W tym miesiącu pudełko reklamowane było jako to, które ma spełniać marzenia i w głównej mierze chodzi tutaj o współpracę z portalem Katalog Marzeń, dzięki któremu każdy otrzymał zniżkę i może zdecydować się na zakup jakiegoś niebanalnego upominku dla siebie lub kogoś bliskiego. Jednak teraz warto odłożyć ten prezent na bok, skupić się na zawartości pudełka i odpowiedzieć sobie na pytanie czy to właśnie jego zawartość może spełniać kosmetyczne marzenia. W środku bowiem otrzymujemy 5 produktów pełnowymiarowych oraz próbkę, o której w sumie nawet nie wiem czy wspominać, bo to rzecz jaką otrzymujemy, o której zapominamy, ostatecznie ją wyrzucamy i rzadko kiedy spełnia ona swoje rzeczywiste przeznaczenie jakim jest wstępne przetestowanie jakiegoś kosmetyku. Pierwsza rzecz jaka przyszła mi do głowy po otwarciu pudełka to fakt, że nie znam większości kosmetyków i jest to ogromny plus, ponieważ to żadna frajda dostawać produkty, które stoją na półkach każdej drogerii. Początkowe wrażenie było więc pozytywne, a po więcej wniosków zapraszam do dalszej części tej opowieści o pudełku, które ma rzekomo przyczynić się do spełnienia marzeń.



 -417 - Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą
To jeden z kosmetyków, którymi ShinyBox reklamował swoje pudełko i nie dziwi mnie ten fakt, bo jego cena jest naprawdę wysoka, a co za tym idzie nie każdy jest w stanie wydać taką sumę na produkt do mycia cery. Ja też trochę wpadłam w sidła tego marketingu, bo zupełnie nie znam marki, ale z chęcią sprawdzę co rzeczywiście może żel za ponad 100 zł. Poza tym stosowałam już tego typu kosmetyk z drobinkami luffy i minerałami z Morza Martwego, więc będę mogła porównać działanie obu tych bardzo podobnych do siebie żeli i ostatecznie wyciągnąć wnioski na temat składu, skuteczności oraz ogólnego stosunku ceny do rzeczywistej jakości. Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo ciekawa co ma mi do zaoferowania ta marka o enigmatycznej nazwie -417.
Cena: 116 zł / 200 ml

Dr Irena Eris - Błyszczyk do ust Provoke
To drugi produkt jakim ShinyBox reklamował swoje pudełko i w tym przypadku nie byłam nim  już tak bardzo zainteresowana, a wynikało to z faktu, że znam błyszczyki Provoke. Całe szczęście, że trafił do mnie produkt w odcieniu No 3 Romantic Cream, który całkowicie różni się od tych, które posiadam, ponieważ jest to ciepły beż z zatopionymi połyskującymi drobinkami, więc obyło się bez zaskoczenia marką, ale kolor jest już intrygującym elementem tej opowieści. Błyszczyki tej marki lubię, ale nie ma tu mowy o jakiejś ogromnej fascynacji, ponieważ z reguły wolę jednak pomadki i to takie bardzo mocno nasycone kolorem. Wynika z tego, że obecność tego kosmetyku w pudełku jest dla mnie raczej neutralna.
Cena: 55 zł / szt.

Faberlic - balsam tlenowy Air Stream z linii Legendarny Tlen
Świetnie, że jest to kosmetyk mało znany, bo testowanie tego typu produktów to moim zdaniem największa frajda. Po drugie podoba mi się, że to produkt reklamowany jako posiadający wysokie stężenie kompleksu tlenu, więc to kolejny mało popularna kosmetyczna nowinka. Jednak osobiście posiadam wystarczającą ilość kosmetyków do pielęgnacji twarzy i obawiam się, że z tego właśnie względu nie będę mogła go właściwie wykorzystać. Jest to jednak moja bardzo subiektywna ocena i nie wpływa ona na fakt, że produkt ten moim zdaniem jest po prostu ciekawy i warty sprawdzenia. Polecany jest również jako kosmetyk przeznaczony do pielęgnacji podrażnionej skóry i mam nadzieję, że w ten sposób uda mi się ustosunkować do niego.
Cena: 39,90 zł / 50 ml


