanie. Niepozorny grzebyk okazał się strzałem w dziesiątkę i pozwolił na idealne rozdzielenie rzęs, oraz ich lekkie zagęszczenie i wydłużenie. Do tego dodam jeszcze satysfakcjonującą trwałość i mam do dyspozycji produkt spełniający w pełni moje oczekiwanie. Aplikacja tuszu wymaga jedynie nieco więcej czasu, ale w przypadku tak dobrego kosmetyku nie jest to dla mnie żaden problem. W kwestii matowych pudrów do ustna na pozytywną uwagę zasługują piękne kolory, innowacyjna forma aplikacji, efekt prawdziwego matu oraz dobre krycie. Mogłabym się jednak przyczepić do faktu, że nie są to kosmetyki odpowiednie do przesuszonych ust, a nakładanie pudru zajmuje nieco więcej czasu niż w przypadku klasycznych produktów. Mimo ogromnej sympatii do ciekawej formy umieszczenia  pomadki w skuwce, to jednak tusz staje na zaszczytnym podium moich ulubionych produktów z wiosennej kolekcji Artdeco.


Jak podobają się wam produkty z najnowszej kolekcji? Lubicie tego typu innowacyjne formy kosmetyków, czy wolicie wybierać coś bardziej tradycyjnego i sprawdzonego? 


0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy