Kolejny raz dostaję powiadomienie na telefon, że paczka jest już w drodze do mojego domu. Z uporem maniaka sprawdzam co godzinę gdzie aktualnie się znajduje i z radością stwierdzam, że za każdym razem jest coraz bliżej, więc w głowie układam plan rychłego spotkania. Już mam zamiar stawać w obronie naszej rodzimej poczty, kiedy ona bez skrupułów robi mi ten sam numer! Przesyłka znajduje się dosłownie kilkanaście kilometrów od mojego domu, po czym wysyłana jest 50 km dalej, aby dopiero na drugi dzień jakimś cudem do mnie dotrzeć po okrążeniu wszystkich małych miasteczek wokoło. Poczta nazywa to sprawną logistyką, pani w okienku wzrusza ramionami na ten proceder chyba z poprzedniego ustroju, a ja siedzę i czekam, przebieram nogami i gapię się w okno w oczekiwaniu na listonosza. Można rzec, że jeden dzień to przecież nic w stosunku do wieczności, ale ile muszę walczyć ze sobą, aby nie sprawdzać u innych jakie kosmetyki kryją się w najnowszej edycji pudełka Shiny Box lub Inspired By, to wiem już tylko ja. Z tej opowieści może niesłusznie wynikać, że moje życie to zbieranina naprawdę groteskowych problemów, więc najlepszą decyzją będzie przejście do punku kulminacyjnego tej jakże niepokojącej historii. Tym razem jednak opłacało się czekać i dziwić się dlaczego nie jestem pępkiem świata, do którego przesyłki przychodzą priorytetowo, ponieważ zawartość pudełka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Choć jak zawsze muszę udowodnić, że szklanka nie jest do połowy pełna, bo niektóre kosmetyki są dla mnie raczej obojętnym dodatkiem niż powodem do niecierpliwego oczekiwania na pierwsze testy.


-417 Regenerująca Maseczka z Błotem
Zdecydowanie hit tego pudełka, bo po pierwsze jest to marka, z którą nie miałam przyjemności się spotkać, a po drugie cena tego kosmetyku naprawdę może powalić na kolana. Kwota zupełnie oderwana od naszej rzeczywistości i ja w tym momencie nie wydałabym takiej sumy na maskę, więc tym bardziej cieszę się, że mam możliwość sprawdzenia czego mogę oczekiwać od kosmetyku wycenionego za praktycznie pół tysiąca złotych. Maseczka ma bardzo specyficzną konsystencję, która jest niezwykle gęsta, ale jednocześnie sypka, więc ciekawi mnie jej aplikacja, tym bardziej że w zestawie dołączony jest magnes, który jak rozumiem ma pomóc w jej ściąganiu z twarzy?! Producent zapewnia efekt czystszej, promiennej i miękkiej skóry ze względu na dodanie do maski  błota z Morza Martwego, miodu, masła kakaowego, olejków etycznych oraz witamin E i B5. W tym momencie to dla mnie po prostu ekscytujący kosmetyk - zagadka!
Cena: 476 zł / 50 ml

Avebio 100% Olejek Makadamia
To kolejny produkt, którego obecność w pudełku wywołała u mnie bardzo pozytywne odczucia, ponieważ lubię wszelkiego rodzaju oleje w pielęgnacji, a takiego jeszcze nie używałam i mam nadzieję, że będzie do doświadczenie z pożytkiem dla mojej skóry, choć jak wiadomo ta niekoniecznie musi zareagować pozytywnie nawet na tak naturalny skład. Ten rodzaj olejku wpływa na nawilżenie, regenerację, odżywienie, pomaga zwalczać cellulit i silnie ujędrnia skórę. W innych wariantach pudełka pojawiło się też serum Anti Age lub woda lawendowa i w sumie jeszcze chętniej sprawdziłabym tą ostatnią, bo reguluje wydzielanie sebum, działa kojąco oraz przeciwzapalnie. Mimo wszystko za ten kosmetyk daję kolejnego plusa.
Cena: 29 zł / 30 ml

