Ekipa ShinyBox wzięła sobie do serca piąte urodziny i postanowiła świętować je na bogato wręczając nam pudełka dosłownie wypchane po brzegi kosmetykami. Z drugiej strony z pewnością każdy decydujący się na zakup oczekiwał tym razem czegoś więcej, bo w sumie okrągła rocznica siłą rzeczy wymaga ciekawszej oprawy. Teraz już jestem niemal pewna, że większość opinii innych będzie skupiała się wyłącznie na pozytywnych aspektach tej zawartości i w zapomnienie pójdą małe niedociągnięcia, o których jednak nie omieszkam wspomnieć w dalszej części wpisu. Mimo wszystko wydaje mi się, że w przypadku większości produktów nie ma tutaj mowy o przypadkowości, a ja po prostu lubię jeśli kosmetyki stanowią pewnego rodzaju całość, nawiązują jeden do drugiego i nie dublują się. Miłą niespodzianką jest też uzupełnienie pudełka niekosmetycznym dodatkiem, który przeważył szalę na korzyść tej edycji. Jeśli interesuje was więcej detali to zapraszam do dalszej części i bardziej szczegółowych opisów. 

Kueshi - Kremowy balsam do ciała i Tonik do twarzy
Zupełnie nie znam tej marki, więc tym bardziej byłam ciekawa jak spiszą się u mnie te kosmetyki. Dodatkowym aspektem jest ich cena, która nie należy do najniższych i cieszy mnie fakt, że w aktualnej edycji pojawiły się też produkty z wyższej półki. Pierwsze testy przebiegły naprawdę dobrze, a szczególnie tonik zaskarbił sobie wiele mojej sympatii i ma szansę dostać się do grona ulubieńców. Oba produkty to zdecydowanie jeden z najciekawszych punktów najnowszej edycji głównie ze względu na bardzo dobrą jakość, ale także z powodu marki, która nie jest popularna. Na takiej właśnie zasadzie powinny być dobierane kosmetyki w poszczególnych pudełkach, aby zawartość była na wysokim poziomie, a marki stanowiły miłe zaskoczenie.
Cena: 57 zł i 42 zł

Hello Slim - 2-stopniowy program Teatox
Ten prezent ucieszył mnie bardziej niż kolejny kosmetyk, ponieważ uwielbiam herbatę i nie wyobrażam sobie poranka bez jej pysznego smaku. Co prawda moim problemem nie są zbędne kilogramy, ale obietnica przyspieszenia metabolizmu i oczyszczenia organizmu z toksyn brzmi naprawdę obiecująco, tym bardziej że nigdy wcześniej nie poddawałam się tego typu kuracji, więc podchodzę do tego bez uprzedzeń. Zestaw składa się z dwóch naturalnych herbatek, z których jedna przeznaczona jest do picia rano, a druga wieczorem. Smaki są dość wyważone, więc spodobają się większości, choć wersja na dzień ma dość charakterystyczny posmak yerba mate. Swoją kurację rozpoczęłam od razu po otrzymaniu przesyłki i co prawda nie oczekuję jakiś spektakularnych efektów, ale jestem po prostu bardzo ciekawa jak tak naprawdę mój organizm zareaguje na tego typu smaczny detoks.
Cena: 97 zł 

Smart Girls Get More - Klasyczna kredka do ust
To z kolei produkt z kategorii tych, które miło widzieć, ale mimo wszystko nie jest on dla mnie jakoś specjalnie zaskakujący i niezastąpiony. Kredka ma bardzo neutralny odcień, który z pewnością dopasuje się do wielu innych kolorów i może być stosowana jako główny produkt do ust, ale także jako konturówka lub baza, więc plus za wielozadaniowość. Wymiennie w innych pudełkach znajdowała się też wersja automatyczna. Plusem jest też fakt, że po pierwsze nie miałam jeszcze przyjemnością z tą marką, a po drugie ceny kosmetyków są naprawdę niskie, więc tym bardziej jestem zaintrygowana ich  mam nadzieję, że obiecującymi możliwościami.
Cena: 4,99 zł




MincerPharma - Vitaminsphilosophy No 1026 Wzmacniające serum do dłoni i paznokci
Kolejna marka, której osobiście jeszcze nie udało mi się poznać, więc jej obecność w pudełku to naprawdę miły akcent. Głównym zdaniem multiwitaminowego preparatu ma być intensywna pielęgnacja dłoni i paznokci, ochrona przed starzeniem, odbudowa i wzmocnienie odporności. W składzie znajdziemy kompleks wielu witamin oraz olejki jojoba oraz chia. Opis brzmi bardzo specjalistycznie, obietnice są duże, więc chętnie się przekonam czym różni się to serum od standardowego kremu, bo 30 ml to dość niewielka ilość jak na klasyczny produkt do dłoni. W innych pudełkach można było też znaleźć koncentrat do rąk przeciw przebarwieniom.
Cena: 19,99 zł

