Podobno obietnice dane na piśmie są łatwiejsze do spełnienia, bo gdzieś podświadomie czujemy, że skoro przed kimś się do nich zobowiązaliśmy to jednak wypadałoby je spełnić. Ja wielokrotnie obiecuję coś sobie i początkowo podchodzę do wszelkiego rodzaju planów z entuzjazmem, a potem niestety dopada mnie paskudne zniechęcenie i zamiary są stopniowo zapominane lub odwlekane w czasie. Tym razem jednak zdecydowałam się spisać koncepcje, które już od dawna chodziły mi po głowie, a potem stopniowo wcielać je w życie z zmyślą, że skoro już się zadeklarowałam do ich spełnienia to zrobię to teraz albo nigdy. W takim razie postanowiłam nieco się przed wami otworzyć, zdradzić moje blogowe marzenia i mam nadzieję, że ta deklaracja zadziała na mnie niezwykle motywująco, choć w sumie nie przepadam za tym słowem, więc bardziej na miejscu będzie określenie, że publiczne opisanie moich planów będzie prawdziwą zachętą do ruszenia z miejsca. Byłoby też miło jeśli moja strategia przyczyniłaby się do tego, że razem ze mną postanowicie zmienić cokolwiek w swoim blogowaniu.

NAUKA FOTOGRAFII


Aktualnie czuję, że w tej dziedzinie stanęłam w miejscu i moje umiejętności zupełnie się nie rozwijają. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że gdzieś uciekł mój początkowy entuzjazm, który był rozpalany przez kolejną zdobytą umiejętność. Skoro w tym momencie mam wrażenie, ze nic się nie zmienia to za brakiem postępów przyszła też monotonia, którą mam nadzieję przepędzić w najciemniejszy kąt. Jakiś czas temu pisałam o moich patentach na lepsze zdjęcia i na dole tego podpunktu zostawię wam link do tego wpisu, ale mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła pochwalić się znacznie większym zakresem wiedzy. Odnośnie tego planu postanowiłam skupić się na trzech najważniejszych punktach:
1. Znalezienie mentora w kwestii fotografii. Tutaj problem tkwi w tym, że wszelkiego rodzaju blogi, strony internetowe i filmy są tylko fajnym dodatkiem do nauki, ale ja jestem typem, który przyswaja wiedzę dopiero w praktyce. Moim marzeniem jest oddać się pod skrzydła jakiegoś profesjonalisty lub skorzystać z kursu, który nakieruje mnie w kwestii unikania błędów, rozjaśni pewne niewiadome, a moje postępy będą najlepszą zachętą do działania. Nie mniej jednak nie jest to do końca łatwe zadanie ponieważ przede wszystkim zależy mi na bardzo indywidualnym podejściu do tematu, ponieważ nie wszystkie kwestie dotyczące fotografii są dla mnie interesujące i niekoniecznie czuję potrzebę, aby kształcić się w każdym jej kierunku. Nie mniej jednak mój plan na najbliższe tygodnie to intensywne poszukiwania nauczyciela bądź szkolenia w tej dziedzinie.
2. Zakup nowego sprzętu fotograficznego. Ten krok też już od pewnego czasu chodzi po po głowie, bo co prawda mój Nikon D3 jest nadal niezawodny, ale jednak czasem czuję potrzebę przerzucenia się na coś prostszego w obsłudze i mniejszego. Aktualnie na rynku dostępne są już niewielkich rozmiarów kompakty, które ze względu na wymienną optykę są w stanie robić naprawdę dobre zdjęcia, a przynajmniej takie jakich aktualnie potrzebuję. W tej kwestii obawiam się tylko, że taki sprzęt zrobi już wszystko za mnie, a ja jeśli w danej dziedzinie się nie rozwijam to szybko tracę chęci i zapał. To zdecydowanie trudny wybór między mieć i być .
3. Smartfon z dobrym aparatem. Poprzedni punkt w tym momencie nie jest pewnikiem i na podjęcie decyzji muszę dać sobie trochę więcej czasu. Z kolei nowy smartfon jest teraz koniecznością, tak samo jak życzenie, aby robił naprawdę dobre zdjęcia i to głównie ze względu na fakt, że aktualnie mój Instagram istnieje jedynie dzięki zdjęciom z lustrzanki i chyba nie tak do końca powinno to wyglądać. Nawet nie macie pojęcia ile razy chcę uchwycić jakiś fajny kadr, a potem mój podręczny aparat brutalnie przywraca mnie do rzeczywistości robiąc zdjęcia tak koszmarnej jakości, że ujęcia, które miały być rewelacyjne okazują się nie warte dalszego przechowywania na karcie pamięci. W kwestii doboru właściwego sprzętu chętnie usłyszę wasz pomocne rady, ponieważ zdecydowanie nie jestem elektronicznym freakiem.



