Skoro w nazwie tego pudełka pojawia się wzmianka na temat naturalności to pewnie każdy zachodzi w głowę na ile te obietnice są spełnione, a jak wiele z nich wynika po prostu z faktu, że aktualnie bycie eko, proste składy kosmetyków i życie w zgodzie z naturą to bardzo modne terminy, które od jakiegoś czasu są nadmiernie eksploatowane. Kosmetyki z tejże edycji Inspired By podzieliłabym równo na dwie grupy i część rzeczywiście zaliczyłabym do produktów składających się z zaledwie kilku naturalnych komponentów, ale już druga grupa nie do końca wpisuje się w ten zielony trend. Nie mniej jednak nie jest to z mojej strony zarzut, ponieważ nigdy nie deklarowałam się jako fanka tylko jednego rodzaju pielęgnacji. Lubię kosmetyki z wartościowymi składami, aczkolwiek wśród ulubieńców mam też takie znacznie mniej naturalne, z których nie chcę rezygnować, ponieważ jak dotąd nie znalazłam dla nich równie wartościowego odpowiednika. Podziwiam osoby zafiksowane na temat jednej słusznej drogi w dziedzinie dbania o siebie, ale lubię też patrzeć na pewne rzeczy z nieco szerszej perspektywy. Jeśli ktoś w kwestii kosmetyków decyduje się absolutnie podporządkować naturze to i inne dziedziny życia powinien zacząć zmieniać. Zwrot w sposobie pielęgnacji faktycznie ogranicza dostawanie się do organizmu wielu szkodliwych związków, ale również dużo, a nawet więcej trafia do niego z jedzeniem i dzięki otaczającemu go środowisku, które poniekąd sam kreuje. Nie mniej jednak każdy krok i pozytywna zmiana to już są powody do dumy!

Delawell - Olej awokado 100% i Olej makadamia 100%
Dwa bardzo uniwersalne kosmetyki, które lubię przede wszystkim za ich wielozadaniowość, ponieważ spiszą się na różnych pielęgnacyjnych polach. Mogą służyć zarówno do stosowania na ciało i twarz, do masażu lub kąpieli, a także za ich pomocą można wzbogacać gotowe produkty jak chociażby krem do twarzy. Inny sposób to dodanie kropelki olejku do zbyt gęstego i trudnego w rozprowadzeniu podkładu, a on dzięki temu będzie znacznie łatwiejszy w obsłudze. Poza tym jeśli oleje z pewnych przyczyn nie spiszą się w jakiejś konkretnej dziedzinie to zawsze można znaleźć im inne obiecujące zadanie. Wersja z awokado zmiękcza, nawilża i regeneruje skórę, a także przeciwdziała starzeniu oraz wygładza zmarszczki. Polecana jest przede wszystkim do cery suchej, wrażliwej i problematycznej lub z oznakami starzenia. Z kolei olej makadamia w głównej mierze nawilża i odżywia, ale także uzupełnia niedobory składników, zwiększa elastyczność skóry oraz ma właściwości przeciwzapalne i łagodzące. Oba produkty są pełnowymiarowe, a w innych wariantach pudełka pojawiły się też olejki jojoba oraz arganowy. Te kosmetyki to zdecydowanie mocny punkt najnowszej edycji i całkowicie pokrywa się on z wizją natury wprost z pudełka, bo w składach mamy 100% olejku bez żadnych dodatków.
Cena: 26,99 zł / 30 ml