Evree - Pure Neroli Normalizujący krem nawilżający do twarzy
Bardzo cieszy mnie obecność tego kosmetyku głównie ze względu na możliwość poznania asortymentu Evree i fakt, że z opisu wynika, że krem jest wręcz idealnie dostosowany do mojej cery. Przeznaczony jest do skóry z niedoskonałościami i ma zapewniać oczyszczenie, nawilżenie, odżywienie oraz zmatowienie twarzy. Nie ukrywam, że mam co do niego naprawdę spore oczekiwania, więc powoli zaczęłam go wprowadzać do codziennej pielęgnacji. W innych pudełkach można było jednak znaleźć równie interesujące produkty, ponieważ trafiły tam także: upiększający krem pod oczy, krem normalizujący i żel punktowy na niedoskonałości. Produkty marki Evree znajdowały się wyłącznie w wersji pudełka XXL wymiennie z wodą różaną od Remedium Natura.
Cena: 30 zł




Miniatury, próbki, kosmetyki do jednorazowego użytku 
Na koniec zostawiłam produkty, które są tak niewielkich rozmiarów, że nie widzę specjalnej konieczności, aby was dokładnie zaznajamiać z każdym kosmetykiem. Do tej grupy zaliczam saszetkę marki Efektima, która w zależności od potrzeby może być środkiem, myjącym, peelingiem lub maską. Drugi w tej grupie jest olejek do kąpieli marki Kneipp o enigmatycznej nazwie Tajemnica Piękna. Kolejnymi kosmetykami w jednorazowych opakowaniach są: sól do kąpieli stóp SheFoot, intensywnie regenerująca kuracja do stóp marki Nivelazione oraz próbka szamponu oraz opalizującego olejku pod prysznic i do kąpieli od Farmony. Do pudełka dołączona została również micelarna odżywka regenerująca Schwarzkopf, która ze względu na nazwę bardzo mnie zainteresowała i żałuję, że produkt ten jest w wersji miniaturowej, która nie pozwoli na dokładne poznanie jego właściwości. Ostatnim kosmetykiem jest odżywka do paznokci Trind, która wygląda jak mini lakier do paznokci i reklamowany jako ten, który posiada unikalną formułę molekuł proteinowych tworzących sztywną strukturę wzmacniającą paznokcie. Brzmi to naprawdę zagadkowo, ale i obiecująco, więc mam nadzieję, że się nie rozczaruję.  Ogólnie rzecz biorąc jest to grupa kosmetyków traktowana przeze mnie jako ciekawe upominki, nie zaś właściwe produkty pozwalające wyrobić sobie bardziej szczegółową opinię. Fajnie, że tutaj się znalazły, ale raczej w szczególny sposób nie podniosły wartości czerwcowej edycji.

PODSUMOWANIE ZAWARTOŚCI PUDEŁKA CELEBRATION TIME


Czy urodzinowa wersja to powód do prawdziwej celebracji? Uważam, że ekipa ShinyBox tym razem stanęła na wysokości zadania i skomponowała bardzo ciekawe i niebanalne pudełko. Najbardziej ucieszyła mnie obecność kosmetyków marki Kueshi, kremu Evree oraz herbat, które od razu wprowadziłam do mojej codziennej rutyny. Resztę pełnowymiarowych kosmetyków traktuję raczej jako ciekawe dodatki do głównej zawartości. Z kolei wszelkiego rodzaju miniatury i kosmetyki jednorazowe wymieniłabym na jeden pełnowymiarowy, ponieważ z reguły nie przepadam za tego typu produktami, z których korzystam naprawdę sporadycznie. Ogólnie jednak jestem w pełni usatysfakcjonowana i poproszę, aby kolejne edycje były równie ciekawe i urozmaicone. Tutaj co prawda na pierwszy plan wysuwa się duża ilość kosmetyków, ale ja i tak wychodzę z założenie, że ciekawszą alternatywą jest skupienie uwagi na jakości, a wtedy nawet niewiele produktów może być jak najbardziej uczciwym rozwiązaniem.

Jak podoba was się edycja urodzinowa pudełka ShinyBox?
Które kosmetyki najbardziej was zaciekawiły?