ZWIĘKSZENIE BLOGOWEJ REGULARNOŚCI I KREATYWNOŚCI


Moja systematyka w tej dziedzinie to prawdziwa sinusoida. Raz tworzę jeden wpis za drugim, pomysły wciąż przychodzą mi do głowy i wszędzie jest mnie pełno, a zaraz potem wszystko odwlekam w czasie, każda nowa inicjatywa wydaje mi się banalna, a tym samym blogowo jestem w jakiś sposób zablokowana i nie umiem się porządnie wziąć do roboty. O ile planowanie życia osobistego nie zawsze jest mi niezbędne, bo wydaje mi się, że nie mam aż tyle naglących obowiązków, o tyle organizowanie spraw blogowych to umiejętność, która w moim przypadku procentuje. Jest to też pewnego rodzaju zachęta do dalszego działania i zabezpieczenie w razie spadku formy, ponieważ już z uprzedzeniem wiem, że się z nie wyrobię, więc muszę to puste miejsce zastąpić czymś innym. 

Aktualnie w walce o większą regularność i kreatywność pomaga mi planner WHY NOW, a właściwie jego wersja blogowa. Na grafice poniżej możecie dokładnie prześledzić to w jaki sposób za jego pomocą będziecie mogli opracować plan na każdy oddzielny artykuł lub całą ich serię. Poza tym znajdziecie tam też miejsce na comiesięczne cele oraz posty, aby wszystkie mieć w jednym miejscu. Każdy planner wyposażony jest także w oddzielne strony na zanotowanie kolejnych pomysłów, konkursów, newsletterów, współprac, reklam, statystyk, kosztów oraz przychodów prowadzenia bloga. Oczywiście nie każda rubryka jest przeze mnie wypełniana i w sumie z mojej perspektywy nie widzę zasadności istnienia ich wszystkich, ale to moim zdaniem zwiększa różnorodność i sprawia, że każdy może wybrać to co dla niego jest naprawdę istotne i ważne.  W kwestii wyglądu również podchodzę do tego plannera bardzo entuzjastycznie, bo zarówno wykonanie jak i jakość materiałów są na satysfakcjonującym poziomie. 
Jeśli zainteresował was taki sposób planowania to wraz z ekipą WHYNOW przygotowałam dla moich czytelników rabat i po wpisaniu hasła MOJEIMPONDERABILIA otrzymacie -20% zniżki na zakupy.
Już teraz widzę postępy mojego działania zmierzającego ku lepszej organizacji, aczkolwiek mimo wszystko liczę na więcej, więc łapię za długopis i nanoszę kolejne plany, zmiany i postanowienia. Z drugiej strony tego typu planner to też pewnego rodzaju zabawa, bo kto z nas nie lubi wypełniać kolejnych rubryk i obserwować jak zamiary powoli zamieniają się w rzeczywistość. Nie mniej przestrzegam was przed wpisywaniem tam tylko łatwych do zrealizowania punktów, ponieważ w ten sposób łatwo wpaść w pułapkę i nie iść do przodu, a złudnie stać w miejscu i spoczywać na laurach.


NIEWPADANIE W PUŁAPKĘ PERFEKCJONIZMU


Jestem osobą bardzo krytyczną wobec wszystkiego co udaje mi się stworzyć. W sumie mało kiedy bywam z siebie zadowolona i zawsze z tyłu głowy pojawia się u mnie głos, że mogłam coś zrobić lepiej, a tym samym znika gdzieś początkowy entuzjazm i jego miejsce zajmuje nieprzyjemne zniechęcenie. Do mojego podejścia idealnie pasuje podrównanie, że u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona. Mimo tego, że wielokrotnie słyszę komplementy na temat mojej pracy, to i tak towarzyszy mi przekonanie, że wypadam bardzo słabo na tle innych. Skutkiem tego typu myślenia są moje natręctwa objawiające się w ciągłym poprawianiu i udoskonalaniu wszystkiego, choć racjonalnie rzecz biorąc są to niuanse, na które nie zwraca uwagi nikt poza mną. Nie bez powodu wyruszam, więc na walkę z perfekcjonizmem, który oczywiście może być pomocny, ale u mnie pojawiła się jego destrukcyjna odsłona. Moje zadanie na kolejne miesiące to powtarzanie sobie, że wszystko co robię jest na najwyższym poziomie na jaki mogę sobie aktualnie pozwolić i powinnam dążyć do poprawy jakości, ale nie kosztem wszystkiego fajnego co do tej pory udało mi się stworzyć! Was czasem też dopada ten destrukcyjny perfekcjonizm?