O'Herbal Płyn micelarny
Z jednej strony to po prostu płyn do usuwania makijażu i nie ma co się nim za bardzo emocjonować, ale jednak tego typu kosmetyk to moja ulubiona forma demakijażu, więc z przyjemnością sprawdzę kolejny produkt dostępny na rynku. Do tej pory miałam ich już naprawdę dużo, zaczynając od tych dostępnych w każdej drogerii, przez apteczne i kończąc na mniej znanych markach. Producent zapewnia o braku w składzie wszelkiego rodzaju mydeł, alkoholu, kompozycji zapachowych i barwników, więc mam nadzieję, że nie tylko skutecznie usunie zanieczyszczenia, ale także będzie wrażliwy dla skóry, a przede wszystkim okolicy oczu, które różnie reagują na wszelkiego rodzaju płyny micelarne, a właściwie dodatki w ich składzie. Nie jestem jakoś specjalnie wymagająca, ale jednak oczekiwania mam spore. 
Cena: 19,99 zł / 250 ml

Neauty Minerals Podkład kryjący
Już wielokrotnie podkreślałam, że jestem fanką kosmetyków mineralnych, a w głównej mierze podkładów, które naprawdę ładnie wyglądają na mojej skórze, a przede wszystkim zapewniają na niej mat przez wiele godzin, z czym zupełnie nie dają sobie rady tradycyjne produkty w kremie lub płynie. Z tego względu cieszę się, że będę miała okazję sprawdzić kolejną mineralną markę i tylko żałuję, że słoiczek to tylko miniatura o pojemności 2 g, a nie standardowy kosmetyk. W pudełku można znaleźć wymiennie odcień Golden Fair oraz Neutral Medium Light i do mnie szczęśliwym trafem dotarł ten drugi, który wręcz idealnie dopasował się do odcienia skóry. Zdecydowanie poproszę o więcej tego typu kosmetyków w kolejnych edycjach.
Cena: 44,90 zł/ 8 g


Biooleo Sól do kąpieli "Złoto Egiptu"
Produkt dla mnie zupełnie neutralny głównie ze względu braku wanny, a więc i brak możliwości sprawdzenia na sobie wszelkiego rodzaju soli, płynów i pudrów do kąpieli. Pachnie przyjemnie, sprawdzi się chociażby podczas  kąpielistóp, ale na pewno nie jest to jakiś szczególnie istotny punkt pudełka. Tego typu sól zawiera mnóstwo mikroelementów, które wpływają na regenerację naskórka, poprawiają jego miękkość oraz elastyczność.
Cena: 19,99 zł / 400 g

Pilomax Szampon do włosów farbowanych
W pudełku znajduje się wersja do włosów jasnych oraz ciemnych i mi szczęśliwym trafem udało się dostać tą drugą. Nie mniej jednak umieszczanie tego typu kosmetyku to zawsze dość ryzykowna sprawa, bo jestem przekonana, że nie każdemu udało się zdobyć wersję dla siebie odpowiednią. Drugą kwestią jest fakt, że ja szampony traktuję bardzo użytkowo, bo wychodzę z założenia, że w głównej mierze mają po prostu dobrze myć. Co za tym idzie obecność tego kosmetyku nie jest dla mnie jakimś mega pozytywnym zaskoczeniem, ale na pewno sprawdzę czy zapewnienia o nawilżeniu oraz wygładzeniu pokryją się z rzeczywistością.
Cena: 22 zł / 200 ml