BodyBoom - Peeling kawowy
Czy produkt ten można już nazwać kultowym? Wydaje mi się, że tak, ponieważ nie tylko budzi powszechne zainteresowanie, ale też działa wręcz doskonale. Miałam już ochotę próbować wielu wariantów zapachowych i zawsze byłam zadowolona z efektów, bo skóra była niesamowicie wygładzona, sprężysta, odżywiona i lekko natłuszczona. Poza tym połączenie kofeiny oraz masażu ma też pozytywnie wpływać na redukcję tego okropnego cellulitu, a kawa to gwarancja niezapomnianej chwili bardzo intensywnej aromaterapii. W składzie możemy znaleźć przede wszystkim grubo zmieloną kawę, cukier oraz kilka olejków wśród, których mogę przykładowo wyróżnić arganowy oraz makadamia. W pudełku znalazłam wersję klasyczną, ale przyznam szczerze, że znacznie bardziej wolę te owocowe jak chociażby z dodatkiem kokosa, truskawki lub mango, ponieważ cenię kawę za jej właściwości złuszczające i pobudzające, ale nie jestem wielką fanką jej zapachu. Do dyspozycji mamy wersję miniaturową o pojemności 30 g, która z pewności posłuży do dobrego poznania tego peelingu, ponieważ z mojej perspektywy jest to wydajny produkt. Jestem przekonana, że wiele osób naprawdę ucieszyło się z jago obecności.
Cena: 65 zł / 200 g

Vis Plantis - Krem pod oczy Avena Vital Care
Absolutnie nie mam nic do tego kosmetyku, a tym bardziej do marki, której w sumie nie udało mi się jeszcze poznać. Nie mniej jednak aktualnie krem pod oczy jest mi zbędny, a przynajmniej przez najbliższe miesiące w tej kwestii jestem zabezpieczona i mam przygotowane produkty zastępcze. To głównie dlatego z mojej perspektywy kosmetyk ten nie podnosi wartości pudełka. Z tego też względu co miesiąc wolę otrzymywać produkty, które mogę stosować zamiennie z innymi, a nie takie potrzebujące dłuższego czasu użytkowania, aby można było cokolwiek stwierdzić na temat ich skuteczności. Jego zadaniem jest rozjaśnianie, łagodzenie napięcia i suchości oraz wygładzenie zmarszczek. Koi i łagodzi, a także sprawia, że skóra wokół oczu staje się bardziej wypoczęta i rozświetlona. Chroni ją także przed czynnikami zewnętrznymi oraz rozjaśnia cienie i to właśnie to ostatnie zobowiązanie wydaje mi się najbardziej obiecujące, ponieważ mam z tym defektem ostatnio niemały problem, a jeszcze jakiś czas temu okolice wokół oczu nie przysparzały mi żadnych kłopotów. Krem pod oczy Vis Plantis otrzymujemy w wersji pełnowymiarowej i w tym momencie chciałabym zwrócić uwagę, że ta edycja obfituje w kosmetyki o standardowej pojemności i mamy do dyspozycji zaledwie jedną sztukę miniaturki.
Cena: 11,99 zł/ 15 ml

Cosmaderma - Pasta cukrowa
Kolejny produkt, którego obecność tutaj bardzo mnie ucieszyła. Kiedyś szukając różnych metod depilacji udało mi się trafić na tą za pomocą cukru. Sama nawet podjęłam próbę stworzenia tego typu kosmetyku, ale niestety moje zdolności kulinarne i tutaj dały o sobie znać i nic nie wyszło z mojej mikstury. Jestem niesamowicie ciekawa jak w rzeczywistości spisuje się taka metoda i czy jest wygodna, a przede wszystkim skuteczna. Pasta składa się wyłącznie z wody, cukru oraz soku z cytryny,  przypomina karmel i tak też pachnie. Przed użyciem należy ją lekko ogrzać, aby przypominała plastelinę, ponieważ do stosowania nie nadaje się ani zbyt twarda, a tym bardziej zanadto miękka. Do najważniejszych jej zalet należy fakt, że wyrywa już bardzo krótkie włoski, nie łamie ich w mieszkach, a więc nie przyczynia się do ich wrastania w skórę. Po wyjęciu z pudełka należy uformować ją w kulkę, a następnie przyłożyć do skóry i wygładzić, aby uformować gruby plaster. Ostatnim etapem jest oderwanie tej masy zgodnie z kierunkiem wzrostu włosa. Wszystko to wydaje się nieco zawiłe, więc chętnie przekonam się jak teoria ma się do rzeczywistości. W pudełku znajduje się wersja pełnowymiarowa. 
Cena: 30 zł /  170 g