WPROWADZENIE WIĘKSZEJ ILOŚCI TEMATÓW Z KATEGORII DIY ORAZ LIFESTYLE


Na blogu nadal dominuje tematyka dotycząca kosmetyków, ale sukcesywnie chcę zrównoważyć ją zagadnieniami z innych kategorii. W sumie nigdy nie kierowały mną zakusy, aby kreować się na eksperta od tematyki urody, choć zdobywanie wiedzy na ten temat to bardzo fajna sprawa. Do wszystkiego podchodzę zdecydowanie z perspektywy konsumenta, a nie specjalisty i chcę, aby wszystko nadal podążało w tym kierunku. Innym zostawiam zagłębianie się w składy, rzucanie obcobrzmiących nazw i tworzenie wręcz naukowych opisów. Ja chciałabym pozostać w roli przeciętnego odbiorcy, który z jednej strony czuje przyjemność obcowania z kosmetykami, ale jednak nie widzi siebie w roli guru w tej dziedzinie i nie dąży do wyspecjalizowania się w tejże kategorii. Chcę próbować czegoś nowego, sprawdzać to na sobie i po prostu mieć z tego zwykłą radość. Nie mam w planach zamieniać się w chodzącą encyklopedię trudno brzmiących słów i procesów niekoniecznie frapujących przeciętnego konsumenta. Zwiększenie intensywności działania na polu DIY oraz lifestyle z pewnością pomoże mi nieco odczarować to  miejsce i wprowadzić nieco więcej luzu i prostoty, bo odnoszę wrażenie, że ostatnio zrobiło się tutaj jakoś tak za bardzo poważnie i w tym wszystkim zabrakło po prostu cząstki mnie, a o to chyba chodzi w całej idei blogowania. Ta chęć wprowadzenia tu większej dawki spontaniczności z pewnością będzie objawiała się bardziej swobodnymi tematami oraz ich większym zróżnicowaniem, bo tego mi w tym moim miejscu brakuje najbardziej. Jak na razie plany te realizuję głównie przez kontynuowanie cyklów z polecanymi profilami na Instagramie oraz zestawieniami ciekawych artykułów z innych blogów, do których namiary zostawiam poniżej.


AKTUALIZACJA ZAKŁADEK KONTAKT ORAZ O MNIE


Jakiś czas temu wreszcie zdecydowałam się na zmianę szablonu bloga i z perspektywy czasu oceniam, że była to naprawdę trafna decyzja i teraz jestem w pełni usatysfakcjonowana jego wyglądem. Drobne poprawki kosmetyczne udało mi się zrealizować dość szybko i ostatnim punktem jest zajęcie się dwoma zakładkami, które tylko z pozoru są mało istotne. To przecież na nie zwykle zaglądają osoby, które chcą nas bliższej poznać lub takie chcące złożyć jakiś rodzaj oferty. Wydaje mi się, że zbyt oszczędny lub nieciekawy opis niekoniecznie musi kogoś do nas zniechęcić, ale już fajnie skomponowana wizytówka jest w stanie przedstawić bloga i blogera w naprawdę inspirujący innych sposób. Z tego też względu ten punkt pragnę zrealizować jak najszybciej i przygotowałam już sobie małą ściągę jak zrobić to dobrze, fachowo i interesująco. Umieszczam ją też tutaj, ponieważ jestem pewna, że i wśród was są osoby, które zaniedbały te zakładki lub takie, które do tej pory uważają, że nie są one po prostu istotne. Warto też prześledzić inne blogi zwrócić uwagę w jaki kreatywny sposób można się po prostu przedstawić. Podejmujecie to wyzwanie razem ze mną?


Co sądzicie na temat moich blogowych planów?
A może wy też chcecie zrealizować, któryś z tych 
punktów?