Krynickie SPA - Rozświetlający krem pod oczy
Nie miałam zupełnie pojęcia o istnieniu tej marki, więc kolejny raz daję plusa za dołączenie do pudełka mało znanego kosmetyku. Aktualnie kończę pewien krem pod oczy, więc będzie to dobra sposobność, aby włączyć krynicki krem do mojej codziennej pielęgnacji jeśli tylko nie zabraknie mi regularności w tej kwestii. Mam nadzieję, że zapewnienia producenta o kojącym, łagodzącym i nawilżającym działaniu okażą się prawdą, a nie tylko zgrabnym marketingowym frazesem, bo co prawda okolica moich oczu nie jest problematyczna, ale jednak po coś te kosmetyki nakładam na skórę, więc oczekuję, że czas na to przeznaczony przyniesie jakieś pozytywne efekty. 
Cena: 16 zł / 30 ml

Joko Make Up - Spiekany róż do policzków
Cieszę się, że los podarował mi ten kosmetyk, bo wymiennie dołączany był też eyeliner, a takiego zupełnie nie potrzebuję w tym momencie. Z jednej strony kolejny róż w mojej kosmetyczce nie jest dla mnie wielkim powodem do radości, ale jednak bardzo lubię spiekane formuły i odpowiada mi odcień o numerze 8, który jest ciepłym beżem z domieszką słonecznego pomarańczu oraz posiada połyskujące drobinki, które zawsze chętnie widzę na swojej skórze. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, ale wszystko będzie zależało od jego trwałości i mam nadzieję, że w tej kwestii się nie zawiodę, bo byłoby naprawdę szkoda zrezygnować z kosmetyku, który wydaje się wręcz idealny na lato.
Cena: 24,50 / szt.
Prezenty
Wśród upominków znalazła się próbka regenerującego szamponu Lab One, o której w sumie nie ma większego sensu wspominać, bo pozwoli ona chyba jedynie stwierdzić czy ten kosmetyk nie wywoła jakichś niepożądanych reakcji alergicznych. Drugim prezentem jest Gift Voucher w kwocie 30 zł na na przeżycie czegoś fajnego dzięki portalowi Katalog Marzeń. Z jednej strony kwota jest niewielka i trzeba ją raczej traktować jako zniżkę, ale jeśli ktoś jest na coś zdecydowany to każdy rabat jest czymś fajnym. Prawdopodobnie poszukam czegoś dla siebie i zdecyduję się skorzystać z tego upustu, bo uważam, że prezenty w postaci przeżyć są najfajniejsze. Niestety, ale wszelkiego rodzaju atrakcje są dostępne raczej w większych miastach, więc nie każdy będzie miał możliwość z nich korzystać, aczkolwiek sama idea takiego prezentu jest moim zdaniem trafiona.
Cena: 30 zł / szt.

MOJA OCENA SHINYBOX SPEŁNIJ MARZENIA

Jeszcze raz się powtórzę, że pozytywnie odebrałam dołączenie do pudełka w większości kosmetyków mniej znanych marek, bo testowanie takowych to dla mnie zdecydowanie przyjemniejsze przeżycie. Chętnie sprawdzę działanie żelu marki -417 oraz kremu pod oczy Krynickie SPA, jestem też ciekawa balsamu Faberic choć aktualnie jest jest to kosmetyk niezbędny w mojej kosmetyczce. Produkty do makijażu, a właściwie błyszczyk Provoke oraz róż Joko też z pewnością sprawdzę na sobie, ale nie są to kosmetyki, które zainteresowały mnie tak bardzo, abym nie wyobrażała sobie bez nich tego pudełka. Z kolei voucher początkowo był dla mnie dość obojętny, ale teraz myślę sobie, że może być fajną motywacją, aby sprawić sobie lub komuś niebanalny prezent i muszę nad tym intensywnie pomyśleć, a może akurat okaże się on najfajniejszą niespodzianką w całym tym zestawie. Ogólnie jednak zawartość pudełka uważam za udaną, choć obyło się bez fajerwerków.

Waszym zdaniem najnowszy box morze spełnić kosmetyczne marzenia?
Jak przypadły wam do gustu opisane przeze mnie kosmetyki?