Shefoot Kuracja wzmacniająca dla paznokci, skórek i skóry stóp
Kosmetyki tego typu zwykle traktuję bardzo nonszalancko, bo zapominam o nich, obiecuję poprawę, a potem kończy się jak zawsze. Wynika to zapewne z faktu, że moje stopy nie sprawiają mi większych problemów, nie muszę martwić się ich stanem, a więc i pielęgnacja odstawiona jest na bok. Mimo wszystko połączenie w składzie keratyny, kwasu hialuronowego, oleju abisyńskiego i panthenolu z intensywnym i przyjemnym zapachem, skłoniło mnie do tego, że zdecydowałam osobiście sprawdzić ten produkt, więc nie trafi on w inne ręce. Jego zadaniem ma być wzmocnienie skóry i płytki paznokcia, działa też przeciwzapalnie oraz regeneracyjnie w przypadku drobnych pęknięć i urazów.
Cena: 29, 90 zł / 50 ml

Ideepharm Radical Szampon przeciw wypadaniu włosów
Po pierwsze miałam już możliwość sprawdzenia tego kosmetyku wcześniej i zrobił na mnie on dość przeciętne wrażenie, bo co prawda cała linia ze skrzypem pozytywnie wpłynęła na stan fryzury, ale jednak włosy po myciu wymagały dużej dawki odżywki, ponieważ były sztywne i splątane. Druga sprawa to fakt, że to jest tylko miniatura i w tym pudełku znalazł się już jeden szampon, więc nie widzę powodu po co dodany jest kolejny. Na jego miejsce zdecydowanie widziałabym coś z zupełnie innej kategorii, aby zachowana była większa różnorodność.
Cena: 14,10 zł / 300 ml

Biały Jeleń Organic - natura Koncentrat do twarzy i pod oczy
Tego typu próbki służą tylko sprawdzeniu czy dany kosmetyk nas nie uczuli, więc siłą rzeczy nie byłoby sensu rozprawiać się na temat 1 ml produktu. Jednak chciałabym zaakcentować, że marka wprowadziła nową linię, która zwróciła moją uwagę ze względu na ciemne opakowania inspirowane dawnymi aptecznymi słoiczkami w kolorze ciemnego brązu. Powiem szczerze, że ten minimalistyczny design naprawdę trafia w mój gust i chęcią widziałabym w tym pudełku produkt pełnowymiarowy. Linia przeznaczona jest dla osób o cerze suchej, wrażliwej, a składy pozbawione są parabenów, silikonów, alergenów zapachowych i sztucznych barwników. Widać, że marka w kwestii trendów kosmetycznych zdecydowanie idzie z duchem czasu.
Cena: 29,99 zł/ 30 ml i 29,99 zł / 15 ml

PODSUMOWANIE ZAWARTOŚCI IV EDYCJI PUDEŁKA NATURALNIE PIĘKNA

Trochę marudziłam w drugiej części tego wpisu, ale ostatecznie box z taką zawartością jest moim zdaniem sukcesem. Po pierwsze cieszę się, że będę mogła sprawdzić działanie maski, której na pewno nie kupiłabym w tej kosmicznej cenie regularnej, po drugie zarówno olejek, podkład mineralny oraz płyn micelarny to kosmetyki, które są dla mnie miłą i co najważniejsze przydatną niespodzianką. Szampon oraz krem do stóp nie są produktami wywołującymi nadmierny entuzjazm, aczkolwiek również z nich skorzystam i nie są to typy zbędnych kosmetyków zazwyczaj zalegających na dnie szuflady. Resztę miniatur i próbek traktuję po prostu jako dodatek niepodnoszący w jakiś specjalny sposób wartości pudełka w kontekście ceny i przyjemności związanej z próbowaniem czegoś nowego. Nawiązując do wstępu tego wpisu, zdecydowanie było na co czekać, aczkolwiek obawiam się, że to właśnie obecność błotnej maski przechyla szalę na korzyść tego pudełka i bez niej mogłoby być naprawdę trudno o tak pozytywną opinię.

Jak podoba wam się aktualna edycja pudełka Naturalnie Piękna?
Który kosmetyk najbardziej was zainteresował?