poniedziałek, kwietnia 10, 2017

Marc Jacobs Divine Decadence - czyli o tym jak w perfumach może pachnieć szampan

Perfumy zawsze były moją słabością i tak naprawdę nigdy nie potrafiłam dokładnie sprecyzować swoich upodobań, a z wiekiem stałam się jeszcze bardziej otwarta na wszelkiego rodzaju niesztampowe kompozycje zapachowe. Kiedyś wydawało mi się, że to moje niezdecydowanie to jakaś wada, ale teraz wychodzę z założenia, że tego typu brak odgórnych upodobań to wielka zaleta, bo każdego dnia mogę pachnieć zupełnie inaczej i nie ograniczają mnie żadne preferencje lub antypatie do powiedzmy paczuli lub piżma. Drugą kwestią jest flakon, który jest swoistą wizytówką zapachu i czasem staje się bardziej kultowy niż samo wnętrze. Oczywiście idealna sytuacja to połączenie pięknego opakowania i równie świetnego wnętrza, ale to niestety nie reguła. A jak jest w tym wypadku? Tutaj bardzo oryginalny falkon mieści w sobie dość specyficzny zapach, który z pewnością nie jest szablonowy, ale jednak mam pewne wątpliwości odnośnie głównych nut, które wiodą tutaj prym i niekoniecznie uwiodły mój nos. Niżej możecie przekonać się sami dlaczego szampan nie zdobył mojej aprobaty i z jakiej racji odrobina kiczu czasem naprawdę nie zaszkodzi. 

FLAKON W KSZTAŁCIE TOREBKI - KONTROLOWANY KICZ CZY PRZYKUWAJĄCA WZROK ORYGINALNOŚĆ?

Nie zawsze opakowanie perfum wymaga osobnego akapitu, ale w tym przypadku muszę nieco napisać na temat fantazji, która z pewnością poniosła projektanta. Flakon przypomina torebkę złożoną z przeźroczystego i bardzo grubego szkła, w którym znajduje się lekko turkusowy płyn, a na górze umieszczona została plastikowa część w odcieniu złota i z motywem skóry węża. Dodatkiem jest także złoty łańcuszek oraz czarny chwost. Tego typu bogactwo może wywoływać naprawdę skrajne emocje, ale ja tym razem jestem fanką tej strojnej oprawy, bo jest na swój sposób jakaś taka pozytywna. Nie mniej jednak potrafię zrozumieć, że komuś tego typu flakon może jednoznacznie kojarzyć się wyłącznie z kiczem. Z reguły też wolę prostotę, klasykę i ponadczasową elegancję, ale w tym zachowawczym stylu bycia zostawiam też miejsce na odrobinę wariactwa. Myślę, że większość osób w tej kwestii ma podejście podobne do mojego i przyjmie tą formę torebki z entuzjazmem. Zdania odnośnie tego stylu przypuszczalnie i tak będą podzielone, ale pewne jest, że dla nikogo ta fantazja nie będzie obojętna.

KOMPOZYCJA ZAPACHOWA PERUM MARC JACOBS DIVINE DECADENCE

Pierwsze wrażenie nie było zanadto pozytywne, ponieważ po spryskaniu nadgarstka poczułam bardzo niesztampową woń, ale jednak płaską, mdłą i jednorodną. Stopniowo z czasem aromat staje się bardziej przyjemny i delikatny, więc nieco zmienia swoją postać, ale i tak nie chwyta mnie za serce. Dominującymi nutami jest tutaj szampan oraz szczypta wanilii, które razem tworzą bardzo specyficzną kompozycję, która sprawia wrażenie chemicznej i nasuwa mi na myśl gumę balonową, ale nie jestem pewna czy wszyscy wyczują tutaj tego typu akcent. Producent zapewnia też o obecności przykładowo takich składników jak: kwiat pomarańczy, bergamotka, gardenia, hortensja, szafran i płynny bursztyn, ale nie wypowiem się na temat ich rzeczywistej obecności, bo niekoniecznie je tutaj wyczuwam. Z jednej strony zawiodłam się tym, że perfumy te z czasem nie zmieniają swojego charakteru, ale jednak jeśli sięgniemy po kilka zapachów pod rząd to Divine Decadence z pewnością zostaną w naszej pamięci i jest to ich niewątpliwy atut. Trwałość jest raczej przeciętna i mam wrażenie, że zapach utrzymuje się na skórze zaledwie kilka godzin i dość szybko przestaję go w wyczuwać wokół siebie. Ogólnie rzecz biorąc moje odczucia są bardzo mieszane, ale szala przechyla się raczej w stronę niezadowolenia.

PODSUMOWANIE WRAŻEŃ ZAPACHOWYCH I ESTETYCZNYCH

Flakon może budzić sprzeczne emocje, ale ja ostatecznie zostałam jego fanką i po prostu miło mi się na niego zerka, aczkolwiek wnętrze już mnie aż tak bardzo nie urzekło. Zewnętrzne bogactwo nasuwa na myśl, że środek również jest wypełniony po brzegi nutami zapachowymi, które tworzą skomplikowaną kompozycję, którą będziemy mogli odkrywać na nowo każdego dnia. Propozycja od Marca Jacobsa co prawda jest nieco intrygująca, ale tylko w pierwszej chwili, ponieważ dalej wyczuwam już tylko sztuczne i płaskie wonie, które są trudne do rozróżnienia, więc nie odnoszę wrażenia, że zapach jest zbudowany z wielu odrębnych warstw, a tylko z jednej, więc nie ma tu mowy o wewnętrznym bogactwie. Z czasem bukiet ten staje się bardziej przyjazny dla mojego nosa, ale i tak zabrakło mi efektu jakiegoś zaskoczenia lub przynajmniej zwykłej satysfakcji wywołanej przez przyjazną dla nosa kompozycję. Moim zdaniem jest po prostu bardzo średnio.

Znacie zapach Marc Jacobs Divine Decadence?
Co sądzicie na temat tak fantazyjnego flakonu?


0 komentarze :

Prześlij komentarz

Tu też może ci się spodobać

Recent Posts Widget
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow Me @ SoraTemplates

Popular Posts

5 w piątki

Miniatury kosmetyków - 5 sposobów, aby ich rzeczywiście używać

Miniatury kosmetyków pozornie wydają się bardzo niekłopotliwymi kosmetykami, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Teoria to...

Bloglovin

Follow

Archiwum bloga

Obserwatorzy