Zdecydowanie lubię ten ekscytujący czas oczekiwania na nowe pudełko, a potem celebrację otwierania go z nadzieją, że znajdę w środku kosmetyki na widok, których moje oczy wręcz się zaśmieją. Oczywiście nie zawsze jest tak kolorowo i czasem uśmiech zadowolenia zamienia się się jedynie w akceptację, a w najgorszym wypadku na twarzy pozostaje blady grymas niezadowolenia. Tym razem obyło się bez niepochlebnych epitetów, bo wnętrze pudełka w części okazało się dla mnie bardzo miłą niespodzianką, a reszta to kosmetyki, na widok których nie skakałam do góry z radości, ale są produktami, które z pewnością zużyję i nie trafią gdzieś do najciemniejszej szuflady, do której praktycznie nigdy się nie zaglądam, a kosmetyki tam obecne z czasem po prostu umierają śmiercią naturalną. W tym momencie warto zwrócić uwagę na fakt, że z pewnością każdy woli, aby trafiały do niego produkty mało znane i wszelkiego rodzaju nowinki, ale jednak każdy kij ma dwa końce i często tego typu kosmetyki okazują się po prostu zbędne, zanadto udziwnione i niepraktyczne. Gdzieś tu potrzebny jest kompromis i postaram się nadmienić czy w przypadku najnowszej edycji ShinyBox został należycie zachowany
>>> ShinyBox Spełnij Marzenia - Kwiecień 2017 >>>
>>> ShinyBox Pani Wiosna - Marzec 2017 >>>

Naobay - Odżywczy krem do twarzy
To niewątpliwie hit tego pudełka i nie mam na myśli wyłącznie ceny, ponieważ poza nią ważny jest fakt, że jest to mało znana marka, która może poszczycić się produkcją kosmetyków bogatych w organiczne składniki, z których 98,95% nosi miano naturalnych, a oleje pochodzą z upraw ekologicznych. Sam krem ma za zadanie silnie nawilżać skórę, odżywiać ją, poprawiać elastyczność oraz odmładzać ze względu na kwasy tłuszczowe zawarte w awokado i oliwie  oliwek. Miałam już przyjemność poznać peeling tej marki i zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, więc teraz z przyjemnością dam szansę temu kremowi i mam nadzieję, że efekty jego działania naprawdę będę mogła zaobserwować na mojej cerze.
Cena: 210 zł / 50 ml

Creightons - Argan Smooth szampon do włosów
Nie raz już wspominałam, że produkty do pielęgnacji włosów to nie jest mój konik i nie przykładam do nich aż tak dużej uwagi. Nie mniej jednak od szamponów wymagam dość dużo i te niestety nie zawsze spełniają oczekiwania, a może po prostu nie dostosowują się do moich dość wymagających włosów. Ta akurat marka zupełnie nie jest mi znana, więc z jeszcze większą ciekawością sprawdzę co może mi zaoferować, tym bardziej, że producent zapewnia, że szampon jest odpowiedni dla każdego typu włosów. Proteiny jedwabiu mają gwarantować nawilżenie i zdrowy wgląd,  a przeciwutleniacze i marokański olej arganowy wpływają na jedwabistą miękkość i połysk. Z opisu wynika, że może być naprawdę przyjemnie, ale zobaczymy co pozostanie z tych obietnic po konfrontacji szamponu z moimi włosami.
Cena: 19,90 zł / 250 ml

Fa - Antyperspirat Soft&Control
Wraz z tym kosmetykiem przechodzę do grupy produktów, które już tak bardzo pozytywnie mnie nie zaskoczyły. Mamy tu do czynienia po prostu z antyperspirantem i nie ma sensu za bardzo rozpisywać się na jego temat, ponieważ takowy powinien po prostu skutecznie działać i nie podrażniać. Producent zapewnia o dodatkowych właściwościach pielęgnacyjnych i niewysuszających  oraz o zapachu, który ma nam towarzyszyć przez cały dzień. Na pewno go zużyję, ale pieśni pochwalnych na jego temat  pewnością nie będę pisała, bo takie kosmetyki traktuję bardzo użytkowo zanadto nie rozwodząc się na ich temat. 
Cena: 8,99 zł / 50 ml