Nuxe - Brązujący olejek do opalania twarzy i ciała oraz 24-godzinny krem nawilżający i kojący
Z tą marką miałam już kilkukrotnie styczność i podchodzę do niej raczej neutralnie, bo nie wszystkie produkty się u mnie sprawdziły, aczkolwiek nie wykluczam, że jeszcze uda mi się trafić na coś satysfakcjonującego. Tym razem mam okazję sprawdzić olejek do opalania o spf 30, którego zadaniem jest odżywienie skóry oraz jej wygładzenie. Lubię tego typu olejkowe formuły, więc mam nadzieję, że poza właściwym działaniem spotka mnie też miłe zaskoczenie w kwestii przyjemnego stosowania. Producent zapewnia o kompozycji zapachowej, w której skład wchodzi pomarańcza, gardenia oraz wanilia i z mojej perspektywy jest to bardzo mocny i czasem duszący aromat, który nie będzie tolerował innych perfum. Jeśli znacie zapach kultowego suchego olejku tej marki to obie kompozycje są do siebie zbliżone i mam świadomość, że nie każdemu muszą one przypaść do gustu. Drugim kosmetykiem jest krem nawilżający, którego zadaniem jest odbudowa płaszcza hydrolipidowego, ukojenie, a także regeneracja. Produkt reklamowany jest jako zawierający miód oraz szlachetne olejki, a także posiadający kremową konsystencję. Nie jestem pewna czy spisze się ona na mojej tłustej skórze, ale jednak nie skreślam go tylko po przeczytaniu opisu. Oba kosmetyki są pełnowymiarowe, a w innych pudełkach znalazły się wymiennie olejek do włosów i mleczko do opalania.
Cena: 91 zł / 150 ml oraz 65,50 zł/ 30 ml

Z MOJEJ PERSPEKTYWY VII EDYCJA TO STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ!


Jak już wspominałam wyżej gwarancja pełnej naturalności dotyczy właściwie połowy kosmetyków. Nie zmienia to faktu, że zawartość naprawdę mi się podoba i mogę ją uznać za najlepszą patrząc na kilka pudełek wstecz. Większości kosmetyków z pewnością będę używała i bardzo ucieszył mnie fakt, że pojawiły się tutaj także produkty mało znane, bo ze sprawdzania takich mam zawsze największą radość. Moim zdaniem prym przede wszystkim wiodą wielozadaniowe olejki, którym na pewno znajdę kilka świetnych zastosowań oraz pasta cukrowa, której działanie jest dla mnie jednocześnie intrygujące, ale i trochę niepokojące. Na drugim miejscu znajduje się peeling BodyBoom, który uwielbiam, ponieważ udało mi się poznać jego świetne działanie dużo wcześniej oraz kosmetyki Nuxe będące dla mnie swoistą zagadką, ponieważ na przestrzeni czasu nie wszystkie produkty tej marki okazały się u mnie skuteczne. Na trzecim miejscu podium stawiam krem pod oczy Vis Plantis, w którego dobre działanie ufam, aczkolwiek nie jest to aktualnie kosmetyk, którego potrzebuję. 
Ogólnie jestem naprawdę zadowolona i poproszę o więcej tego typu niebanalnych i mniej dostępnych kosmetyków z całkiem interesującymi składami. Oby tak dalej i czekam na kolejną edycję, która mam nadzieję będzie na równie wysokim poziomie.

Który z kosmetyków najbardziej was zaciekawił?
Jak podoba wam się najnowsza edycja pudełka Naturalnie Piękna?