Bielenda - Bibułki matujące
W pudełkach znalazły też inne kosmetyki z linii #Insta Perfect Matt&Clear jak chociażby krem-żel, serum-korektor, korektor punktowy i peeling do mycia twarzy. W sumie nie mam jakichś szczególnych preferencji odnośnie tych produktów, więc w moim odczuciu bibułki są całkiem ok, tym bardziej, że mam tłustą cerę i często używam takowych do poprawek w ciągu dnia. Chętnie też sprawdzę jak wypadają akurat te na tle innych marek i jak poradzą sobie z najważniejszymi punktami jakimi są matowienie skóry, nienaruszanie podkładu i pudru oraz niepozostawianie po sobie niepotrzebnej pudrowej/wybielającej warstwy, która potrafi zrujnować makijaż.
Cena: od 11 / szt.

Herbal Care - Maseczka z olejkiem arganowym
W innych wariantach pudełka można też było znaleźć maseczkę nawilżającą z aloesem, odmładzającą z różą lub peeling z kwiatem migdałowca do twarzy i ust. Mi trafiła się wersja do cery suchej lub bardzo suchej  i trochę szkoda, bo moja skóra potrzebuje czegoś zupełnie innego. Zadaniem tejże maski jest odbudowywanie bariery lipidowej, uzupełnianie niedoborów substancji odżywczych oraz długotrwałe nawilżanie. Skóra po jej użyciu ma być zregenerowana, gładka i pozbawiona suchości. W składzie znajdziemy olejek arganowy, oligosacharydy z drzewa Tara, kolagen i proteiny pszenicy. Z racji tego, że nie jest to maska najlepiej do mnie dostosowana, nie mam pewności czy włączę ją do mojej pielęgnacji.
Cena: 2,50 zł / 2x5 ml

Synchroline - Zestaw pielęgnacyjny 
Z jednej strony cieszę, że będę mogła nieco bliżej poznać markę, bo do tej pory udało mi się sprawdzić tylko jeden ich kosmetyk. Nie mniej jednak warto zwrócić uwagę, że to są to tylko próbki, które pozwolą dowiedzieć się czy nasza skóra nie zareaguje na poszczególne składy podrażnieniem i jak cera będzie wyglądała tuż po zastosowaniu, więc sama nie wiem czy obecność tego zestawu jest wartościowa. W skład kompletu wchodzą: krem anti-aging z witaminą C, krem do skóry pozbawionej jędrności i elastyczności, krem do skóry pozbawionej blasku, krem rozjaśniający z filtrem SPF 50+. Poza tym producent chwali się tworzeniem tych produktów w oparciu o wiedzę farmaceutyczną, a przeznaczone są do łagodzenia i zwalczania różnych problemów skórnych. Chętnie zapoznam się z ofertą marki, ale wybaczcie brak mojego podekscytowania.


PODSUMOWANIE ZAWARTOŚCI PUDEŁKA PRETTY. HAPPY. YOU.


Z moich krótkich opisów nie trudno wyciągnąć wnioski, że w wypadku większość produktów będę nieco powściągliwa, choć dwa są dla mnie miłą niespodzianką. Ogromnie cieszę się, że do pudełka wpadł krem Naobay i on jako pierwszy zostanie nałożony na moją skórę. Na drugim miejscu plasuje się szampon, którego jestem bardzo ciekawa ze względu na zupełnie nie znaną mi markę i zapewnienie o jego skutecznym działaniu na każdym rodzaju włosów. Na trzecim miejscu umieszczam antyperspirant oraz bibułki matujące, ponieważ na pewno będą przeze mnie używane, ale są to raczej kosmetyki niewywołujące u mnie jakiegoś większego zainteresowania. Pozostaje jeszcze wzmianka na temat maski oraz próbek kremów. Ta pierwsza niestety zupełnie nie jest dostosowana do mojej cery, a te drugie ze względu na swoją specyfikację mają bardzo małe pole popisu na skórze. Z tego względu uważam, że ta edycja raczej na stałe nie zapisze się w mojej pamięci.

Jak podobają się wam kosmetyki z najnowszej edycji ShinyBox?
Który produkt włączylibyście do swojej pielęgnacji?